czwartek, 7 stycznia 2010

"Pieśń ślepców" Carlos Fuentes

Ta niewielkich rozmiarów książeczka zawiera siedem opowiadań Fuentesa. I mimo że większość z nich bardzo mi się podobała, trudno mi zebrać myśli i je zrecenzować.

Fuentes bierze na warsztat stosunki międzyludzkie, opisuje zawikłane związki, pokazując ich drugie dno. Na pozór jasne sprawy, okazują się być zupłnie inne. Brzmi strasznie banalnie, ale tak opowiadania Fuentesa odebrałam. Nie sposób jednak przybliżyć treść bez zdradzenia puenty.

Mamy więc przykładne małżeństwo, które co niedziela chadza na wymuszone obiady do rodziców żony, gdy tymczasem męża łączy coś więcej z teściową. Poznajemy chłopca, wychowywanego przez "rozpustnego" dziadka, żyjącego z młodzą od siebie kobietą, którego postanawiają zaprowadzić na dobrą drogę pobożne ciotki. W ostatnim, najciekawszym opowiadaniu Fuentes ukazuje zahukaną starą pannę, która wybiera się na pierwszy w życiu urlop - rejs statkiem. Na statku poznaje wielką miłość i podczas jednego z postojów bierze ślub. Niestety nie wszystko jest takie, jakim to widzi bohaterka.

Fuentes demaskuje na pozór pobożne, przykładne związki. Ukazuje zgniliznę, skrzętnie chowane tajemnice i obłudę bohaterów.
Nie znam innych utworów Fuentesa ale myślę, że warto zacząć przygodę z tym pisarzem od tych krótkich form. Dają apetyt na więcej:)

Moja ocena: 4/6

Carlos Fuentes, Pieśń ślepców, tł. Kalina Wojciechowska, 245 str., Czytelnik.

8 komentarzy:

  1. zaczęłam kiedys czytac 1-szy tom trylogii Fuentesa "Terra Nostra"... powiem jedno: MOCNE. Piszesz o zgniliźnie w opowiadaniach. W trylogii zgnilizna to najłagodniejszy z elementów świata powieści. w dodatku Fuentes bardzo bardzo mocno i obrazowo działa na wyobraźnie. Mimo, ze niewiele wtedy przeczytałam i było to dobrych kilka lat temu, kilka obrazów bardzo mocno nadal siedzi w mojej pamięci i pamiętam szczegóły. na pewno kiedyś jeszcze raz podejmę wyzwanie ptrzeczytania go. Fuentes jest świetnym pisarzem. Może to dobry pomysł zacząć jednak od krótszych form, Terra Nostra to pokaźnie dzieło :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Anno Liwio zaintrygowałaś mnie bardzo tą pozycją, zanotuję sobie tytuł i sięgnę kiedyś po nią.

    OdpowiedzUsuń
  3. To ja polecę jego "Lata z Laurą Diaz" - fikcyjną biografię asystentki Fridy Kahlo i jej męża. Baardzo ciekawa. Jedyna, jaką jego przeczytałam i to dość dawno temu, ale to prawda, że on zostaje w głowie.
    Fuentes pisze tak ... "soczyście". I zapisuję sobie w takim razie to, co Wy polecacie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Manio dziękuję, też notuję:)

    OdpowiedzUsuń
  5. uwielbiam Fuentesa. Dobrze że mi przypomniałaś. Nie kazdemu sie podoba jego pokręcony czasem warsztat jak np w powieści Terra Nostra. GENIALNE ale mroczne.
    Bardzo lubię również "Zmianę skóry", "Stary gringo".

    OdpowiedzUsuń
  6. Nic jeszcze tego pana nie czytałam, ale brzmi interesująco, więc pewnie wypożyczę, jak kiedyś odnajdę w bibliotece :) Choć na dzień dzisiejszy zupełnie nie mam nastroju na ową zgniliznę, jakoś jej za dużo wszędzie wokół, zwłaszcza w książkach i filmach, nie mówiąc o teatrze. Chyba wolę opowieści o bohaterach, którzy mimo wszystko tej zgniliźnie się nie dają... Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Dzięki serdeczne za przypomnienie... od siebie polecam najbardziej bodajże znaną książkę tegoż autora:
    "Terra Nostrę"... monumentalne dzieło, ale jak dla mnie, fascynujące. Gdyby taka cegła spadła na mnie z 10 piętra, śmierć takowa byłaby zaszczytem :))

    pozdrawiam serdecznie :P

    OdpowiedzUsuń
  8. 2lewastrona - dziękuję za polecanki. Widac, musze się bardziej zabrać za tego Fuentesa:)

    Mandzurio a ja lubię takie negatywne klimaty, i ja pozdrawiam!

    Anhelli, już sobie sprawdziłam, że ogromne tomiszcze ale myślę, że się za nie kiedyś wezmę. Tylko kiedy?

    OdpowiedzUsuń