Pokazywanie postów oznaczonych etykietą reportaż. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą reportaż. Pokaż wszystkie posty

piątek, 8 maja 2015

"Czarne gwiazdy" Ryszard Kapuściński



Wstyd przyznać ale jedyna książka Kapuścińskiego, którą czytałam to jego autobiografia. I zarówno wtedy, jak i teraz do przeczytania tych książek skłoniło mnie stosikowe losowanie. Kapuściński to jeden z wyrzutów sumienia z mojego stosu - jego książki należą do tych, które chciałam koniecznie przeczytać, a które latami czekają na swoją kolej. 

Czarne gwiazdy to 17 reportaży, a właściwie pisanych na gorąco relacji podczas tworzenia się w latach 1960-1962 ruchów niepodległościowych w Ghanie i Kongu. Ówcześnie relacje reportera publikowane były na łamach Polityki. Wyobrażam sobie, że Kapuściński pisał te teksty każdego dnia, na kolanie niemal, jak wyżej wspomniałam na gorąco, co nie znaczy bezrefleksyjnie. Reportaże kipią od emocji, autor obcował z przywódcami ruchów niepodległościowych, był w samym centrum wydarzeń, przeżywał wraz z mieszkańcami tych krajów najważniejsze dla nich wydarzenia historyczne XX wieku. Można by sądzić, że te teksty są przestarzałe, są przecież ujęciem jednej chwili, ale nie straciły na aktualności. To wybitne świadectwo dekolonizacji, nastrojów i zagmatwanych stosunkóww tych krajach, a także wyśmienite portrety najważniejszych wtedy polityków - Kwame Nkrumahu oraz Patrice'a Lumumby. Każdy z nich stanął przed innym zadaniem - Ghana i Kongo nie mogły mieć bardziej różnej sytuacji zarówno kolonialnej jak i geograficznej - ale obojgu czarnym gwiazdom przyświecał ten sam cel - wolność.

Teksty zawarte w tym zbiorze są różne, nierówne można by powiedzieć - jedne krótsze, inne dłuższe, niektóre powiązane ze sobą, inne znowu pisane z odmiennej perspektywy. Widać, że teksty powstały dla Polityki, a książka jest poniekąd produktem ubocznym.

Wśród tekstów stricte politycznych największe wrażenie zrobił na mnie niezwykle ironiczny reportaż opisujące białych kolonistów - ich stosunek do życia w Kongu, do rdzennych mieszkańców oraz podejście do życia w ogóle. Bardzo gorzki, prawdziwy tekst. Zresztą we wszystkich tekstach widać subiektywny stosunek Kapuścińskiego do obserwowanych wydarzeń, nie stroi on od manifestowania swojego zdania oraz od pisania soczyście, sarkastycznie, bardzo osobiście. 

To książka o ogromnym ładunku poznawczym, skłoniła mnie do przypomnienia sobie historii Konga oraz skonsultowania mapy, by przypomnieć sobie obszar i granice obu państw, które powstały z Konga Belgijskiego.

Moja ocena: 4,5/6

Ryszard Kapuściński, Czarne gwiazdy, 208 str., Wydawnictwo Agora 2013.

środa, 10 grudnia 2014

"Pierony" Dariusz Kortko, Lidia Ostałowska




Wychowałam się na Śląsku, jestem Ślązaczką, kocham język śląski, śląskie tradycje i potrawy. Wiele lat intensywnie zajmowałam się genealogią mojej rodziny, a przy okazji historią mojego heimatu. Pierony to publikacja jakby stworzona dla mnie i książka, którą każdy mieszkaniec Śląska powinien poznać. 

Autorzy postarali się o jak najbardziej obiektywny i obszerny obraz Śląska, zbierając reportaże od połowy XIX wieku po lata 90-te wieku XX. To czas, w którym Śląsk uległ największym przemianom - okres rewolucji przemysłowej, powstania Katowic, tworzenia się państwowości polskiej na tym obszarze, powstań Śląskich, II wojny światowej i wreszcie PRL-u. 

W Pieronach zebrano utwory niemieckie, polskie, czeskie i żydowskie, są tu reportaże takich sław jak Wańkowicz, Iwaszkiewicz czy Krall, ale także opowieści czy listy zwykłych, nikomu nie znanych mieszkańców Śląska. Wiele z tych tekstów po raz pierwszy ukazało się drukiem. Różnorodne pochodzenie tekstów ma wpływ na ich odbiór. Niektóre mnie nudziły lub mniej interesowały, inne wręcz pochłaniałam. Na pewno zależne jest to od osobistych zainteresowań, dla mnie najmniej ciekawe były teksty początkowe, a najbardziej fascynujące te z czasu wojen i PRL-u. 

Największą zaletą zbioru jest zdecydowanie ogromna różnorodność publikacji, możliwość przeczytania o tym samym wydarzeniu z różnych perspektyw. Duże wrażenie zrobiły na mnie polski i niemiecki tekst o rozpoczęciu II wojny światowej w Katowicach. Relacje autorów nie mogły być bardziej odmienne. Wiele tekstów miało dla mnie nieoceniony ładunek poznawczy, tak jak te o powstaniu Katowic i życiu miasta w XIX wieku, inne znowu bardzo poruszyły mnie emocjonalnie, przede wszystkim listy Józefa Smyczka z frontu - czułe, zaskakująco uczuciowe, wzruszyły mnie do łez. Podobnie przejmujący jest reportaż o odnalezieniu po siedmiu dniach zasypanego Alojzego Piontka.

Najważniejsze jednak były dla mnie teksty traktujące o poszukiwaniu własnej tożsamości narodowej przez Ślązaków, którzy zawsze żyli na pograniczu, czerpiąc z kultury polskiej, niemieckiej i czeskiej. Ich tożsamość była bardzo labilna aż do połowy XX wieku, mimo intensywnych działań rządów zainteresowanych państw, by w mieszkańcach Śląska wyrobić poczucie przynależności. Te rozważania pociągają za sobą opis śląskiej duszy i charakteru. Wiele tekstów traktuje o fenomenie Ślązaka - człowieka nieco oschłego, niezwykle pracowitego, unikającego pokazywania uczuć. Czytając te reportaże nie mogłam nie porównywać tej wiedzy z moimi spostrzeżeniami. Choć może pisząc porównywać mylę się, wiele z tych spostrzeżeń dopiero otwarło mi oczy na fakty przecież dobrze mi znane. 

Reportaże z okresu II wojny światowej oraz powojenne były dla mnie najbardziej namacalne. Te pierwsze z jednej strony usystematyzowały moją wiedzę, np. na temat kennkart, a z drugiej przypomniały opowiadania babci, która zawsze dała się naciągnąć na wspomnienia. Teksty powojenne unaoczniły bardziej wyraziście konflikt między gorolami i hanysami. A reportaże najnowsze mogłam już konfrontować z własnymi przeżyciami i spostrzeżeniami. 

Książka zawiera arcyciekawe noty biograficzne wszystkich autorów reportaży oraz słowniczek, przydatny przede wszystkim tym, którzy nie znają języka śląskiego czy niemieckiego. 

Autorzy Pieronów zachęcili mnie do sięgnięcia po książki Morcinka, to wstyd, że tak mało znam prozę tego chyba najwybitniejszego śląskiego pisarza.

Pozycja obowiązkowa, godna polecenia, może idealny prezent pod choinkę?

Moja ocena: 5/6

Dariusz Kortko, Lidia Ostałowska, Pierony, 560 str., Agora 2014.