czwartek, 20 marca 2025

"Dwunaste. Nie myśl, że uciekniesz" Filip Springer


Dania powszechnie kojarzy się z hygge, szczęśliwymi ludźmi, łatwością współżycia i cenieniem sobie czasu wolnego, dobry work life balance i w ogóle idealnym krajem do życia. Prawo Jante praktycznie nie istnieje w świadomości przeciętnej czytelniczki czy czytelnika, ja wprawdzie o nim słyszałam, ale bez większych szczegółów.

Springer udał się do Dani w poszukiwaniu istoty owego prawa, o którym wszyscy w Danii wiedzą, wielu się odżegnuje i niewielu zna jego źródło. Autor właśnie na poszukiwaniu jego źródła zasadził swoją książkę. Powstało ono bowiem w powieści Aksela Sendemosego "Uciekinier przecina swój ślad", o której nigdy wcześniej nie słyszałam, a jak się okazuje i w Danii nie jest powszechnie znana. Springer próbuje bliżej poznać autora i jego motywację do stworzenia prawa, udając się w podróż jego śladami. 

Ten reportaż to wiele rozmów z Dunkami i Duńczykami z różnych regionów i o różnym pochodzeniu, wieku, wykształceniu, które mają na celu ukazanie rozumienia przez nich prawa oraz jego postrzegania we współczesnej Danii. Springer przeplata te rozdziały o ludziach krótkimi tekstami o duńskich mostach – które w tym wyspiarskim kraju są jednoznaczne z byciem oknem na świat. Prawo Jante okazuje się siedzieć w każdym z nas, niezależnie od pochodzenia, a obraz Danii jednak nie jest tak różowy, jak się na pierwszy rzut oka wydaje.

Springer stworzył tekst, który czyta się lekko, mimo ciężaru treści. Z ciekawością śledziłam jego poszukiwania, rozmowy, sposoby na dotarcie do rozmówców. Ciekawa publikacja, cieszę się, że po nią sięgnęłam. 

Moja ocena: 5/6

Filip Springer, Dwunaste. Nie myśl, że uciekniesz, 264 str., Wydawnictwo Czarne 2019.

środa, 19 marca 2025

"Encyklopedia. Notatki" Gonçalo M. Tavares

 


Ta książka to luźne zapiski Portugalczyka dotyczące mnogości tematów, sam autor dzieli je na cztery grupy. To notatki o nauce, strachu, muzyce i związkach. Rozpoczęłam tę lekturę z wielką ciekawością, licząc na drugiego Pessoę, odkrywcze myśli, inspirujące spojrzenia. Niestety niemal od pierwszych stron się rozczarowałam i nie potrafiłam w sobie wskrzesić nawet krzty zainteresowania. Przemyślenia Tavaresa ani są głębokie, ani odkrywcze, ani nawet poruszające. To luźne spostrzeżenia, nawet niezbyt ze sobą związane. 

Pierwszą część, czyli notatki o nauce nawet jeszcze jakoś zwalczyłam, ale każda kolejna była dla mnie coraz większym wyzwaniem i wiała nudą, a ja zaczęłam przewracać strony, szukając końca. Kilka dni po skończeniu lektury nie jestem nawet w stanie streścić tej książki. Zdecydowanie nie polecam.

Moja ocena: 1/6

Gonçalo M. Tavares, Encyklopedia. Notatki, tł. Wojciech Charchalis, 176 str., Wydawnictwo słowo/obraz/terytoria 2018.

piątek, 14 marca 2025

"Wynik negatywny" Karina Sawaryna

 


Wynik negatywny to powieść z silnymi wątkami autobiograficznymi, swoisty dziennik kobiety pragnącej zajść w ciążę. Chrustalina od najmłodszych lat pragnęła opuścić wioskę, z której pochodzi oraz zostać mamą. Jej plan na życie jest typowy dla wielu kobiet: skończyć szkołę, studia, wyjść za mąż i zostać matką. Tyle że wychodzi inaczej. Z wioski na szczęście udaje się jej wyrwać na studia do Kijowa, ale z traumą rozwodu rodziców. Cudownego męża znajduje, ale nie bez nieudanego związku wcześniej. A potem miała być już sielanka, ale nie wychodzi z ciążą.

Sawaryna przyjęła formę dziennika, w którym relacjonuje swoje przeżycia związane z kolejnymi terapiami, tymi konwencjonalnymi i tymi bardziej idącymi w stronę foliarstwa. Chrustalina chwyta się każdej deski ratunku, wypróbowuje najbardziej szalone pomysły i nie traci nadziei. Szczerze opisuje swoje ataki paniki, chwile zwątpienia, rozterki, ale także jak bardzo bolą ją rozmowy z koleżankami, które po kolei albo zachodzą w ciążę, albo rodzą, albo narzekają na niewyspanie z powodu niemowlaka. 

Autorka pozwala wejść czytelniczce w bardzo intymny świat doznań osoby, która doświadcza takich trudności. Świat, którego osobiście nie znam, choć w jakiś sposób potrafię zrozumieć. Zresztą narratorka jest w swoich usiłowaniach przekonująca, choć ja podczas lektury ciągle czekałam na wyjaśnienie, dlaczego tak bardzo chce mieć dziecko. Czy za czysto fizyczną chęcią stoi coś jeszcze. Zaskakiwała mnie także jej mała świadomość na temat porodu, opieki nad dzieckiem, wszystkich technikaliów związanych z ciążą itd. Miałam wrażenie, że ta chęć posiadania dziecka jest tylko romantyczną mrzonką, za którą nie idzie żadna wiedza praktyczna, ale potem pomyślałam, że nie mnie oceniać podejście innych do macierzyństwa. 

Sawaryna stworzyła niezwykle rzutką opowieść, która wciąga od pierwszych stron. Mimo ciężkiego tematu napisana jest lekko i uwodzi współczesnością. Sporo tu kijowskich realiów – życia w wielkim mieście, pracy z influencerkami, emigracji, życia ekspackiego i zwykłych codziennych trosk. Jest też wiele o ukraińskiej wsi, potrawach, plotkach, rodzinnych kłopotach i uwikłaniu w małomiasteczkowość.

Przyznam, że mimo że nie zawsze rozumiałam Chrustalinę, to kibicowałam jej i z ciekawością śledziłam jej losy. Polecam.

Moja ocena: 5/6

Karina Savaryna, Wynik negatywny, tł. Katarzyna Fiszer, 308 str., Wydawnictwo ArtRage 2025.

czwartek, 13 marca 2025

"Ostatni dzień na Ziemi" David Vann


14 lutego 2008 roku Steve Kazmierczak zabił i zranił kilka osób na Northern Illinois University, a następnie popełnił samobójstwo. Znany z powieści fabularnych David Vann otrzymał dostęp do wszystkich akt i korespondencji zamachowca, by napisać reportaż dla czasopisma. Po analizie dokumentacji i licznych rozmowach Vann stworzył coś na kształt reportażu. Postać zamachowca zainspirowała go do wielu prywatnych przemyśleń bazujących na wysnuciu paraleli między sobą samym a Kazmierczakiem. Vann dorastał od najmłodszych lat w otoczeniu broni, jako syn samobójcy borykał się i nadal boryka z własnymi demonami. Analizując życiorys zamachowca, zaczął dostrzegać pewne podobieństwa, co zachęciło go do postawienia sobie pytania: dlaczego Steve dokonał strzelaniny na uniwersytecie, a on sam został pisarzem. Następnym naturalnym krokiem były więc rozważania o tym, co decyduje, że ktoś stanie się zamachowcem. Z wszystkich informacji zawartych w aktach Vann koncentruje się więc na przesłankach i wydarzeniach z życia Stevena, które doprowadziły go do punktu podjęcia decyzji o zamachu. 

Ta książka zdecydowanie nie jest reportażem, jeśli trzeba ją kategoryzować, stawiałabym bardziej na esej lub nawet autobiografię spisaną z konkretnego punktu widzenia. Widać tu wiele rysów autoterapeutycznych, Kazmierczak wydaje się być sposobem na analizę własnych demonów i zrozumienie własnej traumy. Vann skupia się przede wszystkim na jak najdokładniejszym zarysowaniu charakteru zamachowca, jego słabości, problemów, traum, by odnaleźć wytłumaczenie, dlaczego oceniany przez wszystkich jako dobry, uczynny i spokojny student dokonuje takiego czynu. I to założenie faktycznie Vann spełnia, choć oczywiście nigdy nie odpuszcza własnego filtru i wciąż ucieka się do porównań czy wręcz wspomnień. 

Sprawa Kazmierczaka jest także przyczynkiem do zastanowienia się na temat roli broni w społeczeństwie amerykańskim. Vann bardzo wyraźnie punktuje, w jak wielu momentach przeciętny obywatel konfrontowany jest z obecnością broni (tu ucieka się oczywiście do własnego przykładu), opisuje, jak łatwo tę broń kupić, ćwiczyć strzelanie i jak legislacja zupełnie nie podąża i nie bierze pod uwagę wydarzeń takich jak strzelanina.

Osoby oczekujące czystego reportażu mogą się to książką mocno rozczarować, ale mnie ona przypadła do gustu. Zaskoczona byłam sposobem, w jaki Vann podszedł do sprawy Kazmierczaka i szczerość w porównywaniu siebie z zamachowcem. Mimo że kwestia posiadania i obecności broni w Stanach Zjednoczonych nie jest mi obca, po raz kolejny byłam porażona, jak prędko i jak bardzo dzieci są z nią konfrontowane. 

Moja ocena: 4/6

David Vann, Ostatni dzień na Ziemi, tł. Dobromiła Jankowska, 272 str., Wydawnictwo Pauza 2024.

środa, 12 marca 2025

"Traumaland. Polacy w cieniu przeszłości" Michał Bilewicz


Nie wiem, jak mogła mi umknąć ta książka! Na szczęście została wybrana przez klub czytelniczy, który obserwuję i od razu zwróciła moją uwagę, bo traktuje o tematyce, która żywo mnie interesuje. Czytałam i recenzowałam tu nawet książkę niemieckiej autorki o podobnej tematyce. Michał Bilewicz z perspektywy psychologa społecznego porusza cały wachlarz tematów związanych z traumą, lękami, poczuciem dumy w całych społeczeństwach. Jego punkt ciężkości leży oczywiście na Polsce, ale dzięki współpracy z psycholożkami i psychologami z wielu krajów, wspaniale rozszerza perspektywę na inne kraje o podobnych problemach lub przeszłości. Książka Bilewicza bardzo mocno zasadza się na licznych badaniach prowadzonych przez niego czy w jego zespole, ale także tych prowadzonych przez koleżanki i kolegów po fachu. Bilewicz lekkim i przystępnym językiem referuje metodologię oraz wnioski z badani, interpretując je na podstawie polskich bolączek i problemów. Porusza tu takie tematy, jak zachowanie obywatelek i obywateli Polski w trakcie pandemii, po katastrofie smoleńskiej czy po wojnie. 

Nie chcę tu się uciekać do streszczenia wniosków autora, bo lektura jest na tyle ciekawa, że pewna jestem, że każda czy każdy z was z ciekawością je odkryje samodzielnie. Dla mnie to była lektura tak ciekawa jak najbardziej wciągający kryminał, przede wszystkim z tego względu, że temat mnie interesuje od dawna i wiele z wniosków z cytowanych badań było zgodnych z moimi, oczywiście laickimi i intuicyjnymi przemyśleniami. Bilewicz wspaniale je usystematyzował, podsumował i fachowo ugruntował. Brak mi słów, by opisać mój zachwyt nad tą publikacją i planuje zakup wersji papierowej, by móc do niej wracać. Po tej lekturze widzę, że psychologia społeczna to moja dotąd nieodkryta pasja. Co więcej nawet nie miałam świadomości takiej specjalizacji! 

Uważam, że ta książka to lektura obowiązkowa – co więcej widziałabym ją w liceum na lekcjach. Traumaland uczy samoświadomości, tłumaczy własne zachowania, pomaga je zrozumieć, a co za tym idzie, lepiej sobie z nimi radzić. Bardzo dziękuję autorowi za tę książkę.

Moja ocena: 6/6

Michał Bilewicz, Traumaland. Polacy w cieniu przeszłości, 336 str., Wydawnictwo Mando 2024.

wtorek, 11 marca 2025

Stosikowe losowanie – kwiecień 2025

 


Guciamal wybiera numer książki dla Agnes (w stosie 15 książek) – 13
Agnes wybiera numer książki dla McDulki (w stosie 300 książek) – 78
McDulka wybiera numer książki dla Katarzyny (w stosie 35 książek) – 25
Katarzyna wybiera numer książki dla ZwL (w stosie 1230 książek) – 702
ZwL wybiera numer książki dla Maniiczytania (w stosie 25 książek) – 13
Maniaczytania wybiera numer książki dla Anny (w stosie 218 książek) – 11
Anna wybiera numer książki dla Gucimal (w stosie 25 książek) – 25

"Mokradła" Maria Turtschaninoff

 


Mokradła to opowieść o wielu pokoleniach jednej rodziny osnuta wokół jej domu wybudowanego blisko bagna i prastarego lasu. Poczynając od XVII wieku, stopniowo poznajemy kolejne pokolenia rodu, skończywszy na współczesności. Opowieści o losach rodziny towarzyszy gawęda o dziejach lasu, bagna i bogatej flory i fauny tych okolic, wzbogacona o fantastyczne postaci zamieszkujące tytułowe mokradła. Początkowo życie ludzi bardzo mocno współgra z naturą i jej mitycznymi mieszkańcami i mieszkankami. To ciężka praca, uprawa pola, wydzieranie ziemi z lasu czy bagien, ale z poszanowaniem natury. Stulecie po stuleciu zmieniają się warunki, sytuacja polityczna, podejście ludzi, ale natura pozostaje wciąż drogowskazem i wyznacznikiem życia. 

To ciekawe, jak Turtschaninoff stawia punkt ciężkości na przyrodzie, czyniąc z wielu jej elementów swoisty leitmotiv, jak na przykład z ptaków czy kwiatów. Te elementy przewijają się przez epoki, naznaczając życie kolejnych pokoleń. Dodać należy, że wiodącymi osobami są tu kobiety. One mają siłę sprawczą, one spotykają magiczne postaci, widzą więcej i mają więcej uważności na naturę, chroniąc ją i dbając o jej zachowanie. Jedna z kobiet skończy studia i stanie się leśniczką, pracując w tym silnie zmaskulinizowanym środowisku. Te feministyczne akcenty ciągną się przez całą narrację i bardzo mi się podobały, podobnie jak ekologiczne i nawet pacyficzne. 

Niestety całościowo ta powieść mnie nie przekonała. Głównie ze względu na dość trudny w odbiorze język – stylizacja na język z epoki, polegająca na konsekwentnym wstawianiu czasownika na koniec zdania bardzo mnie męczyła. Rozumiem oczywiście zamysł tłumaczki, ale odebrałam go tu jako przerost formy nad treścią. Jako że każdy rozdział poświęcony jest innym członkiniom rodu, nie każdy był dla mnie równie ciekawy, co miało wpływ na płynność lektury. 

Lust but not least książka miała dla mnie spory walor poznawczy, głównie ze względu na szwedzkojęzyczną perspektywę obywatelek i obywateli Finlandii oraz tło historyczne. Było w niej wiele momentów wzruszających i chwytających za serce. Ciekawa lektura, choć nie do końca mnie zachwyciła.

Moja ocena: 4/6

Mokradła, Maria Turtschaninoff, tł. Agata Teperek, Mokradła, 400 str., Wydawnictwo Poznańskie 2024.

sobota, 1 marca 2025

Podsumowanie lutego 2025


Przeczytane książki: 12

Liczba stron: 4148

"Wczoraj byłaś zła na zielono" Eliza Kącka

 


Ta książka to swoisty pamiętnik autorki z okresu macierzyństwa. Pamiętnik epizodyczny, niechronologiczny i bardzo osobisty. Kącka opisuje w nim swoje doświadczenia z matkowania dziecku nieneurotypowemu, nigdy nie podając nazwy choroby czy zaburzenia córki. Bo nie jest to relacja skupiona na dziecku lecz na matce. Kącka opisuje swoją drogę do zrozumienia córki i zostania jak najlepszą matką, a czyni to w sposób bardzo poetycki i uważny. Z wielkim podziwiem czytałam o jej wysiłkach, by zapewnić Rudej jak najlepsze warunki do rozwoju, ale także uważność na jej potrzeby, nie zmuszanie do równania do normy, akceptowanie i wspieranie. A zauważyć należy, że nie była to droga łatwa, Kącka opisuje w krótkich rozdziałach zdania, z jakimi spotykała się u lekarzy, w poradniach, jakie słyszała od innych. Zdania się wykluczające, oceniające, bolesne. 

To piękna książka, ale niełatwa w odbiorze. Kącka swoim stylem nie ułatwia lektury, brakiem chronologii zwodzi na manowce, wydaje się, że tak jak jej córka się nie komunikuje z otoczeniem lub komunikuje tylko skąpo, tak samo jej matka nie pomaga czytelniczce w lekturze. Wiele razy miałam poczucie wchodzenia z butami w bardzo hermetyczny, intymny świat. I nie, nie zarzucam autorce, że zdradza rodzinne sekrety, bo jestem przekonana, że tą pozycją przyczyni się do zrozumienia trudów wychowania dziecka nieneurotypowego, ale też pomoże rodzicom borykającym się z podobnymi trudnościami. Chodzi i raczej o to, że mimo wielkiego zainteresowania samym tematem, miałam trudności z utrzymaniem uwagi przy niektórych wspomnieniach i opowieściach dnia codziennego.

Mimo to uważam, że jest to cenna książka, potrzebna i naprawdę pięknie napisana. Duży podziw dla autorki i jej rodziców za drogę, jaką przeszli.

Moja ocena: 4/6

Eliza Kącka, Wczoraj byłaś zła na zielono, 288 str., Wydawnictwo Karakter 2024.

piątek, 28 lutego 2025

"Urwisko" Robert Małecki




Rzutem na taśmę pociągnęłam kolejny cykl Małeckiego, by wykorzystać dostęp do wersji w formie audiobooka. Na marginesie dodam, że nic nie słucha mi się tak dobrze jak kryminały. Ten cykl poświęcony jest bydgoskiemu Archiwum X, który tworzy para policjantów Maria Herman i Olgierd Borewicz. Dodatkowym smaczkiem jest to, jak świetnie łączy się z cyklem o Bernardzie Grossie – w tle pojawiają się te same postaci i miejsca, jak na przykład prokurator Legner, a nawet sam Gross.

Na biurka komisarki i komisarza z Archiwum X trafia sprawa sprzed pięciu lat. Wtedy zaginęła Monika Chudzińska, młoda kobieta, której malutkie dziecko zmarło wcześniej na skutek hipotermii. Ciała Moniki nigdy nie odnaleziono, a najbardziej prawdopodobną hipotezą było samobójstwo zrozpaczonej matki. Maria Herman i 007, jak nazywany jest Borewicz, zaczynają rozkładać tę sprawę na czynniki pierwsze i bardzo szybko pojawia się przypuszczenie, że sprawy potoczyły się inaczej. Zebranie twardych dowodów okazuje się jednak nie lada sztuką. Śledztwo zacznie obejmować sąsiadów, rodzinę, a nawet przyjaciół ze szkoły. Małecki świetnie wplata tu wiele fachowych informacji na temat insektów, hipotermii czy nawet budowy przydomowych basenów. Bardzo duże brawa za tak drobiazgowy research.

Małecki nie byłby Małeckim, gdyby pozostał tylko przy samym śledztwie. Mamy więc prywatne perypetie Marii i Olgierda. Marię wciąż gonią widma nałogu, wciąż próbuje zrozumieć swoją relację z matką, a równocześnie zaczyna tęsknić za partnerem u swojego boku. Borewicz natomiast także walczy ze swoim nałogiem, a także gorzej niż lepiej próbuje ratować małżeństwo.

Świetna rozrywka, polecam!

Moja ocena: 5/6

Robert Małecki, Urwisko, 456 str., Wydawnictwo Literackie 2023.

czwartek, 27 lutego 2025

Stosikowe losowanie – marzec 2025


 

Anna wybiera numer książki dla McDulki (w stosie 300 książek) - 122
McDulka wybiera numer książki dla Agnes (w stosie 16 książek) - 3
Agnes wybiera numer książki dla ZwL (w stosie 1230 książki) - 3
ZwL wybiera numer książki dla Maniiczytania (w stosie 12 książek) - 7
Maniaczytania wybiera numer książki dla Guci (w stosie 21 książek) - 18
Gucia wybiera numer książki dla Katarzyny (w stosie 24 książki) - 12
Katarzyna wybiera numer książki dla Anny (w stosie 219 książek) - 103

"Skrzep" Robert Małecki


Bardzo lubię serię o Bernardzie Grossie, najbardziej jednak lubię jej słuchać. Dlatego gdy wpadł mi kod do Audioteki w podziękowaniu za wzięcie udziału w plebistycie Lubimy czytać, rzuciłam się na najnowszy tom tego cyklu.

Dowiadujemy się od razu, jaka zbrodnia wyciągnęła Bernarda z samolotu do Wielkiej Brytanii i odroczyła spotkanie z synem. Otóż pod Chełmżą znaleziono zwłoki trzyosobowej rodziny, wszystko wskazuje na samobójstwo rozszerzone, ponieważ ciała matki i córki leżą w domu, a ojciec powiesił się w szopie. Gross i Skałka mają jednak wątpliwości – na ciele ojca nie ma śladów krwi ani walki z ofiarami, które zostały zabite młotkiem. Sprawa jest trudna także od strony formalnej – na komendzie rządzą gierki wewnętrzne i sprawa zostaje powierzona innemu zespołowi, który odhacza ją bardzo szybko jako wyżej wspomniane samobójstwo. Gross jednak drąży i zapuszcza się w świat rodzinnych koneksji ofiar. Okazuje się, że rolę odgrywają tam uzależnienie od innych osób, depresja, chciwość i toksyczny związek. 

Przy okazji rozwikływania tej zagadki poznajemy dalsze losy Grossa i Skałki, a to wierne fanki tej serii zapewne interesuje najbardziej. Gross walczy z napadami paniki, Skałka ze wspomnieniami o związku z kochankiem. Oboje grzęzną w wątpliwościach i problemach. 

"Skrzep" przesłuchałam błyskawicznie, dosłownie nie mogłam się oderwać od lektury. Bardzo odpowiada mi melancholijny klimat tego cyklu, retrospekcje i postaci śledczych. Teraz czekam na kolejny tom, bo tu jeszcze dużo może się wydarzyć.

Moja ocena: 5/6

Robert Małecki, Skrzep, 368 str., Wydawnictwo Literackie 2024.

środa, 26 lutego 2025

"W ciemność" Anna Bolavá


Anna Bartaková mieszka na czeskiej wsi i od dziecka fascynuje się ziołami. Tę pasję zaszczepiła w niej babcia, która była specjalistką na tym polu. Anna mieszka samotnie w domu po babci, pracuje jako tłumaczka, a w każdej wolnej chwili zbiera zioła i co wtorek zwozi je do skupu. Od pierwszych stron powieści wchodzimy w głowę Anny, która obsesyjnie oddaje się swojej pasji. Całe jej życie kręci się wokół ziół – co aktualnie kwitnie, co można zrywać, jak zrywać, kiedy, jak suszyć i kiedy odwieźć do skupu. Praca zawodowa schodzi na drugi plan, jedzenie, życie – to wszystko się nie liczy.
Wśród myśli Anny pojawiają się przebłyski z przeszłości – stopniowo dowiadujemy się, że był mąż i znienawidzony teść, że są kuzynki, jak zmarła babcia, kto jeszcze mieszka w wiosce. Wszystkie te informacje jednak są przefiltrowane przez myśli Anny.

Ta powieść to dogłębne studium pogrążania się w obsesji. Bolavá fantastycznie opisuje stopniowe odcinanie się bohaterki od świata, która minimalizuje kontakty, porzuca pracę, ignoruje ból i własne dolegliwości. Ponadto w innych widzi często złą wolę, podejrzliwie podchodzi do większości ludzi, także tych, którzy starają się jej udzielić pomocy. Sporą rolę odgrywa tu zapewne samotność kobiety – nie ma punktu odniesienia ani nikogo, z kim dzieliłaby swoją pasję do ziół. 

Bolavá stworzyła bardzo spójną postać, ukazując jej stopniowe osuwanie się w tytułową ciemność, zarazem nie dopowiadając zbyt wiele. Czytelniczka otrzymuje zaledwie strzępy informacji o przeszłości Anny, samo zakończenie też jest w pewien sposób otwarte. Czeszka pięknie opisuje naturę, poszczególne rośliny i cały proces zbierania ziół. Ta powieść to coś wyjątkowego, odmiennego, potrafi zachwycić tym florystycznym klimatem. Dajcie się uwieść tej pięknej okładce, warto!

Moja ocnea: 5/6

Anna Bolavá, W ciemność, tł. Agata Wróbel, 296 str., Wydawnictwo Książkowe Klimaty 2015.

wtorek, 25 lutego 2025

"Rumunia. Albastru, ciorba i wino" Agnieszka Krawczyk

 


Kolejny tom z serii podróżniczej bardzo mi przypadł do gustu. Autorka studiowała język rumuński, jest przewodniczką i ma ogromną wiedzę na temat tego kraju. Ponadto potrafi pisać i przekazać swoją miłość do tego kraju, zarazem nie unikając ukazania jego bolączek i problemów. Ten subiektywny, osobisty ton nadaje tej książce wyjątkowego rysu, ale i zaraża chęcią natychmiastowego odwiedzenia Rumunii.

Autorka podejmuje wszystkie tematy typowe dla tego typu publikacji. Są naturalnie kulinaria, architektura, bardzo dużo zwyczajów i folkloru, jest charakterystyka Rumunek i Rumunów, jest nieco historii, jest język (jak zwykle mój ulubiony rozdział), ale i dużo osobistych przeżyć. Krawczyk też wielokrotnie wraca do tematu Draculi, z którym głównie kojarzona jest Rumunia – próbuje ten mit rozłożyć na czynniki pierwsza, zabiera na wizytę do słynnego zamku i opisuje genezę tego fenomenu.

Krawczyk nie koloryzuje, opisuje regiony, które zna dobrze, wylicza te, których jeszcze nie odwiedziła, a zarazem wplata sporo informacji turystycznych na temat godzin otwarcia i cen, które moim zdaniem są zbyteczne i zapewne kilka lat po wydaniu książki już nieaktualne. Podczas lektury miałam wrażenie, że autorka chce opisać wszystko, a przynajmniej jak najwięcej, co może być równocześnie zaletą i wadą. Jako że jej styl jest potoczysty i lekki w odbioze, zaliczam to do zalet.

Trudno opisywać tego typu książkę bez przytaczania konkretnych faktów, a przecież nie o to tu chodzi. Ja sięgnęłam po nią, nie planując podróży do tego kraju, z czystej chęci bliższego poznania Rumunek i Rumunów i tę funkcję Agnieszka Krawczyk świetnie spełniła. 


Moja ocena: 5/6

Agnieszka Krawczyk, Rumunia. Albastru, ciorba i wino, 400 str., Wydawnictwo Poznańskie 2022.

poniedziałek, 24 lutego 2025

"Soho" Fiona Mozley


Fabuła powieści Fiony Mozley osnuta jest wokół jednej ze starych kamienic w londyńskiej dzielnicy Soho. To miejsce jest punktem stycznym licznych bohaterów tej książki. Na wyższych piętrach rezydują prostytutki, z których dwie poznamy bliżej. Jedna z nich porzuciła już ten fach i jest opiekunką młodej dziewczyny. Razem utrzymują na dachu budynku ogródek, razem gotują, śpią i spędzają dnie. Właścicielką kamienicy jest Agatha, dziedziczka ogromnej fortuny swojego ojca, która tkwi w sporze z przyrodnimi siostrami, którym nie przypadło nic ze spadku po ojcu. Agatha planuje wyburzenie kamienicy, bo zwolnić miejsce na nowoczesne mieszkania. Pod kamienicą natomiast koczują kloszardzi z ich samozwańczym królem. W tych podziemiach krąży też zaginiona Cheryl, która poszukuje własnej tożsamości. Mamy też młodego aktora, który zatrudniony został do wątpliwej produkcji, pełną nadziei na lepszy świat policjantkę, bogatego chłoptasia uwikłanego w niezbyt szczęśliwy związek oraz licznych gości burdelu.

Ta powieść zaczyna się ciekawie, zapowiada emocjonującą walkę między starym Londynem a pędem do nowości, między bogactwem a biedą, między kobietami a mężczyznami. Niestety te oczekiwania nie zostały spełnione. Zastanawiałam się długo, czego w tej powieści zabrakło, bo i językowo jest dobra, i postaci ciekawe. Wydaje mi się, że w tej mnogości wątków siada napięcie, znika gdzieś główny wątek, a autorce nie udaje się utrzymać uwagi czytelniczki. Na początku bardzo podobała mi się kreacja domu publicznego, ukazanie perspektywy prostytutek, a także postać Agathy, ale z czasem straciłam zainteresowanie całą akcją, która rozmyła się na wiele pobocznych wątków. Samo zakończenie zupełnie mnie nie zaskoczyło, było spójne z kreacją prostytutek i odebrałam je jako naturalną konsekwencję wydarzeń. 

"Soho" to powieść z rodzaju tych,  w których wszystko (czyli pomysł, postaci, język) się zgadza, ale niestety nie wzbudzają we mnie większych emocji.

Moja ocena: 3/6

Fiona Mozley, Soho, tł. Agnieszka Walulik, 416 str., Wydawnictwo Pauza 2024.


sobota, 22 lutego 2025

"Albania. W szponach czarnego orła" Izabela Nowek


Albania to kolejny kraj, który poznałam dzięki serii podróżniczej. Moją przewodniczką była Izabela Nowek, która naprawdę jest przewodniczką turystyczną, a zarazem żoną Albańczyka. To idealna kombinacja, by przybliżyć czytelniczce ten kraj. Nowek opowiedziała swoją własną historię z Albanią w tle, ale i pokusiła się o obalenie stereotypu, jaki wiele osób ma na temat Albanii: dyktator, bieda, mafia, bunkry. Moim zdaniem, udało się jej to, choć od tych tematów wcale nie uciekała. Nowek nakreśla je jednak z innej perspektywy, tłumaczy przyczyny i pokazuje stan obecny.

Znajdą się w tej książce takie tematy jak oczywiście kuchnia, zwyczaje, folklor, legendy, opisy przeróżnych miejsc i język. Nowek czerpie garściami z opowieści rodzinnych męża, ale i z własnych doświadczeń i spotkań. Widać, że pokochała swoją ojczyznę z wyboru, ale kreślony przez nią obraz nie jest przesłodzony i bezkrytyczny. 
Autorka przekonuje nas, że Albania to mozaika kultur, legend i zwyczajów. Są tu miejsca piękne i urokliwe, a także zaniedbane i brudne. Jest otwartość, ale i przywiązanie do zwyczajów, są wpływy chrześcijańskie i muzułmańskie. 

Wyobrażam sobie, że dla osób bliżej znających Albanię ta książka nie będzie stanowić niespodzianki, bo i chyba nie taki był cel autorki. To raczej opowieść dla osób, które o kraju niewiele wiedzą, które planują do niego podróż lub były w Albanii i chcą po tej wyprawie lepiej zrozumieć to państwo. 

Ja słuchałam audiobooka, ale jeśli faktycznie wreszcie się do Albanii wybiorę, zaopatrzę się w wersję papierową, bo z przyjemnością obejrzałabym zamieszone w książce zdjęcia.

Moja ocena: 4/6

Izabela Nowek, Albania. W szponach czarnego orła, 300 str., Wydawnictwo Poznańskie 2022.

piątek, 21 lutego 2025

"Słowacja. Apacze, kosmos i haluszki" Łukasz Grzesiczak


Słowacja to kraj w jakiś sposób mi bliski, zapewne dlatego, że spędzałam tam często wakacje i byłam zaciekawiona językiem, ale i obyczajami. Książka Grzesiczaka pozwoliła mi się sporo dowiedzieć o kondycji współczesnej Słowacji, dała głębszy ogląd na wiele spraw, ale pozostawiła też pewien niedosyt. W serii podróżniczej każda autorka czy autor stawia na kwestie mu bliskie, dlatego te publikacje bardzo się od siebie różnią. Ja lubię, gdy w tych książkach jest dużo o osobistych doświadczeniach i tego tu nie zabrakło. Natomiast autor jako reporter skupił się bardziej na tematach politycznych i kontrowersyjnych, co czyni tę książkę bliższą reportażowi niż osobistej opowieści o danym kraju. 

Grzesiczak porusza wiele tematów, tym przewijającym jest jednak pozycja Słowacji względem Czech. Słowacja jako dość świeże państwo wciąż ma poczucie bycia młodszą siostrą i przyczepką do Czech, autor stara się więc udowodnić, że niesłusznie. Dlatego przewijają się tu nagminnie zachodni sąsiedzi, głównie w funkcji porównawczej, np. w kwestii języka. Ten rozdział ciekawił mnie zresztą najbardziej, szczególnie że Grzesiczak pokusił się także o porównania z polskim. Reporter wplata tu rozmowy ze Słowaczkami i Słowakami żyjącymi w Polsce, zresztą cała książka zasadza się na rozmowach. Na przykład w rozdziale o Romach mamy nawet rozmowę z burmistrzem miasta, w którym mieszka duża społeczność romska. Grzesiczak nie boi się trudnych tematów i próbuje naszkicować ich tło, przyczyny, a także perspektywy. Sporo tu odwołań do polityki, przetasowań na najwyższym szczeblu, a także tragedii (zamordowania dziennikarza i jego partnerki), która wywarła wielki wpływ na słowacką rzeczywistość. 

Przy całej fachowości tych rozdziałów wiele razy miałam wrażenie, że autor sięga tutaj do wcześniej publikowanych lub napisanych własnych tekstów, bo sporo tu powtórzeń i powracania do tych samych faktów. 
Jeden z rozdziałów to swoisty przewodnik po Bratysławie, szczególnie po ciekawych lokalach i mniej znanych turystom miejscach. 
Grzesiczak nie omija też takich tematów jak kulinaria, sport czy tożsamość narodowa – możemy więc obserwować Słowaczki i Słowaków z wielu przeróżnych perspektyw. 

Moja ocena: 4,5/6

Łukasz Grzesiczak, Słowacja. Apacze, kosmos i haluszki, 336 str., Wydawnictwo Poznańskie 2023.

czwartek, 20 lutego 2025

"Nitrogliceryna niepokoju" Leila Guerriero


 

Leilę Guerriero znałam już ze zbioru reportaży "Dziobak literatury", więc chętnie sięgnęłam po ten wybór jej tekstów, przygotowany specjalnie dla polskiej czytelniczki. Potwierdziły ona, jak dobrą reporterką jest Argentynka, zastrzeżenia mam tylko techniczne, do samego doboru tekstów. Zamieszono tu trzy rodzaje reportaży: historyczne, portrety różnych postaci oraz eseistyczne zapiski o pracy reporterki. Te ostatnie są bardzo krótkie i zdecydowanie odstają od innych, pełnych reportaży. Ja traktowałam je jako przerywnik między trudniejszymi tekstami i jako możliwość poznania autorki, bo właśnie w tych esejach jest najwięcej Leili Guerriero.

Z pozostałych tekstów dowiedziałam się bardzo dużo, przede wszystkim na temat wojny o Malwiny/Falklandy oraz o ekshumacjach ofiar. To historia zupełnie w Polsce nie znana, może poza faktem samej wojny, a dla Argentynek i Argentyńczyków niezwykle traumatyczna. Fantastyczne są także portrety kobiet – żon słynnych mężów, nie skupione jednak na ukazaniu znanych postaci, ale na samych kobietach. Widać, że Guerriero potrafi tak poprowadzić rozmowę, by wyłuskać jak najwięcej informacji o nich samych. Udaje się jej pokazać osoby nietuzinkowe (jak tancerka tanga), skryte za kulisami, niedostrzegane. 

Mimo że wszystkie reportaże osadzone są w Argentynie i jej kulturze, to czyta się je bardzo uniwersalnie. Dotyczą problemów ogólnoludzkich, a gdy podejmują lokalne akcenty czy historię, to spełniają swoją funkcję poznawczą. Ja na pewno sporo się dowiedziałam.

Moja ocena: 4,5/6

Leila Guerriero, Nitrogliceryna niepokoju, tł. Bogumiła Lisocka-Jaegermann, Beata Szady, 280 str., Wydawnictwo Dowody 2023.

środa, 19 lutego 2025

"Instrukcja dla pań sprzątających" Lucia Berlin


Te opowiadania były od dawna na mojej liście, więc zaproponowałam tę książkę na moim lokalnym, angielskim, klubie książkowym. Uczestniczki skusił tytuł, zapowiadający, według nich, lekką lekturę. Jako że wiedziałam, że ta lektura bynajmniej nie będzie lekka, zaprotestowałam, ale wybór został poczyniony. I w efekcie nikt tej książki nie przeczytał do końca. Amerykanka odpadła na początku, pozostałe przeczytały więcej. Jako jedyna przeczytałam cały zbiór i miałam o nim pozytywne zdanie.

Opowiadania Berlin nie są lekką lekturą. Autorka obraca się w kręgu podobnych tematów i podobnych postaci. To jakby ogrywanie tego samego życia na różne sposoby. Raz zmienia się ich układ, raz rekwizyty, czasem otoczenie, czasem chronologia czy charakterystyka bohaterek, ale to wciąż cząstka samej autorki. Berlin mocno bazuje na swoich doświadczeniem, jest bystrą obserwatorką i operuje ciętym, nie pozbawionym humoru językiem, mimo że wszystkie poruszane przez nią tematy są trudne. Wśród nich przewijają się alkoholizm matki, dziadka, ale i jej samej, choroba (rak), życie w Chile i na pograniczu meksykańskim, nielegalna imigracja, molestowanie, praca w szpitalu i w gabinecie, przemoc itd. Tu nie ma teksów lekkich, wesołych, nawet te lżejsze w formie powalają ciężarem tematów. Wiele z tych problemów autorka wplata mimochodem, opisując wydarzenia, nagle docieramy do aborcji czy molestowania, które zostają wspomniane jako najzwyklejsza rzecz, która się przydarza. Berlin nie segreguje i nie filtruje, opisuje życie z jego brzydotą, beznadzieją, uciskiem, zależnością od miejsca urodzenia i pochodzenia. 

To teksty są niewygodne, często pozostawiają w czytelniczce uczucie niesmaku, niepokoju, ale warto je czytać, by zobaczyć "ten inny" obraz USA, z naciskiem na sytuację kobiet, bo to właśnie ich sytuacja najbardziej interesuje autorkę. Uwikłanie w nieudanych związek, problemy z ciążą, przemoc fizyczna i psychiczna, alkoholizm jako środek na uśmierzanie bólu psychicznego. Mam wrażenie, że im dalej w zbiór, tym ciekawsze i mocniejsze są te teksty. 

Polecam, raczej w małych dawkach i na dłuższą lekturę.

Moja ocena: 5/6

Lucia, Berlin, Instrukcja dla pań sprzątających, tł. Dobromiła Jankowska, 496 str., Wydawnictwo Czarne 2023.

wtorek, 18 lutego 2025

"Metry na sekundę" Stine Pilgaard


Bezimienna młoda kobieta przeprowadza się z partnerem i malutkim synkiem na wieś w Jutlandii. Jej partner podejmuje pracę w szkole ludowej – placówce z internatem dla młodych dorosłych. Wszyscy nauczyciele mieszkają na tym samym terenie i tworzą swoistą wspólnotę. Narratorka jednak nie potrafi w nią wsiąknąć, obserwuje nieco z boku ten małomiasteczkowy vibe. Obserwujemy ją w codziennym życiu – w interakcjach z dyrektorką szkoły, na kursie prawa jazdy, w rozmowach w domowym żłobku, do którego oddaje dziecko. Z czasem podejmuje pracę w lokalnej gazecie, w której prowadzi kącik porad. 

Pilgaard stawia na trzy rodzaje narracji – pierwszoosobową ukazującą przemyślenia i przeżycia narratorki, drugi rodzaj to listy do gazety i odpowiedzi Wyroczni. I tutaj także mamy okazję poznania narratorki, bo jej odpowiedzi zasadzają się na własnych doświadczeniach. Wreszcie są tu duńskie pieśni ludowe ze zmienionym tekstem. O ile lubię takie eksperymenty narracyjne, to tutaj nie do końca u mnie siadły. Problemy narratorki wydały mi się być błahe, jej nastawienie do życia zupełnie nie rezonuje z moim, a jej podobno dowcipne i cięte spostrzeżenia ani mnie śmieszyły, ani zdumiewały. 

Zupełnie umknął mi urok tej książki, choć byłam przekonana, że to będzie typ opowieści, który mnie zainteresuje. Podejrzewam, że nie zagrał tu styl, nie łapałam podobno ciętego dowcipu autorki.

Moja ocena: 3/6

Stine Pilgaard, Metry na sekundę, tł. Zuzanna Zywert, 288 str., Wydawnictwo Pauza 2025.