piątek, 12 marca 2010

"Higiena mordercy" Amélie Nothomb


Prétextat Tach - to ceniony pisarz, laureat Nagrody Nobla, który stoi u końca swojego życia. Ma 82 lata i cierpi na syndrom Elzenveiverplatza - zwany także rakiem chrząstki. Nieliczne przypadki tej choroby zostały odnotowane w XIX wieku wśród morderców. Tach szczyci się jednak swoją chorobą i na kilka miesięcy przed śmiercią godzi się na udzielanie wywiadów. Swoich sił próbuje kilku dziennikarzy. Tach jednak to niełatwa sztuka. Nie zachęca jego fizjonomia - Tach jest bardzo otyły, epatuje szkaradną powierzchownością. W parze z brzydotą idzie jego charakter - złośliwy, nadęty, pyszałkowaty. Trzech pierwszych dziennikarzy zwątpi podczas wywiadu w swoje umiejętności. Dopiero czwarta osoba dostaje szansę przeprowadzenia dłuższej rozmowy, podczas której poznajemy przeszłość Tacha. Ponadto Nothomb wkłada w usta pisarza szereg komunałów o życiu, dziennikarzach, literaturze, czytelnictwie.

Można odnieść wrażenie, że autorka próbowała stworzyć powieść o percepcji literatury, osobowości pisarzy, motywach pisania i czytania. Wedle Tacha większość czytelników czyta książki, nie odkrywając ich głębi, nie rozumiejąc ich. Nothomb sugeruje czytelnikowi głębię swojej powieści, możliwość wydobycia z niej czegoś więcej niż sama akcja (której nota bene brak). Ja odebrałam jednak jej książkę jako zbiór banalnych spostrzeżeń skondensowanych w bardzo małej pigułce.

To druga książka Nothomb, po którą sięgnęłam. I drugie rozczarowanie.

Moja ocena: 2/6

Amélie Nothomb, Higiena mordercy, tł. Joanna Polachowska, 181 str., Muza.

8 komentarzy:

  1. No cóż, dla mnie Higiena mordercy była pierwszą jej książką, którą przeczytałam i baaaardzo się zawiodłam, zwłaszcza po tych wszystkich pozytywnych opiniach, kolejny był Słownik imion własnych, który był już trochę lepszy, ale nie zachwycał. I dopiero niedawno wpadł mi w ręce Kwas siarkowy, który jak wiesz mnie zachwycił :). Więc może warto jednak jeszcze spróbować, tym bardziej, że jest króciutki i wiele czasu nie zajmie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja właśnie wpierw przeczytałam "Słownik imion własnych" i byłam b. rozczarowana. "Kwas siarkowy" mam na liście.

    OdpowiedzUsuń
  3. Całkiem niezła była powieść "Z pokorą i uniżeniem". Znakomicie oddawała kontrasty między kulturą europejską a japońską.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie znam autorki i nieszczególnie przypadł mi do gustu tytuł, który zdaje się sugerować coś, czym nie jest. Wprawdzie w niektórych pozycjach brak akcji nie jest wadą, ale podług tych kilku pobieżnych zdań na temat tej książki, niespecjalnie czuję ochotę, aby ją szukać i zgłębiać.

    pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Anka będę miała na uwadze.

    Anhelli zdecydowanie nic nie straciłaś:) Pozdrowień moc!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja trochę nie na temat:
    oto moja recenzja do stosikowego losowania:
    http://kalioczyta.blogspot.com/2010/03/gianrico-carofiglio-swiadek-mimo-woli.html

    OdpowiedzUsuń
  7. czytałam. średnia. ale 'kwas siarkowy' albo 'tak wyszło' już dużo lepsze. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kalio już dodałam linka, dziękuję!

    2lewastrona czyli jednak należy pani Nothomb dać jeszcze jedną szansę.

    OdpowiedzUsuń