piątek, 9 czerwca 2017

"Stary ekspres patagoński" Paul Theroux



Postanowiłam w tym miesiącu wreszcie napisać notki o tych kilku książkach, których nie udało mi się zrecenzować w zeszłym roku. Czytanie urlopowe jest fajne, bo czytam bez chwili przerwy, ale potem nazbierało mi się tyle lektur, że do końca roku ich nie ogarnęłam.

Stary ekspres patagoński to książka kupiona przeze mnie z dwóch powodów. Po pierwsze zachęcona zostałam do autora, a wybrałam akurat ten tytuł, bo świetnie pasował do wyzwania południowoamerykańskiego. Niestety moja przyjaźń z Theroux na tej książce raczej się skończy.

Lata siedemdziesiąte XX wieku, Theroux postanawia przemierzyć oba kontynenty amerykańskie pociągiem. Wyrusza więc na południe, zasiada przy oknie, zaczyna czytać i właściwie alienuje się od współpasażerów. Zza grzbietu książki spogląda oczywiście, obserwuje ale wydaje się nie być zainteresowany bliższym kontaktem. Nieliczne rozmowy służą mu do piętnowania bolączek Ameryk - bieda, analfabetyzm, przemoc. Trudno tu szukać pozytywnych spostrzeżeń.

Taki sposób podróżowania autora zupełnie mnie nie przekonał. Miałam wrażenie, że bardziej interesuje go stan pociągu i pogoda niż mieszkańcy danego kraju. Pobieżne rozmowy nie zaspokoiły mojej ciekawości, a skoncentrowanie na sobie i własnych niewygody budziło u mnie zdecydowaną antypatię do podróżnika. Nawet rozmowa z Borgesem nie skłoniła mnie do zmiany mojego nastawienia. Ta książka zwyczajnie nie przyniosła mi oczekiwanego ładunku poznawczego, nie zachęciła, nie wzbogaciła, pozostawiła mnie całkowicie obojętną.

Moja ocena: 3/6

Paul Theroux, Stary ekspres patagoński. Pociągiem przez Ameryki, tł. Paweł Lipszyc, 536 str., Wydawnictwo Czarne 2012.

2 komentarze:

  1. O, popatrz! Niektórzy pewnie będą twierdzić, że Theroux jest człowiekiem asertywnym, ale ja, po lekturze jednej z jego książek, twierdzę że jest po prostu bucowaty. I też nie chce mi się kontynuować znajomości, choć samą książkę oceniłem dość pozytywnie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. To już któraś z kolei taka opinia o tej książce, z którą się spotykam, więc coś na pewno w tym jest. Zwłaszcza że ufam Twojemu gustowi :) Ja go kiedyś oglądałam trochę w telewizji i nie polubiłam (wydał mi się po prostu mało sympatyczny i taki trochę bucowaty, jak pisze Bazyl powyżej), więc z jego książkami też nie mam ochoty się zapoznawać.

    OdpowiedzUsuń