wtorek, 6 maja 2025
"11%" Maren Uthaug
wtorek, 18 lutego 2025
"Metry na sekundę" Stine Pilgaard
wtorek, 14 stycznia 2025
"Die Sonne hat Gesellschaft" Dorthe Nors
poniedziałek, 30 stycznia 2023
"Życie Sus" Jonas T. Bengtsson
Bengtsson należy do grona pisarzy, na których zwracam szczególną uwagę, a to od świetnego Submarino. Choć jego Baśń nie zachwyciła mnie aż tak bardzo, to jednak jego charakterystyczny styl bardzo mi pasował i planowałam przeczytać jego kolejne książki. Jedna czeka od dawna na czytniku, ale najpierw sięgnęłam po Życie Sus. Duńczyk ulokował akcję powieści w znanych z jego prozy terenach. To blokowisko na przedmieściu, zamieszkane przez dilerów i margines społeczny, gdzie prym wiedzie beznadzieja i brak perspektyw.
To tu mieszka dwudziestoletnia Sus, sama. Ojciec siedzi w więzieniu po tym, jak dopuścił do śmierci matki-narkomanki, brat leży na OIOM-ie z odłamkiem w ciele, którego dorobił się na wojnie. Sus jest drobna, dziecięca wręcz, ćwiczy więc ciało i ducha, by być gotową na wyjście znienawidzonego ojca z więzienia. Resztę czasu spędza na paleniu haszu, kołowaniu jakiegoś jedzenia i wymyślaniu sobie wyzwań. To one mają sprawdzać stan jej ciała i jego gotowość. Na co? Na zemstę, na życie, na przetrwanie.
Bengtsson operuje krótkimi, dosadnymi zdaniami, jego narracja jest rwana, podzielona na krótkie rozdziały, które są poszczególnymi scenami z życia Sus.
Oprócz Sus, Duńczyk szkicuje kilka innych portretów - studenta znudzonego uniwersytetem, dilera na wózku, pozornie dobrego policjanta, którego pogrążyły realia. To smutna powieść o beznadziei, szukaniu sensu w życiu, ale też o tym, jak miejsce urodzenia determinuje nasze życie. Niby nic odkrywczego, a jednak poruszające.
Moja ocena: 5/6
Jonas T. Bengtsson, Życie Sus, tł. Iwona Zimnicka, 216 str. Wydawnictwo Poznańskie 2020.
sobota, 31 grudnia 2022
"Śmierć jeździ audi" Kristian Bang Foss
Powieść Śmierć jeździ audi jest jak duńskie kino (przynajmniej to, które znam i lubię) - nieprzewidywalna, groteskowa, pełna komizmu sytuacyjnego, ale i nostalgii i zadumy.
Asger prowadzi życie niby udane, ale jednak nie całkiem. Że nie całkiem okazuje się, gdy traci pracę. Nagle to życie nie jest już takie fajne i lukę trzeba zalać piwem albo czymś mocniejszym. To znowuż nie ma najlepszego wpływu na związek Asgera. Gdy przewraca się na rowerze, na którym w foteliku wiózł pasierbicę, porzuca go żona. Teraz pozostaje mu już tylko alkohol i telewizor. I czarne albo żadne myśli. Gdy kończy się kasa, Asger zaczyna rozglądać się za pracą. W branży reklamowej nie ma już szans, więc chwyta się czegokolwiek, a tym czymkolwiek jest opieka nad Waldemarem.
Waldemar ma wszystkie choroby świata, wegetuje w małym mieszkaniu na przedmieściach, w dzielnicy o najgorszej z możliwych renom. Nie jest na tyle chory, by potrzebował opieki non-stop, ale potrzebuje kogoś do towarzystwa i do tzw. pilnowania. Bo może zasłabnąć, stracić oddech, nie dać rady dojść gdzieś lub wrócić. Asger początkowo nie odnajduje się w okolicy, wszystko jest dla niego nowe i nieznane, ale stopniowo między mężczyznami nawiązuje się nić porozumienia. I życie toczyłoby się pewnie swoim spokojnym torem, gdyby nie pomysł Waldemara. Postanowił wyjechać do Maroka, gdzie podobno żyje cudotwórca i uzdrowiciel. Asger początkowo sądzi, że Waldemar widzi w tej wyprawie ostatnią deskę ratunku dla swojego zdrowia, ale stopniowo okazuje się, że w wyjeździe będzie chodzić o coś zupełnie innego.
Bang Foss stworzył powieść niekonwencjonalną, nie uniknął dłużyzn i słabszych fragmentów, ale to na pewno rzecz, która zapada w pamięć. To opowieść o przyjaźni, ale też o rozwoju, jaki przechodzą obaj mężczyźni. To droga fizyczna, ale i mentalna. Mnie urzekły komizm i groteska - nie przesadzone, ale na tyle obecne, że tworzą z tej powieści coś specyficznego.
Moja ocena: 4/6
Kristian Bang Foss, Śmierć jeździ audi, tł. Agata Lubowicka, czyt. Mikołaj Krawczyk, 236 str., Marpress 2022.
wtorek, 18 stycznia 2022
"Chlorek sodu" Jussi Adler Olsen
czwartek, 19 sierpnia 2021
"Trylogia kopenhaska" Tove Ditlevsen
poniedziałek, 22 lutego 2021
"Pożegnanie z Afryką" Karen Blixen
poniedziałek, 11 stycznia 2021
"Codziennie jest piątek" Aldona Hartwińska, Iga Faurholt Jensen, Aleksandra Michta-Juntunen, Magdalena Szczepańska, Kinga Eysturland, Agnieszka Jastrząbek
czwartek, 14 maja 2020
"Ofiara numer 2117" Jussi Adler Olsen
niedziela, 13 sierpnia 2017
"Kobieta z blizną" Jussi Adler-Olsen

Podobno w przyszłym tomie poznamy bliżej przeszłość Assada i na to po trosze cieszę się, ale i obawiam się, że autor ujawni zbyt wiele. Mimo słabszych punktów pozostanę wierna tej serii, zbyt bardzo polubiłam jej bohaterów, by ich teraz porzucić.
Moja ocena: 4/6
Jussi Adler-Olsen, Selfies, tł. Hannes Thiess, czyt. Wolfram Koch, 576 str., dtv 2017.
czwartek, 8 czerwca 2017
"My, topielcy" Carsten Jensen
Jensen snuje swoją powieść na wielu płaszczyznach. Ma ona znamiona eposu, a może nawet hymnu o duńskich marynarzach. Odnaleźć tu można ślady powieści historycznej - akcja rozgrywa się na wszystkich oceanach i wielu kontynentach, a na działania bohaterów mają wpływ wojny, rewolucje i odkrycia geograficzne. I w końcu to powieść psychologiczna - każdy z trzech głównych bohaterów, a także Klara Friis, matka Knuda Erika zostaje dogłębnie scharakteryzowany. Jensen nie stroni także od opisów, dygresji, rozważań, co dopełnia obrazu powieści totalnej. Zahaczając od tak wiele aspektów, autor jednak gubi główny wątek, zbyt mocno rozmienia fabułę na drobne. Zdaję sobie sprawę, że dla niektórych czytelników właśnie to będzie zaletą tej powieści, mnie ten zabieg męczył. Niemniej nie żałuję czasu poświęconego na wysłuchanie tej książki - spełniła ona jeden z najważniejszych aspektów, które są dla mnie ważne podczas lektury - była pouczająca. Dowiedziałam się wiele o życiu w Danii, o życiu na morzu i o rozwoju żeglugi.
Moja ocena: 4/6
Carsten Jensen, Wir Ertrunkenen, tł. Ulrich Sonnenberg, czyt. Samy Andersen, 816 str., Saga Egmont Verlag 2015.
poniedziałek, 5 grudnia 2016
"Młyn na wzgórzu" Karl Gjellerup
Młyn na wzgórzu nie zachwycił mnie właściwie niczym - językowo bardzo rozwlekły, liczne opisy natury, nastrojów są nudne, spostrzeżenia dotyczące uczuć, charakterów niemniej nieciekawe. Nawet sam konflikt wewnętrzny głównego bohatera wydał mi się wręcz śmieszny, a demonizm i owijania wokół małego palca poszczególnych samców przez Lizę bardzo nierealne. Ten szkic kobiety na wskroś złej, pochodzącej z niegodziwej rodziny i ukazanie w kontraście pogodnej, bogobojnej i cichej przeciwniczki nie zdał egzaminu czasu.
Nie jestem w stanie ocenić słuszności przyznania Nagrody Nobla Gjellerupowi, gdyż nie dostał jej za konkretną powieść lecz za różnorodną twórczość poetycką i wzniosłe ideały i z tym drugim spostrzeżeniem mogę się zgodzić. Ideałów w tej powieści zaiste nie brak, jego poezji jednak nie zamierzam poznawać.
Moja ocena: 3/6
Karl Gjellerup, Młyn na wzgórzu, tł. Stanisław Sierosławski, 378 str., Wolne Lektury.
poniedziałek, 10 października 2016
"Baśń" Jonas T. Bengtsson
Nad wiek odpowiedzialny chłopiec opowiada o swoim życiu w prostych, krótkich zdaniach. Bengtsson unika opisywania emocji czy analizowania powodów konkretnych zachowań. To bardzo oszczędna, beznamiętna proza, która właśnie dlatego porusza do głębi.
Druga część książki opowiada o życiu tego samego chłopca dziesięć lat później. Nie dowiadujemy się jak trafił w to miejsce, w którym jest. Nie znamy jego losów, domyślamy się tylko, że przeżył traumatyczny szok. Chłopak próbuje dowiedzieć się prawdy o ojcu, ale ze strzępów informacji możemy tylko domyślać się, co zaszło w jego dzieciństwie.
To obraz zagubionego młodego człowieka, który miota się między różnorakimi uczuciami i zapewne poszukuje swojej tożsamości. Tego ostatniego można się jednak tylko domyślać, bo Bengtsson nadal nie wyjaśnia przyczyn postępowania ani przemyśleń bohaterów. Tu są tylko czyny ubrane w krótkie zdania. Do mnie taka proza trafia, wolę niedomówienia od podawania wszystkiego jak kawę na ławę. Mimo to zabrakło mi w tej książce pointy, która ujęła by wszystkie niedomówienia w ramy. Pewny jest jednak, że to książka o samotności, o trudności w zawieraniu relacji z innymi oraz o głębokiej miłości między ojcem, a synem. Milczenie, które panuje między członkami rodziny, niechęć, by mówić o wydarzeniach z przeszłości odnajdują w surowym języku. Proza Bengtssona symbolizuje niemożność rozmawiania o uczuciach w rodzinie chłopca.
Wie keiner sonst należy do książek, które uwierają, zmuszają do refleksji.
Moja ocena: 4,5/6
Jonas T. Bengtsson, Wie keiner sonst, tł. Frank Zuber, 448 str., Klein & Aber Verlag
sobota, 25 czerwca 2016
"Og hun takkede guderne" Jussi Adler-Olsen
czwartek, 1 października 2015
"Wisząca dziewczyna" Jussi Adler-Olsen
niedziela, 2 marca 2014
"Pogrzebany" Jussi Adler-Olsen
środa, 27 lutego 2013
"Washington Dekretet" Jussi Adler-Olsen
Bruce Jensen chce zostać prezydentem USA, ma ogromne szane, jego sztab wyborczy pewny jest wygranej. Podczas wieczoru wyborczego w zamachu ginie jego ciężarna żona. Mimo tej tragedii Jensen , po ogłoszeniu jego wygranej, przyjmuje urząd prezydenta i zmienia w kraju wszystko. Nowy dekret wprowadza Amerykę w stan wyjątkowy - celem jego jest kraj bez broni, bez przestępczości, bezpieczny i przyjazny. Jak się można spodziewać Amerykanie protestują - demonstracje są na porządku dziennym, w kraju zaczynają grasować bandy.
Doggie Rogers pracuje w sztabie wyborczym Jensena, a później w Białym Domu. Pechowy wieczór wyborczy odbywał się w hotelu jej ojca i właśnie on podejrzany jest o zorganizowanie zamachu.
Doggie i jej przyjaciele stopniowo odkrywają spisek, który stoi za decyzjami prezydenta, a także walczą o uchronienie ojca dziewczyny od kary śmierci, która teraz wykonywana jest masowo.
Czemu mi się nie podobało? USA nie są moim ulubionym tematem więc Adler-Olsen miał już z góry utrudnione zadanie. Zakładałam jednak, że Duńczyk jest w stanie zainteresować mnie każdą swoją książką. Niestety, ze stron Washington Dekretet wydziera nuda - długaśne dyskusje w Białym Domu mają wprawdzie służyć wyjaśnieniu działań prezydenta ale u mnie wywoływały tylko kompulsywne ziewanie i mimowolne przełączanie mózgu na inne tory myślowe. Jedyny wątek jaki był w stanie mnie zainteresować to prywatne problemy Doggy, niesłuszne skazanie jej ojca i jej walka o jego uwolnienie. Ale i to udało się Adlerowi-Olsenowi rozmienić na drobne i z ucieszki Doggy zrobił się maraton. Właściwie trudnom i powiedzieć w czym sęk - są zwroty akcji, jest ucieszka, jest pościg, nawet kilka morderstw jest. Nie mogę się przyczepić do języka ani do samego zamysłu książki. Zabrakło jednak w thrillerze czy może kryminale Duńczyka jednego - napięcia!
Mimo to z niecierpliwością czekam na kolejny kryminał o Departamencie Q, a o Washington Dekretet zapominam.
Moja ocena: 2/6
Jussi Adler-Olsen, Das Washington Dekret, tł. Hannes Thiess und Marieke Heimburger, 656 str., dtv 2013.
wtorek, 27 listopada 2012
"Kartoteka 64" Jussi Adler-Olsen
Nareszcie zdobyłam kolejny tom z Mørckiem i Assadem w roli głównej! Odłożyłam wszystkie zaplanowane lektury i rzuciłam się na kindle'a jak na pudełko czekoladek. I to, że czytałam tę książkę tak długo, nie oznacza, że była zła. Brak czasu nie pozwalał mi zatopić się całkowicie w lekturze. A było w czym!
Postać Assada nadal pozostaje tajemnicza, poznajemy kilka faktów ale Adler-Olsen nadal trzyma Mørcka i czytelnika w niepewności. Inaczej ma się kwestia ekscentrycznej Rose - ale przeczytajcie sami...!
Ciekawy wątek socjologiczny, oparty zresztą na faktach oraz całkiem dobrze skonstruowana intryga mają swój finał na ostatnich stronach książki. Finał nie byle jaki - godny najlepszej powieści kryminalnej - zaskakujący i łączący wszystkie postaci.
Co tu zresztą pisać - jestem fanką wszystkiego, co wyjdzie spod pióra Duńczyka, a losy Carla, Assada i Rose śledzę z przyjemnością. Zagadki kryminalne są dla mnie prawie przyjemnym dodatkiem:)
Wyczytałam, że kolejna powieść ukaże się 6 grudnia - nie mogę się doczekać!!
Moja ocena: 5/6
Jussi Adler-Olsen, Verachtung, tł. Hannes Thiess, 544 str., dtv 2012.
















