Migracja, wędrówki ludów, przemieszczanie się od zawsze definiują życie ludzi, również na kontynencie afrykańskim. Abu Bakr Kahal czyni z tego kanwę swojej powieści. Główny bohater wyrusza z Erytrei, organizuje podróż, przemierza libijską pustynię, trafia do szemranego hostelu wraz z innymi emigrantami, ucieka do Algierii, czeka na łódkę. W trakcie tej wyprawy zadzierzgają się przyjaźnie, słucha się opowieści, wspólnie muzykuje, opowiada legendy, marzy o przyszłości. To oczywiście ciężka przeprawa, pełna niebezpieczeństw, śmierci i zawsze z niepewnym wynikiem. Bohaterzy tej powieści mają tę świadomość, walczą o życie, próbują przetrwać i zmagają się z niepewnością jutra, ale autor nie tłumaczy tu przyczyn wyjazdu, nie przedstawia traumatycznych historii z przeszłości, lecz stawia na tu i teraz.
To nie jest lekka powieść, mimo pierwszoosbowej narracji sporo tu dygresji, a narrator wydaje się być wszystkowiedzący. Są tu też bardzo trudne fragmenty, choćby te o przeprawie przez pustynię, są też ustępy liryczne. Mimo że autor jest Erytrejczykiem to jest to powieść panafrykańska, a jej bohaterowie pochodzą z wielu różnych krajów. Pointa autora nie napawa optymizmem – migracja to nieodłączna część życia, tak samo jak wynikająca z niej śmierć oraz konieczność zapominania traumatycznych wydarzeń z przeszłości.
Szukając powieści z Erytrei, trafiałam głównie na autorów i autorki, którzy ten kraj opuścili. Abu Bakr Kahal też mieszkał zagranicą, np. w Libii, ale wydał mi się być ze swoją ojczyzną najbardziej związany i nie tworzy po angielsku. Mimo tego ta powieść opowiada o wspólnym afrykańskim doświadczeniu, a Erytrea pozostaje na marginesie.
Moja ocena: 4/6
Abu Bakr Khaal, African Titanics, tł. Charis Bredin, 105 str., Darf Publishers 2014.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz