piątek, 24 lipca 2026
"Szwajcaria. Podróż przez raj wymyślony" Agnieszka Kamińska
piątek, 5 września 2025
"Die Holländerinnen" Dorothee Elmiger
sobota, 5 października 2024
"Złotka klatka. O kobietach w Szwajcarii" Agnieszka Kamińska
niedziela, 30 października 2022
"Drzewo krwi" Kim de L'Horizon
Blutbuch to książka jedyna w swoim rodzaju, proza, z jaką jeszcze nigdy się nie spotkałam i majstersztyk językowy. Osoba autorska stworzyła dla mnie literackie novum, o którym długo nie zapomnę. Ta powieść sprytnie nazywana jest autofikcją, główny bohater to niezaprzeczalnie alter ego osoby autorskiej. Pisze ono powieść, składającą się między innymi z listów do babci, która zapada na demencję. Zanim jednak kontakt z nią stanie się niemożliwy, chce zrozumieć, dowiedzieć się, ale i wypowiedzieć. Kim to dziecko wychowane przez matkę i babcię, rola ojca była marginalna. To dziecko zdominowane przez te kobiety, przez babcię, która ciągle mówi, rusza się, coś robi, przekłada, zagarnia, dotyka, przestawia. To dziecko, zaszufladkowane jako chłopiec, które ciągle czeka, aż się dowie, która płeć jest dla niego właściwa. To także dziecko, które niesie ciężar - mama decydując się na donoszenie ciąży, musiała porzucić szkołę i możliwość wieczorowego nadrobienia matury.
To dziecko jest teraz dorosłe i zupełnie inne niż przeciętny Szwajcar czy Szwajcarka. Kim się wyróżnia, musi się liczyć z przemocą i niezrozumieniem. Kim jest uzależnione od seksu, spotyka się z przypadkowymi mężczyznami i ryzykuje seks bez zabezpieczeń. Podczas rozmów z mamą i babcią próbuje zrozumieć, dlaczego jest, jakie jest. Te rozmowy służą jednak także odkryciu rodzinnej historii, która zasadzona jest tylko na kolejnych przodkach płci męskiej. Rodzinny sztambuch sięga XIV wieku i opisuje tylko kolejnych mężczyzn. Matka Kim spisuje więc historię kobiet, by dojść do życiorysu swojej matki i do tego, o czym się nie mówi. Babka miała bowiem starszą siostrę, która przedwcześnie zmarła. Babka nosi to samo imię i urodziła się w dzień jej urodzin. Babka miała też młodszą siostrę, która została oddana do więzienia dla kobiet, gdy w wieku piętnastu lat zaszła w ciążę. W ogrodzie rodziny stały drzewa - jedno dla każdego dziecka, wśród nich ozdobny buk, którego listowie przybiera kolor krwi. Kim docieka, skąd pomysł pradziadka na zasadzenie drzewa popularnego wśród elit. Szuka, przerzuca setki akt, przegląda książki i próbuje zrozumieć.
Blutbuch to powieść, która zasadza się na językach. Jest szwajcarski dialekt, jest niemiecki, jest angielski. Są dziesiątki neologizmów, jest slang, są rozważania językowe. Osoba autorska wychodzi od jednego słowa, podąża za skojarzeniami i dochodzi do słowa zupełnie innego - fascynujące i nieprzetłumaczalne! Jest wreszcie język inkluzywny, podkreślający niebinarność. Osoba autorska korzysta z wielu form narracyjnych - są rozważania z niebotycznie długimi zdaniami, są dialogi, są listy, są dokumenty, spisy. Są całe pasaże w języku angielskim. To jest niesamowity kobierzec możliwości i fantastyczna podróż przez język. Ten język jest też czynnikiem identyfikacji, pozwala się zdystansować od rodziny (obie kobiety mówią głównie dialektem z okolicy Berna), ale i od swoich uczuć.
Ta książka pozostanie ze mną na długo. Nie zniesmaczyły mnie sceny seksu, które tak często są wytykane osobie autorskiej, nie zniechęciły długie wywody ani niełatwy język. Byłam i jestem zachwycona. Naprawdę warto.
Moja ocena: 6/6
Kim de L'Horizon, Blutbuch, 336 str., DuMont Buchverlag 2022.
środa, 3 czerwca 2020
"Ostatni Szwajcar na ziemi" Lambert Król

Chciałabym coś w tej książce skrytykować, ale, mimo że się bardzo staram, niczego nie potrafię znaleźć. To jedna z tych książek, które idealne trafiają w moje poczucie humoru (groteska, czarny humor), postrzeganie świata (tolerancja, ciekawość) i tematyka (emigracja, tożsamość).
Mam głęboką nadzieję, że to nie jest ostanie słowo Króla, we mnie ma na pewno wierną czytelniczkę.
Moja ocena: 5/6
Lambert Król, Ostatni Szwajcar na ziemi, 124 str., Wydawnictwo Seqoja 2020.
poniedziałek, 27 kwietnia 2020
"Szwajcaria, czyli jak przeżyć między krowami a bankami" Joanna Lampka

piątek, 3 kwietnia 2020
"Das Bombardement von Åbo" Carl Spitteler

Opowieść Spittelera to niezwykle dowcipny obraz różnic między światem wschodu i zachodu a zarazem parodia żołnierskiego życia na prowincji i poszczególnych charakterów.
Moja ocena: 5/6
Carl Spitteler, Das Bombardement von Åbo, 96 str., Steidl 1996.
niedziela, 29 marca 2020
"Glaubst du, dass es Liebe war?" Alex Campus
niedziela, 18 sierpnia 2019
"Mersi filmol" Lambert Król
Moja ocena: 5/6
Lambert Król, Mersi filmol. Mikroopowiadania ze Szwajcarii, 164 str., Swiss Tales 2019.
czwartek, 23 marca 2017
"Leon i Luiza" Alex Capus
Opowieść zaczyna się na pogrzebie Léona, w Notre-Dame wedle jego życzenia. Narratorem jest jeden z wnuków, syn najmłodszego syna, która na podstawie listów i wspomnień rekonstruuje historię miłości dziadka. Akcja rozgrywa się na tle wielkich wydarzeń historycznych - od pierwszej, po drugą wojnę światową. Szesnastoletni Léon znudzony szkołą opuszcza dom rodzinny i wyrusza do niewielkiej miejscowości, by rozpocząć pracę na stacji kolejowej. W całej Francji poszukiwani są pracownicy, więc nie jest mu trudno znaleźć zajęcie. W podróż udaje się rowerem i po drodze spotyka tajemniczą dziewczynę, która, jak się okazuje, podobnie jak on, pracuje w miasteczku, w biurze burmistrza. Léon zafascynowany jest dziewczyną, nawiązuje z nią znajomość i po romantycznym wypadzie nad morze, traci ją. Oboje wpadają w nalot bombowy i zostają zranieni. Louisy nikt nigdy nie znajduje. Kilka lat później, Léon pracuje w Paryżu, jako laborant w policji i przypadkowo spostrzega Louisę w metrze. To spotkanie jest jak grom z jasnego nieba. Para spotyka się ale nie będzie to początkiem związku, zwłaszcza, że Léon założył rodzinę.
Trudno opisać treść, nie zdradzając zbyt wiele. Dodam tylko, że Léon i Louise utrzymują kontakt przez całe swoje życie.
To powieść o niespełnionej miłości, o uczuciu, które musiało zostać odstawione na drugi plan, któremu przeszkodziły niesprzyjające wydarzenia. Capus stworzył powieść opartą na faktach z własnej biografii, co czyni ją niezwykle autentyczną. Dla mnie najciekawsze były opisy Normandii oraz życia w okupowanym Paryżu, bardzo odmiennego od tego w ówczesnej Polsce.
Capus zaskoczył mnie lekko ironicznym, wyrafinowanym stylem. Bardzo dobrze potrafił odmalować wojenną atmosferę we Francji. Na dobrą sprawę nie jestem w stanie powiedzieć, dlaczego nie ujęła mnie ta powieść, spełnia przecież wszystkie warunki dobrej lektury. Zauważyłam jednak, że czytam coraz więcej książek reporterskich i być może powieści nie zaspakajają dostatecznie mojej żyłki poznawczej.
Moja ocena: 4/6
Alex Capus, Léon und Louise, 315 str., Carl Hansen Verlag 2013.
niedziela, 5 lipca 2015
"Siddhartha" Hermann Hesse
środa, 23 stycznia 2013
"Der gelbe Bleistift" Christian Kracht
niedziela, 20 czerwca 2010
"Gołębie wzlatują" Melinda Nadj Abonji
Tauben fliegen auf to powieść o poszukiwaniu tożsamości, o dorastaniu i integracji. Powieść niezmiernie ciekawa, bo zabarwiona autobiograficznie. Autorka tak jak główna bohaterka pochodzi z serbskiej Wojwodiny.
Ildikó mieszka w Szwajcarii, wraz z siostrą Nomi i rodzicami. Cała rodzina (po uprzednim głosowaniu mieszkańców miasta) otrzymała szwajcarskie paszporty. Mimo to Szwajcarami się nie czują, i jako tacy nie są postrzegani. Przyjechali z Serbii. Serbami jednak nie są, gdyż pochodzą z Wojwodiny, w której mieszka spora mniejszość węgierska. Dziewczynki wyjechały do Szwajcarii jeszcze przed rozpoczęciem szkoły, więc po serbsku nie mówią. W tym mętliku próbuje odnaleźć się Ildikó. Rodzina Kocsis ciężką pracą próbuje ustabilizować swoje życie – rodzice wyjeżdżają wpierw sami, imają się różnych prac, by jak najszybciej sprowadzić córki. Wspólnie już zakładają pralnię, potem małą kawiarnię, by wreszcie przejąć najbardziej reprezentatywną w mieście kawiarnię Mondial.
Co roku latem Kocsisowie odwiedzają bliskich w rodzinnej wiosce. Tym wyjazdom do Wojwodiny towarzyszy zawsze pełne niepokoju oczekiwanie – czy aby na pewno nic się nie zmieniło. Dziewczynki kochają kraj dzieciństwa, ciepłe ramiona babci zwanej mamiką, gospodarstwo, zwierzęta i wreszcie ciotki, wujków, kuzynostwo. To nadal ich heimat, kraina wiecznej szczęśliwości.
Z biegiem lat zaczynają się jednak pojawiać na niej rysy – śmierć Tito, zakrapiane alkoholem politykowanie ojca i wujka, wspomnienia mamiki z pobytu dziadka w obozie, polityczne prześladowania i w końcu wybuch wojny.
Konflikt bałkański obserwujemy z perspektywy Szwajcarów – brak w książce szczegółów wojennych, autorka koncentruje się na przedstawieniu niemocy Ildikó i jej rodziny wobec niepokojących doniesień z ojczyzny. Nagle każdy Szwajcar zasiadający w kawiarni Mondial staje się ekspertem w sprawie Bałkanów, nagle odgrywanie usłużnej kelnerki staje się dla Ildikó męczarnią. Życie między dwoma światami, konfrontacja z uciekinierami z ogarniętych wojną Bałkanów, poszukiwanie własnej tożsamości połączone z buntem przeciw postawie rodziców, którzy w imię integracji i dorabiania się przemilczają skierowane przeciwko cudzoziemcom ataki, ciążą na Ildikó. Uświadamia sobie, że mimo studiowania historii Szwajcarii oraz perfekcyjnego władania językiem zawsze pozostanie w nowej ojczyźnie obca. Równocześnie wie, że może przeistoczyć ten fakt w atut. „Tauben fliegen auf“ to powieść zarówno o trudnym procesie bycia Szwajcarką jak i o stopniowym odpępowianiu się od rodziców. Ildikó walczy o własne zdanie, o indywidualność i prawo do innej postawy niż ta reprezentowana przez matkę i ojca.
Nie tylko treść powieści Abonji jest warta uwagi, autorka konstruuje wyrafinowane, długie, wielokrotnie złożone, szkatułkowe wręcz zdania. Równocześnie potrafi im nadać swoistą lekkość - pozór przysłuchiwania się rozmowie dwóch przyjaciółek. Jej proza ma swój własny rytm, melodię, a przede wszystkim zachwyca inteligentnym dowcipem.
W 2010 roku powieść została uhonorowana niemiecką nagrodą literacką Deutscher Buchpreis.
Melinda Nadj Abonji, Tauben fliegen auf, 314 str., Jung und Jung Verlag 2010.
środa, 12 maja 2010
Remo H. Largo "Wiek dziecięcy. Indywidualność dziecka jako wyzwanie wychowawcze"

środa, 2 lipca 2008
"Fizycy" Friedrich Dürrenmatt
piątek, 16 listopada 2007
"Tajmenice kobiet. Z matki na córkę" Bertrand Cramer
Bertrand Cramer to znany szwajcarski psychiatra dziecięcy. W swojej książce przedstawia historie trzech matek i ich córek opisując ich problemy oraz genezę ich powstania. Koncentruje się na wpływie wychowania na kształtowanie się kobiecości córek oraz na próbie wyjaśnienia probelmów dzieci ze spaniem czy jedzeniem. Sama idea książki jest bardzo ciekawa, wiele spostrzeżeń autora jest również godnych uwagi, jednak same opisane przez niego przypadki wydają mi się zbyt "proste" - geneza problemów dzieci wręcz sama narzuca się czytelnikowi. Niemniej warto po tę książkę sięgnać.










