Strony

▼

środa, 16 września 2026

"Null" Szczepan Twardoch


 

Koń siedzi w jamie po złej stronie Dniepru i próbuje w wojnę. Koń właściwie nie jest Ukraińcem, bo urodził się w Polsce, wychował się w Polsce, języka nie znał, a ukraiński dziadek nie odgrywał jakieś wielkiej roli w jego życiu. Przynajmniej do pewnego momentu. Teraz jednak Koń jest uczestnikiem tej nierównej wojny, ze swoim sprzętem, ze swoim życiem, ze swoim bezsensem. Czytelniczka dostaje więc okopowe dialogi, wyliczanki dotyczące sprzętu lub jego braku, liczne przekleństwa, śmierć i retrospekcje. Bo że Koń wybrał udział w tej wojnie jest wynikiem czegoś. Czegoś z przeszłości, o czym nie wiemy. 

Null to miejsce najbliżej frontu, miejsce, w którym nikt nigdy nie chce się znaleźć, miejsce, gdzie wszystko traci sens. Twardoch tam umieścił akcję tej powieści napisanej w drugiej osobie liczby pojedynczej, co samo w sobie utrudnia lekturę, przynajmniej dla mnie nie jest to łatwa koncepcja prowadzenia narracji. Ma ona swoje uzasadnienie, ale zanim do niego dotarłam, zdążyłam się zmęczyć tą manierą. 

To książka przerażająca, pokazująca bezsens i okrucieństwa wojny. To wszystko z zasady dotyka czytelniczkę, szczególnie że ta wojna jest bardzo bliska. Ja to wszystko rozumiem, ale tylko na płaszczyźnie kognitywnej, bo emocjonalnie mnie ta proza nie dotknęła. Bardzo lubię śląskie książki Twardocha, może dlatego, że czuję je bliżej, namacalniej, lepiej rozumiem kontekst. W "Nullu" wprawdzie go rozumiem, ale nie znalazłam w nim emocji, ani Twardocha takiego, jakiego poznałam dotychczas. Być może pewną rolę odegrało tu uprzedzenie do autora, którego nie mogę się pozbyć od czasu jego wypowiedzi na temat innej wojny. Dlatego lektury nie planowałam, ale że mam bardzo poważne podejrzenia, że właśnie ta książka wygra Nagrodę Nike, zdecydowałam się jej dać szansę. 


Moja ocena: 4/6

Szczepan Twardoch, Null, 280 str., Wydawnictwo Marginesy 2025.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz