piątek, 16 stycznia 2015

"Cząstki elementarne" Michel Houellebecq



Moje pierwsze spotkanie z Houellebecqem wywarło na mnie wielkie wrażenie - od dawna nie czytałam tak męskiej książki, ukazującej tak bezpardonowo męski punkt widzenia. Nie jestem jednak w stanie jednoznacznie powiedzieć czy powieść Francuza mi się podobała. W pewnym sensie tak, ale było w niej wiele fragmentów, które zupełnie do mnie nie przemówiły.

Michel to czterdziestoletni badacz, naukowiec, ceniony i szanowany. Pewnego dnia bierze roczny urlop i zaczyna się zastanawiać nad sensem życia oraz rozwijać nową teorię naukową. Jego przyrodni brat Bruno także przechodzi pewnego rodzaju kryzys wieku średniego. Obaj cierpią z powodu niezbyt udanego dzieciństwa. Ich matka podrzuciła chłopców na wychowanie dziadkom, sama wybierając życie dziecka-kwiatu. I mimo, że chłopcy zaznali miłości dziadków, to brak więzi z rodzicami zaważy na ich życiu uczuciowym i seksualnym. Obaj nie są w stanie nawiązać głębszych związków, dojrzewają do nich dopiero gdy już jest niemal za późno. Obaj mają anormalny stosunek do seksu. Podczas gdy dla Michela jest to zagadnienie drugoplanowe, Bruno wydaje się mieć obsesję na tym punkcie, a celem wszystkich jego zachowań wydaje się być stosunek płciowy. 

Co mi się więc podobało? Wyżej wymieniony męski punkt widzenia czyli postrzegania świata, uczuć, seksu. Niewątpliwie przedstawienie dzieciństwa i młodości mężczyzn, ukazanie wagi tych doświadczeń i ich wpływu na całe życie. Nużyły mnie za to podszyte fizyką rozważania Michela. Nie chciało mi się za nim podążać, bo ta działka mnie zwyczajnie nie interesuje.

Odczytuję tę książkę, jako powieść o jednostce, ale autor w tle ilustruje francuskie pokolenie, które w latach sześćdziesiątych tworzyło nowy świat. Ich życie kręciło się wokół przyjemności, swobody intelektualnej i seksualnej, kultu ciała i życia. Teraz to czterdziestolatkowie, których życie okazało się być puste, a oni pełni są frustracji i rozczarowania. Ich ideały nie zdały egzaminu, młodość przeminęła, a z wielkich planów pozostała tylko samotność. To w gruncie rzeczy bardzo smutna i depresyjna książka - pełna śmierci, rozpaczy, rozczarowania i poczucia zawodu. Unaocznia jak kruche jest życie i jak szybko okazuje się, że odpowiedni czas minął. W pewnym momencie musiałam odłożyć lekturę, gdyż zbyt bardzo mnie przygnębiała. Mimo to nie żałuję, że przeczytałam tę powieść. Bardzo podobała mi się dosadność autora, ascetyczny język i tak podkreślany przeze mnie męski punkt widzenia.

Moja ocena: 4,5/6

Michel Houellebecq, Elementarteilchen, tł. Uli Wittmann, 358 str., Dumont Verlag.

6 komentarzy:

  1. świetnie piszesz, super blog
    zapraszam do mnie
    www.zakladkaa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Po jednej książce ciężko powiedzieć coś o Houellebecqu, no poza tym że męska proza, że skandal i wypunktować pewno obszary, w których się porusza. Ale każda jego książka jest inna, jedne bardziej niewygodne inne mniej, jedne z bardziej wyraźną krytyką itd. Polecam "Poszerzenie pola walki" i "Możliwość wyspy".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Joanno z pewnością. Nie znam pozostałych utworów, więc wypowiadałam się tylko o tej, nie pokusiłabym się o ogólne opinie o całej prozie Houellebecqa! Dziękuję za polecanki!

      Usuń
  3. Ja o powiesciach Houellebecqua moge powiedziec jedynie, ze jest taka... przeszkadzajaca.
    Nie fascynujaca, nie skandalizujaca, nie niesmaczna (choc czasami odladalam jego ksiazki i niemialam ochoty wrocic do nich tygodniami)...
    Talentu mu nie odmowie, tak jak piszesz, jest to rzadki (moze obok Beigbedera) przyklad meskiego glosu w literaturze, kazda jego nowa ksiazka jest witana we Francji jako wydarzenie ale jesli nie mam ochoty na ciezki stan depresyjny po zakonczeniu lektury, to zwyczajnie omijam je lukiem :)
    Duzo halasu zrobila tutaj jego ostatnia chyba powiesc Uleglosc, i naprawde jestem jej ciekawa, ale zwyczajnie nie mam ochoty psuc sobie humoru :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja może po lekturze ciężkiego stanu nie będę miała i na dobrą sprawę lubię gdy książka mi przeszkadza, ale jakoś drugi raz po Houllebecqua nie sięgnęłam jeszcze.

      Usuń