Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nigeria. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nigeria. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 19 stycznia 2026

"The Secret Lives of Baba Segi's Wives" Lola Shoneyin



Baba Segi to szanowany obywatel, dorobił się, ma dostatni dom, samochód i kierowcę. I ma trzy żony. Oraz siódemkę dzieci. Przyszedł więc czas na żonę numer cztery – młodą Bolanle, która skończyła studia! Nie jest to w smak poprzednim żonom, które nawet nie potrafią czytać. Okaże się jednak, że powodów do niechęci będzie więcej, a apogeum nastąpi, gdy okaże się, że najnowsza żona nie może zajść w ciążę.

Shoneyin czyni z Bolanle główną bohaterkę tej powieści, ale z czasem oddaje głos każdej z żon, mężowi, a nawet kierowcy. Nie będę się rozpisywać na temat zalet takiego zabiegu, bo są oczywiste, przyznam jednak, że Shoneyin robi to wybornie. Mimo że poznajemy historię życia każdej z kobiet, powieść nie jest przeładowana. Nigeryjka czyni to bowiem ze swadą i humorem, choć sama historia wesoła nie jest. Shoneyin porusza tu wiele problemów – wielożeństwo jest pierwszym z nich. To oczywiście sytuacja trudna dla kobiet, ale w o wiele głębszym wymiarze niż mi się początkowo wydawało. Konkurencja między nimi wcale nie musi być oczywista, co więcej mogą tworzyć wspólny front, wspierać się w wychowywaniu dzieci, prowadzeniu gospodarstwa i układaniu sobie życia dookoła męża. A okazuje się, że ten mąż wcale łatwy w obsłudze nie jest i żeby utrzymać jako taką równowagę, trzeba włożyć wiele wysiłku w utrzymywanie kłamstwa. 

W tej powieści nie ma tu zdecydowanie pozytywnych lub negatywnych charakterów. Autorce udało się ukazać wieloaspektowość i kulturalne osadzenie decyzji podejmowanych przez wszystkie postaci, tak że czytelniczka może je zrozumieć, nawet jeśli są to decyzje karkołomne lub niebezpieczne. 

Ta powieść przenosi do Nigerii i świetnie pokazuje tamtejszą mentalność, a sama historia jest ciekawa, dobrze napisana, w wielu miejscach dowcipna. Polecam!

Moja ocena: 5/6

Lola Shoneyin, The Secret Lives of Baba Segi's Wives, 280 str., Serpent's Tail 2020.

wtorek, 2 grudnia 2025

"Dream Count" Chimamanda Ngozi Adichie


Cztery kobiety opowiadają o swoich mniej lub bardziej udanych życiach. Prym wśród nich prowadzi Chiamaka, która jest też narratorką i centrum tej powieści. Pochodzi ona z bogatej nigeryjskiej rodziny, mieszka we własnym luksusowym apartamencie w USA i co krok podejmuje niezbyt szczęśliwe wybory sercowe. Mężczyźni, z którymi się wiąże, są często rozpaczliwymi próbami przywiązania się do kogoś, kto tak naprawdę nie dostrzega w niej jej osobowości. 
Chiamaka ma dwie przyjaciółki. Zikora również mieszka w USA i jest wziętą prawniczką. I ona niezbyt trafnie lokuje swoje uczucia i zostaje sama w ciąży. Natomiast Omelogor, kuzynka Chiamaki, mieszka w Nigerii, ma świetną posadę w banku i w ogóle nie jest zainteresowana zakładaniem rodziny. 
Zupełnie inną postacią jest pochodząca z Gwinei Kadiatou. Kobieta wywodzi się z bardzo biednej rodziny, a w USA uzyskała azyl. Jej przejścia są zupełnie niekompatybilne z doświadczeniami pozostałej trójki, zresztą pracuje u Chiamaki jako pani sprzątająca, a dodatkowo jest pokojówką w hotelu. To właśnie tam staje się ofiarą molestowania i całe jej życie się zmienia.

Ngozi Adichie dopuszcza każdą z tych postaci do głosu, dzięki czemu możemy poznać ich życia, motywację, cele i stosunek do płci przeciwnej. Mimo że Chiamaka, Zikora i Omelogor są w pewien sposób podobne mają inne nastawienie w kwestii związków, ale też inne wsparcie rodziny. Bo to właśnie ta ostatnia odgrywa tu ogromną rolę. O ile w przypadku Chiamaki widać wsparcie i akceptację, to w przypadku pozostałych to wsparcie podszyte jest oczekiwaniami, konwenansami i naciskami, szczególnie jeśli chodzi o zamążpójście i dzieci. Autorka wspaniale pokazuje, jak różne kobiety konfrontowane są z tymi samymi oczekiwaniami i jak ich status oraz wykształcenie pozwala im sobie z nimi radzić. Kadiatou jest wśród nich najmniej uprzywilejowana i pokornie znosi tę opresję. Adichie jednak nie na tym kontraście zasadza swoją powieść. To rzecz o wspólnocie kobiecych przeżyć mimo różnego tła społecznego – o seksizmie, oczekiwaniach rodzinnych i społecznych, emigracji, rasizmie, przemocy, ale i o przyjaźni i wspólnocie.

"Dream Count" nie będzie moją ulubioną powieścią Adichie, ale ponownie udało się jej uwieść mnie od pierwszych stron. Cenię Nigeryjkę za jej wyjątkowy talent do snucia opowieści i kreowania postaci, co idzie w parze z potoczystym językiem. Ponadto, snując te historie przemyca mimochodem wiele faktów i informacji o Nigerii, Gwinei, jedzeniu, różnicach, zwyczajach Igbo. 

Moja ocena: 4/6

Dream Count, Chimamanda Ngozie Adichie, tł. Jan Schönherr, Asal Dardan, 523 str., Fischer 2025.

czwartek, 24 lipca 2025

"Mistrzowie opowieści. O kobiecie"

 


Justyna Czechowska, tłumaczka literatury szwedzkiej i norweskiej skomponowała zbiór dwudziestu pięciu opowiadań, których tematem przewodnim jest kobieta. Są tu teksty z przeróżnych stron świata, wspaniale, że zbiór nie ogranicza się tylko do Europy i USA, mamy teksty z Egiptu, Chin, Korei, Argentyny, Kanady. Dzięki tej różnorodności geograficznej uzyskujemy szeroką perspektywę na tak przecież złożony i wszechstronny temat. Co więcej, w zbiorze znalazły się też opowiadania napisane przez mężczyzn, wprawdzie tylko trzy, ale jednak zaskoczył mnie ten wybór w tak na wskroś kobiecej publikacji. Czechowska zadbała o to, by zebrane przez nią teksty objęły jak najwięcej aspektów kobiecości. Mamy dziewczynki, kobiety samotne, zakochane i nieszczęśliwe, matki i bezdzietne, kobiety kochające i zdradzane, kobiety oszukane, obsesyjne i czarownice, kobiety chore i zmarłe. 

Jak to w zbiorach bywa są tu opowiadania, które mnie szczególnie poruszyły i takie, które zupełnie do mnie nie trafiły. Dodam, że trzy z publikowanych tekstów już znałam, wśród nich wspaniałą "Żółtą tapetę", którą czytałam już kilka lat temu w oryginale. Z przyjemnością przeczytałam teksty nieznanych mi dotychczas autorek, zwłaszcza Any Marii Shua, Cory Sandel czy Nawal as-Sadawi. Nie zawiodły mnie Chimamanda Ngozi Adichie ani Margaret Atwood, które należą do moich ulubionych pisarek. Trudno jednak pisać o tak różnorodnym zbiorze, zwłaszcza, że trudno mi było go czytać. Myślę, że głównym problemem była to mnogość autorów i autorek. Sam temat jest zbyt słabym lepiszczem dla tak sporego zbioru. Kobiecość ma tak wiele aspektów, że w efekcie temat przewodni się rozpływał, a każde opowiadanie było zupełnie inne. Fakt, że bohaterkami są osoby płci żeńskiej nie wystarcza, by stworzyć spójny zbiór. Trudno było mi przeskakiwać z zupełnie innego świata, stylu i pomysłu w kolejny, a co za tym idzie czytać ten zbiór po kolei. Wyłapałam z niego kilka perełek, ale ogólnie jednak mnie rozczarował.

Rozczarował mnie też koniec książki – w momencie gdy doszłam do spisu treści zauważyłam, że w e-booku brakuje dwóch opowiadań! Nie ma tekstu Clarice Lispector ani Radki Denemarkovej! Jeszcze bym może zrozumiała, że e-book ma inną objętość, ale w spisie treści widnieją. Czuję się oszukana, bo akurat Lispector bardzo chciałam przeczytać. 

Moja ocena: 4/6

"Mistrzowie opowieści. O kobiecie", wybór Justyna Czechowska, 464 str., Wydawnictwo Wielka Litera 2023.

poniedziałek, 15 stycznia 2024

"Zostań ze mną" Ayọ̀bámi Adébáyọ̀

 


Yejide i Akim to para niemal idealna. Oboje wykształceni, zdecydowani, odnoszący sukcesy, a przede wszystkim zakochani w sobie. Brakuje im do szczęścia tylko ciąży. Rodzina Akima wywiera na parę ogromną presję, zwłaszcza na Yejide i zmusza Akima do wzięcia drugiej żony. Dla Yejide wierzącej w miłość i nowoczesność ich małżeństwa to ogromny cios, a presja na zajście w ciążę staje się nie zniesienia. Tym bardziej, że jej matka zmarła przy porodzie i kobieta nie ma żadnego wsparcia. Jej macochy nigdy nie traktowały jej dobrze i dziewczynka wychowała się z poczuciem odrzucenia. Pragnie dziecka, by móc przelać na nie swoją miłość i zbudować tę szczególną więź między matką a potomkiem, której nie było jej dane doznać.

Ale to nie wszystkie tematy, które Nigeryjka zawarła w swoim debiucie. Mamy tu i wychowanie dzieci i tajemnice rodzinne, relacje międzyludzkie, ale i sporo nigeryjskiej polityki. To okres, gdy na ulicach grasują bandy przestępcze, a rządem wstrząsa co rusz nowy przewrót. Ayọ̀bámi Adébáyọ̀ świetnie wplata te wydarzenia w powieść. To nie jest historia zawieszona w próżni, bohaterowie słuchają radia, obawiają się przemian, dyskutują o polityce. Ogromną rolę odgrywają tu także wierzenia, baśnie, przesądy – to do nich chętnie sięgają kobiety, by pomóc sobie w kłopotach. Baśnie natomiast opowiada się dzieciom, czego pozbawiona matki Yejide nigdy nie zaznała.

To bardzo smutna powieść, pełna nieszczęść i trudnych wyborów. I mimo że głównym bohaterom przydarza się ich aż tyle, nie miałam poczucia epatowania nieszczęściem czy przekombinowania. Autorka zręcznie naszkicowała swoje charaktery – z łatwością można się wczuć w ich rozterki i problemy, przyznam, że z drżącym sercem kibicowałam Yejide i nie byłam w stanie odłożyć tej książki. Zostań ze mną czyta się świetnie, język jest potoczysty, dialogi dobrze napisane, a cała historia angażująca. Co więcej nie domyśliłam się całego tła problemów Akima i Yejide, więc fabuła miała dla mnie spory efekt zaskoczenia.

To naprawdę dobry debiut, który ciekawie kreśli nigeryjskie tło i uwarunkowanie kulturowe, których wpływ na losy bohaterów jest przemożny.

Moja ocena: 5/6

Ayọ̀bámi Adébáyọ̀, Zostań ze mną, tł. Karolina Iwaszkiewicz, 304 str., Wydawnictwo Marginesy 2019.

niedziela, 19 września 2021

"The Death of Vivek Oji" Akwaeke Emezi

 


Vivek Oji nie żyje. Jego nagie, zakrwawione ciało zostaje podrzucone pod drzwi jego domu rodzinnego, gdzie znajduje je Kavita, matka Viveka. Od tego momentu pogrążona w rozpaczy kobieta doszukuje się przyczyn jego śmierci. Jej pełne rozpaczy poszukiwania, rozmowy, próby zrozumienia to jedem z najbardziej poruszających aspektów książki, która jednak zawiera w sobie o wiele więcej. 
Stopniowo poznajemy bowiem przeszłość Viveka. Poczynając od jego narodzin, sprzężonych ze śmiercią babki, poprzez dzieciństwo aż do czasu, gdy rzucił studia, Emezi przedstawia obraz człowieka niedostosowanego, dziwnego i niezrozumianego. Vivek nigdy nie pasował do normy. Od dzieciństwa miał blackouty, zachowywał się inaczej niż chłopcy aż wreszcie całkowicie zmienił styl bycia i zapuścił włosy. Takiego Viveka poznajemy z relacji Osity, jego kuzyna, który spędzał wiele czasu w domu wujka i ciotki.

Takie zachowanie w konserwatywnym społeczeństwie z bardzo konkretnym obrazem mężczyzny nie jest łatwe do zaakceptowania. Tutaj mężczyzna musi mieć syna, ma wiele praw (np. do zdrady) i rządzi swoją rodziną. Widać to na przykładzie grupy Nigerwives, jak nazywają się cudzoziemki, które wyszły za mąż za Nigeryjczyków. Tworzą one swoistą grupę wsparcia, która przeniesie się później na ich dzieci. To właśnie one, gdy staną się młodymi dorosłymi stworzą dla Viveka przestrzeń, gdzie będzie mógł być sobą. Osita także do niej należy, choć jego matka jest Nigeryjką. Relacja między Ositą i Vivekiem będzie kluczowa dla obu mężczyzn w odszukiwaniu własnej tożsamości.

To powieść o łamaniu konwencji, o odwadze do bycia sobą, o kostycznych regułach w zorientowanym na mężczyzn społeczeństwie, gdzie nie ma miejsca na odmienność. To przede wszystkim jednak powieść o sile przyjaźni, która daje przestrzeń na akceptację, zrozumienie i bycie sobą.

Emezi ciekawie skonstruowała tę powieść. Mimo że od pierwszy stron wiemy, że Vivek umrze, to jednak w napięciu przewracamy kolejne strony, bo dowiedzieć się, co było przyczyną nagłej śmierci młodego człowieka. To także szansa na poznanie matki i kuzyna Viveka, którzy obok niego są najważniejszymi postaciami w tej powieści. Każda z nich przechodzi swoją własną ewolucję, poznaje prawdę o sobie i innych.
To interesująca rzecz, pozwalająca czytelniczce/-kowi na zatopienie się w odległej kulturze, ale i dostrzeżenie uniwersalizmu poruszanej problematyki.

Moja ocena: 5/6

Akwaeke Emezi, The Death of Vivek Oji, 248 str., Riverhead Books 2020.

środa, 25 marca 2020

"Na południe od Sahary. Opowiadania afrykańskie"


Ten zbiór zawiera 39 opowiadań z wielu krajów afrykańskich położonych na południe od Sahary. Książkę wydano w 1967 roku, więc publikowane opowiadania odnoszą się do realiów powojennych, w Afryce to w praktyce oznacza konstytuowanie się państw, a w RPA apartheid i zamieszki na tle rasowym.

Z zaskoczeniem stwierdzam, że nie znalazłam w tej publikacji słabych tekstów. Wszystkie opowiadania są niezmiernie ciekawe zarówno językowo jak i treściowo. Na tej ostatniej płaszczyźnie można je podzielić na teksty traktujące o kulturze poszczególnych ludów, opierające się na wierzeniach, przesądach, zwyczajach, tak jak pierwsze opowiadanie z Nigerii o kradzieży ryb, opowiadanie z Mali o dwóch zwaśnionych plemionach czy z Ugandy, gdzie ojciec poświęca jedyną córkę, jako daninę dla potwora jeziora, by wreszcie spadł deszcz. Ciekawe są teksty o zwyczajach dotyczących zamążpójścia. Opowiadanie z Ghany opisuje władcę, który ma tyle żon, nie zauważa, że po raz drugi poślubia piękność, która go zauroczyła. Jedna z nigeryjskich opowieści obrazuje zwyczaj kradzieży wybranki, kolejna znowu opisuje życie dziewczyny, która od urodzenia przeznaczona była na żonę konkretnego mężczyzny, co traktowała jak ogromne nieszczęście. Ów człowiek opłacał dla niej edukację, by przekonać kobietę do siebie, tymczasem jednak rozniecił w niej chęć dalszej nauki.

Ogromna część opowiadań traktuje o konfliktach między białymi a czarnymi. Wszystkie te teksty wyszły spod pióra autorów południowoafrykańskich i są zaskakująco różnorodne. Traktują o wypieraniu czarnych z ich ziem, o braku akceptacji dla wykształcenia czarnych, którzy obejmują wysokie pozycje, o afrykańskim rzeźbiarzu, który niespodziewanie wygrał konkurs czy o osobach o tak jasnej skórze, że uchodzą za białych. Mimo że tak wiele opowiadań traktuje o apartheidzie, przedstawiają różnorodne aspekty tego niechlubnego okresu w historii RPA.

Niezwykle ciekawe są teksty, które opowiadają o wyjeździe do Europy, która prawie zawsze nie spełnia oczekiwań Afrykańczyków. Poruszający jest tekst z Senegalu o służącej, która wyjeżdża wraz z rodziną do Francji. Dziewczyna pełna jest oczekiwań, lecz życie w Europie będzie dla niej nieznośne, a rodzina będzie ją traktować jak niewolnicę. Bardzo dowcipny jest tekst z Sierra Leone o młodym Afrykańczyku w Londynie, który na odległość poślubił krajankę - jego zaskoczenie po przylocie nowej żony jest bezgraniczne. 

To bardzo różnorodny zbiór, wiele z tekstów świetnie oddaje ówczesne nastroje afrykańskie, prawie wszystkie, nawet te całkiem krótkie, zaskakują pointą. Warto!

Moja ocena: 5/6

Na południe od Sahary, Opowiadania afrykańskie, 440 str., tł. Zofia Kierszys, Cecylia Lewandowska, Zygmunt Łanowski, Katarzyna Witwicka. Państwowy Instytut Wydawniczy 1967.

wtorek, 12 listopada 2019

"Aké: The Years of Childhood" Wole Soyinka


Nigeryjski noblista opisuje w tej powieści swoje dzieciństwo w Aké. Jako syn dyrektora szkoły wychowuje się w stosunkowo uprzywilejowanych warunkach. Wole to bardzo mądry chłopiec, który już w wieku trzech lat zaczyna chodzić do szkoły i swoimi umiejętnościami zaskakuje nauczycieli i rówieśników. Życie w Aké obserwujemy więc oczyma bystrego chłopca, który nie wszystko rozumie i przedstawia wiele spraw ze swojej perspektywy. 

Wole opowiada więc o stosunkach w domu, między rodzicami i rodzeństwem. Wspomina o licznych krewnych i znajomych, których rodzice przygarniają, a którzy stają się dla nich kolejnymi dziećmi. Sporo jest o pracy matki, która prowadzi lokalny sklep. Mimo że rodzina Wole jest chrześcijańska, wierzenia ludu Joruba odgrywają ogromną rolę - religie przeplatają się i mają wielki wpływ na życie ludzi. Bardzo istotną częścią powieści jest walka kobiet, w którą zaangażowana jest matka. Kobiety są podporą rodzin, wychowują często gromadę dzieci same i z trudem wiążą koniec z końcem, zwłaszcza że obarczane są wysokimi podatkami. Matka Wole jest jedną z przywódczyń ruchu kobiet, organizuje wyjazdy na protesty, tworzy pisma i postulaty, aktywnie demonstruje, a mały Wole jest cichym obserwatorem i pomocnikiem. 

Wspomnienia autora są bardzo szczegółowe, pełne detali i humoru. Soyinka przedstawia bardzo pełny obraz życia w rodzinie - dla nas bardzo odmiennego. Ponieważ chłopczyk sam nie wszystko rozumie, czytelnik wraz z nim rozszyfrowuje kod, według którego funkcjonuje tamtejsza społeczność. Wiele z tych informacji jest bardzo ciekawych, ze względu na wyżej wspomnianą odmienność, ale sporo negatywnie zaskakujących. Wiele tu brutalizmu, całe wychowanie opiera się na biciu i karaniu - kary cielesne przewijają się w każdym rozdziale, podobnie jak wyśmiewanie i poniżanie. Ma to miejsce nie tylko w domu, ale i w szkole. Nawet biorąc pod uwagę odmienne czasy i uwarunkowania kulturowe, bardzo trudno czytało mi się te fragmenty, zwłaszcza że są one przedstawione oczyma nie rozumiejącego takich działań i mającego poczucie niesprawiedliwości dziecka. 

Sporą rolę w powieści odgrywa wojna w Europie. Soyinka urodził się w 1934 roku, więc doniesienia z Europy stanowiły sporą część jego dzieciństwa, zwłaszcza że postępowy ojciec zainstalował w domu radio i z zaangażowaniem śledził doniesienia z wojny. Wole wyrasta więc w lęku przed Hitlerem, którego wyobraża sobie jako demonicznego potwora, gotowego w każdej chwili napaść i jego dom.

Powieść Soyinki to świetne świadectwo czasu, drobiazgowy obraz zapewne minionego już społeczeństwa, ale nie jest to lekka lektura. Mnogość detali, nazwisk, lokalnych słów i wyrażeń oraz faktów wymaga nieustającej uwagi czytelnika. Muszę przyznać, że wiele fragmentów mnie nużyło. Autor opisuje w kolejnych rozdziałach różne aspekty życia i siłą rzeczy nie wszystkie były dla mnie na równi interesujące. Niemniej to bardzo pouczająca, otwierająca horyzont lektura, bardzo ciekawa postać noblisty. Wole Soyinka zaangażował się politycznie, popadł w konflikt z rządzącymi Nigerią siłami i żyje teraz na emigracji, w USA. 

Moja ocena: 4/6

Wole Soyinka, Aké Jahre der Kindheit, tł. Inge Uffelmann, 350 str., Ammann Verlag 1986.

sobota, 22 kwietnia 2017

"Amerykaana" Chimamanda Ngozi Adichie


Ta książka potwerdziła, że Chimamanda Ngozi Adichie należy do moich ulubionych pisarek. Sięgając po tę powieść nie zdawałam sobie sprawy, że jest aż tak obszerna! Nie zaglądałam także do recenzji i opisów więc jej treść była dla mnie całkowitym zaskoczeniem.

Nigeryjka skupia się na temacie emigracji, tożsamości oraz problemach rasowych, a czyni to opowiadając historię Ifemele i Obinze. Ich szkolna przyjaźń przemienia się w miłość, jednak to nie uczucie jest głównym tematem powieści. Zarówno Ifemele jak i Obinze pochodzą z klasy średniej, nie muszą się obawiać o sprawy finansowe, choć ich rodzice ciężko pracują na utrzymanie. Ich głównym zajęciem jest nauka, dyskusje i wszystko to, czym zajmują się młodzi ludzie. Gdy rozpoczynają studia zaczynają dostrzegać ograniczone perspektywy w Nigerii. Ciągłe i długotrwałe strajki przerywają naukę, a studenci zaczynają się rozglądać za możliwością wyjazdu do USA czy Wielkiej Brytanii. Od tego momentu ścieżki Ifemele i Obinze się rozdzielają, dziewczyna wyjeżdża do Stanów Zjednoczonych, gdzie planuje podjąć studia oraz dorywczą pracę, by dorobić do stypendium. Jak można się domyślić, życie w Ameryce jest zupełnie odmienne od wyobrażeń Ifemele, a chleb emigranta czerstwy i trudny do zdobycia. Największym jednak szokiem jest rola rasy - dopiero na nowym kontynencie Ifemele odczuwa fakt, że jest czarna. W Nigerii nie odgrywało to żadnej roli, tymczasem w USA nawet fryzura ma decydujące znaczenie, na przykład podczas szukania pracy.

Ifemele stopniowo odkrywa różnice między czarnymi Amerykanami, a czarnymi emigrantami w Ameryce, a dzieje się to na tle kampanii wyborczej Obamy. Książka przepełniona jest obserwacjami socjologicznymi, które dziewczyna tematyzuje na swoim bardzo chwytliwym blogu. Stopniowo staje się Amerykaaną, która jednak nie jest bezrefleksyjna i świadomie pracuje nad swoją tożsamością narodową i rasową. Dyskusje czarnoskórych studentów o różnym pochodzeniu świetnie oddają różne zapatrywania, które zależne są od narodowości oraz doświadczeń dyskutanta. Niezależnie od koloru skóry, doświadczenia emigranta wydają się być całkowicie uniwersalne. Nie zapomnę długo sceny, w której Ifemele rozmawia z koordynatorką na uniwersytecie. Ta ostatnia zwraca się do niej w sposób niemal infantylny, klasyfikując obcy akcent przyszłej studentki jako niedostatek językowy. Ewolucja językowa Ife jest zastanawiająca - najpierw pragnie jak najprędzej przyswoić sobie akcent amerykański, który ułatwia zwłaszcza kontakty telefoniczne i pozwala uniknąć zaszufladkowania, stopniowo jednak rozumie, że nigeryjska wymowa to część jej tożsamości. To doświadaczenie, które dotyczny niemal każdego emigranta. Odkąd mieszkam w kraju, w którym mój wygląd już w pierwszej sekundzie przypina mi etykietkę emigrantki, elegancko zwanej tu ekspatką, potrafię w pewnej części zrozumieć wiele z doświadczeń Ifemele.

To wielowątkowa, głęboka powieść. Dla mnie powieść totalna. Wprawdzie Ifemele jest główną bohaterką, ale autorka szkicuje losy wielu innych osób - ciotki, przyjaciółek, a przede wszystkim Obinze, którego los zagnał do Wielkiej Brytanii. Wątek miłosny jest istotny ale nie na tyle, by z tej powieści uczynić romans. Z każdą stroną rozsmakowywałam się w prozie Adichie, odczuwałam głęboko radość bibliofila obcowania z narracją wciągającą, ubogacającą, interesującą, pouczającą i świetną językowo. To powieść odważna i uniwersalna - niezależnie od rasy, los każdego emigranta to szkoła życia, pasmo wzlotów i upadków.

Moja ocena: 6/6

Chimamanda Ngozi Adichie, Amerykaana, tł. Katarzyna Petecka-Jurek, 765 str., Zysk i s-ka 2014. 

wtorek, 28 lutego 2012

"To coś na twojej szyi" Chimamanda Ngozi Adichie



Od momentu przeczytania Fioletowego hibiskusa, a potem Połówki żółtego słońca jestem wielką fanką Chimamandy Ngozi Adichie i na pewno nie przegapię żadnej jej książki. Ten zbiór opowiadań utwierdził mnie w moich odczuciach.

Każde z dwunastu opowiadań Nigeryjki to perełka, gotowy materiał na powieść. Autorka potrafi od pierwszego zdania wciągnąć w narrację, zainteresować czytelnika i zaskoczyć zakończeniem, najczęściej otwartym. Właśnie pointy jej opowiadań stanowią ich największą zaletę - zachętę do przemyśleń i dyskusji. Opowiadania Adichie należy bowiem czytać powoli, z rozmysłem. Od razu przyznam, że mnie się to nie udało - książkę pochłonęłam w dwa dni, nie mogąc się oprzeć świetnemu stylowi. Z przyjemnością jednak wrócę do lektury.

Każde z opowiadań ukazuje nam inne oblicze Nigerii - bohaterami są osoby z różnych sfer społecznych: od biednej Muzułmanki po emerytowanego profesora. Zaskakująco często tematem jest emigracja do Stanów Zjednoczonych i szczególnie interesujący mnie problem integracji. Począwszy od upokarzającej kolejki po wizę amerykańską, poprzez wypieranie swojego pochodzenia, zmianę imienia i porzucenie własnej kultury, by jak najprędzej zasymilować się ze społeczeństwem nowego kraju, po emigracyjną samotność - autorka ujmuje cały wachlarz problemów, na jakie trafiają emigranci. 

W tle historii ludzkich przedstawianych przez Adichie, przebłyskuje sytuacja polityczna Nigerii - zamieszki na ulicach, korupcja, głód, niepokój. Przede wszystkim jednak chwyta za serce ludzki los. Dziewczyna pracująca jako niania chłopca, łaknąca zainteresowania jego niezwykłej matki, wnuczka, która pragnie powrócić do nigeryjskich korzeni swojej babki, zagadkowa śmierć dziesięciolatka i powrót jego siostry po osiemnastu latach do miejsca wypadku, pobyt w więzieniu rozpieszczanego i uwielbianego przez wszystkich syna. Od pozostałych odbiega nieco opowiadanie, którego akcja toczy się w RPA - grupa afrykańskich pisarzy spotyka się na warsztatach, podczas których każdy z nich pisze jeden utwór. Adichie wyśmienicie przedstawia animozje i podobieństwa między literatami z poszczególnych krajów, równocześnie wplatając osobistą historię przedstawicielki Nigerii. 

Gorąco zachęcam was do zapoznania się z twórczością Chimamandy Ngozi Adichie - ten zbiór opowiadań idealnie nadaje się na pierwsze spotkanie z jej twórczością.

Moja ocena: 5,5/6

Chimamanda Ngozi Adichie, To coś na twojej szyi, tł. Katarzyna Petecka-Jurek, 295 str., Zysk i S-ka 2011

piątek, 30 kwietnia 2010

"Połówka żółtego słońca" Chimamanda Ngozi Adichie


Wspaniała książka! Zastanawiam się jak o niej napisać, nie rozpływając się w superlatywach.
Już "Fioletowy hibiskus" tej autorki mnie zachwycił, dlatego z chęcią sięgnęłam po tę pozycję. I dobrze, niepotrzebnie tak długo zwlekałam z rozpoczęciem lektury. A teraz z niecierpliwością czekam na kolejną powieść Nigeryjki.

Chimamanda Ngozi Adichie przenosi czytelnika do Nigerii początku lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku. Kraj właśnie uzyskał suwerenność i boryka się z problemami typowymi dla młodego państwa. Dodatkowym problemem Nigerii jest jej wieloetniczność. Spadkiem brytyjskiej kolonizacji jest wtłoczenie odmiennych etnicznie ludów w jedno państwo. Bohaterowie powieści należą do ludu Igbo. Siostry bliźniaczki - córki bogatego przedsiębiorcy - wybrały odmienny styl życia. Kainene przejmuje stery po ojcu, a Olanna zamieszkuje z naukowcem Odenigbo i podejmuje pracę na uniwersytecie. Ugwu - chłopiec z niewielkiej wioski, wychowany w skromnych, biednych warunkach, zostaje służącym Odenigbo, który umożliwia mu naukę i rozwój intelektualny. I wreszcie Richard - Anglik, zafascynowany kulturą Igbo, pragnący napisać o niej książkę, zamieszkuje w Nigerii i poznaje Kainene.

Adichie skrupulatnie opisuje warunki życia bohaterów - czytelnik wędruje od biednej wioski, po luksusowy apartament. Autorce udaje się plastycznie przedstawić każde z tych miejsc, ukazać codzienność ówczesnej Nigerii. Fascynująco opisuje różnice między poszczególnymi warstwami społecznymi - językowe, religijne, kulturowe i wreszcie mieszkaniowe. Dla czytelnika, którego wiedza o Afryce jest dość pobieżna, to świetna lekcja. Jest ona tym bardziej ciekawa, bo podana w sposób literacko znakomity. Adichie nie nudzi nigdy - opisy życia wydają się być wplecione mimochodem, językiem żywym, niezwykle barwnym. Czytelnik śledzi więc losy bohaterów, a przed oczyma maluje mu się dom profesora Odenigbo czy wioskowa chata rodziny Ugwu.

Adichie nie tylko świetnie opisuje ówczesną Nigerię. Udało jej się stworzyć bohaterów z krwi i kości - gdy odkładałam książkę, wciąż o nich myślałam i pewna jestem, że na długo pozostaną w mojej pamięci. Nie zawsze rozumiałam ich zachowanie, nie zawsze akceptowałam ale wszystkich polubiłam i wraz z nimi przeżywałam wojnę.

Dodać trzeba, że powieść Adichie to przecież nie książka o rodzącej się państwowości Nigerii, a przede wszystkim historia Republiki Biafry. Po okrutnej masakrze na ludzie Igbo, ogłoszona zostaje Republika Biafry - państwo, w którym ocalali z masakry członkowie tego ludu mieli wieść spokojne życie. Nigeria wypowiada nowo powstałemu państwu wojnę. Wojnę bezlitosną, z góry skazaną na niepowodzenie. Biafra to biedne państwo, w dodatku nie uznane przez żadne z innych państw. Żołnierze Biafry nie posiadają stosownego wyposażenia, często walczą boso, w łachmanach. Niezłomna wiara mieszkańców Biafry nie wystarcza, by utrzymać niepodległość. Embargo nałożone na Biafrę wywołuję falę okrutnego głodu.

Adichie opisuje losy Biafry - entuzjazm, wiarę w zwycięstwo i wszechobecny głód. Obrazy, które szkicuje zapadają w pamięć, poruszają i skłaniają do refleksji. Wiele myśli kotłowało się w głowie: zastanawiałam się nad istotą patriotyzmu, nad niezłomną wolą walki; rozważam ile byłabym w stanie poświęcić, by moje państwo pozostało niepodległe, ile dni/miesięcy głodu wytrzymać?

"Połówka żółtego słońca" to lektura obowiązkowa, pozbawiona patosu i wielkich słów, a jakże przejmująca. Piękna, wspaniała książka. Wielki podziw dla autorki!

Moja ocena: 6/6

Chimamanda Ngozi Adichie, Die Hälfte der Sonne, tł. Judith Schwaab, 627 str., btb.

wtorek, 21 lipca 2009

"Fioletowy hibiskus" Chimamanda Ngozi Adichie


Spoglądam na pięknie kwitnący hibiskus o fioletowych kwiatach i myślę o książce, którą właśnie skończyłam czytać. Poruszająca, ciekawa, wielostronna.
Kambili wyrasta w bogatej rodzinie nigeryjskiej. Niczego im nie brakuje, mają piękny dom, personel. Kambili i jej brat Jaja mają kochających rodziców. Ich ojciec pojmuje jednak miłość do dzieci inaczej niż przeciętny rodzic. Jest fanatycznym katolikiem i wychowuje dzieci bogobojnie, w strachu przed grzechem, karą i złym słowem. Kambili mówi tylko ściszonym głosem, nie zna muzyki ani telewizji, nigdy się nie uśmiecha, cały czas poświęca nauce i kocha ojca. Ojca przez wszystkich szanowanego, znanego filantropa i przedsiębiorcę.
Po wizycie u ciotki, siostry ojca, dzieci zaczynają się zmieniać.
Potrafię sobie taką rodzinę wyobrazić w każdym zakątku świata: źle pojętą miłość do dziecka, fanatyzm, nietolerancję.
Autorka potrafi jednak nadać książce nigeryjską nutę - dzięki jej opisom choć trochę poznałam zupełnie mi nieznany kraj, który właśnie znajduje się w trudnej sytuacji politycznej. Wraz z nowym rządem członków rodziny Kambili zaczynają nękać prześladowania, rewizje, terror.
Przejmująca książka, zmuszająca do przemyśleń. Polecam!

Wraz z przeczytaniem zwiększa się liczba krajów, które odwiedziłam literacko.

Chimamanda Ngozi Adichie, Blauer Hibiskus, tł. Judith Schwaab, 313 str., Luchterhand.