niedziela, 13 sierpnia 2017

"Selfies" Jussi Adler-Olsen



Słuchanie siódmego tomu o departamencie Q ciągnęło się jak flaki z olejem. Po pierwsze ze względu na wyjazd, na który musiałam przerwać słuchanie, a po drugie ze względu na długość książki. Gdyby Adler-Olsen skrócił ją o 1/3 wyszłoby jej to tylko na dobre. 

Najnowsze śledztwo przychodzi do departamentu właściwie samo - stary, nierozwiązany przypadek zamordowania młodej kobiety nad wyraz mocno łączy się ze świeżym morderstwem starszej osoby. Równocześnie ktoś grasuje po Kopenhadze samochodem i celowo potrąca, a właściwie zabija młode kobiety - wszystkie ładne i wyjątkowo dbające o swój wygląd, stroniące za to od pracy fizycznej. Jakby tego było mało w jednej z dyskotek należy wyjaśnić napad rabunkowy. Carl i Assad nie mogą się jednak poświęcić śledztwu, bo coś dziwnego zaczyna się dziać z Rose, która w końcu na własną prośbę ląduje w szpitalu psychiatrycznym. Jej stan pogorsza się do tego stopnia, że pozostali członkowie departamentu postanawiają poznać przeszłość Rose. Jakby tego nie było dość, wszystkie te przestępstwa jak i choroba Rose łączą się ze sobą, o czym wie jednak tylko czytelnik. Akcja nie koncentruje się jednak tylko na niej, na drugim biegunie znajduje się opętaną żądzą zemsty i źle zrozumianej sprawiedliwości samotna kobieta.

Narracja prowadzona jest z wielu perspektyw - autor dopuszcza do głosu zarówna Carla, Assada, jak i Rose. Tylko Gordon pozostaje osobą poboczną, choć bardzo zaangażowaną w śledztwo. 
W tym tomie zdecydowanie najciekawsze są szczegóły z przeszłości Rose - Adler-Olsen wyczerpująco opisuje jej dzieciństwo i młodość, poznajemy bliżej siostry i przede wszystkim stosunek do ojca oraz powody jej problemów psychicznych. Od kilku tomów zresztą bardziej interesują mnie losy głównych bohaterów niż same śledztwa. W Selfies połączenie pracy policyjnej z życiem prywatnym z jednej strony jest świetne, z drugiej jednak bardzo często popada w działkę - za dużo wszystkiego, co powoduje, że powiązanie wszystkich prowadzonych spraw staje się niewiarygodne.

Podobno w przyszłym tomie poznamy bliżej przeszłość Assada i na to po trosze cieszę się, ale i obawiam się, że autor ujawni zbyt wiele. Mimo słabszych punktów pozostanę wierna tej serii, zbyt bardzo polubiłam jej bohaterów, by ich teraz porzucić.

Moja ocena: 4/6

Jussi Adler-Olsen, Selfies, tł. Hannes Thiess, czyt. Wolfram Koch, 576 str., dtv 2017.

2 komentarze:

  1. Ja chyba sobie podaruje ze względu na długość i rozciągłości tematu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O nie daruj sobie, bo ten cykl jest naprawdę świetny!

      Usuń