sobota, 31 sierpnia 2013

Statystyka sierpień 2013


Przeczytane książki: 10

Ilość stron: 3325

Książki w ramach wyzwania projekt nobliści: 0
Książki w ramach wyzwania południowoamerykańskiego: 0
Książki w ramach wyzwania Czytamy Zolę: 0


Przeczytane tytuły: 

"W pierścieniu ognia" Suzanne Collins
"Kosogłos" Suzanne Collins
"Abgründe" Arnaldur Indriðason
"Blauwasserleben" Heike Dorsch
"Dem Tod auf der Spur" Michael Tsokos
"Der Totenleser" Michael Tsokos
"Die Klaviatur des Todes" Michael Tsokos
"Der Nachtwandler" Sebastian Fitzek
"Podlotki" Aleksandra Brusztein

Najlepsza książka: "Blauwasserleben" i książki Tsokosa

Ilość książek w stosie: 180

piątek, 30 sierpnia 2013

"W pierścieniu ognia", "Kosogłos" Suzanne Collins



Już prawie miesiąc temu przeczytałam drugi i trzeci tom trylogii Suzanne Collins. Po bardzo wciągających Igrzyskach śmierci cieszyłam się na przyjemną lekturę. Nie zawiodłam się - z przyjemnością i przede wszystkim z zapartym tchem śledziłam losy Katniss. Akcja rozwija się w zawrotnym tempie, autorce jednak udaje się utrzymać równowagę, tak że książka nie traci nic ze swojego realizmu. O ile w przypadku fantastyki możnaw ogóle mówić o realizmie. 

Nie będę opisywac treści książek, bo przekonana jestem, że większość czytelników ją zna. Zatrzymam się na chwilę przy wizji świata stworzonej przez Collins. Świata, w którym kontrola władzy sięgnęła zenitu, gdzie opór wydaje się być bezsensowny, a poddani, mimo ogromnego rozwoju technologicznego, żyją w sztucznie utrzymywanej nędzy i, powiedzieć można, zacofaniu. Trudno oprzeć się porównywaniu Panem ze światem nam współczesnym, trudno nie wierzyć w katastroficzną wizję naszej przyszłości. Czas na refleksje jest jednak dopiero po zakończeniu lektury. W trakcie fascynują losy Katniss.
Dziewczyna próbuje zrozumieć swoje uczucia, dorasta, dojrzewa i mimo woli wpada w sam środek rebelii, której symbolem się staje. Przyjęcie tej roli nie jest łatwą decyzją, która pociąga za sobą całkowite przewartościowanie życia dziewczyny. Nie ma tu miejsca na prywatność i słabość - liczy się tylko wspólna sprawa i walka.

Kosogłos chyba najmniej podobał mi się z całego cyklu. Katniss wprawdzie zmuszona zostaje do podejmowania decyzji, i to decyzji, które zawsze kogoś skrzywdzą, ale jej losy oddalają się od wspomnianego przeze mnie uprzednio realizmu. Ilość tragedii jaka spotkała ją w ciągu krótkiego przecież życia jest niewyobrażalna, aż trudno uwierzyć, że dziewczyna nadal funkcjonuje i nie popadła w szaleństwo. Ale to wszystko drobnostki, bo przecież czyta się dobrze, szybko, nie tyle czyta, co połyka w oka mgnieniu. Wszystkie trzy tomy przeczytałam z ogromną przyjemnością i jestem w stanie wybaczyć pani Collins potknięcia, bo przeniosła mnie w stan z lat młodzieńczych, gdy czytałam do oporu i żyłam w świecie książkowych bohaterów.

Moja ocena: 5/6

Suzanne Collins, Gefährliche Liebe, tł. Sylke Hachmeister, Peter Klöss, 432 str., Verlagsgruppe Oetinger.
Suzanne Collins, Flammender Zorn, tł. Sylke Hachmeister, Peter Klöss, 432 str., Verlagsgruppe Oetinger.

