Na Dygot miałam ochotę od dawna, ale do lektury w końcu namówiła mnie mama. Niestety byłam zmuszona czytać tę książkę na raty, co jej zdecydowanie nie posłużyło, jak zresztą nie jest wskazane w stosunku do jakiejkolwiek powieści. W trakcie lektury doszły mnie słuchy, że Dygot albo zachwyca, albo... nie. Czytałam go więc z pełnym przekonaniem, że mnie zachwyci. No i nie.
Nie, bo dwa tygodnie po lekturze, nie jestem w zasadzie streścić książki. Co ciekawe w trakcie czytania byłam skłonna ją uznać za powieść ważną i zaliczyć Małeckiego do pisarzy godnych wszelkiej uwagi.
Podobał mi się styl pisania Małeckiego - jego fraza, pomysły na zdania, potoczystość języka. Podobał mi się pomysł - odmienność, niedopasowanie, ból życia jako motywy przewodnie idealnie wpisują się w obszar moich zainteresowań.
Opowieść o dwóch rodzinach naznaczonych odmiennością splata się w sposób na pozór nieprawdopodobny (ale czy życie nie pisze takich scenariuszy?), przytłacza mnogością wydarzeń i prędkością akcji. I smuci. Jan Łabendowicz i Bronek Gelda są ofiarami klątw - która obarcza ich dzieci: syna albinosa i córkę, która ledwo przeżywa wybuch granatu. Tych dwoje staje się celem uwagi małomiasteczkowej i wiejskiej społeczności.
Małecki dosadnie odziera polską prowincję z sielskości i idylli - zostaje nieufność, odrzucenie, alienacja. Bohaterowie walczą o bliskość, czułość i akceptację. Walczą ze swoimi lękami, ze swoim dygotem, który może ogarnąć każdego. Wizja Małeckiego jest przerażająca i niestety bardzo, bardzo prawdziwa.
Cieszę się, że poznałam wreszcie prozę tego autora, nawet jeśli nie wywołała we mnie zachwytu, to jest zdecydowanie godna uwagi i nie wykluczam, że dam Małeckiemu kolejną szansę.
Moja ocena: 4/6
Jakub Małecki, Dygot, 320 str., Wydawnictwo SQN 2015.
Od dawna już mam w planach poznanie twórczości tego autora. Mam nadzieję, że wkrótce mi się to uda, bo jestem ciekawa tej książki. ;)
OdpowiedzUsuńW takim razie udanej lektury!
UsuńKrążą plotki, że on pisze w kółko tę samą powieść, więc jeśli Ci pasują takie klimaty, to pewnie Rdza Ci się spodoba.
OdpowiedzUsuńSłyszałam to już, na razie nie planuję kolejnego spotkania, zobaczymy.
Usuń