poniedziałek, 15 czerwca 2026

"Die Habenichtse" Katharina Hacker


Jakob i Isabelle spotykają się ponownie po latach, w Berlinie, po atakach 9/11. Zakochują się, biorą ślub i lądują w Londynie. Jakob dostaje tę wyjątkową szansę, choć był dopiero drugim kandydatem. Jego kolega zginął jednak w Word Trade Center, więc to właśnie on może podjąć pracę w renomowanej kancelarii prawnej, która głównie zajmuje się pomocą w odzyskiwaniu utraconego mienia w Niemczech. Isabelle jest graficzką i może kontynuować współpracę ze swoją agencją z Wielkiej Brytanii. Ta para ma wszystko – siebie, miłość, pracę, dobre życie. I nie ma nic. Isabelle poznaje w Londynie Jima – ten handlarz narkotykami wywołuje w niej pewien rodzaj fascynacji. Jakob darzy estymą swojego szefa, który staje się dla niego mentorem, a jego homoseksualizm w pewien sposób opcją. 

Para mieszka w jednej z bardziej problematycznych dzielnic Londynu, co oznacza, że w sąsiedztwie słychać krzyki i awantury, a kilkuletnia Sara i jej kot zwracają uwagę Isabelle. Wiem, że brzmi to zachęcająco, ale to była chyba najnudniejsza książka ostatnich lat. Hacker tak poprowadziła swoje charaktery, że do końca nie były dla mnie zrozumiałe powiązania między nimi, nie mówiąc już o jakichś szczególnych cechach czy przywiązaniu do któregokolwiek z nich. Wszyscy, nawet to dziecko, byli mi całkowicie obojętni. Miała na to zapewne wpływ konstrukcja powieści – Hacker wplata dialogi w blok opisów, przeskakuje między osobami i miejscami, opuszcza części zdania, przestawia, powtarza, jednym słowem gmatwa swoją prozę do tego stopnia, że trudno odczuć jakąkolwiek przyjemność z tej lektury.

Nie jestem w stanie zrozumieć, co skłoniło jury do uhonorowania właśnie tej powieści Deutscher Buchpreis, bo nawet odrzucając moje powyższe uwagi, nie widzę tu niczego ciekawego i odkrywczego. Z pewną dozą zadowolenia zobaczyłam na choćby Goodreads, że nie jestem w mojej opinii odosobniona.

Moja ocena: 2/6

Katharina Hacker, Die Habenichtse, 310 str., Fischer 2012.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz