niedziela, 18 stycznia 2026

"Życie z klocków" Daniel Aguilar, Ferran Aguilar

 


Szukając książki z Andory, trafiłam na tę publikację i z radością po nią sięgnęłam, bo jedyny inny autor tłumaczony na angielski pisze o starożytnym Egipcie. Jakoś nie uśmiechało mi się czytanie powieści historycznej traktującej o regionie bardzo odległym w wykonaniu Andorczyka. 
David urodził się bez ręki, po dłuższym czasie rodzicie dowiedzieli się, że chłopak cierpi na zespół Polanda, który cechuje się także aplazją klatki piersiowej. David opisuje swoje życie od narodzin, powołując się na opowieści rodziców, krewnych, dziadków. To nie jest zawsze łatwa opowieść, bo chłopiec konfrontowany był z wieloma trudnymi sytuacjami, szczególnie z dręczeniem w szkole, ale i z niezrozumieniem, gapiostwem i bólem. David przede wszystkim opowiada o tym, jak powstała jego fascynacja klockami Lego i o tym, jak skonstruował swoją pierwszą rękę. 

Ta książka to gawęda Davida o jego życiu, rodzinna opowieść o szoku, jakim były jego narodziny, o zmaganiach rodziców, o wielkiej miłości i walce o usprawnienie jego życia. Autor nie upiększa swojej ścieżki, pisze o błędach, porażkach, o rozczarowaniach, nie zapominając o swoich uczuciach z okresu dzieciństwa czy dojrzewania.

David opowiadając, czasem wybiega w przyszłość, czasem wprowadza dygresje, wraca do przeszłości – co wprawdzie nie jest z korzyścią dla chronologii, ale daje tej książce rys bardzo osobisty. Po lekturze miałam wrażenie, jakbym siedziała w domu Davida i słuchała opowieści całej rodziny. To wyjątkowe dokonanie chłopca jest tu czymś zwykłym, co wydarzyło się jakby przypadkiem, a David normalnym, prostym chłopakiem, który mimochodem ułożył z klocków protezę. 

To pokrzepiająca historia, dla mnie też zupełnie nowa, bo nigdy o Davidzie Aguilarze nie słyszałam. Literacko nie jest to może wybitny tekst, szczególnie w kwestii chronologii, ale nie było to dla mnie wielką przeszkodą i cieszę się, że dzięki tej książce poznałam historię osadzoną w Andorze.

Moja ocena: 4/6

David Aguilar, Ferran Aguilar, Życie z klocków, tł. Monika Skowron, 256 str., Wydawnictwo Agora 2023.


sobota, 17 stycznia 2026

"Cóż to za motorowerek z chromowaną kierownicą tam w głębi podwórza?" Georges Perec


Grupa młodych ludzi spotyka się regularnie w Paryżu, by dyskutować o życiu i świecie. Jeden z nich jest żołnierzem i codziennie zajeżdża swoim motorowerkiem do koszar. Pewnego dnia wraca z problemem –jego podwładny ma zostać zaciągnięty na wojnę do Algierii, na którą wcale, ale to wcale nie chce iść. Należy więc wymyślić sposób, by go przed tym ustrzec. Pomysłów jest wiele, od przejechania tytułowym motorowerkiem począwszy.

Ta skąpa treść nie jest jednak clou tej, niewielkiej zresztą, powieści. Owszem doszukiwałam się tu interpretacji oscylujących wokół bezsensu wojny, pacyfizmu, a także uniwersalności losu owego zaciągniętego żołnierza, ale miałam świadomość, że ta książka jest jeszcze czymś innym. Manifestem sztuki być może? O sztuce dla sztuki, która niczego nie potrafi zmienić? Skąd taki pomysł? Perec stworzył bowiem coś wyjątkowego na płaszczyźnie językowej – to rzecz pełna smaczków, figur stylistycznych, powtórzeń, coś, co czyta się jednym tchem, podziwiając inwencję autora. Powołany do armii żołnierz ma kilkanaście, jeśli nie kilkadziesiąt nazwisk, rozpoczynających się od Kara-, każda wersja niesie inne znaczenie lub skojarzenie. Tych ostatnich jest w tej książce zresztą multum, większość zapewne jest dla mnie nie do rozszyfrowania, ale wcale mi to nie przeszkadzało podczas lektury. Potrafię sobie jednak wyobrazić, że ta książka to gratka dla osób znających dobrze literaturę francuską, czy środowisko autora. 

Jestem podatna na takie eksperymenty literackie, więc z podziwiem śledziłam ekwilibrystykę autora, a podczas lektury dobrze się bawiłam.

W Polsce ta książka ukazała się nakładem wydawnictwa Lokator, przekład René Koelblen i Stanisław Waszak.

Moja ocena: 5/6

Georges Perec, Was für ein kleines Moped mit verchromter Lenkstange steht dort im Hof?, tł. Eugen Helmlé, 80 str., Diaphanes Verlag 2014.

piątek, 16 stycznia 2026

"Ludzie szukają szczęścia i umierają ze śmiechu" Sibylle Berg



Sibylle Berg była moim odkryciem trzydzieści lat temu, a ta książka jedną z pierwszych niemieckich powieści, po które sięgnęłam z własnej woli (czyli nie na studia). Autorka uwiodła mnie swoim stylem – Berg to mistrzyni sarkazmu, cyniczna obserwatorka świata, która wkłada palec w ranę, a potem go przyciska tak długo, aż w oczach pojawią się łzy. Jej zdania są krótkie, ale dosadne, często pisane językiem potocznym, mimo to skłaniają do oddechu, przerwy, refleksji.

Ta powieść to jej debiut, a tytuł dokładnie oddaje treść. Króciutkie rozdziały są migawkami z życia kilku osób – w każdym wieku i różnej płci, które miotają się w życiu. Wyruszają w podróże bez celu, po których obiecują sobie odnalezienie tego czegoś. Spotykają się z przypadkowo poznanymi osobami, mając nadzieję na odkrycie uczucia, zrozumienie, nadanie sensu egzystencji. Robią rzeczy, które nie zawsze są zgodne z ich przekonaniami. Vera, Bettina, Nora, Pit, Tom, Karl, Ruth to nasze alter ego, zagubieni w świecie, siedzą sami i czują, że coś im gdzieś umknęło. 

To książka smutna, cyniczna, sarkastyczna – na pewno nie dla każdego – ale życie takie bywa, takie jest, a Berg nie ma obiekcji, by je takim opisywać. Jest szczera do bólu, sięga do najciemniejszych myśli, lęków i obaw. Lubię taką bezpardonową prozę i cieszę się, że wróciłam do tej książki. Dziś widzę ją już trochę inaczej, ale wciąż jest dla mnie oczywista moja ówczesna fascynacja. Lata temu ukazał się polski przekład – nie wiem, czy wciąż osiągalny, niemniej polecam. 

Moja ocena: 5/6

Sibylle Berg, Ein paar Leute suchen das Glück und lachen sich tot, 180 str., Reclam 1998. 


wtorek, 6 stycznia 2026

"Rana pełna ryb" Lorena Salazar Masso


Bezimienna narratorka wybiera się w podróż łódką w dół rzeki Atrato w zachodniej Kolumbii. To prowincja porośnięta selwą, dzika, zamieszkała przez rdzenną ludność lub osoby o czarnej skórze. Jedyną możliwością transportu jest rzeka – łódź to miejsce wielodniowej podróży, rozmów, spotkań, noclegów w odległych wioskach, którymi owa wyprawa jest przerywana. Kobieta podróżuje z przybranym synem, który ma inny kolor skóry niż ona. Ta podróż jest dla niej kluczowa – jedzie na spotkanie z biologiczną matką, która zapewne będzie chciała odzyskać dziecko. Narratorka stara się być jak najlepszą matką dla chłopczyka, jest cierpliwa, uważna, troskliwa. W retrospekcjach opisuje swoje dzieciństwo, które zdecydowanie nie było tak szczęśliwe. Autorka bardzo plastycznie opisuje otoczenie, przyrodę, spotykane osoby, jedzenie, rytuały, ale też niepostrzeżenie wprowadza atmosferę grozy, zagrożenia. Jesteśmy wszak w 2002 roku w Kolumbii.

W swojej debiutanckiej powieści Salazar Masso poruszyła sporo tematów i zrobiła to w bardzo inteligentny sposób. Jej opis macierzyństwa jest nietuzinkowy, skupiony na relacji z adoptowanym dzieckiem, bardzo trafny w ukazaniu zachowań chłopca i obaw matki. Zarazem dzięki różnicy w kolorze skóry między tymi dwoma postaciami autorka porusza temat rasizmu, ale widzimy tu osobę białą jako tę w mniejszości i tę która uważa się za nieprzystającą do reszty, a wręcz brzydszą. Kolumbijce udało się ukazać ten temat w bardzo subtelny sposób, bez wskazywania winnych, przede wszystkim dlatego, że ucieka się do perspektywy dziecka. I wreszcie temat najtrudniejszy – działań bojówek, które nie oszczędzają nikogo, ale najbardziej dotykają kobiety i dzieci. 

Bardzo podobała mi się powieść Kolumbijki – ten plastyczny język przeniósł mnie na rzekę i przywołał wspomnienia z mojej podróży po Amazonce, a zakończenie bardzo poruszyło. Polecam.

Moja ocena: 5/6

Lorena Salazar Masso, Rana pełna ryb, tł. Katarzyna Sosnowska, 192 str., Wydawnictwo MOVA 2022.

poniedziałek, 5 stycznia 2026

"A Burst of Light and Other Essays" Audre Lorde


"Dzienniki raka" były ważną lekturą, moim pierwszym spotkaniem z Audre Lorde – jej spojrzenie na takie tematy jak rasizm, feminizm, traktowanie kobiet, szczególnie chorych było w wielu aspektach inspirujące, choć niekoniecznie odkrywcze. Ten eseistyczny zbiór jest kontynuacją tych tematów, wzbogacony o seksualność, szczególnie homoseksualizm, a także poszerza perspektywę na problemy kobiet całego świata. 

Równocześnie jest to zbiór nierówny. Na początku umieszczono krótsze teksty – przemowy czy wykłady Lorde, a tytułowy esej to już zupełnie inna kategoria. To pamiętnik z okresu nawrotu choroby autorki. Są więc tu jej przemyślenia – szczególnie na temat własnej postawy wobec propozycji leczenia, podejmowanie wybory, rezygnacja z medycyny konwencjonalnej, rozważania na temat postawy lekarzy wobec niej oraz opis samopoczucia. Te opisy przeplatane są nieustającą działalnością Lorde – spotkaniami, wyjazdami, pracą publicystyczną itd. Autorka też oddaje się wspomnieniom, podsumowaniu życia, autorefleksji, wspomina partnerkę, dzieci. 

O ile doceniam niestrudzoną pracę Lorde na rzecz równouprawnienia i wyczulania na problemy mniejszości oraz szanuję jej wybory, to jednak nie wszystkie jej myśli były dla mnie do przełknięcia, a szczególnie trudna była argumentacja na temat odwrócenia się od medycyny konwencjonalnej. Niemniej Audre Lorde warto znać, doceniać jej pracę i publikacje.

Moja ocena: 4/6

Audre Lorde, A Burst of Light and Other Essays, 144 str., Ixia Press 2017.

piątek, 2 stycznia 2026

Podsumowanie roku 2025


Ten rok zakończyłam z równo 160 książkami na liczniku. Czuję, że powinnam czytać mniej, ale nie będę walczyć z moją kompulsywną chęcią lektury, poza tym muszę wreszcie oczyścić półki z nadmiaru książek! Nadal mało kupuję, choć w tym roku dokonałam kilku zakupów, głównie w wydawnictwach, które cenię i chętnie wspieram. 

Okazuje się także, że moje uczestnictwo w licznych klubach czytelniczych jest błogosławieństwem i przekleństwem, bo duża część moich lektur jest właśnie wyborem owych klubów. Ale dla przyjemności rozmawiania o książkach zrobię wiele!

Ogólnie jestem zadowolona z tego roku – z tego, że sięgałam po książki z półki, że nadal realizuję moje cele czytelnicze, że dzięki książkom poznałam wiele osób, które nadają na tych samych falach, że mam zaszczyt prowadzenia swojego klubu książkowego i że w przyszłym roku i ja dołączę do zacnego grona autorek i autorów. 

Przejdźmy jednak do statystyk, bo nie o długie wstępy tu chodzi!


Odwiedziłam 47 krajów, więcej niż w 2024 roku, co mnie cieszy. Sięgnęłam też po zbiór opowiadań, w którym znalazły się teksty z jeszcze kilku krajów, ale nie zaliczam ich do statystyki, bo te nowelki były zaledwie liźnięciem tych literatur. Wreszcie czytałam mniej polskiej literatury, za to bardzo dużo niemieckiej, a to głównie dzięki audiobookom. Po zakończeniu abonamentu na Legimi, przerzuciłam się na słuchanie po niemiecku, a szczególnie skupiłam się na długich listach do Deutscher Buchpreis. USA i Wielka Brytania nadal są w czołówce, ale to często wybory moich klubów książkowych. Odwiedziłam 6 nowych krajów – Oman, Samoa, Komory, Tonga, Antiguę i Barbudę oraz Azerbejdżan. 

Konkretnie wygląda to tak: 

Niemcy – 34

Polska – 22

USA – 15

Wlk. Brytania – 9

Francja, Argentyna, Austria – 6

Norwegia – 5

Finlandia – 4

Peru, Dania, Czechy, Korea Płd. – 3

Szwecja, Kanada, Hiszpania, Brazylia, Japonia, Grecja – 2

Po jednej: Estonia, Słowacja, Oman, Ukraina, Portugalia, Albania, Meksyk, Chile, Włochy, Niderlandy, Nigeria, Singapur, Gruzja, Antigua, Azerbejdżan, Tonga, Komory, Kolumbia, Rumunia, Sudan, Urugwaj, Szwajcaria, Irlandia, Macedonia, Chile, Turcja i Kuba


Czytałam głównie po polsku i po niemiecku:

Język polski – 94

Język niemiecki – 65

Język angielski – 1



Jak zawsze w moich wyborach książkowych dominują kobiety.

Autorki: 95

Autorzy: 62

Duet autorski: 3

Autor zbiorowy: 2


Czytałam dużo z półki tej fizycznej, jak i na czytniku (39 książek), ale książki papierowe wciąż są w mniejszości i pewnie tak już pozostanie.

Audiobook: 75

E-book: 60

Papier: 25


Czytałam książki opublikowane przez 35 rożnych polskich wydawnictw. Najczęściej sięgałam po:

Wydawnictwo Pauza – 15

Wydawnictwo Znak – 9

Wydawnictwo ArtRage – 8

Literackie i Poznańskie – 7

Książkowe Klimaty, WAB – 4

Marginesy, Czarne, Tajfuny – 3

Karakter, Wielka Litera, PIW, Filtry, Relacja – 2



Przede wszystkim sięgałam po literaturę piękną, także po opowiadania, sporo reportaży lub szeroko pojętej literatury faktu, wpadło kilka kryminałów, udało się też przeczytać coś z poezji i dramatu. 



Wbrew mojemu zwyczajowi nie ukończyłam wyzwania 25 na 2025, ale pracuję nad tym i na pewno je dokończę w tym roku. Podobnie jest z cyklem Rougon-Macquart, przeczytałam 3 kolejne tomy i w tym roku będę kontynuować ten cykl. Sięgałam wprawdzie 7 razy po Noblistów, ale niestety nie było wśród tych lektur żadnych nowych, natomiast przeczytałam aż pięcioro laureatów/laureatek Deutscher Buchpreis. Ukończyłam wyzwanie z Facebookowej grupy Przeczytam x książek w 2025 roku, które dzięki wyszukanym kategoriom sprawiło mi wiele radości. Przestałam brać książki do recenzji już dawno, w 2025 roku zrobiłam tylko jeden wyjątek. 61 książek przeczytałam na kluby książkowe, z mojego stosikowego losowania tylko 3 pozycje i będę je intensywnie nadrabiać w tym roku.  
Mam nadzieję w 2026 dalej ciągnąć te moje prywatne wyzwania: czytać świat, noblistów, Zolę i książki z półki. 

Poniżej wreszcie publikuję tytuły, które wywarły na mnie największe wrażenie. 

"Korona śniegu i krwi" Elżbieta Cherezińska
"Wszystko na darmo" Walter Kempowski
"W dorbych rękach" Yael van der Wouden
"Schwebende Lasten" Annett Gröscher
"Uciekaj, Króliku" John Updike
"Lügen über meine Mutter" Daniela Dröscher
"Kos kos jeżyna" Tamta Melaszwili
"Annie John" Jamaica Kincaid
"Lichtspiel" Daniel Kehlmann
"Mit dir, da möchte ich im Himmel Kaffee trinken" Sarah Lorenz
"Goście" Agnes Ravatn
"Stoner" John William

Non-fiction

"Alexander von Humboldt" Andrea Wulff
"Wiem, dlaczego w klatce śpiewa ptak" Maya Angelou
"Strup" Katarzyna Kobylarczyk
"Dezorientacje" Magdalena Grzebałkowska
"Szepty kamieni" Berenika Lenard, Piotr Mikołajczak
"Rumunia" Agnieszka Krawczyk

Wyróżnienia

"Kołysanka" Leila Salmani
"Opowiadania bizarne" Olga Tokarczuk
"Mówcie mi Kasandra" Marcial Gala
"Do czysta" Alia
"Dzikie bezkresy" Lauren Groff
"Mój pan mąż" Rumena Bužarovska

Podsumowanie grudnia 2023


 

Przeczytane książki: 12

Liczba stron: 3168

Przeczytane tytuły

– "Wiem, dlaczego w klatce śpiewa ptak" Maya Angelou
– "Die Frauen der Familie Flores" Angélica Lopes
– "Mówcie mi Kasandra" Marcial Gala
– "In ihrem Haus" Yael van der Wouden
– "Mein drittes Leben" Daniela Krien
– "...trotzdem Ja zum Leben sagen" Viktor E. Frankl
– "Piersi i jajeczka" Mieko Kawakami
– "Siedem pustych domów" Samanta Schweblin
– "Alofa" Sia Figiel
– "Umlaufbahnen" Samantha Harvey
– "Strup" Katarzyna Kobylarczyk
– "Die Verdorbenen" Michael Köhlmeier

Najlepsza książka: "Wiem, dlaczego w klatce śpiewa ptak", "Mówcie mi Kasandra"

czwartek, 1 stycznia 2026

Podsumowanie stosikowego losowania 2025

 Styczeń


ZwL: "Ciemna strona słońca" Terry Pratchett
Agnes:
Maniaczytania: "Trzynasta opowieść" Diane Setterfield
McDulka: "Jak wymówić knife" Souvankham Thammavongsa

Luty

ZwL: "Zawodowe dziewczyny" Dobrowolska
Maniaczytania: "Bracia z Bronksu" Adrian Luc
McDulka: "Kroniki dzikich bestii" Yan Ge
Anna: "Das Memorial" José Saramago
Agnes: "Silos"

Marzec

ZwL: "Lot nad kukułczym gniazdem" Ken Kesey
Agnes: "Sprzedawca marzeń"
McDulka:
Maniaczytania:
Anna: "Polski gwałt"

Kwiecień

ZwL: "Doktor Żywago" Boris Pasternak
McDulka: "Powrót wojowniczki" Angeline Boulley
Anna: "Kobieta trzydziestoletnia" Honoriusz Balzac
Maniaczytania: "Alicja w krainie czasów" Ałbena Grabowska

Maj

Agnes: "Usłyszeć ciepło słońca"
McDulka: "Kwiat paproci i inne legendy słowiańskie" 
Anna: "Austernfischer" Susan Fletcher
Maniaczytania: "Z mroku przeszłości" Nora Roberts

Czerwiec

Agnes: "Praga magiczna" 
ZwL: "Wczorajsza młodość" Elżbieta Jackiewiczowa
McDulka: "Na domowym froncie" Kristin Hannah
Anna: "Ostatni stoik" John Galsworthy
Maniaczytania: "Noc jest moją porą" Mary Higgins Clark

Lipiec

Agnes: "Stan splątania"
ZwL: "Sen Azrila" Julian Stryjkowski
McDulka: "Malarz dusz" Ildefonso Falcones
Anna: "Ostatnia wizyta" Jacek Ostrowski
Maniaczytania: "Przygody Hucka Finna" Mark Twain

Sierpień

Agnes: 
ZwL: "Moja kochana dumna prowincja" Filipowicz
McDulka: "Robale rządzą światem" David McNeal
Maniaczytania: "Sto lat samotności" Gabriel Garcia Marquez

Wrzesień

Agnes: "Obłęd na krańcu świata"
ZwL: "Szklany klosz" Sylvia Plath
McDulka:
Anna: "Babetta" Nina Wähä
Maniaczytania: "Susza" Jane Harper
Guciamal: "Porwanie Europy" Sandor Marai

Październik

Agnes: "Słowiańskie mity i opowieści w komiksie"
ZwL: "Trzy córki króla" Natalia Rolleczek
McDulka:
Anna: "Chaka Zulu" Thomas Mofolo
Maniaczytania: "Barwa ciszy" Rosamund Lipton

Listopad

Agnes: "Smoczy ogień"
ZwL: "Nie ma sprawy" Janina Wieczerska
McDulka: 
Anna: "Atemübungen" Anne Tyler
Maniaczytania: "Arka czasu" Marcin Szczygielski
Guciamal: "Dzieje Tewje Mleczarza" Szolem Alejchem (przerwana)

Grudzień

Agnes: 
ZwL: "Szkoła klasztorna" Frischmuth
McDulka:
Anna: "Nigdy nie byłaś Żydówką" Anna Bikont
Maniaczytania: "Cień eunucha" Jaume Cabre
Guciamal: "Tratwa z pomarańczami" Maciej Hen

"Die Verdorbenen" Michael Köhlmeier


Jest początek lat 70. XX wieku, Johann studiuje filozofię i nauki polityczne w Marburgu, gdzie poznaje podczas jednego ze studenckich wyjazdów Christiane i Tommiego. To bardzo dziwna para, nie integruje się z grupą i przebywa tylko ze sobą. Gdy Johann pewnego dnia zabiera Christiane na spacer, ona rozumie to jako zaproszenie do związku i rzuca Tommiego, z którym była w związku przez wiele lat. Jej zachowanie jest dla Johanna zupełnie niezrozumiałe, podobnie jak styl bycia oraz monotonny sposób mówienia. Mimo to wchodzi w ten związek, nawet się nie spodziewając, że razem stworzą dziwną potrójną konstelację. Wszystkie próby wyjaśnienia, rozmowy, dyskusji spalają jednak na panewce. Zarówno Christiane jak i Tommi nie są zdolni do jakiejkolwiek konwersacji na tematy międzyludzkie. Johann tkwi w tym dziwnym układzie, ale do czasu.

Na końcu autor serwuje dość zaskakujący zwrot akcji, wcześniej okraszając tę historię przemyśleniami głównego bohatera, który stawia się w roli wiecznej ofiary i człowieka płynącego z prądem. Nie widać tu energii, chęci działania, a bierność, uległość i poddawanie się losowi. Dokąd taka postawa prowadzi.... właśnie do owego zaskakującego końca.

Köhlmeier stworzył powieść o osobach bezbarwnych, bez ambicji, bez celu w życiu. Takich, które płyną z dnia na dzień, a ich decyzje są przypadkowe. Równocześnie pokazuje, że taka postawa może być groźna i może doprowadzić do nieobliczalnych działań. Ta krótka powieść jest taka jak jej bohaterowie – monotonna, bezbarwna, katatoniczna wręcz. Rozumiem oczywiście ten zabieg autora, ale z powodu niego, sama akcja mnie nie porwała. Czytanie o bezbarwnych ludziach, których głos nawet nie podlega modulacji jest swoistym wyzwaniem. To więc powieść z kategorii – doceniam, ale jednak nie dla mnie.

Moja ocena: 3/6

Michael Köhlmeier, Die Verdorbenen, 160 str., Hanser 2025.