niedziela, 20 stycznia 2013

"Zanim zasnę" Steve Watson



W ostatni dzień urlopu sięgnęłam po książkę, która wydawała mi się należeć do kategorii łatwych, przyjemnych i szybko-się-czytających. Trafiłam całkiem nieźle. 
Before I go to sleep to podobno thriller psychologiczny ale gdybym nie przeczytała tego na okładce, niemal do końca książki sądziłabym raczej, że czytam bardzo średnią powieść o życiu osoby, która cierpi na amnezję. Wiedziałam jednak, że czytam thriller, do tego psychologiczny, więc ciągle czekałam na wydarzenia pasujące do tego gatunku literackiego.

Christine budzi się rano i zastanawia się, gdzie się znajduje - nie poznaje ani sypialni, ani domu, ani mężczyzny śpiącego obok niej. Co więcej sądzi, że nadal jest studentką. Dopiero gdy wchodzi do łazienki zauważa zdjęcia opisujące jej życie, a mąż codziennie na nowo tłumaczy jej kim jest. 
Okazuje się, że na skutek wypadku Christine cierpi na wyjątkowy rodzaj amnezji - jest w stanie zapamiętać wszystkie wydarzenia dnia, ale nocny sen zabiera wszystkie wspomnienia. Od wielu lat Christine układa codziennie na nowo swoje życie. Nie trudno się domyślić, że bardzo łatwo manipulować taką osobą. Gdy więc Christine odbiera telefon od rzekomego lekarza, który przypomina jej o umówionej wizycie oraz przestrzega przed mężem jest zdezorientowana. Kluczem do składania kawałków życia jest pisanie pamiętnika. Lekarz codziennie przypomina Christine gdzie schowała pamiętnik, a ona każdego ranka od nowa odkrywa swoją tożsamość. Nie ma ona powodów nie wierzyć swojemu mężowi, nie ma także powodów nie wierzyć lekarzowi ale krok po kroku odkrywa swoją przeszłość - przebłyski pamięci początkowo są bardzo enigmatyczne, ale dają jej bazę do tworzenia swojej rzeczywistości. Dopiero na ostatnich stronach powieści, jakżeby inaczej, Christine, a z nią czytelnik, poznaje prawdę o swojej przeszłości. Dodam jednak, tylko czytelnik nieuważny, bo ja dość prędko domyśliłam się prawdy. Zabrakło mi w powieści Watsona napięcia i niepokoju. Co to za thriller, gdzie nawet przez sekundę nie czułam dreszczyku emocji? Nie twierdzę, że książka jest nudna, ale z powodzeniem mogłabym ją odłożyć na tydzień, by ewentualnie wrócić do lektury. Wielogodzinne siedzenie w samolocie działało jednak na korzyść autora i książkę doczytałam aż do kulminacyjnych ostatnich stron, które poznałam już w domu.

Można by sądzić, że mocną stroną książki jest tematyka - amnezja nieszczególnie często gości na kartach thrillerów (a może się mylę?). Jednak nie przekonała mnie specyfika przypadłości Christine oraz zastosowane terapie. Podejrzewam, że autor dbał o realizm na tej płaszczyźnie powieści, ale nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że historii Christine brak przysłowiowych rąk i nóg. Ponadto sama postać  Christine nie przekonuje - przyjmuje swój los z pokorą, brak u niej praktycznie buntu czy rozpaczy. 

Before I go to sleep można przeczytać na urlopie albo jako przerywnik między lekturami bardziej wymagającymi, ale nie należy oczekiwać od tej książki uniesień czytelniczych.

Moja ocena: 3/6

Steve Watson, Ich. Darf. Nicht. Schlafen. tł. Ulrike Wasel, 400 str., Fischer Taschenbuch Verlag.

11 komentarzy:

  1. Się przekonamy, bo gdyż ponieważ, potrzebując przerywnika, przytargałem z biblioteki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. O naprawdę? Jest po polsku czy po angielsku? Nie wykluczam, że może ci się spodobać;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po polsku, bom upośledzony językowo obco :P

      Usuń
    2. Szuakałam czy jest polskie tłumaczenie i nic nie znalazłam. Uświadomisz mnie tytułem lub wydawnictwem?

      Usuń
    3. Zanim zasnę - Sonia Draga

      Usuń
    4. Zanim zasnę - Sonia Draga

      Usuń
  3. Czytałam, a właściwie słuchałam - byłam zachwycona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skomentowałam u Ciebie:)

      Usuń
  4. Czyżbyśmy czytały dwie różne książki? Bo mam zupełnie odmienne zdanie, niż Twoje :) Mnie ta książka trzymała w napięciu od pierwszej do ostatniej strony, historia Christine jak najbardziej miała ręce i nogi, a sama bohaterka przeżywała tyle emocji, że powieść aż od nich kipiała. Aż jestem w szoku, że ktoś mógł ją inaczej odebrać :P Ale oczywiście byłoby nudno, gdyby wszyscy mieli takie samo zdanie, różnorodność jest jak najbardziej wskazana :) Pozdrawiam i zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak czasem bywa, ja naprawdę tę książkę odebrałam jak średniej miary powieść, a bohaterkę jako papierową postać. Nie widziałam u niej większych emocji - w takiej sytuacji oczekiwałabym rozpaczy, spazmów, depresji, histerii, nie wiem czego jeszcze? A ona spokojnie wstaje, dziwi się, ale akcpetuje, daje sobie zaplanowac dzień itd przez wiele wiele lat? Dziwne. Intryga szyta grubymi nićmi, juz chyba po 1./3 ksiązki było jasne co jest grane.. zaangażowanie przyjaciółki dziwne, gdy potrzebna, nagle jej nie ma itd., itp.

      Usuń
  5. Jestem w połowie czytania i jak narazie mi się podoba, ale spodziewałam się, z opisu na książce, więcej emocji. Zgadzam się z tutejszą recenzentką. Fajna,ale brak napięcia i niepokoju.

    OdpowiedzUsuń