Stefan Hertmans staje się właścicielem domu w Gandawie. To właściwie ruina, zaniedbana, opuszczona, rzeczka, przy której się mieści, została zasypana. Autora jednak coś do domu przyciąga. Intuicja? Przeczucia? A może zwykły zbieg okoliczności? Po latach Hertmans odkrywa, że właśnie w tym domu dorastał Adriaan Verhulst – jego wykładowca na studiach historycznych, profesor, u którego oblał egzamin. Autor stopniowo zaczyna badać historię domu i jej mieszkańców, ojcem nauczyciela był bowiem Willem Verhulst – skazany po wojnie SS-mann. Dzięki dziennikom jego trzeciej żony oraz córek i kochanki, bazując na rozmowach z dziećmi i krewnymi, Hertmans odtwarza życiorys Willema, który okazuje się być bardziej skomplikowany, niż początkowo można sądzić. Autor sięga do wczesnego dzieciństwa chłopca i kładzie nacisk na znalezienie przyczyn jego radykalizacji, powołując się często na belgijską historię i silny ruch niepodległościowy Flamandów.
Willem nie jest tu jednak jedynym bohaterem, równie ważna jest jego trzecia żona Mientje, która absolutnie nie popiera działalności i przekonań męża, co stawia ją w bardzo trudnej roli. Nie tylko próbuje chronić dzieci, ale także nie uwikłać się w mężowskie działania, zachować neutralność i pod koniec wojny dystansować się od sytuacji Willema, który ciągle balansuje między nią a kochanką.
To powieść historyczna, więc Hertmans oczywiście dopisuje okoliczności, dialogi, bazuje na dokumentach, dziennikach, ale i podróżuje do opisywanych miejsc, by jak najlepiej odtworzyć opisywany świat. Mimo to chce się wierzyć, że to reportaż, dokument, autor bowiem pojawia się w tle – podczas kupowania domu, w rozmowach z notariuszem, w trudzie badawczym – czyni to jednak nienachalnie, bardzo elegancko. Jednym słowem – czyta się to świetnie.
Hertmans nie tylko przedstawił mi życie postaci zupełnie nieznanej, ale fantastycznie nakreślił historię Belgii – spięcia narodowościowe między Flamandami i Walonami, rolę tych pierwszych podczas II wojny światowej, a także sposób, w jaki kraj się rozprawił, a właściwie nie rozprawił, z kolaboracją z nazistami.
Świetna książka, dająca apetyt na kolejne powieści autora.
W Polsce tę powieść wyszła nakładem Wydawnictwa ArtRage, pod tytułem "Wejście", w przekładzie Alicji Oczko.
Moja ocena: 5/6
Stefan Hertmans, Der Aufgang, tł. Ira Wilhelm, 480 str., Diogenes Verlag 2022.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz