Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Grenlandia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Grenlandia. Pokaż wszystkie posty

środa, 13 lipca 2022

"Migot" Ilona Wiśniewska


 

Z przyjemnością wróciłam do północnych klimatów i spokojnego, wyważonego stylu Ilony Wiśniewskiej. Ta niespieszność, uważność i spokój uwiodły mnie w jej poprzednich reportażach i Migot także nie zawiódł mnie w tej kwestii. Wiśniewska spędziła kilka miesięcy na Grenlandii, na północy, w miejscu, gdzie nie zbyt chętnie się mieszka, skąd wszędzie jest daleko i gdzie nie ma żadnych perspektyw. To przysłowiowy koniec świata zamieszkany przez Inuitów. 

Autorka przysłuchuje się rozmowom, czasem pyta, czasem odpowiada, ale przede wszystkim jest, obserwuje i bierze udział w codziennych zajęciach Inuitów. Ta książka jest więc opisem ich życia - opisem braku. Braku leków, braku lekarza, braku jedzenia, braku pieniędzy, braku słońca, braku ciepła, braku bliskości, braku perspektyw. Równocześnie to rzecz o konsekwencjach kolonializmu, zabierania, niszczenia, zawłaszczania. To opowieść o ludziach zapomnianych, zagubionych, zatrzymanych w tu i teraz. To także opowieść o zwierzętach. I te fragmenty są trudne do przełknięcia dla zwierzęcych wrażliwców. Zwierzęta to bowiem podstawa egzystencji, gwarancja życia. Zwierzęta się przysposabia do pracy, kłusuje, zabija, oprawia, obdziera ze skóry, pozostawia samym sobie, karmi albo nie. I choć oczywiście przynależą one i te działania do odwiecznego trybu życia w dziczy, to dla mnie były te opisy trudne do zniesienia. 

Dzięki Migotowi dowiedziałam się czegoś nowego o kolejnym kawałku świata, miałam nawet okazję usłyszeć kilka słów w języku grenlandzkim, bo zdecydowałam się na audiobook pięknie przeczytany przez Monikę Chrzanowską.


Moja ocena: 5/6

Ilona Wiśniewska, Migot, czyt. Monika Chrzanowska, 256 str., Wydawnictwo Czarne 2022.

niedziela, 5 grudnia 2021

"Homo sapienne" Niviaq Korneliussen

 


Tęczowa seria należy do moich ulubionych - ze względu oczywiście na tematykę, ale także na kraje pochodzenia autorów i okładki. Na tę książkę cieszyłam się szczególnie, bo nie miałam jeszcze okazji, by przeczytać cokolwiek z Grenlandii, a tu od razu podwójna porcja szczęścia: egzotyczne miejsce i tematyka LGBTQ.

Napiszę od razu, że Homo sapienne nie czyta się lekko. Wyobrażam sobie, że nie była to także łatwa książka do przekładu. Kolejne rozdziały to monolog czy zapis myśli różnych postaci, a nawet strumień świadomości - nie wiadomo jednak, kto mówi, bo to okazuje się dopiero w trakcie lektury. Nie wiemy także, jak te myśli są umiejscowione w czasie i nie wiemy do kogo dana osoba się zwraca. Do tego dochodzi bardzo współczesny język, nazwijmy go młodzieżowym, przeplatany mnóstwem zdań po angielsku. 

Homo sapienne to opowieść o młodych ludziach, dorastających w małej społeczności, zmęczonych ciasnotą i zaściankowością, a równocześnie uwikłanych w poszukiwaniu własnej tożsamości, przede wszystkim seksualnej. Dominującym i łączącym wszystkie postaci jest motyw chęci ucieczki, rozpoczęcia życia od nowa. Tak jest w przypadku Fii, której monolog rozpoczyna książkę. Kobieta tkwi w związku z czułym, rozumiejącym partnerem, w którym jednak nie jest szczęśliwa. Świetnie pokazany jest jej depresyjny stan, brak sprawczości, oczekiwanie na noc, zmęczenie życiem. Jej brat natomiast wybiera ucieczkę dosłowną, bo opuszcza Grenlandię. To właśnie jego opowieść pokazuje najwięcej kolorytu lokalnego, choć niekoniecznie pozytywnego. W rozdziałach poświęconych tym dwóm, powiedzmy głównym, postaciom, pojawiają się inne osoby, które poznajemy bliżej w ich własnych opowieściach.

Taka konstrukcja pozwala zrewidować to, co wydaje się pewne, okazuje się bowiem, że, jak to zazwyczaj bywa, obraz danej postaci z perspektywy przyjaciół czy rodzeństwa nie ma pokrycia z rzeczywistością. Bardzo lubię takie powieści, skłaniają do dużej uwagi, wodzą trochę za nos, ale ich lektura daje sporo satysfakcji. Doceniam fakt, że autorka zadbała o klamrę spinającą wszystkie rozdziały, zręcznie łącząc pierwszy z ostatnim. 

To powieść buzująca od emocji, najczęściej tych negatywnych - złości, rozpaczy, smutku, które towarzyszą trudnemu procesowi wyłuskiwania własnego ja. Nie należy oczekiwać, że znajdziemy tu obraz Grenlandii, bo, jak pisałam, wyspa pojawia się szerzej tylko w jednym rozdziale. Te wzmianki są jednak negatywne - dominują alkoholizm, homofobia, zaściankowość. W takim świecie niezwykle trudno jest zaakceptować własny homoseksualizm czy transpłciowość.

Żółty tom jest jak dotąd najtrudniejszym w tej serii, bo to powieść nieoczywista i wymagająca, przede wszystkim na płaszczyźnie językowej. Mimo to polecę tę książkę ze względu na tematykę oczywiście, ale paradoksalnie także ze względu na język.

Jestem bardzo wdzięczna wydawnictwu dziwny pomysł za umożliwienie mi przeczytania tej książki. 

Moja ocena: 4/6

Niviaq Korneliussen, Homo sapienne, tł. Agata Lubowicka, 171 str., Wydawnictwo dziwny pomysł 2021.