sobota, 24 lipca 2010

Stosikowe losowanie - runda 8

Zapraszam do zgłaszania się do rundy 8. Pary rozlosuję 1 sierpnia.

Dla przypomnienia zasady:

1. Celem zabawy jest zmniejszenie liczby książek w stosie.
2. Uczestnicy dobierani są losowo w pary i wybierają numer książki dla partnera.
3. Wylosowaną książkę należy przeczytać do końca miesiąca.
4. Mile widziana recenzja, do której link proszę zamieścić na moim blogu.
5. Podsumwanie wszystkich rund wraz z linkami do recenzji zamieszczam tu.
6. Jeśli wylosowana książka jest kolejną częścią cyklu, można zacząć czytanie od pierwszego tomu.

Serdecznie zapraszam do zabawy i czekam na zgłoszenia wraz z podaną liczbą książek w stosie.

"Krzysio Raper i szalony komputer" Sinikka Nopola i Tiina Nopola


Krzysio ostatnio bardzo się zmienił. Nie wychodzi z pokoju, przestał dbać o higienę, nie wychodzi na zewnątrz, a z jego pokoju dochodzą dziwne odgłosy. Ciocia Wanda, która zajmuje się Krzysiem długo nie domyśla się, co jest przyczyną dziwnego zachowania chłopca. Nie domyśla się także jego najlepsza przyjaciółka Julcia Motylek. Gdy jednak Wanda odkrywa, że chłopiec cały czas spędza przed komputerem, postanawia działać. Chowa kabel od komputera, a potem wynosi całe ustrojstwo do sąsiada i postanawia pomóc Krzysiowi w odzyskaniu przyjaciółki.

Przeczytałam wiele krytycznych recenzji tej książki. Faktycznie postacie dorosłych są bardzo infantylne, a sposób podania treści nietypowy. Ja jednak nie przekreślałabym tej pozycji. Infantylizm dorosłych odbierałam raczej jako sarkazm autorów. Przyznać jednak trzeba, że dla młodszego czytelnika nie byłby on czytelny. Zastanawiam się do jakiego czytelnika skierowana jest właściwie ta książka. Krzyś i Julcia są w wieku nastoletnim, ale książka wydaje się być dla nastolatków zbyt prosta. Kilkulatki mogą mieć jednak problemy ze zrozumieniem pewnych kwestii ale na pewno warto spróbować czytania "Krzysia Rapera..." także z tymi dziećmi.

Zaciekawiły mnie ilustracje - rzuca się w oczy ich dwoistość. Raz są to klasyczne ilustracje obejmujące całą stronę. W niektórych rozdziałach trafiamy na ilustracje wręcz komiksowe, czarno-białe, opatrzone krótkimi komentarzami. Podejrzewam, że to efekt współpracy dwóch ilustratorów. Mnie ta rozmaitość się podobała.

Podobało mi się także tłumaczenie książeczki, a zwłaszcza imiona postaci.

Moja ocena: 3/6

Sinikka Nopola, Tiina Nopola, Krzysio Raper i szalony komputer, tł. Bożena Kojro, 112 str., Kojro.

poniedziałek, 19 lipca 2010

Zastój czytelniczy

Trafił mi się absolutny zastój czytelniczy. Książki wręcz mnie odstraszają. Męczę już od kilku dni "Powiedział mi wróżbita" i nawet nie przeczytałam stu stron. Podczytuję czasopisma, ale książki mi zupełnie nie idą. Winę zwalam na koszmarne wręcz upały, jakie panowały w Berlinie - 40 stopni w cieniu było normą, w domu miałam grubpo ponad 30. Przy aktualnych 28 czuję się wręcz chłodno. I o ile upały zazwyczaj bardzo lubię, to teraz działały na mnie wybitnie kontraproduktywnie. Do zastoju przyczynił się też syn, który sen uważa za zajęcie najmniej interesujące i doprowadził do tego, że jak tylko przysiądę zamykają mi się oczy. Trzyletni trening ze Starszą nie zdał się na zbyt wiele, bo stwierdzam ponownie, że do braku snu trudno się przyzwyczaić. Męczę więc wyżej wymienionego wróżbitę, mając nadzieję, że niebawem minie mi ów kryzys i zacznę znów połykać książki.

piątek, 16 lipca 2010

Peryferyjne czytanie - bilans roczny

Rok temu brałam udział w wyzwaniu peryferyjnym, które idealnie utrafiło w moje plany czytelnicze. Wtedy też sporządziłam mapę krajów, które odwiedziłam literacko. Planów nie porzuciłam do dziś, nadal staram się czytać książki z krajów, których literatura jest mi zupełnie nieznana. W lipcu zeszłego roku doliczyłam się 41 poznanych krajów. Od tego czasu odwiedziłam jeszcze 15 nowych miejsc i moja aktualna mapa wygląda tak:


visited 56 states (24.8%)
Create your own visited map of The World

Nadal sporo na niej pustych miejsc ale cieszę się, że mapa Afryki powolutku zaczęła się zapełniać, nadal skrzętnie "kompletuję" Azję ale nie zapominam o krajach całkiem nam bliskich. W stosie czekają na swoją kolej książki z Angolii, Rumunii, Maroka i Izreala. Następnie chciałabym poznać literaturę krajów bałtyckich. Nadal poszukuję literatury z Filipin. Mam nadzieję, że przez następne dwanaście miesięcy mapa zaczerwieni się jeszcze bardziej.

piątek, 9 lipca 2010

Projekt Nobliści - bilans roczny

Dokładnie rok temu rozpoczęłam mój projekt czytania książek laureatów literackiej Nagrody Nobla. Stworzyłam listę i doliczyłam się 23 poznanych noblistów. W ciągu roku udało mi się przeczytać 14 książek. Poznałam jedenastu nowych pisarzy. Są wśród nich Kenzaburo Oe, William Faulkner, Saul Bellow, Selma Lagerlöf, Hertha Müller, Doris Lessing, Nadżib Mahfuz, V. S. Naipaul, Derek Walcott, Orhan Pamuk i Harold Pinter. Najbardziej zachwyciła mnie proza Oe oraz Lessing. Tej ostatniej przeczytałam aż trzy książki i mam nadzieję poznać ich więcej.
Mam nadzieję, że kolejny rok będzie równie owocny i uda mi się poznać dalszych laureatów. Aktualny stosik noblowski wygląda tak:


Na samej górze, bez tytułu na grzbiecie, Francois Mauriac.

Reise nach Thailand. Geschichten fürs Handgepäck


Bardzo chętnie korzystam z oferty szwajcarskiego wydawnictwa Unionsverlag, które wydaje literaturę z krajów egzotycznych. W swojej ofercie mają książki nietuzinkowe, szalenie interesujące. W ramach serii wydawniczej Geschichten fürs Handgepäck ukazały się zbiorki opowiadań z wielu krajów i regionów, m.in. z Meksyku, Egiptu, Prowansji, Maroka, Bali i Tajlandii.

Jako że do Tajlandii chętnie jeżdżę, interesuję się kulturą tego kraju i utrzymuje kontakty z poznanymi Tajkami, nie czekałam długo z zakupem opowiadań. I dobrze zrobiłam, bo to lektura fascynująca, odkrywająca inne, nieznane oblicze tego kraju, prowadząca w nieznane turystom ulice Bangkoku i uchylająca rąbka tajskiej duszy.

Zbiorek zawiera dwanaście opowiadań i pozwala poznać prozę jedenastu współczesnych autorów z Tajlandii - co szczególnie mnie zaciekawiło, wśród nich są dwie kobiety. W książce umieszczone są krótkie notki biograficzne autorów oraz mapa, dzięki której można zorientować się, w której części Tajlandii umiejscowione są opowiadania. Wśród autorów są więc zarówno dyplomata, dziennikarz, jak i nauczyciel ale także niewykształcona kobieta, która imała się wielu zawodów. Zwróciłam uwagę, iż wielu z autorów rozpoczęło studia w Tajlandii, kończąc je w USA.

Pierwsze z opowiadań traktuje o parze, która większą część dnia spędza w samochodzie, na zatłoczonych autostradach Bangkoku. Dojazd do pracy zajmuje wiele godzin, podobnie powrót. Tak więc życie małżonków toczy się w aucie - auto to stołówka, miejsce rozmów i sypialnia...

Kolejne opowiadanie przenosi nas w zupełnie inne miejsce, na południe Tajlandii, do wioski, gdzie treningowi poddawane są byki, które później będą ze sobą walczyć. Dwoje trenerów wchodzi na wiszący, chybotliwy most. Oboje prowadzą ze sobą swoje wyjątkowo dorodne byki, żaden z nich nie może się wrócić. Na środku mostu zaczyna toczyć się nieruchoma (bo most grozi zerwaniem) walka o przejście.

Młody człowiek zostaje sparaliżowany po wypadku samochodowym. Leży w szpitalu i obserwując wentylator pogrąża się w czarnych myślach, które nasilają się, gdy jego młoda żona przestaje go odwiedzać. Opiekująca się nim pielęgniarka tryska optymizmem i próbuje zarazić swym pozytywnym spojrzeniem na świat pacjenta, prowadzącego z nią niemy dialog. Pewnego dnia pielęgniarka opowiada historię swojego życia.

Południowa Tajlandia, okolice wyspy Krabi - miejsce masowo odwiedzane przez turystów. Wielki koncern hotelowy wykupił domy wieśniaków, mieszkających przy plaży. Ofertom hotelu oparł się tylko Salman. Jego domek pozostał przy plaży, a hotelowy architekt zaprojektował budynek w ten sposób, że chata rybaka została zintegrowana w otoczenie i służy jako obiekt fotograficzny dla hotelowych gości. Rodzina rybaka jest coraz bardziej nieszczęśliwa.

Bohaterka kolejnego opowiadania jest przykładną żoną, usłużną, cichą, skromną. Jak na dobrze wychowaną Tajkę przystało. Jej mąż to tyran, maltretujący ją psychicznie i fizycznie. Czy odważy się opuścić brutalnego męża?

Chory na trąd żebrak pomaga w złapaniu złodzieja. Cieszy się, że choć w ten sposób stał się dobrym obywatelem. Radość jest jednak krótka, okazuje się, że żebrak znał złodzieja...

Matka porzuciła swoje dzieci, nie jest w stanie ich utrzymać, mąż dawno opuścił rodzinę, a ona wydaje się być zbyt młoda, by podołać obowiązkom. Policjant przesłuchujący ją nie potrafi zrozumieć motywów postępowania kobiety.

Głucha staruszka przycupneła przy ruchliwej ulicy, próbuje zarobić trochę grosza, wykonując drobne prace krawieckie. Jedyną cenną rzeczą, którą posiada jest piekna bransoleta, którą kiedyś dostała od męża. Kobieta wspomina swoje niełatwe życie osoby niepełnosprawnej i ciężki wybór przed jakim swego czasu stanęła.

W Bangkoku, u brzegu rzeki, powstaje nowa, luksusowa restauracja. Architekt pragnie zbudować nad wodą salę na wzór starej świątyni. Przemierza kraj, szukając dogodnego obiektu. Gdy odgrywa zrujnowaną salę świątynną na północy Tajlandii, postanawia rozebrać budynek i przenieść go do Bangkoku, gdzie zostanie poddany remontowi. Mieszkańcy wioski otrzymają nową salę do modlitw. Wszyscy wydają się być zadowoleni z umowy. Tylko syn budwoniczego świątyni cierpi.

Para żebraków zarabiaja grając na instrumentach i licząc na datki przechodniów. Pewnego dnia kobieta otrzymuje niespotykanie wysoką sumę od słynnej aktorki. Co kieruje aktorką? Co żebraczka robi z pieniędzmi?

Ojciec rodziny wraca łodzią z targu, gdzie sprzedał uprawiane w pocie czoła arbuzy. Niestety sprzedaż nie dała spodziewanego zysku i mężczyzna gryzie się z myślami. Nagle w ciemnościach zauważa coś dziwnego w wodzie....

Biedna wioska na północy kraju. Do jednej z rodzin przybywa kobieta z Bangkoku, która opowiada jak udało się jej w stolicy wzbogacić i namawia rodzinę, by wysłali z nią do miasta ich córkę. Rodzice z ciężkim sercem decydują się wysłać ukochane dziecko - czy wiedz ą jaki czeka ją los? Czy dlatego tak rozpaczają?

Każde z opowiadań porusza inną tematykę, kilka z nich wydaje się być uniwersalne - dotyczyć każdego człowieka w dowolnym zakątku świata. Mamy tu jednak także opowiadania ściśle powiązane z realiami Tajlandii. Poruszają one takie problemy jak napływ turystów i niekontrolowany wykup wiosek rybackich, ustawiczne korki na ulicach Bangkoku, ogromna różnica między klasą bogatych i biednych, rola kobiety w tajskim społeczeństwie.

Myślę, że to zbiorek, do którego warto wracać, który daje apetyt na więcej. Polecam!

Moja ocena: 6/6

Reise nach Thailand. Geschichten fürs Handgepäck, tł. Kirsten Ritscher i Heike Werner, 216 str., Unionsverlag.

wtorek, 6 lipca 2010

Wakacyjny łańcuszek

Maniaczytania zapoczątkowała nowy łańcuszek, do którego również mnie zaprosiła. Oto moje odpowiedzi:)

1. Do jakiego kraju, miasta chciałabyś pojechać zainspirowana lekturą.

Przeważnie czytam książki dopiero po odwiedzeniu danego kraju. Pamiętam jednak ogromną fascynację Włochami po przeczytaniu książki "Oksana" Włodzimierza Odojewskiego. Książkę przeczytałam wiele lat temu, jednak wrażenia i zachwyt Włochami się nie zatarły, a ja nadal nie odwiedziałam tego kraju.

2. Jakie jest Twoje ulubione miejsce do czytania latem?

Nie mam ulubionego miejsca - bo od dawna nie poświęcam się tylko lekturze. Czytanie jest u mnie zajęciem "przy okazji". Jeślibym jednak miała czas, to chętnie siedziałabym na leżaku na tarasie, w zacienionym miejscu i czytała bez końca.

3. Pole ć mi jedną książkę do przeczytania na wakacje.

Trudna sprawa. Najchętniej poleciłabym ostatnio czytaną "Die Maurin" Lei Korte. Książka jednak nie została przetłumaczona na polski. Wakacje kojarzą mi się z lekturą lekką (choć sama takiej na lato nie wybieram) więc zaproponuję ci powrót do dzieciństwa i "Anię z Zielonego Wzgórza":)))

"Światła września" Carlos Ruiz Zafón


Ta powieść Zafóna powstała w 1995 roku jako książka dla młodzieży i ukazała się pod tytułem "Las lucies de septiebre".

Lata trzydzieste XX wieku, rodzina Sauvelle przeżywa ogromny cios - ojciec właśnie umarł, a matka - Simone - pozostaje niemal bez środków do życia. Po kilku miesiącach walki o byt, Simone wydaje się, że wygrała los na loterii. Życzliwa jej osoba pośredniczy w znalezieniu jej posady. Rodzina przeprowadza się do Normandii, gdzie matka obejmuje prowadzenie domu Lazarusa Janna. Nowy chlebodawca wydaje się być osobą serdeczną, życzliwą. Sauvellowie otrzymuje mały dom u szczytu klifu, dzieci mogą uczęszczać do szkoły, a Simone szybko wdraża się w nowe obowiązki. Czternastoletnia Irene niebawem poznaje w pobliskiej wiosce Ismaela - w którym się z wzajemnością zakochuje.
Życie Sauvellów byłoby perfekcyjne gdyby nie Cravenmoore - rezydencja Lazarusa. Dom, przypominający średniowieczny zamek, roztacza aurę niepokoju. Pełen jest zakamarków, jego fasadę ozdabiają przedziwne rzeźby, a oprócz Lazarusa (który jest wynalazcą zabawek) mieszkają w nim setki skonstruowanych przez niego maszyn. Jedno ze skrzydeł zamku pozostaje dla Simone niedostępne. Mieszka tam ciężko chora żona Lazarusa - Alexandra.

Po takim początku czytelnik nastawia się na książkę z dreszczykiem, pełną niedopowiedzeń i mrożących krew w żyłach historii. I faktyczie Zafón szpikuje swoją powieść nieprawdopodobnymi wydarzeniami. Irene i Ismael trafiają na pamiętnik z niezrozumiałymi zapiskami, w lesie ginie Hanna - kuzynka Ismalea, a w Cravenmoore zaczyna grasować tajemniczy cień.

Mimo to książka mnie nudziła. Pełne detali opisy Zafóna zamieniały się w dłużyzny, mrożące krew w żyłach sceny pościgu i ucieczki w moich żyłach niczego nie zmroziły, a samo rozwiązanie historii mnie nie zaskoczyło. To jednak powieść dla młodzieży i, myślę, że zainteresuje jedynie zagorzałych fanów Zafóna.
Szkoda, iż mimo bardzo dobrego lektora (książki słuchałam) tylko czekałam na koniec tej niemiłosiernie długiej powieści.

Moja ocena: 3/6

Carlos Ruiz Zafón, Der dunkle Wächter, czytał Rufus Beck.

środa, 30 czerwca 2010

Stosikowe losowanie runda 7 - pary

Barbara wybiera numer książki dla Paidei (w stosie 45 książek) - 37
Paideia wybiera numer książki dla Izy (w stosie 126 książek) - 65
Iza wybiera numer książki dla Edith (w stosie 26 książek) - 2
Edith wybiera numer książki dla Książkowo (w stosie 5 książek) - 3
Książkowo wybiera numer książki dla Anny (w stosie 81 książek) - 56
Anna wybiera numer książki dla Kalio (w stosie 104 książki) - 2
Kalio wybiera numer książki dla Patrycji Antoniny (w stosie 28 książek) - 10
Patrycja Antonina wybiera numer książki dla Tuchy (w stosie 38 książek) - 35
Tucha wybiera numer książki dla Koali (w stosie 45 książek) - 33
Koala wybiera numer książki dla Madmad (w stosie 34 książki) - 7
Madmad wybiera numer książki dla Maniiczytania (w stosie 66 książek) - 33
Maniaczytania wybiera numer książki dla Vampire_Slayer (w stosie 44 książki) - 8
Vampire_Slayer wybiera numer książki dla Barbary (w stosie 25 książek) - 14

Proszę o podawanie w komentarzu wybranego numeru oraz tytułu wylosowanej książki a po przeczytaniu linka do recenzji. Efekty stosikowego czytania można znaleźć w tym miejscu.

UWAGA: na przeczytanie wylosowanej książki mamy czas do 31 lipca.

Statystyka czerwiec 2010

Przeczytane książki: 8 (3 przerwane, 1 audiobook)
Ilość stron: 1237
Książki w ramach wyzwania projekt nobliści: 0
Książki w ramach wyzwania nagrody literackie: 0
Książki w ramach wyzwania peryferyjnego: 1 Iran
Najlepsza książka: "Persepolis" Marjane Satrapi

Ilość książek w stosie: 95
Ubyło: 7
Przybyło: 3 (z podaja)

Miesiąc czytelniczo słaby, jeszcze nigdy nie przerwałam aż trzech książek i to w tak krótkim odstępie czasu. Trzyma mnie zastój czytelniczy. Podczytuję książki, które mają mi pomóc w pisaniu artykułu do kolejnego numeru Archipelagu, a w przerwach czytam Wysokie Obcasy i Duży Format. Chciałabym zabrać się za pasjonującą lekturę, ale poczucie obowiązku mi nie pozwala:) Tajlandzkie opowiadania leżą na samym szczycie stosu ale jeszcze nawet nie zaczęłam ich czytać.

niedziela, 27 czerwca 2010

Stosikowe losowanie runda 7

Tak jak zapowiedziałam w ostatniej rundzie, każde kolejne losowanie odbywać się będzie na początku miesiąca. W związku z tym zapraszam do zgłaszania się do rundy 7! Pary rozlosuję już 1 lipca!

Dla przypomnienia zasady:

1. Celem zabawy jest zmniejszenie liczby książek w stosie.
2. Uczestnicy dobierani są losowo w pary i wybierają numer książki dla partnera.
3. Wylosowaną książkę należy przeczytać do końca miesiąca.
4. Mile widziana recenzja, do której link proszę zamieścić na moim blogu.
5. Podsumwanie wszystkich rund wraz z linkami do recenzji zamieszczam tu.
6. Jeśli wylosowana książka jest kolejną częścią cyklu, można zacząć czytanie od pierwszego tomu.

Serdecznie zapraszam do zabawy i czekam na zgłoszenia!

czwartek, 24 czerwca 2010

"Persepolis" Marjane Satrapi


Kiedy ostatnio czytałam komiks? Musiałam długo się zastanawiać, by sobie przypomnieć, że przecież już jako dorosła osoba przeczytałam cykl o Asteriksie. "Persepolis" Marjane Satrapi to jednak zupełnie inna historia.

Autorka opisuje, a właściwie rysuje swoje dzieciństwo w Iranie. Nie jest to jednak chronologiczna relacja a zbiór epizodów. Każdy z nich ważny jest w życiu Marjane oraz ukazuje aktualną sytuację polityczną w Iranie. Począwszy od reweolucji w 1979, po wojnę z Irakiem. Mała Marjane wychowuje się w rodzinie dobrze sytuowanej, uczęszcza do szkoły francuskiej i korzysta ze swobody, jaką dają jej rodzice, popierający zachodni styl życia. Gdy sytuacja polityczna w Iranie się zmienia Marjane próbuje na swój dziecięcy sposó zrozumieć owe zmiany i angażuje się w demonstracje i bunt przeciwko nowym porządkom.

Tak więc widzimy Marjane podczas demonstracji, wysłuchujemy wraz z nią opisów tortur, żegnamy przyjaciół opuszczających kraj, zakładamy chustę i chowamy się w schronie.

Satrapi zaskakuje ujęciem tematu - dosadnym i niewiarygodnie celnym. Czarno-białe rysunki podkreślają przekaz słowny.

W prologu Satrapi pisze, że chciała przedstawić historię Iranu odmienną od stereotypów tkwiących w głowach Europejczyków. Przekonana jestem, że się jej to udało.
Książkę pochłonęłam jednym tchem ale jestem przekonana, że będę do niej wracać. Bardzo chcę sięgnąć po kolejny tom "Persepolis".

Polecam bardzo tę nietypowo przedstawioną historię Iranu.

Moja ocena: 6/6

Marjane Satrtapi, Persepolis. Eine Kindheit im Iran, 160 str., Ueberruter.

"Invictus. Igrając z wrogiem" John Carlin


Idealna książka na czas mundialu, pomyślałam. Postanowiłam poszerzyć moją pobieżną wiedzę o RPA i sięgnęłam po książkę Johna Carlina, który sześć lat spędził w tym kraju jako korespondent zagraniczny. Carlin, który osobiście poznał Nelsona Mandelę, opisuje jego losy. Mandela to niewątpliwie najważniejsza postać powieści Carlina. Autor nie zaniedbuje jednak wielu innych postaci, które odegrały istotną rolę w historii RPA. Są to postaci walczące o zniesienie apartheidu po stronie Mandeli, tacy jak biskup Desmond Tutu czy czarny bojownik Justice Bekebeke. Carlin nie pomija także przedstawicieli ówczesnego rządu oraz zwolenników apartheidu. Najbardziej zainteresowała mnie jednak historia zasiedlenia przez Burów oraz powstania Republiki Południowej Afryki.
Książka Carlina naszpikowana jest wręcz faktami!

Niestety nie dałam rady jej doczytać, w połowie poległam. Do porzucenia książki zmusił mnie styl Carlina. O ile jestem w stanie zrozumieć gloryfikowanie Mandeli, przedstawianie go li tylko w superlatywach i kreowanie go na postać idealną, to choćbym nie wiem jak się starała, nie potrafię doszukać się w książce odzwierciedlenia słów z "The Economist" cytowanych na okładce: "Carlin ożywia historię (...) niewielu - jak Carlin - potrafi uchwycić jej ducha".

W moim odczuciu Carlin nic nie uchwycił, składając proste, momentami wrecz infantylne zdania. Mimo to brnęłam dalej, mając w pamięci recenzję z Dziennika Literackiego, w której autorka tak chwali styl reporterski Carlina. Niestety nie jestem w stanie doczytać tej, skądinąd przecież ważnej książki.

Moja ocena: 2/6

John Carlin, Invictus, Igrając z wrogiem, tł. Jerzy Malinowski, 277 str., MUZA.

niedziela, 20 czerwca 2010

"Gołębie wzlatują" Melinda Nadj Abonji


 

Tauben fliegen auf to powieść o poszukiwaniu tożsamości, o dorastaniu i integracji. Powieść niezmiernie ciekawa, bo zabarwiona autobiograficznie. Autorka tak jak główna bohaterka pochodzi z serbskiej Wojwodiny.

Ildikó mieszka w Szwajcarii, wraz z siostrą Nomi i rodzicami. Cała rodzina (po uprzednim głosowaniu mieszkańców miasta) otrzymała szwajcarskie paszporty. Mimo to Szwajcarami się nie czują, i jako tacy nie są postrzegani. Przyjechali z Serbii. Serbami jednak nie są, gdyż pochodzą z Wojwodiny, w której mieszka spora mniejszość węgierska. Dziewczynki wyjechały do Szwajcarii jeszcze przed rozpoczęciem szkoły, więc po serbsku nie mówią. W tym mętliku próbuje odnaleźć się Ildikó. Rodzina Kocsis ciężką pracą próbuje ustabilizować swoje życie – rodzice wyjeżdżają wpierw sami, imają się różnych prac, by jak najszybciej sprowadzić córki. Wspólnie już zakładają pralnię, potem małą kawiarnię, by wreszcie przejąć najbardziej reprezentatywną w mieście kawiarnię Mondial.

Co roku latem Kocsisowie odwiedzają bliskich w rodzinnej wiosce. Tym wyjazdom do Wojwodiny towarzyszy zawsze pełne niepokoju oczekiwanie – czy aby na pewno nic się nie zmieniło. Dziewczynki kochają kraj dzieciństwa, ciepłe ramiona babci zwanej mamiką, gospodarstwo, zwierzęta i wreszcie ciotki, wujków, kuzynostwo. To nadal ich heimat, kraina wiecznej szczęśliwości.

Z biegiem lat zaczynają się jednak pojawiać na niej rysy – śmierć Tito, zakrapiane alkoholem politykowanie ojca i wujka, wspomnienia mamiki z pobytu dziadka w obozie, polityczne prześladowania i w końcu wybuch wojny.

Konflikt bałkański obserwujemy z perspektywy Szwajcarów – brak w książce szczegółów wojennych, autorka koncentruje się na przedstawieniu niemocy Ildikó i jej rodziny wobec niepokojących doniesień z ojczyzny. Nagle każdy Szwajcar zasiadający w kawiarni Mondial staje się ekspertem w sprawie Bałkanów, nagle odgrywanie usłużnej kelnerki staje się dla Ildikó męczarnią. Życie między dwoma światami, konfrontacja z uciekinierami z ogarniętych wojną Bałkanów, poszukiwanie własnej tożsamości połączone z buntem przeciw postawie rodziców, którzy w imię integracji i dorabiania się przemilczają skierowane przeciwko cudzoziemcom ataki, ciążą na Ildikó. Uświadamia sobie, że mimo studiowania historii Szwajcarii oraz perfekcyjnego władania językiem zawsze pozostanie w nowej ojczyźnie obca. Równocześnie wie, że może przeistoczyć ten fakt w atut. „Tauben fliegen auf“ to powieść zarówno o trudnym procesie bycia Szwajcarką jak i o stopniowym odpępowianiu się od rodziców. Ildikó walczy o własne zdanie, o indywidualność i prawo do innej postawy niż ta reprezentowana przez matkę i ojca.

Nie tylko treść powieści Abonji jest warta uwagi, autorka konstruuje wyrafinowane, długie, wielokrotnie złożone, szkatułkowe wręcz zdania. Równocześnie potrafi im nadać swoistą lekkość - pozór przysłuchiwania się rozmowie dwóch przyjaciółek. Jej proza ma swój własny rytm, melodię, a przede wszystkim zachwyca inteligentnym dowcipem.

W 2010 roku powieść została uhonorowana niemiecką nagrodą literacką Deutscher Buchpreis.

Melinda Nadj Abonji, Tauben fliegen auf, 314 str., Jung und Jung Verlag 2010.

sobota, 19 czerwca 2010

"Der Turm" Uwe Tellkamp


 

Blisko tysiącstronicowa, monumentalna i bardzo epicka powieść Tellkampa wymaga niesłychanej uwagi czytelnika. Warto jednak zdobyć się na ten wysiłek i sięgnąć po tę uhonorowaną w 2008 roku nagrodą Deutscher Buchpreis książkę.

Der Turm” wydaje się być pierwszą obszerną niemiecką powieścią ukazującą w tak dogłębny sposób schyłek NRD. Akcja rozpoczyna się w 1982 roku, tuż po śmierci Breżniewa, a kończy 9 listopada 1989 roku. Tellkamp umiejscawia ją w mieszczańskiej dzielnicy Drezna, zamieszkałej przez naukowców, lekarzy, literatów. Pod lupę bierze rodzinę Hoffmanów – ojciec Richard jest znanym chirurgiem, matka Anne pielęgniarką, synowie chodzą do szkoły. Starszy Christian – skryty, gorliwy i pilny uczeń stanie się jednym z głównym bohaterów powieści. Brat Anne – Meno to kolejna ważna postać. Pracuje jako lektor w jednym z drezdeńskich wydawnictw. Fragmenty jego dziennika, w których komentuje rzeczywistość i aktualne wydarzenia, przeplatają się z akcją powieści.

Tellkamp na pierwszych stronach powieści zapoznaje czytelnika ze wszystkimi postaciami – z okazji pięćdziesiątych urodzin Richarda cała rodzina oraz współpracownicy jubilata zbierają się na uroczystym przyjęciu. Christian przyjeżdża z internatu w Waldbrunn, gdzie uczęszcza do dobrego liceum. Oprócz rodziny Hoffmanów poznajemy kuzynostwo Christiana i Roberta oraz ich rodziców, jak również dziadków chłopców. Autor wyraźnie umieszcza akcję we wschodnioniemieckich realiach – trudno zdobyte specjały zachwycają gości, wyjątkowe prezenty zaskakują jubilata, a siermiężność otoczenia upiększa koncert muzyki klasycznej, jaki dają najmłodsi członkowie rodziny.

Gra na instrumentach, obcowanie z literaturą i malarstwem, wiara w humanizm – czyli sposób myślenia, który w NRD oficjalnie nie istniał - są jednym ze sposobów utrzymania dawnej kultury mieszczańskiej oraz protestem przeciwko socjalizmowi.

Każdy z członków rodziny w jakiś sposób dotknięty zostanie jednak przez panujący w NRD system polityczny. Richard boryka się z politycznymi zależnościami od szefa, z brakiem leków, z katastrofalnym stanem szpitala oraz brakiem możliwości rozwoju i dotrzymywania kroku kolegom z zachodu. Równocześnie poddawany jest presji przez Stasi, która chce zmusić go do współpracy, wykorzystując jego grzechy młodości oraz fakt zdrady żony i posiadania drugiej rodziny.

Christian stoi u progu dorosłości, tuż przed maturą podejmuje decyzję o wyborze studiów, z czym wiąże się absolutna polityczna poprawność w szkole oraz wymuszona chęć trzyletniej służby w wojsku.

Meno natomiast jako lektor próbuje odnaleźć możliwość zadowolenia zarówno autora powieści, jak i cenzora oraz doprowadzić do druku jak najmniej zmienionego dzieła. Dzięki swojej pracy często obcuje z ówczesną „czerwoną” elitą, ma okazję śledzić rozmowy i polityczne posunięcia z pierwszej ręki, co powoduje, iż coraz bardziej zamyka się w sobie i poświęca swoim zoologicznym zainteresowaniom.

Przedstawiając losy Hoffmanów, Tellkamp zapełnia karty powieści niezwykle wiernymi opisami życia w Dreźnie – przedstawia kolejki, walkę o żywność, ciasnotę w mieszkaniach, brak opału, wizyty w publicznych łaźniach, absurdalne traktowanie przez urzędników oraz piramidalną biurokrację, a przede wszystkim wszechobecną podejrzliwość i obawę przed szpiclami. Ale nie brak tu także niemal idyllicznych opisów dzielnic Drezna – zwłaszcza tych mieszczańskich, pełnych rozpadających się, a jednak urokliwych willi z dzikimi ogrodami, werandami i rzeźbami. Czytając te opisy czytelnik wyraźnie odczuwa nostalgię za czasami drezdeńskiej przedwojennej świetności. Tellkamp przedstawia także, przy okazji spotkań Meno z wysoko postawionymi urzędnikami, zamkniętą dzielnicę Drezna, zamieszkałą tylko przez partyjnych notablii.

Styl Tellkampa jest zachwycający. Długie, wielokrotnie złożone zdania pełne metafor wymagają od czytelnika skupienia i uwagi. Autor podjął próbę stworzenia powieści prawdziwie epickiej, w duchu jak najlepszych tradycji bildungsromanu – to nie jest książka na dwa wieczory, a raczej lektura na wiele tygodni. Trudno jednak wyzbyć się porównań z najznamietniejszymi reprezentantami tego gatunku literackiego – przede wszystkim z „Buddenbrookami” Thomasa Manna, powieścią J.W. Goethego „Lata nauki Wilhelma Meistra” oraz dziełem Gottfrieda Kellera „Zielony Henryk”. Autor odwołuje się także do własnych doświadczeń. Najbliższą mu postacią jest Christian, który podobnie jak on służy w brygadzie pancernej NVA (Narodowa Armia Ludowa) oraz pragnie studiować medycynę.

Drobiazgowe, patetyczne opisy pierwszych stron mogą odstraszyć od dalszej lektury. Wiele z nich wydaje się wręcz być zbytecznymi, szczególnie trudne w odbiorze są fragmenty dziennika pisanego przez Meno. Warto jednak dać szansę temu, powiedzieć by można, eposowi, bo spośród wyrafinowanych opisów zaczyna wyłaniać się fascynująca powieść. Tellkamp poprzez dialogi, różnorodność języka – od dialektu, poprzez mowę potoczną po język literacki - i różne miejsca akcji szkicuje niepowtarzalną panoramę wschodnioniemieckiego społeczeństwa.

Moja ocena: 5/6

Uwe Tellkamp, Der Turm, 976 str., Suhrkamp 2008.

piątek, 18 czerwca 2010

Zmarł José Saramago

Zdjęcie z Wikipedii.

Dziś zmarł portugalski pisarz, laureat Nagrody Nobla z 1998 roku - José Saramago.

czwartek, 17 czerwca 2010

"Ciemna rzeka" Arnaldur Indriðason


Kolejny kryminał Arnaldura i zaskoczenie - tym razem to nie Erlendur prowadzi śledztwo, a Elínborg, jego współpracowniczka. W jednej z dzielnic Reyjkjaviku zamordownay został młody mężczyzna. W jego mieszkaniu znajdowała się również młoda kobieta. Dziewczyna nie pamięta nic z poprzedniej nocy - najprawdopodbniej została potraktowana rohypnolem - lekiem podstępnie dosypywanym do drinków, który powoduje u ofiary amnezję. Gdy obudziła się w obym mieszkaniu odnalazła ciało swojego oprawcy, nagie, z poderżniętym gardłem.
Elínborg rozpoczyna śledztwo, które zaprowadzi ją daleko wstecz oraz pomoże połączyć to przestępstwo innymi ofiarami tabletki gwałtu.

Ta książka islandzkiego króla kryminału wydaje się być słabsza od poprzednich. Brak postaci Erlendura dopiero ukazuje jak istotnym bohaterem on był. Indriðason wprawdzie opisuje życie i domowe troski Elínborg ale poświęca temu wątkowi niewiele czasu.
Mam wrażenie, że słabe strony powieści uwypuklił fakt, że książki słuchałam. Zwracałam uwagę na inne aspekty akcji, która momentami zaczynała mnie nudzić. Powtórzenia, tłumaczene prostych faktów nużyły.
Niemniej z pewnością sięgnę po kolejny kryminał Indridasona i mam nadzieję, że do tego czasu Erlendur wróci z urlopu:)

Moja ocena: 3/6

Arnaldur Indriðason, Frevelopfer, czytał Walter Kreye.

środa, 16 czerwca 2010

"Królowa lata" Melissa Marr


Siedemnastoletnia Aislinn jest całkiem zwyczajną dziewczyną - chodzi do szkoły, ma koleżanki, przyjaciela, który ma szansę stać się czymś więcej. Jednak wyróżnia ją pewna umiejętność - Aislinn widzi wróżki. Są one wszędzie, przechadzają się wśród ludzi, są złośliwe i groźne. Również jej matka i babcia posiadają tę zdolność. Niestety matka Aislinn nie żyje, a wychowująca ją babcia od pierwszych lat wpajała Aislinn zasady postępowania wobec wróżek. Dziewczynie w żadnym wypadku nie wolno ujawnić, że je widzi. Jednak gdy pewnego dnia zaczyna się nią interesować Król Lata ignorowanie wróżek staje się być niemożliwe. Aislinn spędza czas u Setha - przyjaciela i niebawem ukochanego, który mieszka w żelaznym wagonie kolejowym. Wróżki boją się żelaza więc pobyt w domostwie Setha zapewnia im bezpieczeństwo. Niebawem stawką w grze staje się życie Aislinn - Król Lata ma swoje powody, by walczyć o Aislinn.

Melissa Marr swtorzyła całkiem zgrabną powieść dla nastolatek. Zaskakuje stworzonym przez siebie światem równoległym do rzeczywistego, przełamując stereotyp dobrej i przyjaznej wróżki. Główna bohaterka jej powieści łączy te dwa światy, oczekiwałabym jednak obszerniejszego wyjaśnienia ich niezauważalnej kooegzystencji.
Autorka zawarła w swojej książce wszystko to, co nastolatkę może zainteresować: miłość, przyjaźń, inicjację seksulaną i szkolną codzienność.

Książkę dopełnia wywiad z autorką oraz lista lektur, która zainspirowała Marr do napisania książki. Trochę na wyrost wydaje się być lista piosenek, których autorka słuchała podczas pisania poszczególnych fragmentów powieści.

Niebawem ukażą się kolejne powieści o świecie wróżek "Król mroku" oraz "Krucha wieczność".

Moja ocena: 4/6

Melissa Marr, Królowa lata, tł. Natalia Wiśniewska, 370 str., Nasza Księgarnia.

czwartek, 10 czerwca 2010

"Karin, córka Monsa" Mika Waltari


Ta książka już długo leży w stosie, zakupiona wraz z "Egipcjaninem Sinhue" po ciepłej rekomendacji znajomego. Wreszcie, dzięki losowaniu, po nią sięgnęłam i.... zdzierżyłam 88 stron. Styl Waltariego po prostu mnie odrzuca. Zdania proste, krótkie, beznamiętne. Waltari relacjonuje wydarzenia z pozycji obserwatora, posługując się wręcz dziecinnym w moim odczuciu językiem. Od poieści historycznej oczekuję malowniczości, przeniesienia w przedstawiane czasy, a nie relacji. Waltari stosuje wprawdzie wiele przymiotników, by opisać postaci i wydarzenia ale nadal jest to surowy, beznamiętny opis.

A temat ciekawy, bo opisuje autor rządy Eryka XIV z rodu Wazów, który okrutnie panował w XVI wieku. Ten bezwględny władca zakochał się w prostej dziewczynie Karin, wpadając w niełaskę poddanych.

Moja ocena: 2/6

Mika Waltari, Karin, córka Monsa, tł. Zygmunt Łanowski, 239 str., Książnica.

"Das Knistern in den Sternen" Jón Kalman Stefánsson


Mimo że poprzednie książki Stefánssona bardzo mi się podobały, to tej nie doczytałam (dotarłam do strony 78). Trudno mi powiedzieć, czy to przesyt stylem, czy znudzenie podobną przecież tematyką, ale nie jestem w stanie dalej się męczyć z tą powieścią.
Mały chłopiec opisuje swój świat: straszną kobietę, która nagle zjawiła się w rodzinnym domu i okazuje się być jego nową macochą. Fakt ten stawia go w nowej pozycji wobec kolegów, bardzo współczujących mu tego losu. Główny bohater z dzieciecą naiwnością próbuje zrozumieć relacje międzyludzkie oraz ich mechanizmy działania. Równocześnie poznajemy historię jego rodziny. Stefánsson cofa się kilka generacji wstecz, opisując historię poznania pradziadków chłopca. Wiem, brzmi ciekawie zwłaszcza, że i w tej powieści pełno zaskakujących metafor i poetyckości tak charakterystycznych dla tego autora.
I mimo, że książki nie przeczytałam, to ją polecę - taki paradoks:)

Moja ocena: 4/6

Jón Kalman Stefánsson, Das Knistern in den Sternen, tł. Karl-Ludwig Wetzig, 237 str., Reclam.