piątek, 18 września 2026

"Doktórka od familoków" Magdalena Majcher


 
Historię lekarki Jolanty Wadowskiej-Król znałam już od kilku lat, a że śląskie tematy są mi bliskie, zobaczyłam też serial opartych na jej historii ratowania dzieci z ołowicą. Serial uznałam za bardzo przeciętny i niepotrzebnie podkolorowany dramatycznymi wątkami, ale doceniam nagłośnienie tego tematu. Po książce Magdaleny Majcher oczekiwałam rzetelnego reportażu, tymczasem to oparta na faktach powieść. Autorka wymyśliła rodzinkę Kościelniaków, bazując na rozmowach z mieszkańcami Szopienic oraz samą lekarką.

Narracja prowadzona jest dwutorowo – swoją wersję opowiada Jolanta Wadowska-Król oraz Helena Kościelniakowa. Majcher próbowała oddać warunki życia w Szopienicach, obok huty, podejście kobiet do wychowania, ich codzienne bolączki, a wreszcie kwestię leczenia dzieci. Gdy oddaje głos lekarce poznajemy trudności w prowadzeniu leczenia, fikołki formalne, by uniknąć konfliktu z władzą i ogromne zaangażowanie Wadowskiej-Król. Historia Majcher jest zupełnie inna od tej serialowej – dużo mniej spektakularna, bardziej przyziemna. Zakładam, że autorka pokazała tę wyjątkową historię jak najwierniej, ja na pewno dużo bardziej kupuję tę wersję niż serialową. 

Dla mnie jednak dużym rozczarowaniem jest fakt, że to jednak w sporej mierze fikcja. Nie zdawałam sobie z tego sprawy, sięgając po tę pozycję, nie znam też autorki, choć podobno cieszy się popularnością. Sceptycznie podchodzę do tego typu książek – zakładam, że powstają, by ułatwić odbiór takich historii, by uczynić je atrakcyjniejszymi dla czytelników. Ja tego nie potrzebuję, wolę zwykły reportaż. 
Językowo ta książka nie jest majstersztykiem, a poutykane gdzieniegdzie trzy jedne i te same śląskie słowa nie nadają jej takiego kolorytu, jaki zapewne był zamiarem autorki. 

Moja ocena: 3/6

Magdalena Majcher, Doktórka od familoków, 304 str., W.A.B. 2023.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz