Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyzwanie Murakami. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyzwanie Murakami. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 29 stycznia 2012

Podsumowanie wyzwań: japońskiego oraz Haruki Murakami




Wyzwanie Haruki Murakami skończyło się już w grudniu, ale ja jeszcze doczytałam w jego ramach trzeci tom "1Q84". W sumie przeczytałam cztery książki:


- "1Q84" 3 tomy,
- "Kafka nad morzem".


Planowałam wrócić do dawno już czytanych powieści Murakamiego, ale po rozczarowaniu lekturą "1Q84" zrezygnowałam. 




Wyzwanie japońskie zakładało przeczytanie po jednej książce z trzech okresów:
- literatura powstała do roku 1868,
- literatura z okresu 1868-1980,
- literatura powstała po roku 1980.


Przeczytałam w sumie osiem książek:


- "Haiku" Matsuo Bashō (przedział pierwszy).
- "Kobieta z wydm" Kōbō Abe (przedział drugi),
- "Kraina śniegu" Kawabata Yasunari (przedział drugi),
- "1Q84" 3 tomy Haruki Murakami (przedział trzeci),
- "Kafka nad morzem" Haruki Murakami (przedział trzeci),
- "Ostateczne wyjście" Natsuo Kirino (przedział trzeci)


oraz "Z pokora i uniżeniem" Amélie Nothomb, traktującą o Japonii. 
Wyzwanie kończy się 31.01. więc zdążyłam na czas.


Dziękuję serdecznie organizatorkom za opiekę nad wyzwaniami, a współuczestnikom za ciekawe recenzje.


Czy tylko mnie się wydaje, czy w tym roku jest dużo mniej wyzwań? Z nowych zarejestrowałam tylko "Z półki".

"1Q84" Tom 3 Haruki Murakami



Długo czytałam ostatni tom trylogii Murakamiego. Przez pierwsze sto stron usiłowałam sobie przypomnieć szczegóły wydarzeń z tomu poprzedniego, co bardzo wybijało mnie z rytmu. Nigdy nie przepadałam za rozbijaniem powieści na tomy, teraz już wiem, że tego nie znoszę i w przyszłości będę czekała do wydania ostatniego tomu i czytała hurtem. 

Koleje losów Aomame i Tengo nadal niespecjalnie mnie poruszały - choć na pewno bardziej niż nideorzeczne wydarzenia związane z Little People i ich alternatywnym światem. Jak widzicie nawet ostatni tom nie przekonał mnie do historii wymyślonej przez Murakamiego, co więcej nie udało mi się odnaleźć w niej głębszego sensu.

Dążenie do spotkania oraz uczucie, jaki połączyło Tengo i Aomame stanowią główną oś wydarzeń - ostatnie dwa-trzy rozdziały ocierają się wr ęcz o łzawą historię miłosną. Zdecydowanie najciekawsza jest postać Ushikawy, śledzącego na zlecenie sekty Aomame. Człowiek niezwykle szpetny, o nieforemnej głowie, wiedzie samotne, beznadziejne, można by rzec, życie. To jedyna postać, która wzbudzała we mnie jakieś uczucia. Nie będę ukrywać, że głównie współczucie.

Autor pozwala czytelnikowi jeszcze bardziej poznać świat roku 1Q84 - teraz także Ushikawa spostrzega dwa księżyce, Little People snują niecny plan odzyskania głosu, którym przemawiali do sekty, a Aomame ma być pośrednikiem w uzyskaniu nowej daughter. Zagmatwane? Jasne, i nawet po przeczytaniu powieści, takie pozostaje.

Zachwyciła mnie w powieści jedna rzecz - liczne odwołania literackie, muzyczne. Dodają narracji smaczku i subtelności.

Planowałam wrócić do starszych powieści Murakamiego, ale na razie odpuszczam, po trylogii mam na jakiś czas dość.

Moja ocena: 3/6

Haruki Murakami, 1Q84 Tom 3, tł. Anna Zielińska-Elliott, 508 str., Muza 2011.

czwartek, 10 listopada 2011

"Kafka nad morzem" Haruki Murakami



Zmęczyłam, ehem, przeczytałam tę opasłą książkę i zastanawiam się  jak ująć moje przemyślenia w słowa. Nadal (tak jak po przeczytaniu dwóch pierwszych tomów "1Q84") nie potrafię sobie przypomnieć co fascynowało mnie w prozie Murakamiego, gdy rozpoczęłam moją czytelniczą przygodę z jego książkami. Podejrzewam, że przeczytane wtedy powieści były bardziej realistyczne. W "Kafce nad morzem" realizm wprawdzie jest, ale do pewnego czasu - Murakami wplata wiele wątków fantastycznych, które mnie zupełnie nie przekonały. Najpewniej przyczyna tego stanu leży w mojej ogólnej niechęci do nadmiernych fantazji autorów (choć fantasy lubię) i w nieukrywanym zachwycie nie tylko nad realizmem, a nad naturalizmem. Mimo to książkę przeczytałam, bo nie czyta się jej źle. Gładkie, rzutkie zdania Murakamiego potrafią przykuć czytelnika, a wartka akcja dopełniła zadania.

Piętnastoletni Kafka Tamura ucieka z domu - chłopak prowadził w nim samotne życie, ojciec-artysta nie interesował się synem, matka opuściła chłopca, gdy miał cztery lata. Obarczony ojcowską klątwą chłopiec ucieka przed złymi genami i wyrusza na Shikoku. Tam rozpoczyna nowe, niezależne życie. Kafka trafia do eleganckiej prywatnej biblioteki, gdzie poznaje jej dyrektorkę Saeki-san oraz pracownika Oshimę. Ten ostatni stanie się dla chłopca kimś w rodzaju mentora czy wręcz ojca, a z Saeki połączą go nieoczekiwane więzi. 

Naprzemiennie z historią Kafki, Murakami opowiada losy Nakaty - który w dzieciństwie padł ofiarą niewytłumaczonego wypadku, w wyniku którego zapadł w śpiączkę. Po wybudzeniu stracił swoje wspomnienia i zdolność czytania i pisania. Nakata od tego czasu prowadzi skromne życie, mówi o sobie w trzeciej osobie i akceptuje swoje upośledzenie umysłowe. Jego zdolność rozmawiania z kotami zapewnia mu dodatkowy dochód, gdyż dzięki niej potrafi odnaleźć każdego zagubionego pupila. Pewnego dnia staje się jednak coś dziwnego - ogromny czarny pies prowadzi go do domu Johnny'ego Walkera, który kolekcjonuje kocie dusze. Po zamordowaniu Walkera Nakata po raz pierwszy opuszcza tokijską dzielnicę Nakano. Czuje, że musi wyruszyć na Shikoku, gdzie ma do spełnienia misję. Po drodze poznaje kierowcę ciężarówki - Hoshino - który pod wpływem Nakaty zmienia się, zaczyna rozważać swoje dotychczasowe życie, zakochuje się w muzyce klasycznej i przede wszystkim daje się wciągnąć w niezwykły świat, do którego wejście otwarł Nakata.

W trakcie lektury wciąż próbowałam odkryć znaczenie wprowadzonego do książki świata fantastycznego - bezskutecznie. Nie udało mi się odnaleźć mojej ścieżki do wyobraźni Murakamiego. I ile trafiły do mnie słowa i postać Oshimy - jego znajomość literatury klasycznej zwłaszcza - to nie potrafię odkryć sensu wykreowanego przez autora świata bez książek i wspomnień.

Moja ocena: 3/6

Haruki Murakami, Kafka am Strand, tł. Ursula Gräfe, 637 str., btb 2006.

piątek, 15 lipca 2011

"1Q84" Tom 2 Haruki Murakami


Kilka dni temu skończyłam czytać drugi tom "1Q84". Muszę przyznać, że sięgnęłam po niego z wahaniem, bo pierwsza część tej powieści mnie nie zachwyciła, a wręcz rozczarowała.
Drugi tom zainteresował mnie dużo bardziej, mogę nawet powiedzieć, że z ciekawością śledziłam losy Tengo i Aomame ale, no właśnie, mam kilka "ale".

Tengo i Aomame wreszcie przyznają przed sobą, że są samotni. Szukając celu w życiu oboje dochodzą do wniosku, że od szkolnego spotkania w wieku dziesięciu lat łączy ich więź. Czytelnik obserwuje jak nieuchronnie zmierzają do spotkania, a równocześnie są coraz bliżej rozwiązania tajemnicy, jaka otacza Little People. Dzięki skąpym informacjom, które Tengo otrzymuje od Fukaeri, próbuje zrozumieć mechanizm działania świata z dwoma księżycami oraz dotrzeć do istoty własnego istnienia.
Aomame natomiast otrzymuje nowe zlecenie od starszej pani - zamordowanie lidera sekty. Podczas masażu wywiązuje się z nim rozmowa, podczas której otrzymuje od niego wiele informacji na temat Little People, ktore pozwalają jej nie tylko zrozumieć lepiej działanie świata 1Q84, a przede wszystkich uporządkować własne życie i dążyć do spotkania z Tengo.

O ile kwestia rozwiązywania problemów egzystencjalnych, z jakimi borykają się Tengo i Aomame jest dla mnie całkowicie zrozumiała, to cały świat Little People plasuje się w moim odczuciu w obszarze dzikich fantazji Murakamiego. Nie widzę tu żadnych powiązań ani paralel ze współczesnością, ale nie zakładam też, że takie powinny istnieć. Jednak trudno mi odnaleźć w tworzeniu takiej fikcji głębszy sens. Nie wykluczam, że trzeci tom pozwoli mi przejrzeć na oczy, na razie wkładam wytwory wyobraźni Japończyka między bajki.

Pewnie się domyślacie, że na trzeci tom "1Q84" jednak się skuszę - ciekawa jestem jak Murakami rozwiąże zawiłości fabuły. Mam jednak nadzieję, że ostatni tom będzie bardziej dopracowany językowo. Nie tyle drażniły mnie literówki, co niezręcznie przetłumaczone wyrażenia.

Moja ocena: 3/6

Haruki Murakami, 1Q84 tom 2, tł. Anna Zielińska-Elliott, 413 str., Muza.

środa, 1 czerwca 2011

"1Q84" tom 1 Haruki Murakami


Około dziesięć lat temu zaczytywałam się w książkach Murakamiego. Wtedy szalenie mi się podobały więc niecierpliwie czekałam na kolejne spotkanie z tym pisarzem. Pierwszy tom najnowszej powieści "1Q84" wydawał się być ku temu najlepszą okazją. Niestety ani się nie zachwyciłam, ani nawet nie jestem w stanie powiedzieć, że książka mi się podobała. Przejrzałam sporo blogowych recenzji tego tomu i wydaje się, że w mojej opinii jestem odosobniona. I zastanawiam się co się stało? Czy dziesięć lat zmieniło mnie jako czytelnika, czy recepcja Murakamiego po niemiecku bardziej mi leżała czy też najnowszy utwór po prostu jest słabszy? Nie jestem w stanie odpowiedzieć na żadne z tych pytań, mogę tylko snuć przypuszczenia.

Murakami opowiada naprzemiennie historię dwojga Tokijczyków. Najpierw poznajemy Aomame - trenerkę sztuk walk oraz morderczynię. Siedzi w nieco dziwacznej taksówce, która utknęła w korku, słucha muzyki poważnej i dyskutuje z taksówkarzem jak najszybciej wydostać się z pełnej samochodów autostrady. Gdy opuszcza ją przez strome schody awaryjne świat zaczyna się zmieniać. Najpierw spostrzega ubranego w nietypowy mundur policjanta, by w końcu zauważyć na niebie dwa księżyce. Aomame dochodzi do wniosku, że przenosi się w paralelny świat roboczo nazywając go 1Q84.

Tengo naucza matematyki i marzy o karierze pisarza. Na razie jednak zostaje namówiony przez swojego redaktora do poprawienia nadesłanej na konkurs debiutanckiej powieści siedemnastoletniej Fukaeri. "Powietrzna poczwarka" zachwyca niebanalną fabułą, ale napisana jest tak niezręcznym językiem, iż wymaga daleko idących poprawek. Tengo zmaga się z wątpliwościami natury moralnej, ale w końcu decyduje się podjąć to zlecenie. Treść "Powietrznej poczwarki" zawładnęła nim do tego stopnia, że nie potrafi odmówić.

Jest jeszcze Fukaeri - niezwykła dziewczyna, która wychowywana była do dziesiątego roku życia w tajemniczej sekcie. Tam najprawdopodbniej zetknęła się z Little People i tytułową poczwarką. O Little People czytelnik nie dowiaduje się zbyt wiele, Murakami daje jedynie do zrozumienia, że są oni odpowiednikiem orwellowskiego Big Brothera.

Nie spodziewałam się, że lektura "1Q84" będzie przebiegała tak wolno. Murakami nie potrafił mnie wciągnąć w swoją historię, wątki dotyczące paralelnego świata podobnie jak liczne powtórzenia mnie drażniły. Dopiero pod koniec powieści faktycznie zainteresowałam się historią Aomame i Tengo, których losy najprawdopodbniej niebawem się splotą. Nie podobał mi się również język ale tutaj mam poważne podejrzenia, że to wina tłumaczenia. - niektóre wyrażenia wydawały mi się być zbyt proste, dziecięce wręcz. Dodatkowo z czytelniczego rytmu wybijały mnie błędy, które zdecydowanie powinny były zostać wypałane przez korektę. Ostatnie sto stron jednak zachęciły mnie do przeczytania drugiego tomu i dania szansy Murakamiemu. I na pewno wrócę do tych jego powieści, które mi się podobały - już nawet wyciągnęłam je z biblioteczki i ułożyłam w stosie.

Moja ocena: 3/6

Haruki Murakami, 1Q84, tł. Anna Zielińska-Ellliott, 477 str., Muza.

czwartek, 6 stycznia 2011

Jak szaleć, to szaleć czyli kolejne wyzwanie

Ponieważ planuję przeczytanie w tym roku dwóch książek Murakamiego, przyłączyłam się do kolejnego wyzwania. Wyzwanie to trwa do końca roku, a jego uczestnicy będą poznawać książki tego japońskiego pisarza.

Planuję przeczytać:

"Kafka nad morzem"
"IQ84"

Przeczytałam już (dzięki moim zapiskom wiem, że w 2003 roku):

"Na południe od granicy, na zachód od słońca"
"Sputnik Sweetheart"
"Norwegian Wood"
"Tańcz, tańcz, tańcz"

Pamiętam, że ta ostatnia najmniej mi się podobała. Nie wykluczam, że w ramach wyzwania powtórzę lekturę tych książek, zwłaszcza iż trzy z nich mam w domu.