Dwie kobiety – niby znajome, a jednak nie. Wprawdzie pracują w tej samej firmie i przelotnie się poznały, ale jedna z nich, Asja, już o tym nie pamięta. Radost natomiast zafiksowała się na tym, co obie łączy, a według niej jest tego wiele.
Asja wyjeżdża na chorwacką wyspę Krk, gdzie planuje spędzić kilka tygodni w domu byłego partnera. Pierwszy okres urlopu spędza z nim i jego żoną, potem ma zostać sama. Samotność to właśnie to, czego potrzebuje, by przemyśleć swoje życie i aktualny związek. By dotrzeć do siebie samej i własnych pragnień i oczekiwań.
Radost jest uwięziona w zbudowanych przez siebie murach. Każdy dzień jest szczegółowo zaplanowany, łącznie z posiłkami, higieną i pracą. Radost odcina się od dzieciństwa i przeszłości, a życie planuje według gwiazd. To one wskazują jej astralne siostrzeństwo z Asją, które podszyte jest zazdrością.
Podczas gdy Asja szuka swojej tożsamości i pragnień, Radost odkrywa w horoskopie, że grozi jej niebezpieczeństwo, więc próbuje nawiązać kontakt z mężem Asji.
I taka ta powieść jest – mało spektakularna, ale bardzo obrazowa, sensualna, namacalna. Wyłczanowa opisuje upalną Sofię i chłodną Chorwację, odmalowuje niebiańskie zatoczki i morskie kolory. Temu towarzyszą rozterki kobiet – nie te z kategorii, gdy chodzi o życie i śmierć, ale te, w których chodzi tylko, a może aż o życie. To zwykłe, które powinno dawać codzienną satysfakcję. Wyłczanowa eksploruje także temat naszych wyobrażeń na temat innych, przeznaczenia i możliwości jego zmiany.
To nie jest spektakularna proza, a spokojna powieść z podskórnymi tajemnicami z bułgarsko-chorwackim anturażem, a ten podsuwa takie kwestie, jak rola i sytuacja kobiet w tych społeczeństwach. Przyjemna lektura z drugim dnem.
Moja ocena: 4/6
Ina Wyłczanowa, Wyspa Krach, tł. Hanna Karpińska, 252 str., Wydawnictwo Wyszukane 2019.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz