piątek, 10 kwietnia 2015

"Pokład Joanny" Gustaw Morcinek



Oprócz nieśmiertelnego Łyska z pokładu Idy, którego nota bene mam zamiar sobie przypomnieć, nic Gustawa Morcinka nie czytałam. Jako że jest to jeden z największych twórców śląskich, czułam, że powinnam bliżej poznać jego prozę. Żałuję jednak, że nie sięgnęłam po Wyrąbany chodnik, pisany w latach międzywojennych, ponieważ uhonorowany Państwową Nagrodą Literacką Pokład Joanny wydał mi się pisany pod ówczesny ustrój polityczny.

Na przykładzie pokładu Joanny w kopalni Arnolda, Morcinek opisuje historię Śląska oraz zmiany w pracy górnika. Poczynając od powstania pokładu, nazwanego na cześć Joanny Gryszczyk von Schomberg-Godula po wczesne lata powojenne, autor drobiazgowo opisuje warunki pracy górnika, oraz zmiany polityczne i kulturalne zachodzące na Śląsku od XIX wieku. 
Legendarny Karl Godula, wywodzący się z pospólstwa samotnik, dochodzi dzięki swojemu sprytowi do ogromnej fortuny. To tak niespotykane, że po Śląsku krążą legendy o pakcie z diabłem. Gdy swój majątek przepisuje równie nisko urodzonej małej Joasi, plotkom nie ma końca. Joanna jest swoistą patronką nazwanego na jej cześć pokładu zwanego Johanna-Flöz. To wyjątkowo trudny pokład, niebezpieczny, pechowy ale uparcie eksploatowany ze względu na zawartość szczególnie dobrego węgla. Kolejne pokolenia górników kochają to miejsce i traktują je jak drugi dom. Morcinek bardzo sugestywnie opisuje tę szorstką miłość - zapach węgla, fakturę ścian, instynktowne wyczuwanie niebezpieczeństwa, surowe koleżeństwo wśród górników oraz ich wierzenia w Szarleja czy może Ziemskiego Ducha. 

Pokład Joanny to hymn na cześć ciężkiej pracy. Obrazowe opisy pracy na czworakach, w ciemnościach, w stałym poczuciu niebezpieczeństwa wyraźnie uświadamiają jak zmieniały się jej warunki. Stopniowo wprowadzane maszyny ułatwiały ale też powodowały nowe niebezpieczeństwa. Równocześnie Morcinek wskazuje jak mizerne wynagrodzenie otrzymywali pracujący mężczyźni i jak bardzo na ich pracy bogacili się właściciele kopalni. Te rozważania prowadzą do opisu rodzenia się wśród górników myśli rewolucyjnej. Autor podkreśla konieczność walki o lepszy byt, warunki i wynagrodzenie gładko przechodząc do gloryfikacji marksistowskich idei i do wskazania sielanki jaka następuje po wojnie, gdy kopalnia należy do górników, którzy pracują teraz tylko dla siebie. Warto na pewno pominąć te socjalistyczne wtręty, by skupić się na wątku górniczym oraz na wątku historycznym. Morcinek wiele miejsca poświęca walce o polskość Śląska, opisuje powstania, idee Karola Miarki oraz sytuację na Śląsku podczas II wojny światowej. To cenne, szczegółowe informacje, które powinien znać każdy Ślązak i każda Ślązaczka.

O tej książce pisała także nutta tutaj.

Moja ocena: 4/6

Gustaw Morcinek, Pokład Joanny, 452 str., Wydawnictwo Śląsk 1983.

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania:


12 komentarzy:

  1. Szkoda, że w książce znajdują się socjalistyczne wtręty... Z powieści Morcinka czytałam "Wyorane kamienie" oraz "Wyrąbany chodnik". Ta druga powieść wywarła na mnie duże wrażenie. Szczególnie mocno poruszył mnie wątek czternastoletniego chłopca, który musiał pracować w kopalni tak ciężko jak dorośli mężczyźni.
    Z książek Morcinka mam w planach "Czarną Julkę" - Marlow pisał, że bardzo dobra :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiam się, że istnieje wyraźna różnica między książkami pisanymi przed wojną, a tymi po wojnie. Z tego, co się zorientowałam, to po wojnie Morcinek starał się pisać w zgodzie z obowiązującą linią. Ale nie zagłębiałam tematu. Dlatego żałuję, że właśnie po "Wyrąbany chodnik" nie sięgnęłam. Ale akurat "Pokład Joanny" miałam na półce w domu. Jeśli wpadnie mi w ręcę jakaś inna książka na pewno przeczytam.

      Usuń
  2. Ja mam ogromny sentyment do tej książki. I do Urodzaju ludzi, kontynuacji, również. Znalazłem obie na strychu, jak miałem jakieś 8 czy 9 lat, należały do mojego taty :) W Pokładzie Joanny brakuje mi pierwszych 8 stron, więc pojęcia nie mam do dziś, jak się ta historia zaczęła. Wtrętów propagandowych nie zauważałem jako dziecko, to się świetnie czytało jako książkę prawie przygodową.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podziwiam, że w tym wieku przeczytałeś te książki, mam wrażenie, że moja córka by się nimi nie zainteresowała. Drobny druk, dużo stron - IMO to wyzwanie. Co do pierwszy stron, to mogę ci zeskanować:)

      Usuń
    2. To było bardzo porządne wydanie z lat 50., z dużym oddechem i nawet ilustracjami :) Za propozycję dziękuję, jak sobie przypomnę, to doczytam w bibliotece :P

      Usuń
  3. Ja mam za sobą (oprócz Łyska:) Wyrąbany chodnik, który gorąco polecam, zwłaszcza Ślązakom, jako lekcję historii, patriotyzmu i ze względu na wartość dokumentalną. Pamiętam, że raziła mnie linia podziału na dobrych (Polacy) i złych (Niemcy), bez żadnych światłocieni, ale generalnie to naprawdę niezła książka i myślę, że chętnie jeszcze poczytam Morcinka. Pamiętam też, że zachęciła mnie do wypożyczenia książki zerowa statystyka wypożyczeń w bibliotece. To takie smutne, kiedy książka nie może się doczekać swojego czytelnika.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat w "Pokładzie Joanny" sprawa Volkslisty jest poruszono i to IMO w dość kontrowersyjny sposób, bo Morcinek bardzo otwarcie popiera jej podpisywanie przez Ślązaków, jest też jedna dobra Niemka. O Tobie też dziękuję za polecenie "Wyrąbanego chodnika", sięgnę na pewno.

      Usuń
  4. Jak to dobrze, że Morcinka nie sprowadza się tylko do" Łyska", dzięki za ten post.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo proszę i dziękuję za odwiedziny!

      Usuń
  5. Morcinek teraz chyba odpokutowuje za lans w okresie PRL-u. Trochę szkoda bo jak to zwykle bywa "wylano dziecko z kąpielą".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz na myśli odpokutowuje w kwestii popularności wśród czytelników?

      Usuń