"Svörtuloft" Arnaldur Indriðason



Erlendur spędza urlop na wschodzie Islandii, skąd pochodzi. Nadal szuka swojego zaginionego w śnieżycy brata. Na kartach powieści jest praktycznie nieobecny. Głównym bohaterem tej książki jest jego policyjny kolega Sigurður Olli, którego przyjaciel Patrekur prosi o pomoc dla swojego szwagra. Hermann wraz z żoną lubią nietypowe praktyki seksualne i podczas swinger party zostali sfotografowani. O tym fakcie dowiadują się jednak dopiero gdy ich partnerzy - Lina i Ebeneser - próbują wymusić od nich pieniądze, grożąc opublikowaniem zdjęć w prasie. Żona Hermanna jest osobą publiczną, robi karierę polityczną, tak więc para jest gotowa zrobić wszystko, by uniknąć kompromitacji. Sigurður Olli postanawia odwiedzić Linę i Ebnesera, by wyjaśnić pozornie błahą sprawę. W ich mieszkaniu zastaje ciężko ranną kobietę, dopiero po chwili orientuje się, że jej oprawca także tam przebywa. Niestety policjantowi nie udaje się go ująć, ciężko ranna Lina nie odzyskuje przytomności i zostaje przewieziona do szpitala. Podczas śledztwa policjant odkrywa, że rok wcześniej podczas wycieczki integracyjnej na lodowiec zginął jeden z bankierów - organizatorami wyprawy byli Lina i Ebeneser. Ten ostatni jednak broni się przed jakąkolwiek współpracą. Sigurður Olli prowadzi śledztwo na własną rękę i odkrywa podejrzane interesy najzamożniejszych bankowców kraju.

To jeden ze słabszych kryminałów Indriðasona - brakuje Erlendura, a Sigurður Olli nie potrafi wypłenić tej luki. Wprawdzie dowiadujemy się wiele o jego prywatnym życiu, problemach małżeńskich, rodzicach i dzieciństwie ale postać policjanta pozostaje sztywna i nie zdobyła mojej sympatii. Sama intryga jest ciekawa, autor odwołuje się do wydarzeń, które nastąpiły przed kryzysem finansowym na Islandii, zręcznie splata wątki i wprowadza czytelnika w realia tego małego kraju. 

Niebawem postaram się przeczytać już ostatni wydany tom z Erlendurem w roli głównej - już się cieszę na spotkanie z komisarzem.

Moja ocena: 3/6

Arnaldur Indriðason, Abgründe, tł. Coletta Bürling, 429 str., Bastei Lübbe 2013.

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Stosikowe losowanie 9/2013

Zapraszam do zgłaszania się do rundy wrześniowej! Pary rozlosuję 1 września, czas na przeczytanie książki mamy do końca miesiąca.


Dla przypomnienia zasady:

1. Celem zabawy jest zmniejszenie liczby książek w stosie.

2. Uczestnicy dobierani są losowo w pary i wybierają numer książki dla partnera.

3. Wylosowaną książkę należy przeczytać do końca miesiąca.

4. Mile widziana jest recenzja, do której link należy zamieścić na moim blogu.

5. Podsumowanie losowania wraz z linkami znajduje się w zakładkach z boku strony.

6. Jeśli wylosowana książka jest kolejną z cyklu, można przeczytać pierwszy tom.

Serdecznie zapraszam do zabawy i czekam na zgłoszenia wraz z podaniem liczby książek w stosie. 

środa, 21 sierpnia 2013

"Die andere Tochter. Auf nach Sigurhæðir" Ingibjörg Hjartardóttir



W przyszły poniedziałek będę na spotkaniu autorskim z  Ingibjörg, postanowiłam więc przeczytać jej trzecią książkę i tym samym poznałam całą jej dotychczasową twórczość.
Die andere Tochter jest pierwszą powieścią autorki, została jednak dopiero teraz przetłumaczona na niemiecki. 

Ingibjörg ponownie umiejscowiła akcję w odległym fjordzie, w małej społeczności, wśród natury. Pewna dziennikarka odwiedza to miejsce, by napisać reportaż o wydarzeniach ostatnich lat. Stateczny, lubiany gospodarz nagle wpadł do miejscowej piekarni, gdzie zranił ludzi, żądając odnalezienia zaginionej żony. Historia bardzo nietypowa, która obiła się szerokim echem. Równocześnie owa dziennikarka pisze list do swojej córki, w którym wspomina swoją młodość, jej narodziny, dzieciństwo i nagłą jej zmianę. Dobrze wychowana, grzeczna, niezwykle utalentowana dziewczyna z dnia na dzień kompletnie się zmienia. Stahje się apatyczna, rezygnuje z nauki, spędza dni na wpatrywaniu się w wodę lub ogień. Strona po stronie odkyrwamy wspólne cechy córki i kobiety, która zmieniła życie w gospodarstwach odległego fjordu. 

Autorka nawiązuje do islandzkich legend i baśni, opowiadających o elfach i ich interakcjach ze światem ludzi. Czyni to jednak niepostrzeżenie, mimochodem. Słowo elf pada w całej powieści chyba tylko jeden raz. Islandczycy bardzo nie lubią redukowania ich kraju i kultury do elfów i gejzerów, tym bardziej warta jest uwagi umiejętność podjęcia tego tematu przez Ingibjörg. Udało się jej wprowadzić do powieści tajemniczość, podkreślić związek człowieka z naturą. Czytelnik nie znający dobrze islandzkiej kultury do końca nie będzie rozumiał wielu niuansów, nie przeszkadza to jednak w lekturze, a raczej czyni ją jeszcze ciekawszą.

Moja ocena: 4/6

Ingibjörg Hjartardóttir, Die andere Tochter. Auf nach Sigurhæðir, tł. Tina Flecken, 209 str., Salon Literaturverlag 2013.

wtorek, 20 sierpnia 2013

"Blauwasserleben" Heike Dorsch



Pomysł rejsu dookoła świata nieraz przewijał się w naszych rozmowach. Systematycznie znosiliśmy książki napisane przez śmiałków, którzy odważyli się porzucić standardowe życie i wyruszyć w poszukiwaniu przygody. Równocześnie zaliczaliśmy kolejne egzaminy, bo w końcu uzyskać patent skippera oraz zdobywaliśmy praktyczne szlify, żeglując ze słynnym Wolfgangiem Hausnerem, autorem trzech książek i pierwszym człowiekiem, który samotnie opłynął świat na katamaranie. Potem był samotny rejs na Morzu Egejskim, następnie rejs ze starszą, która wtedy miała dziesięć miesięcy, a my postanowiliśmy wraz z nią pokonać dystans z Samos do Aten. Rok później wreszcie mogliśmy wrócić do żeglowania katamaranem, wraz z przyjaciółmi, ich jedenastomiesięcznym synkiem i naszą wtedy dziewiętnastomiesięczną córką pływaliśmy znowu po Morzu Egejskim. Bardzo dużo czasu spędzaliśmy także na naszej małej łajbie, która bardzo dobrze służyła nam na rzekach i jeziorach Berlina i Brandenburgii. A potem urodził się nam syn i wszystko zrobiło się tak skomplikowane, że teraz już tylko czasem czytamy książki i wymieniamy tęskne maile z Wolfgangiem.

Ale miałam pisać o książce. 
Stefan od dziecka pasjonuje się żeglarstwem i marzy o rejsie dookoła świata. Gdy na wymianie studenckiej w Szwecji poznaje Heike zaraża ją swoją pasją. Zanim wymienią pierwszy pocałunek, Heike obiecuje mu, że wybierze się z nim w rejs. Od tego momentu są parą i systematycznie przygotowują się do wyprawy. Oszczędzają, poszukują katamaranu, odpowiadającego ich wyobrażeniom, przygotowują się od fachowej strony, a także bukują rejs z Wolfgangiem. 
Stefan jest miłośnikiem wszystkich sportów, gdy wreszcie znajdują katamaran marzeń, w rejs zabiera ze sobą wyposażenie do nurkowania, windsurfingu, kite-surfingu, wędkowania, wiosłowania itd. Swoim optymizmem, pasją i determinacją zaraża nie tylko Heike, ale i czytelnika. 

Heike i Stefan podróżują bez presji czasu, spędzają w miejscach, które ich urzekły tyle czasu, na ile mają ochotę. Nie spieszą się, nie tworzą planów, nie pędzą za tłumem, po prostu żyją i cieszą się każdym dniem. Oboje ciekawi są nowych lądów i kultur, nawiązują kontakty z tubylcami, prowadzą handel wymienny, zapraszają ludzi na swój jacht i dzielą się się sobą i swoimi przeżyciami. 

Ich przygoda kończy się nagle na Markizach - to wyspy należące do Polinezji Francuskiej, pierwszy ląd na jaki trafiają żeglarze po opuszczeniu wysp Galapagos. Heike i Stefan zachwyceni są mieszkańcami wysp i zostają na nich dłużej niż początkowo sądzili. I na tych wyspach kończy się ich przygoda. Stefan zostaje zamordowany przez jednego z mieszkańców, z którym wybrał się na polowanie na dzikie kozy. Heike przeżywa traumatyczne chwile, gdy morderca Stefana próbuje także ją zabić. 

Ta książka to swoista forma terapii dla Heike ale także zapis najpiękniejszych chwil jej życia i opowieść o Stefanie. Czyta się bardzo przyjemnie, szybko, polubiłam bohaterów i wraz z nimi poznawałam nowe kraje. Koniec książki bardzo mnie wzruszył i po zakończeniu lektury długo myślałam o losach tej dwójki.

Moja ocena: 4,5/6

Heike Dorsch, Regina Carstensen, Blauwasserleben. Eine Weltumsegelung, die zum Albtraum wurde, 251 str., Piper Verlag München 2012.

sobota, 17 sierpnia 2013

"Dem Tod auf der Spur", "Der Totenleser" Michael Tsokos



Michael Tsokos jest jednym z najbardziej znanych niemieckich medyków sądowych. Szefuje dwóm najważniejszym instytutom w Berlinie, pomagał w identyfikacji ciał po tsunami w Tajlandii, a także w Bośni, publikuje w fachowych czasopismach, ale także dla laików. Niedawno pisałam tu o książce, którą napisał wraz z Sebastianem Fitzkiem, a teraz połknęłam w dwa dni dwie jego książki (trzecia czeka już na kindlu).

Tsokos opisuje w swoich książkach najbardziej spektakularne przypadki, z którymi miał do czynienia w swojej pracy. Autor stara się przybliżyć laikowi sposób i sens pracy medyków sądowych. Bardzo szczegółowo opisuje procedury, kolejność wykonywanych czynności, współpracę z policją i wreszcie same sekcje zwłok. Przy tym używa bardzo przystępnego języka, każdy termin medyczny tłumaczy i wyjaśnia jego pochodzenie i znaczenie. Najbardziej ciekawy jednak jest sam proces, przypominający pracę detektywa, poszukiwania przyczyny śmierci. Tsokos tak dobrał opisywane przypadki, by ukazać różne przyczyny zgonów, szczegółowo tłumaczy w jaki sposób dochodzi do ustalenia przebiegu morderstwa czy samobójstwa. W tym celu sięga także do podobnych historii, dzięki którym ukazuje różnice lub podobieństwa istotne w celu odkrycia sposobu zgonu.

Tsokos nie koncentruje się jednak tylko na technicznej stronie swojej pracy, zwraca także uwagę na rolę medycyny sądowej w wykrywaniu przestępstw, podaje statystyki, które głównie dotyczą Berlina. 
Zwraca także uwagę na rolę swojej pracy w życiu prywatnym. Widać, że swój zawód wykonuje z pasją i przekonaniem - ciągłe obcowanie ze śmiercią nie ma wpływu na jego życie prywatne. Tsokos wiele razy rewiduje obraz swojej pracy, znany z filmów czy seriali. W rzeczywistości nie wygląda on tak spektakularnie, a szacowanie godziny zgonu nie jest tak proste.

Na pewno nie jest to książka dla ludzi, którzy na samą myśl o sekcji zwłok czy na widok krwi dostaj ą gęsiej skórki. Dla pasjonatów, takich jak ja, jest fascynującą lekturą.

Moja ocena: 5/6

Michael Tsokos, Dem Tod auf der Spur, 260 str., Ullstein 2010.
Michael Tsokos, Der Totenleser, 249 str., Ullstein 2010.

czwartek, 15 sierpnia 2013

Statystyka lipiec 2013

Przeczytane książki: 6

Ilość stron: 2038

Książki w ramach wyzwania projekt nobliści: 0
Książki w ramach wyzwania południowoamerykańskiego: 0
Książki w ramach wyzwania Czytamy Zolę: 0

Ilość książek w stosie: 170

środa, 14 sierpnia 2013

"Dymy nad Birkenau" Seweryna Szmaglewska



To trudna, poruszająca lektura. Niełatwo pisać o takiej książce. Szmaglewska spędziła w Birkenau trzy lata - swoje obserwacje spisała zaraz po wojnie. Nie bez powodu użyłam słowa obserwacje - nie jest to bowiem osobista relacja, opis własnych przeżyć tylko próba możliwie obiektywnego opisu warunków i życia w obozie. Równocześnie nie jest to reportaż czy zbiór faktów, lecz bardzo poetycka opowieść. 

Szmaglewska wprawdzie dba o dokładność - szpikuje swoją książkę faktami, podaje nazwiska, daty, opisuje konkretne wydarzenia, ale równocześnie stara się oddać atmosferę obozu. Opisuje uczucia, myśli więźniów, ich tęsknotę za wolnością, pobudki działań i ogromną wolę przeżycia. Zaskakujące są jej poetyckie rozważania o wolności, kruchości życia ludzkiego, zmienności losu. 
Trudno tu doszukać się osobistych przeżyć autorki, jej postać umyka, Szmaglewska nigdy nie pisze o sobie lecz o anonimowym więźniu. Nie wiemy jak udało się jej przetrwać, można się tylko domyślać które etapy obozowego życia przeszła.

Dymy nad Birkenau rewidują powszechnie znany obozowy obraz - poszerzają go, napawają jeszcze większą grozą. To, co opisuje autorka wydaje się być niemożliwe, porażającą fikcją, horrorem. 

W pierwszym odruchu chciałoby się powiedzieć, że to lektura, którą każdy powinien poznać, ale po zastanowieniu powiem, że jednak nie. Zanim sięgnięcie po tę książkę, zastanówcie się, czy czujecie się na siłach czytać o czynach absolutnie nieludzkich. Bądźcie świadomi, że to, co przeczytacie, pozostanie w was na zawsze. 

Bez oceny.

Seweryna Szmaglewska, Dymy nad Birkenau, 318 str., Czytelnik 1978.

czwartek, 1 sierpnia 2013

Stosikowe losowanie 8/13 - pary


Guciamal wybiera numer książki dla Paidei (w stosie 8 książek) - 7
Paideia wybiera numer książki dla Anny (w stosie 170 książek) - 96
Anna wybiera numer książki dla Anne18 (w stosie 32 książki) - 3
Anne18 wybiera numer książki dla Zwl (w stosie 650 książek) - 414
ZwL wybiera numer książki dla Maniiczytania (w stosie 120 książek) - 74
Maniaczytania wybiera numer książki dla Momarty (w stosie 253 książki) - 1
Momarta czytania wybiera numer książki dla Karto_flanej (w stosie 130 książek) - 5
Karto_flana wybiera numer książki dla Gucimal (w stosie 101 książek) - 5

Proszę o podawanie w komentarzu wybranego numeru oraz tytułu wylosowanej książki a po przeczytaniu linka do recenzji. Efekty stosikowego czytania można znaleźć w zakładce z boku strony.

UWAGA: na przeczytanie wylosowanej książki mamy czas do 31 sierpnia.