środa, 21 października 2026
"Antyk" Hanna Johansson
poniedziałek, 14 września 2026
"Rodzeństwo" Moa Herngren
poniedziałek, 24 sierpnia 2026
"Teściowa" Moa Herngren
piątek, 21 sierpnia 2026
"Kiedy żurawie odlatują na południe" Lisa Ridzén
poniedziałek, 10 sierpnia 2026
"Rozwód" Moa Herngren
niedziela, 10 maja 2026
"Babetta" Nina Wähä
środa, 11 lutego 2026
"Góra prawdy" Therese Bohman
niedziela, 30 listopada 2025
"Wonderland" Hanna Nordenhök
czwartek, 24 lipca 2025
"Mistrzowie opowieści. O kobiecie"
czwartek, 29 maja 2025
"Nędza" Andrzej Tichý
czwartek, 21 listopada 2024
"Ludzie, którzy sieją w śniegu" Tina Harnesk
Młoda para lekarzy przenosi się na północ Szwecji, gdzie podejmuje pracę w lokalnej przychodni i zabiera się za urządzanie domu. W tej samej miejscowości mieszka para staruszków – on z demencją, ona z rakiem. To Saamowie bardzo przywiązani do swojego życia, którzy odrzucają jakąkolwiek pomoc. Ich życie naznaczone jest tęsknotą za synem siostry mężczyzny, którego wychowywali do czwartego roku życia. Po tym okresie matka zabrała dziecko i zniknęła. Przybrani rodzice nigdy nie pogodzili się z utratą wychowanka, zwłaszcza że sami nigdy potomstwa się nie doczekali.
Harnesk prowadzi narrację dwutorowo, opowiadając naprzemiennie historię tych bohaterów, choć w rzeczywistości niewiele się dzieje. Akcja zasadza się raczej na retrospekcjach, dzięki którym poznajemy bolesną przeszłość staruszków. Autorka gdzieniegdzie wplata informacje o wypędzeniach Saamów, nawiązuje delikatnie do saamskich legend czy zwyczajów, ale są to bardzo skromne fragmenty. Punkt ciężkości leży raczej na współczesności. To opis procesu starzenia się, problemów niektórych postaci z niewielkiej społeczności, jak sąsiada staruszków czy chłopaka z nowego sąsiedztwa lekarzy. Każda z tych postaci niesie swoją historię. Harnesk nie stroni od humoru, wiele tu dowcipnych scen, szczególnie tych, gdy stara kobieta nawiązuje przyjaźń z Siri z nowego iPhone'a.
Ta powieść obiecuje wiele – sięgając po nią, oczekiwałam bogatego tła historyczno-kulturowego dotyczącego Saamów, niestety jest ono jedynie zaznaczone. Dla szwedzkiej czytelniczki być może będzie wystarczające, ja miałam chęć na coś więcej. Najbardziej jednak przeszkadzał mi w tej powieści język. Odbierałam go często jako toporny, przeładowany metaforami na siłę lub zbyt szybko przeskakujący z poetyckości w potoczność. Harnesk postawiła na krótkie rozdziały, ale z powodu tego języka czytałam je bardzo długo, często wracałam, bo jakaś nietypowa milionowa metafora wybiła mnie z rytmu. Niestety dla mnie ta powieść to rozczarowanie.
Moja ocena: 3/6
Tina Harnesk, Ludzie, którzy sieją w śniegu, tł. Agata Teperek, 352 str., Marginesy 2024.
niedziela, 27 października 2024
"I cóż, że o Szwecji" Natalia Kołaczek
sobota, 31 sierpnia 2024
"System" Amanda Svensson
niedziela, 14 lipca 2024
"Testament" Nina Wähä
Objętość tej książki przywodzi na myśl takie słowa jak monumentalna, opasła, przytłaczająca, ale żadne zn nich do Testamentu nie pasuje. To napisana zaskakująco lekkim językiem opowieść o rodzinie Toimi. Specjalnie napisałam opowieść, bo trudno jednoznacznie sklasyfikować Testament – są tu elementy dramatu, powieści, kryminału, a nawet notatnika (brudnopisu?).
Wähä zabiera czytelniczkę w podróż przez ponad sześćdziesiąt lat, choć akcja zasadza się na kilku dniach. Liczna rodzina Toimich spotyka się na święta 1983 roku – to nie jest bagatela, zjechać musi się dwanaścioro dzieci! My podróżujemy z Annie, najstarszą córką, która jest w ciąży, do domu rodzinnegi, dokąd nie jeździ zbyt często. Toimi mieszkają na północy Finlandii nad Zatoką Botnicką, Annie natomiast wyprowadziła się aż do Sztokholmu. Te święta będą specjalne – rodzinę czekają poważne roszady. Okaże się, że nic nie jest takie, na jakie wygląda i nie można wychodzić z założenia, że zna się swoje rodzeństwo. Siri i Peitti doczekali się czternaściorga dzieci, dwoje najstarszych umarło w dzieciństwie. Pozostała dwunastka wychowała się mniej lub bardziej sama. Siri wiecznie zapracowana, zastraszona, surowa, nieukazująca uczuć nie miała czasu dla każdego z dzieci. Peitti był bardziej postrachem i dręczycielem niż kochającym ojcem. Teraz większość dzieci jest dorosła i postanawia wkroczyć w rodzinne układy i coś w nich zmienić, a także wyjaśnić niektóre wydarzenia z przeszłości. Do tej rodziny wrócimy ponownie latem, gdy będziemy już znać charaktery wszystkich dzieci, przeszłość rodziców i kluczowe wydarzania.
Autorka umieściła na początku spis postaci, ale po kilkudziesięciu stronach nie będzie on już potrzebny. Mimochodem opisuje poszczególnych braci i siostry, tak że czytelniczka z łatwością orientuje się w ich osobowościach i cechach szczególnych. Wähä czyni to w bardzo ciekawy sposób. Mamy poczucie, że główną postacią jest tu Annie, ale środek ciężkości raz po raz przenosi się na poszczególne osoby i na matkę. W ten sposób poznajemy stosunki panujące w rodzinie, historię rodziców oraz marzenia i cele każdego z dzieci. Autorka krąży wokół pytania: czy rodzina stanowi centrum świata, czy jest azylem, miejscem, do którego się wraca, które daje oparcie, a może taką funkcję może spełnić tylko własna, stworzona przez siebie rodzina? Wychowane na małej przestrzeni rodzeństwo stopniowo przekonuje się, że wcale nie zna się nawzajem tak dobrze, jak sądziło. Mimo okresowej bliskości byli tylko czasowo ze sobą związani, decyzją przeznaczenia, a gdy opuścili dom przestała ona odgrywać rolę. Wływ ma na to wiele czynników, zapewne przede wszystkim charaktery rodziców, szczególnie ojca. I tu widać, jak dzieci różnie radzą sobie i interpretują jego przemocowość.
Wähä stworzyła niezwykle interesujący kalejdoskop postaci, nie zapominając o rysie historycznym (II wojna światowa, rola Finlandii, Karelia, Szwecja), a nadając każdemu dziecku bardzo odrębne cechy, stworzyła ciekawy przekrój postaci. Mnie bardzo podoba się język tej książki – niby nonszalancki, pamiętnikowy, czasem wręcz przypominający brudnopis (tytuły rozdziałów, angielskie wstawki), a zarazem głęboko psychologiczny, sięgający do wnętrza bohaterów, a mimo to prosty, oszczędny, pozostawiający pole do domysłów.
Testament to fantastycznie skonstruowana powieść, którą można czytać na wiele sposobów – jako sagę rodzinną, powieść psychologiczną, powieść kryminalną. Jednym słowem, każda czytelniczka ma szanse znaleźć w niej coś dla siebie.
Moja ocena: 6/6
Nina Wähä, Testament, tł. Justyna Czechowska, 512 str., Wydawnictwo Poznańskie 2022.
wtorek, 23 kwietnia 2024
"Porzucenie" Elisabeth Åsbrink
niedziela, 31 marca 2024
"Kradzież" Ann-Helén Laestadius
poniedziałek, 25 marca 2024
"Szczegóły" Ia Genberg
sobota, 23 marca 2024
"Chłopczyce z Kabulu" Jenny Nordberg
poniedziałek, 18 grudnia 2023
"Dobry wilk" Lars Berge
W czerwcu 2012 roku w zoo w szwedzkim Kolmården wilki zaatakowały ich opiekunkę Karolinę. Młoda kobieta zginęła na miejscu, a pracownicy zoo byli w szoku. Wilki, dla których Karolina była matką, brały udział w programie Bliski Kontakt z Wilkiem, który polegał na możliwości odwiedzania zagrody przez gości ogrodu. Zwykli ludzie wchodzili na teren wybiegu z jednym opiekunem i mogli głaskać drapieżniki. W dyrekcji i wśród pracowników ogrodu panowało ogromne zaufanie do wilków i wsparcie dla programu, który odgrywał niebagatelną rolę w budżecie placówki.
Lars Berge zasadził swój reportaż na tym wypadku i sprawie sądowej, jaką rodzina Karoliny wytoczyła ogrodowi zoologicznemu, ale to tylko niewielka część tej książki. Autor jest w niej bardzo obecny, powołuje się często na własne doświadczenia i wiedzę, zwłaszcza jeśli chodzi o stosunek Szwedów do przyrody. Dużo w tym reportażu odwołań kulturowych, do szwedzkich filmów i postaci, wydarzeń i programów. To powieść bardzo mocno osadzona w realiach i historii Szwecji. Autor rozszerza swoje badania i poszukiwania na rolę wilka w społeczeństwie – od niemal całkowitego wytępienia po ponowne wprowadzenie do natury. Rozmawia ze słynnymi hodowcami i specjalistami od wilków, by lepiej zrozumieć zachowanie tych zwierząt oraz interakcje w watasze i z człowiekiem.
Kolejnym punktem, który porusza Berge jest sama istota zoo – historia pierwszego ogrodu, ich powstawanie, szczególnie tego w Kolmården oraz sens ich istnienia. Ten ostatni aspekt mnie szczególnie zainteresował, bo nie jestem fanką zoo a widok smutnych zwierząt jest dla mnie straszny. Berge zwraca tu uwagę na los zwierząt, ich uśmiercanie, ale także na medialność – sama jej doświadczyłam, gdy w berlińskim zoo na świat przyszedł niedźwiedź polarny Knut wykarmiony przez człowieka.
Tym sposobem Dobry wilk to wielowymiarowy reportaż, obejmujący mnogość tematów i mimo wyraźnej obecności autora pozostawiający czytelniczce spore pole do wyrobienia sobie własnej opinii.
Moja ocena: 5/6
Lars Berge, Dobry wilk, tł. Irena Kowadło-Przedmojska, 223 str., Wydawnictwo Czarne 2019.


















