czwartek, 22 maja 2014

"Wszystko zależy od przyimka" Jerzy Bralczyk, Jan Miodek, Andrzej Markowski, Jerzy Sosnowski


Przepadam wręcz za książkami o języku, dlatego książkę największych polskich sław w tej dziedzienie, musiałam mieć. Połknęłam ją dosłownie w niecałe dwa dni, na szczęście w trakcie lotu do Azji miałam dużo czasu na lekturę. Lekturę świetną i niezwykle satysfakcjonującą.

W tej książce podobało mi się właściwie wszystko. Po pierwsze jej forma. Profesorowie oraz dziennikarz potrafili stworzyć niezwykle serdeczną atmosferę, nie brak im przy tym autoironii oraz wdzięku. Ich dyskurs pełen jest wzajemnego respektu i ciekawych spostrzeżeń.

Poloniści poruszają szeroką gamę tematów i co zaskakujące nie są upartymi strażnikami norm. Ta książka jest bowiem o tym, że język jest zmienny, że ciągle się rozwija i warto za nim podążać.

O czym konkretnie toczy się dyskusja? O języku w sieci, o słynnym "witam", które i mnie doprowadza do trzepotania przedsionków, jak mawiała w liceum moja pani od biologii, o mojej ulubionej interpunkcji, o polskich literkach, jest tu i małżonka, i bynajmniej, a także dokładnie, którego i ja nadużywam, są wulgaryzmy i regionalizmy, jest mowa o odmienianiu nazwisk (kolejny temat, który uwielbiam), o cudownej fleksyjności języka polskiego, o bogactwie zdrobnień, o zapożyczeniach, o żeńskich formach zawodów i o poprawności politycznej.

Zastanowił mnie tylko jeden akapit:

"...że polska ortografia należy do najłatwiejszych. Chciałbym tu obalić mit o jakiejś wyjątkowej trudności polskiej ortografii; ortografia polska jest sto razy łatwiejsza niż ortografia angielska, niemiecka czy francuska. "

O ile w przypadku ortografii francuskiej czy angielskiej mogę się jeszcze zgodzić, to moim zdaniem niemiecka ortografia jest bajkowo łatwa w porównaniu z polską. Mam okazję obserwować jak rozwija się język u dzieci wychowywanych trójjęzycznie i widzę jak prosto jest im zacząć mówić i pisać w miarę poprawnie po niemiecku czy po angielsku i ile pułapek ma język polski.
Pomijając jednak tę uwagę, z dziką rozkoszą czytałam o porównaniach do innych języków czy o rozwoju polszczyzny.

Każdy z rozdziałów w jakiś sposób nawiązuje jednak do stylu - o jego dopasowaniu do rozmówcy profesorowie mówią niemal ciągle. Odpowiedni dobór słownictwa, gra językiem, balansowanie między rejestrami to motyw przewodni ich dyskusji.

Rozmowy o j ęzyku mogłabym prowadzić godzinami, a że brak mi interlokutora, z przyjemnością słuchałam i żałowałam, że książka jest taka krótka.
Polecam i mam ogromną nadzieję na ciąg dalszy!

Moja ocena: 6/6

Jerzy Bralczyk, Jan Miodek, Andrzej Markowski w rozmowie z Jerzym Sosnowskim, Wszystko zależy od przyimka, 288 str., Agora 2014.

6 komentarzy:

  1. Właśnie czytam tę książkę, powolutku, bez pośpiechu, smakując każdy rozdział. Masz rację, że polecasz, bo to jest jedna z lepszych przystępnych pozycji, zawierających refleksje o współczesnej polszczyźnie i języku w ogóle, a przy tym czyta się znakomicie! Też bym dała pełną szóstkę:-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Agnieszko ja nie mogłam bez pośpiechu. Tak mi się podobało, że goniłam strona, za stroną. Jedynym mankamentem czytania na kindle jest to, że nie mogę sobie teraz poprzeglądać. Na czytniku jednak to nie to samo. Refleksje, o których piszesz, po prostu cudo! Wiele bym dała, żeby móc uczestniczyć w tej rozmowie. A co sądzisz o porównaniu stopnia trudności języków?

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo się cieszę, że omówiłaś tę książkę. Ja także bardzo lubię dyskusje o języku/językach i zastanawiałam się, czy warto ją kupić. Przy najbliższej okazji na pewno jej poszukam.
    Podzielam Twoje zdanie co do ortografii. Moje dzieci też posługują się trzema językami i polski nastręcza im najwięcej trudności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doroto zachęcam bardzo!

      Usuń
  4. Jedna uwaga:
    O ile w przypadku ortografii francuskiej czy angielskiej mogę się jeszcze zgodzić, to moim zdaniem niemiecka ortografia jest bajkowo łatwa w porównaniu z polską. Mam okazję obserwować jak rozwija się mowa u dzieci wychowywanych trójjęzycznie i widzę jak prosto jest im zacząć mówić w miarę poprawnie po niemiecku czy po angielsku i ile pułapek ma język polski.

    Co ma jedno do drugiego? Ortografia nie ma nic do rzeczy jeśli chodzi o naukę mówienia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szachrajko zgadza się. Nieporęcznie się wyraziłam, chodzi mi o całokształt języka - poczynając od pierwszych słów, kończąc na pisaniu. I o ile się zgodzę, że ortografia angielska faktycznie jest dość przypadkowa, to niemiecka w porównaniu z polską jest IMO bajecznie prosta.

      Usuń