środa, 28 listopada 2012

"Kroniki birmańskie" Guy Delisle



Nie mogłam w lepszy sposób poznać życia w Birmie. Bardzo cieszę się, że sięgnęłam właśnie po tę pozycję z mojej listy książek dotyczących tego kraju.

Autor przyjeżdża do Rangoon z żoną/partnerką Nadège, która pracuje dla Lekarzy bez Granic. Guy przejmuję opiekę nad małym synem. Wraz z nim krok po korku poznaje otoczenie i reguły życia w nowym kraju. 
Luis okazuje się być świetną przepustką do wielu miejsc i ludzkich serc - mały berbeć zachwyca i rozwiązuje języki. Ten sposób świetnie sprawdza się także w przypadku moich dzieci:) Równocześnie, odwiedzając przeróżne grupy dla bobasów, Guy utrzymuje kontakty z innymi cudzoziemcami, mieszkającymi w Birmie. Dzięki nim poznaje wszystkie lokalne ploteczki ekspatów oraz zna sytuację innych organizacji pozarządowych.

Birmańskie ulice i miasta widzimy oczyma Guya - bardzo przypadł mi do gustu jego sposób postrzegania świata, jego humor i naturalnie rysunki. Książka dzieli się na wiele krótkich historyjek - niektóre z nich to tylko grafika, autorowi udaje się przekazać wrażenia bez słów. 
Z ogromną przyjemnością śledziłam doświadczenia i przygody autora - zaskoczyło mnie to, że nie przeczytałam książki błyskawicznie, jak to zazwyczaj bywa z komiksami. Kroniki birmańskie zaliczam zdecydowanie do gatunku graphic novel - to nie tylko rozrywka, to także baza do dalszych przemyśleń. 

Genialna książka, pędzę szukać pozostałych prac Delisle, mam nadzieję, że biblioteka nie zawiedzie:)

Moja ocena: 6/6

Guy Delisle, Aufzeichnungen aus Birma, tł. Kai Wilksen, 272 str., Reprodukt 2009.

wtorek, 27 listopada 2012

"Journal 64" Jussi Adler-Olsen



Nareszcie zdobyłam kolejny tom z Mørckiem i Assadem w roli głównej! Odłożyłam wszystkie zaplanowane lektury i rzuciłam się na kindle'a jak na pudełko czekoladek. I to, że czytałam tę książkę tak długo, nie oznacza, że była zła. Brak czasu nie pozwalał mi zatopić się całkowicie w lekturze. A było w czym!

Adler-Olsen prezentuje czytelnikowi niemal dwie osobne powieści, które (oczywiście) w pewnym momencie się splatają. Mamy więc prowadzone przez Mørcka & co (choć dodać trzeba, że ten pierwszy tym razem nie błyszczy umiejętnościami) śledztwo, które zasadza się na nietypowo wysokiej liczbie osób zaginionych w 1964 roku. Wszystkie te osoby zginęły mniej więcej w tym samym czasie i nigdy nie zostały odnalezione. Równocześnie autor pozwala Nete Hermansen opowiedzieć historię jej życia. To nie wszystko! W Journal 64 nie brak polityki, losy Nete ściśle związane są z Curtem Wadem - lekarzem, który założył w podeszłym wieku partię polityczną. Jego przekonania polityczne opierają się na eliminacji jednostek słabych i nieprzydatnych dla społeczeństwa. W imię tych przekonań dokonuje aborcji i sterylizacji kobiet. 

Praca nad tym przypadkiem szczególnie dotyka i angażuje Assada i Rose, którzy wydają się być emocjonalnie poruszeni losem kobiet, więzionych swego czasu na małej wyspie Sprogø, gdzie przetrzymywano dziewczęta uznane za rozwiązłe i debilne.
Postać Assada nadal pozostaje tajemnicza, poznajemy kilka faktów ale Adler-Olsen nadal trzyma Mørcka i czytelnika w niepewności. Inaczej ma się kwestia ekscentrycznej Rose - ale przeczytajcie sami...!

Ciekawy wątek socjologiczny, oparty zresztą na faktach oraz całkiem dobrze skonstruowana intryga mają swój finał na ostatnich stronach książki. Finał nie byle jaki - godny najlepszej powieści kryminalnej - zaskakujący i łączący wszystkie postaci.

Co tu zresztą pisać - jestem fanką wszystkiego, co wyjdzie spod pióra Duńczyka, a losy Carla, Assada i Rose śledzę z przyjemnością. Zagadki kryminalne są dla mnie prawie przyjemnym dodatkiem:)
Wyczytałam, że kolejna powieść ukaże się 6 grudnia - nie mogę się doczekać!!

Moja ocena: 5/6

Jussi Adler-Olsen, Verachtung, tł. Hannes Thiess, 544 str., dtv 2012.

niedziela, 25 listopada 2012

Stosikowe losowanie 12/12


Zapraszam do zgłaszania się do rundy listopadowej! Pary rozlosuję 1 grudnia, czas na przeczytanie książki mamy do końca miesiąca.

Dla przypomnienia zasady:

1. Celem zabawy jest zmniejszenie liczby książek w stosie.

2. Uczestnicy dobierani są losowo w pary i wybierają numer książki dla partnera.

3. Wylosowaną książkę należy przeczytać do końca miesiąca.

4. Mile widziana jest recenzja, do której link należy zamieścić na moim blogu.

5. Podsumowanie losowania wraz z linkami znajduje się w zakładkach z boku strony.

6. Jeśli wylosowana książka jest kolejną z cyklu, można przeczytać pierwszy tom.

Serdecznie zapraszam do zabawy i czekam na zgłoszenia wraz z podaniem liczby książek w stosie.

UWAGA: Już w połowie grudnia losowanie styczniowe!

niedziela, 4 listopada 2012

"Biały tygrys" Aravind Adiga



Tak się złożyło, że pozostałam w Indiach - niebawem spotkam koleżankę, od której pożyczyłam tę książkę, więc zdecydowałam się na jej lekturę zaraz po Lalkach w ogniu. Zazwyczaj nie lubię pozostawać dłużej w jednym państwie (w kręgu kulturowym już tak) ale przekonałam się, że moja niechęć była całkiem nieuzasadniona. 

Słusznie chwalono powieść Adigi (dopiero po napisaniu tekstu znalazłam recenzje krytyczne) - to naprawdę świetny kawałek literatury. Przede wszystkim forma powieści - dla mnie innowacyjna - przypadła mi do gustu. Bardzo lubię książki odmienne w układzie, z pomysłem na formę, ale nie przekombinowane. U łożenie fabuły w listy do mającego odwiedzić Bangalur chińskiego premiera było dla mnie strzałem w dziesiątkę. Pisane nocą listy są pretekstem do przedstawienia życia Balrama - indyjskiego chłopaka z nic nie znaczącej wioski, który zrobił karierę, zostając kierowcą bogatego właściciela kopalni. Pisząc o sobie, Balram szkicuje obraz Indii, bynajmniej nie pozytywny.

Balram zachwyca w swojej prostocie myślenia, nie ocenia i nie analizuje, ale jest niezwykle spostrzegawczy - widzimy świat Ciemności (czyli niskich kast), skąd pochodzi i Jasności, gdzie pracuje w Delhi. Dla Balrama i jego rodziny to ogromny awans, ale kontrast między jego życiem i faktycznie odczuwanymi potrzebami, a życiem jego pana jest kolosalny. 

W obrazie Indii ukazanym przez Adigę, podobnie jak w tym Pauliny Wilk, nie ma miejsca na idyllę, piękno czy zachwyt - to brutalny świat pełen karaluchów, biedy i smrodu. A Balram to wieczny niewolnik, nawet gdy kierowany impulsem i poniżony zachowaniem pana, który wszem i wobec opowiada, że kierowca to człowiek rodziny, zabija pracodawcę, nie traci mentalności niewolnika.
Przeraża obraz Indii, które potrzebują zmian gruntownych, czyli niemożliwych - Adiga zrywa z bollywoodzkim, barwnym obrazem tego państwa, pozbywa iluzji, posuwa się wręcz do antyindyjskości.
Po obu lekturach moja chęć na wyprawę do Indii równa się niemal zeru, ale na dobrą sprawę trudno by mi było znaleźć kraj, do którego bym nie pojechała. Moja ciekawość świata jest zbyt wielka:)

Świetna książka - cieszę się, że dzięki Renacie, mogłam ją przeczytać.

Moja ocena: 5,5/6

Aravind Adiga, Biały tygrys, tł. Ludwik Stawowy, 256 str., Prószyński i S-ka 2008.

sobota, 3 listopada 2012

"Lalki w ogniu" Paulina Wilk



Nigdy nie byłam w Indiach, co więcej gdzieś w głowie plącze mi się stos niesprawdzonych stereotypów, do książki Pauliny Wilk podeszłam więc, chcąc nie chcąc, z ufnością laika. Takie nastawienie było jednak, jak się okazało pod koniec lektury, jedynym możliwym i właściwym - autorka pisze tak, że nie sposób jej nie wierzyć. Jej obraz Indii mnie przekonał, nie wyczułam w nim fałszu, czy wywyższania się, nie odnalazłam zadufania człowieka świata zachodniego, ani wartościowania obserwowanych obrazów.

Paulina Wilk dzieli swoje wrażenia na szesnaście obszarów - każdy z nich jest zlepkiem, układanką obserwacji, czasem bardzo zaskakujących. Autorka pisze o sprawach bardzo skomplikowanych i trudnych, takich jak sytuacja kobiet w Indii, żebractwo, bieda, religia, ale także całkiem prozaicznych jak na przykład codzienna kąpiel czy higiena włącznie z załatwianiem się.

Zachwycona jestem jej zmysłem obserwacji, fotograficznym wręcz. Wilk opisuje dokładnie to, co widzi, oddaje dokładny obraz rzeczywistości. Nie ocenia, nie wartościuje, raczej ukazuje wszystkie aspekty danej sprawy - tłumaczy, stara się odkryć przyczynę oraz uwarunkowania historyczne.

Czemu nie piszę więcej o treści? Bo bardzo mi zależy, żebyście przeczytali tę książkę. Nie chcę ukazywać mojej wersji, mojego postrzegania i wreszcie mojego obrazu Indii. Chcę byście poznali świat widziany oczyma autorki. A przede wszystkim chcę, byście zobaczyli jak świetnym językiem pisze - na tę kwestię zwracam zawsze szczególną uwagę. W Lalkach w ogniu zachwyciłam się pisarstwem Wilk od pierwszych stron.

Nie planowałam podróży do Indii, teraz jestem od niej równie daleka, ale bardzo się cieszę, że mogłam chociaż odbyć tam podróż literacką.

Moja ocena: 6/6

Paulina Wilk, Lalki w ogniu, 259 str., Carta Blanca 2011.

czwartek, 1 listopada 2012

Statystyka październik 2012


Przeczytane książki: 5

Ilość stron: 1509

Książki w ramach wyzwania projekt nobliści: 0
Książki w ramach wyzwania reporterskiego: 2
Książki w ramach wyzwania nagrody literackie: 0
Książki w ramach wyzwania peryferyjnego: 1
Książki w ramach wyzwania azjatyckiego: 1

Przeczytane tytuły:

"Wyspa klucz" Małgorzata Szejnert
"Codex Regius" Arnaldur Indriðason
"Lalki w ogniu" Paulina Wilk

Najlepsza książka: "Wyspa klucz" oraz "Lalki w ogniu"
Ilość książek w stosie: 185

Stosikowe losowanie 11/12 - pary

Karto_flana wybiera numer książki dla Gucimal (w stosie 73 książki) - 70
Guciamal wybiera numer książki dla Momarty (w stosie 178 książek) - 63
Momarta wybiera numer książki dla Izy (w stosie 173 książki) - 68
Iza wybiera numer książki dla Anny (w stosie 156 książek) - 80
Anna wybiera numer książki dla Bujaczka (w stosie 500 książek) - 367
Bujaczek wybiera numer książki dla Maniiczytania (w stosie 134 książki) - 100
Maniaczytania wybiera numer książki dla Karto_flanej (w stosie 138 książek) - 3

Proszę o podawanie w komentarzu wybranego numeru oraz tytułu wylosowanej książki a po przeczytaniu linka do recenzji. Efekty stosikowego czytania można znaleźć w zakładce z boku strony.

UWAGA: na przeczytanie wylosowanej książki mamy czas do 30 listopada.