niedziela, 10 września 2017

"Ciotka Poldi i sycylijskie lwy" Mario Giordano


Isolde Obermeier to zdecydowanie postać niezapomniana. Ekscentryczna, barwna, głośna, pełna energii i melancholii, jednym słowem jeden wielki kontrast czyli po prostu ciotka Poldi.
Ciotka Poldi spędziła swoje życie w Monachium jako kostiumolożka i żona Sycylijczyka. W dniu swoich sześćdziesiątych urodzin postanawia wywrócić swoje życie do góry nogami i realizuje swój plan czyli przybywa na Sycylię, gdzie zamierza spędzić resztę swoich dni oddając się melancholii, piciu i obserwowaniu morza (kolejność dowolna).

Rodzina Poldi czyli szwagierki i szwagier chcą jednak szaloną cioteczkę mieć na oku, a jej dyskretnym strażnikiem jest narrator, który pomieszkuje w jej domu, pisząc powieść. Pisanie wychodzi mu dość słabo, ma więc sporo czasu na wysłuchiwanie relacji Poldi o jej perypetiach. A tych ostatnich ma wiele, dysponując wyjątkowym talentem do zbiegów okoliczności, nietypowych spotkań oraz śledztw. Ten ostatni odziedziczyła po ojcu, komisarzu policji. Poldi odżywa i porzuca depresyjne myśli, gdy znika młody chłopak Valentino, który pomagał jej w drobnych pracach domowych i zakupach. Zaniepokojona ciotka zaczyna węszyć na własną rękę i wplątuje się w problemy międzypolicyjne oraz szeroko zakrojone śledztwo, prowadzone przez zabójczo przystojnego Montanę.

Musicie wiedzieć, że jak Poldi coś postanowi, to tak zrobi. Nie ma dyskusji ani odwrotu. Montana Montaną, świat światem, śledztwo musi się toczyć, a Podli musi pierwsza znaleźć zabójcę. Nie myślcie jednak, że ta powieść to kryminał. Ten wątek wprawdzie napędza akcję ale nie jest zbyt istotny. Najważniejsza jest przecież tytułowa bohaterka i Sycylijczycy. Mieszanka bawarsko-sycylijska nie pozostawi nikogo obojętnym. Nie może być bardziej odmiennych mentalności, a ich kombinacja pozwala Giordano na szarżowanie, wprowadzenie do akcji kulturowych fauxpas oraz przemycania mnóstwa spostrzeżeń na temat obu narodowości. Te ostatnie najbardziej mnie zresztą bawiły. Opisy Włochów i Sycylijczyków oraz stereotypów na ich temat rozbawiły mnie niemal do łez.

Ciotka Poldi to lekka, zabawna i rewelacyjnie napisana powieść. Piramidalne zdania, zaskakujące porównania i metafory ujęte w rzutkie, krągłe frazy raz po raz zmuszały mnie do okrzyków podziwu dla tłumaczki. Agnieszka Hofmann poradziła sobie z tekstem tak dobrze, że wielokrotnie zastanawiałam się jak brzmiał niemiecki oryginał. Na pewno to zresztą sprawdzę. I na pewno sięgnę po kolejny tom, tak szybko, jak się da.

Moja ocena: 5/6

Mario Giordano, Ciotka Poldki i sycylijskie lwy, tł. Agnieszka Hofmann, 400 str., Wydawnictwo Initium 2017.

6 komentarzy:

  1. Chyba wyłuskam te 2 dyszki na ebooka, bo po tekstach, Twoim i ZwL, wygląda mi cioteczka na 400 stron dobrej zabawy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dobrze ci wygląda :) Imo warto :)

      Usuń
    2. Papier w tej samej cenie, więc chyba postawię na półce :D

      Usuń
    3. Jeśli masz miejsce, to jasne! Też bym papier brała.

      Usuń
  2. Już sama okładka powoduje, że człowiek się uśmiecha:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I słusznie, dobry humor przy lekturze gwarantowany!

      Usuń