Gilbert Silvester jest docentem, a jakiego polem badań jest męski zarost, szczególnie w przypadku postaci religijnych. Ów Gilbert pewnego dnia budzi się z bardzo sugestywnego snu, według którego zdradza go żona. Jest on przekonany o prawdziwości tej wizji i niewiele myśląc, pakuje walizkę, kupuje bilet lotniczy i ląduje w Tokio. Po drodze kupuje kilka książek związanych z literatura japońskim, w tym tomik haiku Bashō. Ta lektura zachęca go do podążenia śladami słynnego poety i udania się na tytułowe sosnowe wyspy, czyli do Matsushimy. Tymczasem już w Tokio na stacji metra dostrzega młodego Japończyka, który chce zakończyć swoje życie.
Gilbert zaprasza mężczyznę, by mu towarzyszył – ten jednak wcale nie chce poruszać się śladami Basho, lecz swojego podręcznika dla przyszłych sam0bójców. Ta niedobrana para szuka złotego środka i wyrusza we wspólną podróż, choć obojgu przyświeca inny cel.
Ta powieść nie uwodzi dynamiką akcji, Gilbert Silvester nie jest w Japonii po to, by zwiedzać i poznawać kraj, nieliczne retrospekcje także nie czynią tej książki ciekawszą, autorce chodzi tu o coś zupełnie innego. W centrum narracji stoi refleksja, zadumanie, rozważania, ale też różnice kulturowe między mężczyznami. Poschmann nie sięga tu po utarte obrazy Japonii, a raczej po szare osiedla, nieciekawe okolice, nudne krajobrazy, zabetonowane wybrzeża, w tle wciąż pobrzmiewa niedawne tsunami.
Poschmann jest poetką, co widać w języku tym powieści. Autorka nie tyle cytuje haiku, ale każe swoim bohaterom tworzyć swoje, fragmenty prozatorskie także świadczą o jej lirycznym zacięciu – język jest piękny, obrazowy, zadumany. Mimo tych niewątpliwych zalet sama powieść mnie nie przekonała – nie jestem fanką tak lirycznej prozy, a samo przesłanie książki nie jest dla mnie jasne. Widzę tu chęć zatarcia granicy między snem a jawą, próbę oszukania czytelniczki i wzbudzenia jej wątpliwości.
Moja ocena: 3/6
Marion Poschmann, Die Kieferninseln, 165 str., Suhrkamp Verlag 2017.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz