niedziela, 27 września 2026

"Hańba" John Maxwell Coetzee


 

"Hańbę" czytałam już ponad dwadzieścia lat temu, ale, mimo że książka mi się wówczas podobała, niczego z niej nie zapamiętałam. Ponowna lektura była więc dla mnie równie ciekawa, choć w jej trakcie okazało się, że jednak z moją pamięcią nie jest tak źle. 

Główny bohater powieści, David, jest profesorem w Kapsztadzie. To ponad pięćdziesięcioletni rozwodnik, który chętnie nawiązuje romanse, również ze studentkami. Gdy jego wybór pada na młodziutką Melanie, David nawet nie spodziewa się, jak cała afera się skończy. A skończy się nieciekawie, bo chłopak dziewczyny będzie szukał zemsty, a David w końcu wyleci z uniwersytetu i zamieszka na jakiś czas na farmie córki. To miejsce odległe od Kapsztadu, ale i od miasteczka, dość ustronne, co naraża Lucy na wiele niebezpieczeństw. 

Na pierwszej płaszczyźnie śledzimy więc akcję, kolejne wydarzenia, najpierw w Kapsztadzie, potem na farmie oraz w klinice weterynaryjnej znajomej Lucy. To realia południowoafrykańskie, życie w cieniu różnych zagrożeń, cień kolonizacji i apartheidu, problem niechcianych zwierząt, różnice między Kapsztadem a prowincją. Ale nie to jest tu najważniejsze, Coetzee kreuje bowiem postaci, których decyzje i zachowania nie są na pierwszy rzut oka zrozumiałe. Na drug często też nie. Każde z bohaterów podejmuje swoje decyzje wbrew radom i oczekiwaniom innych. David wciąż miał szansę uratowania posady, Lucy może opuścić farmę, ale oboje mają swoje powody, by podjąć tę konkretną decyzję. 
I wreszcie tytułowa hańba, którą autor eksploruje na wielu płaszczyznach, zastanawiając się nad jej znaczeniem oraz w jaki sposób motywuje ona decyzje bohaterów. Coetzee pokazuje wiele wymiarów tego odczucia – u osoby zhańbionej, ale i hańbiącej, a także jak wpływa ona na dalsze zachowanie po obu stronach. Rzucę tylko takie kwestie jak próba ukaranie siebie samego, usilne podtrzymywanie poczucia własnej godności, zadośćuczynienie, przyjmowanie swojego losu z pokorą, ale i pociągnięcie hańby na cały naród czy rasę. 
Kolejnego wymiaru tej powieści nadaje praca zawodowa Davida, który zajmuje się życiem Byrona i jego romansem. 

"Hańba" to nie jest przyjemna książka. Nazwałabym tę powieść nawet odstręczającą, denerwującą, odrzucającą, ale równocześnie niezwykle wciągającą i skłaniającą do wielu przemyśleń. To powieść zadra. 

Moja ocena: 5/6

John Maxwell Coetzee, Hańba, tł. Michał Kłobukowski, 268 str., Wydawnictwo Znak 2002.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz