czwartek, 18 września 2014

"Zrozumieć życie" Nadine Gordimer



W powieści Gordimer najbardziej podobał mi się tytuł. I okładka. Reszta przemknęła obok mnie. Wprawdzie historia Paula Bannermana, ekologa, który po zachorowaniu na raka tarczycy oraz kuracji jodem, przebywa w domu rodziców, by zaoszczędzić żonie i trzyletniemiu synkowi promieniowania, wydaje się na pozór być ciekawa ale właśnie tylko początkowo. Akcja powieści rozpina się w czworoboku, tworzonym przez Paula, jego żonę Berenice oraz jego rodziców Adriana i Lyndsay. 

Żadna z tych postaci jednak nie przyciąga uwagi czytelnika na tyle, by zdążył poczuć do niej sympatię. Oczywistym jest, że tytuł i sens powieści odnosi się do zmian w życiu czy też do szukania jego sensu przez każdą z tych osób. Po krótkiej rekonwalescencji Paul wraca do pracy, a jego działania koncentrują się na chronieniu rzeki Okawongo, gdzie wielki australijski koncern chce rozpocząć wydobywanie surowców. Berenice, odnosząca sukcesy w agencji reklamowej, pragnie drugiego dziecka, a stojący u progu emerytury Adrian i Lyndsay odbywają brzemienną w skutki podróż do Meksyku. Sporo tutaj wydarzeń, które jednak nie mają najmniejszego wpływu na dynamikę akcji. Wszystko dzieje się obok bohaterów, którzy wydają się być zamknięci w swoich kokonach.

I chociaż noblistka porusza tutaj wiele istotnych tematów, takich jak ekologia, ochrona natury, współżycie białych oraz czarnych, czy dzieci zarażone wirusem HIV, to nie odczuwam, by te tematy zostały pogłębione lub by czytelnik został zachęcony do refleksji.
Także styl autorki nie trafił w mój gust. Wprawdzie jego surowość dobrze komponuje się ze sposobem przedstawiania świata i mimo że wyjątkowo lubię krótkie, dosadne zdania, to tutaj miałam wrażenie, że ślizgam się po słowach, nie sięgając ich głębi.

Moja ocena: 3/6

Nadine Gordimer, Zrozumieć życie, tł. Marek Fedyszak, 240 str., Wydawnictwo Sonia Draga 2006.

8 komentarzy:

  1. Do tej pory przeczytałam dwie powieści Gordimer. Mnie akurat spodobał się chłodny, surowy styl tej autorki. Z Twojej recenzji wynika, że to jej słabsza powieść :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja lubię zazwyczaj taki styl, ale chyba faktycznie ta powieść jest słabsza.

      Usuń
  2. Moja mama lubi książki tej autorki, ja jakoś nie umiem się z nią zaprzyjaźnić...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zakładam, że nie jest zła, tylko ja trafiłam na gorszą powieść.

      Usuń
  3. Nie jestem wielką fanką Gordimer, może właśnie przez to jej chłodne podejście do bohaterów. Ciężko zapamiętać ich na dłużej. Jedyne, co mi po czasie pozostaje po jej książkach, to wrażenie oblężonego domu i zbliżającej się katastrofy. Zawsze wydaje mi się, że za tym spokojem coś czyha.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magda dobrze to ujęłaś, faktycznie takie odczucie można mieć. Ja chyba nie sięgnę po inne jej książki, więc nie zrewiduję na razie mojej opinii.

      Usuń
  4. Czytałam już kilka opinii na temat tej książki i przyznam się szczerze, że nie jestem do końca do niej przekonana. Nadal się waham czy po nią sięgnąć.

    OdpowiedzUsuń
  5. niby ocena słaba, jednak chciałabym się osobiście przekonać jaka jest ta książka
    akcesorialazienkowe.net.pl

    OdpowiedzUsuń