sobota, 8 listopada 2014

"Lampart" Giuseppe Tomasi di Lampedusa



Po przeczytaniu wielu pozytywnych opinii o tej książce, sprawiłam ją sobie i postawiłam na półce. Dzięki stosikowemu losowaniu wreszcie po nią sięgnęłam, przeczytałam 40 stron i odłożyłam. Nie chce mi się czytać o dalszych losach księcia Salina. Może miałabym okazję poznania kawałka sycylijskiej historii, a zarazem włoskiej literatury. Ale główny bohater jest tak antypatyczny, a sama historia tak nudna, że uznałam, że szkoda mi czasu na dalszą lekturę, skoro te czterdzieści stron męczyłam przez 3 dni. 
Czyli bez oceny i sięgam po kolejną książkę.

Giuseppe Tomasi di Lampedusa, Lampart, tł. Zofia Ernestowa, 276 str., PIW 1970.

11 komentarzy:

  1. No to mnie podłamałaś:( Namierzałam książkę długo, w końcu zdobyłam na alegro. Zewsząd czytałam same achy i ochy, moc zachwytów i poleceń - a tu proszę - rozczarowanie. Pocieszam się, że książka nie trafiła w twój czas, lub gust, choć z drugiej strony jakoś nie wiem czemu przypomina mi Pustelnię Parmeńską, do której lektury mnie namawiano, a ja umęczyłam się przy niej okrutnie. Ale mam nadzieję, że kiedyś i ja się przekonam, może ktoś mi ją wylosuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Guciu ja nadal zakładam, że to dobra książka tylko mnie się jej nie chciało czytać, bo wiadomo staroświecki styl i prowadzenie akcji. W tym momencie mam ochotę na coś mniej wymagającego i jednak nie mogłam się zmusić do lektury.

      Usuń
  2. No cóż, chyba nie mam ochoty na lekturę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że cię zniechęciłam:(

      Usuń
  3. Ja znowu słyszałam o tej książce, że jest nudna i omijam ją szerokim łukiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, a ja nawet nie pamiętam, gdzie te pozytywne opinie czytam. A że raczej lubię książki z myszką, to sobie ją sprawiłam. Teraz to chętnie ją oddam:)

      Usuń
  4. Nudna? - dla niektórych czytelników podobnie jak dla Ciebie zapewne tak, i nie o takich książkach jak "Lampart" można znaleźć podobne opinie - rzecz gustu.
    Dla mnie jedna z lepszych powieści. Nie dziwię się, że Guciamal kojarzy ją z "Pustelnią parmeńską" bo rzeczywiście da się w niej wyczuć pisarską tradycję Stendhala.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę będzie lepiej? Może jednak jeszcze doczytam? Podejrzewam, że teraz nie jest na nią odpowiedni moment.

      Usuń
    2. Do książki podchodziłem dwa razy, za pierwszym porzuciłem ją po kilkunastu stronach. A gdy po paru latach :-) za drugim podejściem ją przeczytałem nie mogłem się sobie nadziwić jak mogłem na niej od razu się nie poznać :-). Najważniejsze nic na siłę, żeby nie było jak ze Słowackim w "Ferdydurke" - jak się podoba, skoro się nie podoba :-)

      Usuń
    3. A to trzeba było od razu mówić, że wymaga dwóch podejść. Ja się generalnie nie dziwię, że jest dobra, bo styl, język są niezłe. Zobaczę i na pewno napiszę!

      Usuń
    4. Bez pośpiechu :-) Jest też jej drugie tłumaczenie - "Gepard" podobno świetne i lepsze od przekładu Zofii Ernstowej ale nie znam go a jeśli pokazuje się na allegro to albo ma cenę zaporową albo przelatuje jak meteoryt.

      Usuń