wtorek, 14 marca 2017

"Sind Tote immer leichenblass" Michael Tsokos


Jako wierna czytelniczka Tsokosa, nie mogłam odpuścić tej książki. To dość szczupła książka, w której autor obala mity, jakie nagromadziły się wokół medycyny sądowej. Ich źródłem są coraz liczniejsze seriale, w których główną rolę odgrywają medycy sądowi oraz powieści kryminalne. Oba te gatunki filmowe i literackie zwiększyły zainteresowanie pracą lekarzy sądowej, ale nie przysłużyły się rzetelnemu obrazowi tej profesji.

Tsokos dowcipnie i ze swadą po kolei obala te mity. Każdy rozdział poświęcony jest jednemu stwierdzeniu. Tsokos więc wyjaśnia jak to jest z identyfikacją zwłok przez bliskich, rodziną, wpadającą do sali sekcyjnej czy smarowaniem nosa pastą mentolową. Szeroko także opisuje różnice między często mylonymi zawodami patomorfologa i medyka sądowego, a także pisze o dziwactwach tych ostatnich. Plotki głoszą, że każdy lekarz sądowy to dziwak, czego autor nie potwierdza, ale opowiada o różnorakich hobby swoich kolegów po fachu, a przede wszystkim o sobie. Zresztą w wielu rozdziałach przemyca prywatne informacje, szczególnie sympatyczne dla osób, które znają go osobiście :)

Błędów i przesądów dotyczących profesji Tsokosa jest wiele, o niektórych nigdy nie słyszałam, autor jednak starał się zebrać wszystkie zasłyszane od kolegów i znalezione w literaturze stereotypy i się z nimi rozprawić, przede wszystkim z tytułowym pytaniem czy zmarli są faktycznie trupio bladzi. Jeśli więc interesuje was praca medyków sądowych, chcielibyście poznać jej kulisy oraz stronę praktyczną zachęcam was do sięgnięcia po tę książkę. Zapewniam was, że te czterdzieści krótkich rozdziałów połknięcie błyskawicznie.

Moja ocena: 5/6

Michael Tsokos, Sind Tote immer leichenblass, 192 str., Droemer Kanur 2016. 


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza