Pierwsza powieść Norweżki, czyli "Czekaj, mrugaj", zupełnie mnie nie przekonała, ale postanowiłam autorce dać drugą szansę. Planując przeczytanie wszystkich książek Wydawnictwa Pauza, nie miałam zresztą wyboru.
Gdy rozpoczęłam lekturę "Oto słońce", miałam wrażenie, że niesłusznie odżegnałam się od prozy Øyehaug. Bohaterką tej powieści jest czterdziestodziewięcioletnia Helga, samotna pisarka, która przechodzi lekki kryzys twórczy. Gdy podczas śniadania dostrzega, że do sąsiedniego domu wprowadzają się nowi lokatorzy, cieszy się na zmiany. Okazuje się jednak, że to para znanych pisarzy i trochę nie w smak jest jej mieszkać obok osób tej samej profesji. Helga początkowo nie wie, jak się zachować, ale prędzej czy później musi dojść do spotkania. Autorka od razu nawiązuje więź porozumienia z NIM, podczas gdy żona pisarza jest wręcz opryskliwa. To nagłe zauroczenie pogłębia pisarskie rozterki Helgi i skłania ją do uciekania z domu, by nie poświęcać dni na obserwację pisarza. Ta część książki faktycznie mnie zainteresowała i byłam ciekawa, jak autorka poprowadzi wątek zauroczenia Helgi.
W tym momencie jednak Øyehaug całkowicie zmienia narrację i przenosi nas w świat wyobrażony – Helga znajduje się na polu kempingowym, pełnym kur?, gdzie nawiązuje nić porozumienia z pracowniczką. W tym momencie fabuły utraciłam jej sens – owszem dokończyłam słuchania audiobooka, ale do końca nie zrozumiałam sensu tego zabiegu ani przesłania tej powieści.
Niestety proza Norweżki do mnie nie trafia, największym problemem był dla mnie ten fantastyczny odlot, które, moim zdaniem, niczemu poza konsternacją nie służy.
Moja ocena: 2/6
Gunnhild Øyehaug, Oto słońce, tł. Karolina Drozdowska, 176 str., Wydawnictwo Pauza 2026.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz