wtorek, 7 kwietnia 2015

"Beksińscy. Portret podwójny" Magdalena Grzebałkowska



Małe miasteczka, duże miasta, domy, bloki, mieszkania. Ludzie różni, nudni i ciekawi, zapracowani i bezrobotni, gapiący się w telewizor, mający hobby i nic nie robiący. A gdzieś wśród nich mieszkają osoby jakby z innej planety - wybitne, fascynujące, genialne. Grzebałkowska w swej obszernej biografii szkicuje niezwykle dokładny obraz takich osób czyli ojca i syna Beksińskiego. 

Znana mi już z absolutnie genialnej biografii księdza Twardowskiego Grzebałkowska powtórnie potwierdziła swoją klasę. Przestudiowała niewyobrażalną ilość tekstów źródłowych, są wśród nich listy pisane przez obu Beksińskich, jest prowadzony przez Zdzisława videodziennik, należą do nich setki rozmów, spotkań, aż w końcu nieuchwytne emocje i intuicja. 
Grzebałkowska łapie te wszystkie nitki, składa kawałki puzzli i tworzy mroczną, fascynującą opowieść o Beksińskich, równocześnie dbając o jak najbardziej obiektywny obraz ich życia. Autorka stara się naświetlić życie Zdzisława i Tomasza z przeróżnych perspektyw, a przede wszystkim uniknąć sensacji. Tragiczna śmierć obu mężczyzn nie rzutuje na ton reportażu, mimo że stale jest w książce obecna. Grzebałkowska nie unika tego tematu, świadomie ukazuje bliskość śmierci, ale unika sensacyjnego posmaku, jaki mogłaby ta powieść mieć.

Zdzisław Beksiński to nie tylko malarz, to fascynat filmu, muzyki, techniki, kolekcjoner i wieczny poszukiwacz. To człowiek, który potrzebuje miłości, ogromny altruista, a równocześnie ktoś, kto tej miłości nie potrafi okazać. Samotnik, który wiecznie szuka uczucia i opieki, uzależniony od żony, niepewny w kontaktach międzyludzkich, człowiek, który bezpiecznie czuje się tylko w swoim mikrokosmosie. 

Tomasz Beksiński w wielu cechach bardzo podobny do ojca - jak on samotny, jak on pedantyczny kolekcjoner, wielbiciel filmu i muzyki. Człowiek niespokojnego ducha, ekstrawagancki, ekscentryczny, egotyk, który wiecznie szuka miłości. 

Ojca i syna łączy tak wiele, oboje kręcą się wokół siebie i nie potrafią odnaleźć porozumienia. Grzebałkowska wydaje kncentrować się na Beksińskim-ojcu i Beksińskim-synu, odsuwając ich artystyczne, spełnione przecież, życie na drugi plan. To powieść o relacjach międzyludzkich, o śmierci i miłości, o niedostosowaniu do świata, o inności i wyobcowaniu.

Beksińskich można czytać tylko jako biografię, ale taki odbiór wyrządziłby autorce krzywdę. Nie można pominąć wielowymiarowości tego reporterskiego dzieła. To książka, do której się wraca, o której się myśli i która uczy pokory.

Moja ocena: 6/6

Magdalena Grzebałkowska, Beksińscy. Portret podwójny, 480 str., Wydawnictwo Znak 2014.

12 komentarzy:

  1. Jaka wysoka ocena! W takim razie będę szukać tej książki :) O Tomaszu Beksińskim trochę słyszałam, zaś o Zdzisławie w ogóle nic.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koczowniczko Grzebałkowska ma zdecydowanie wielki talent reporterski, już jej ksiądz Paradoks był napisany świetnie. Ja o obojgu coś już słyszałam, ale to była kropla w porównaniu z obszernością tej biografii.

      Usuń
  2. Może temat mi się "przejadł" (jestem wychowana na Trójce), może to przez autorkę, której poprzednia biografia (Ksiądz paradoks) jakoś do mnie nie trafiła, ale chyba sobie daruję. Przynajmniej na razie.

    BTW: zapraszam do zabawy - http://setna-strona.blogspot.com/2015/04/jedenascie-bardzo-trudnych-pytan.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agato Adelajdo ja Trójki tez słuchałam ale Beksiński mi niestety umknął. Mnie własnie Ksiądz paradoks bardzo się podobał, styl Grzebałkowskiej bardzo mi leży. Do zabawy już zaglądam, dziękuję!

      Usuń
    2. Załapałam się na końcówkę, ale że tak powiem "kultu" Beksińskiego liznęłam.

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Tak, zdecydowanie świetna.

      Usuń
  4. A ja się tak zbieram do "Beksińskich" i zebrać nie mogę. Na spotkanie autorskiej jechałam i przez złośliwość losu nie dojechałam. Ciągle coś... Ale w końcu ją jakoś z przypadku albo zaskoczenia pochwycę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Justyno koniecznie przeczytaj, moim zdaniem warto! Nawet jeśli temat dla kogoś nie jest interesujący, to styl Grzebałkowskiej jest wart czytania.

      Usuń
  5. Porwała mnie ta książka..tak jak porywa mnie twórczość Beksińskiego..
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Kolejna pełna entuzjazmu opinia na temat książki, więc mimo, iż temat panów B. raczej mi nie jest bliski, ale z opisu wynika, iż książka mnie zainteresuje i to to bardzo.

    OdpowiedzUsuń