Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Afganistan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Afganistan. Pokaż wszystkie posty

sobota, 23 marca 2024

"Chłopczyce z Kabulu" Jenny Nordberg

 


Szwedzka dziennikarka Jenny Nordberg opisuje fenomen afgańskich dziewczynek wychowywanych jako chłopców. Fenomen, o którym nigdy wcześniej nie słyszałam i który zaskoczył mnie swoją popularnością, przyczynami i skutkami. Nordberg spotkała się z dziewczynkami, które poza domem są chłopcami, z nastolatkami, które wciąż są chłopcami i dorosłymi kobietami, które musiały zmienić swoją tożsamość. Szwedka bada zasięg tej działaności, jej przyczyny, a przede wszystkim skutki, przy okazji opowiadając o życiu kobiet w Afganistanie. 

Nie jest jej łatwo odnaleźć kobiety, które kiedyś były chłopcami, ale także nastolatki, które nie chcą wrócić do swojej biologicznej płci. Rozmowy są początkowo trudne, spotkania niełatwe do zorganizowania, należy zachować najwyższą ostrożność, a mówimy tu o czasach jeszcze przed talibami. Przy okazji Nordberg rozważa działalność zachodnich mocarstw, które próbują pomóc rodzącej się demokracji w Afganistanie. Szwedka krytycznie patrzy na pomoc, wsparcie i działania organizacji, które rzekomo starają się wspierać prawa kobiet. Obraz życia w tym kraju jest zgoła inny niż ten, który widzą pracownicy organizacji zamknięci za wysokimi murami, a próba wprowadzenia demokracji na modłę amerykańską czy europejską skazana jest na niepowodzenia.

Co najciekawsze w tej powieść, to rozważania na temat płci kulturowej – Afganistan jawi się tu jako swoiste pole eksperymentalne wyraźnie ukazujące, jak celowa zmiana płci wpływa na rozwój i całe przyszłe życie dziecka, co zupełnie ignorowane jest przez rodziców. Temat szalenie ciekawy i opisany w wielu aspektach. Niezmierne interesujące są konkretne historie dziewczyn, które czują się chłopcami oraz parlamentarzystki Azity, matki czterech córek, która walczy o niezależność. 
Ten reportaż dobitnie ukazuje w jakiej matni i sytuacji bez wyjścia są afgańskie kobiety, skazane na życie w czterech ścianach, bez jakiejkolwiek szansy na samostanowienie i rozwój. To bardzo smutny reportaż, otwierający ponownie oczy na niedolę kobiet i pokazujące dotąd mi nieznany sposób na walkę z taką sytuacją.

Moja ocena: 6/6

Jenny Nordberg, Chłopczyce z Kabulu. Za kulisami buntu obyczajowego w Afganistanie, tł. Justyn Hunia, 383 str., Wydawnictwo Czarne 2015.

poniedziałek, 23 maja 2016

"Modlitwa o deszcz" Wojciech Jagielski


Czasami siegając po książkę, mam przeczucie, że może okazać się niewypałem, innym razem przekonana jestem, że mogę brać się za lekturę w ciemno, bo książka będzie rewelacyjna. Po książce Jagielskiego spodziewałam się wyśmienitego reportażu. Czytam właśnie powieść Malali Yousafzai i pomyślałam, że te książki świetnie się uzupełnią. Niestety po przebrnięciu, podkreślam przebrnięciu, przez 15 %, które zajęło mi blisko tydzień, zrezygnowałam.

Właściwie nie mogę tej książce nic zarzucić. Sprawia wrażenie porządnie napisanego, przemyślanego reportażu. Mnie pokonała chyba ilość faktów, nazwisk, wydarzeń. Przy czym zazwyczaj sobie radzę z książkami ambitniejszymi niż choćby Jeżycjada :P Obawiam się, ze trafiłam w zły moment. Gdy rozpoczynałam lekturę, znowu moje życie wzięło ostry, nieprzewidywalny zakręt i w głowie miałam wszystko, tylko nie zawirowania afgańskiej historii. Mimo to nie odczuwam ani chęci, ani potrzeby wrócenia do lektury w spokojniejszej chwili. 

Bez oceny.

Wojciech Jagielski, Modlitwa o deszcz, 368 str., Wydawnictwo Znak.

wtorek, 17 lutego 2015

"Księgarz z Kabulu" Åsne Seierstad



Wygrzebana swego czasu w jednym z rybnickich antykwariatów książka kurzyła się kilka lat w ostatnim rogu mojej półki. Jaka szkoda, przecież to tak ciekawa lektura!
O tej książce było głośno kilka lat temu. Norweska dziennikarka na trzy miesiące zamieszkała z rodziną księgarza w Kabulu. Jadła, rozmawiała, towarzyszyła w wyprawach na targ i do łaźni, przebywała z kobietami i mężczyznami, a przede wszystkim bacznie obserwowała i słuchała. Po publikacji książki, księgarz oskarżył ją o zniesławienie.

Nie dziwię się, iż powieść Norweżki wywołała kontrowersje i gwałtowną reakcję głównego bohatera. Autorka przedstawia go jako mężczyznę dość liberalnego, mądrego, który walczy o zachowanie afgańskiej kultury, który jednak równocześnie w domu pozostaje surowym i nie znoszącym sprzeciwu mężem, bratem i ojcem. 

Powieść Seierstad to drobiazgowy obraz Kabulu i Afganistanu. Autorka opisuje historię państwa, stara się zrozumieć jego strukturę społeczną, tłumacząc przyczyny konfliktów. W tej dość szczupłej objętościowo powieści udaje jej się zamieścić zarówno tę szeroką perspektywę, jak i skupić się na życiu zwykłych ludzi. Na przykładzie rodziny księgarza analizuje i opisuje stosunki społeczne, opisuje tradycje, a także sposób rozumowania poszczególnych członków rodziny. Nie tylko księgarz jest bowiem narratorem, dziennikarka oddaje także głos jego siostrom, synowi czy matce. 

Na pierwszy rzut oka można sądzić, że to książka o kobietach - to one są przecież autorce najbliższe, - lecz dzięki zmianie narratora to powieść o Afgańczykach. Nie tylko kobiety żyją wśród ograniczeń, choć ich dotyczą one najbardziej, ale cierpią z ich powodu także mężczyźni, zwłaszcza młodzi. Bezdyskusyjnie podporządkowani ojcu, bez prawa wyboru i możliwości decydowania o swoim życiu. Oni jednak przynajmniej mogą sami poruszać się po mieście. Rola kobiet w 2001 roku, po upadku rządu Talibów, się poprawia, ale zmiany w głowach Afgańczyków będą potrzebowały wielu lat. 

Bardzo podobało mi się, jak Seierstad opisuje kraj - zawirowania historyczne, wpływy kolejnych rządów i najeźdźców, walki między klanami i wreszcie jego kulturę i krajobrazy. Mimo że między wierszami można było wyczuć poglądy autorki na wiele spraw, nie osądza ona i nie wartościuje decyzji i zachowań członków rodziny. Ujęła mnie swoim respektem dla odmiennej kultury oraz zmysłem obserwacji. 

Ciekawa, warta lektury książka!

Moja ocena: 5/6

Åsne Seierstad, Księgarz z Kabulu, tł. Anna Marciniakówna, 309 str., WAB 2005.

czwartek, 9 października 2008

"Tysiąc wspaniałych słońc" Khaled Hosseini

Khaled Hosseini dostał u mnie, po rozczarowaniu "Chłopcem z latawcem" kolejną szansę. Głównie z tego powodu, iż akurat koleżanka miała tę książkę i mi ją pożyczyła. I za to jestem jej wdzięczna, bo ta pozycja podobała mi się znacznie bardziej. To właściwie lekka, mimo poważnej tematyki, lektura - książkę przeczytałam we dwa wieczory, głównie usypiając córkę. Tym razem chyba powinnam być jej wdzięczna, bo mogłam bez wyrzutów sumienia czytać i czytać.
Hosseini znów zabiera nas do Afganistanu, opowiadając życie dwóch kobiet. Pierwsza z nich, Mariam, jest dzieckiem z nieprawego łoża, co praktycznie piętnuje ją na całe życie. Jej matka jest pełna goryczy, której jednak nie udaje się jej przelać na córkę, kochającą bezwarunkowo swojego ojca. Nie chcę jednak zdradzić zbyt wiele z fabuły powieści. Gdy Mariam jest już mężatką od lat mieszkającą w Kabulu, "poznaje" w bardzo nietypowych okolicznościach Lailę, z którą ostrożnie się zaprzyjaźnia.
Hosseini bardzo barwnie, wartko i z dbałością o szczegół opisuje losy kobiet, ich codzienne życie, przemyślenia i obserwacje. Nie są to łatwe losy, pełno w nich przemocy, sponiewierania i pokory. Wiele miejsca autor poświęca szkicowaniu sytuacji politycznej w Afganistanie. Począwszy od monarchii, poprzez wkroczenie Rosjan, a skończywszy na wojnie domowej i panowaniu Talibów. Hosseini skrupulatnie opisuje poszczególne narody, żyjące w Afganistanie, przemiany polityczne oraz stosunek Afgańczyków do aktualnego rządu. Dla mnie to jeden z ciekawszych aspektów powieści, gdyż mimo ciągłej bytności tego kraju w mediach, brak mi podstaw afgańskiej historii. Sporo tej w powieści opisów Kabulu - miasta pełnego zapachów i ludzi, miasta pulsującego życiem, które powoli zamieniane jest w ruinę.
Trudno mi nazwać tę książkę literaturą wysokich losów - Hosseini jest dobrym rzemieślnikiem, wie jak napisać chwytliwą książkę, ale nie oceniam tego faktu negatywnie. Przeczytałam lub próbowałam ostatnio przeczytać książki z innej półki i wcale nie sprawiło mi to przyjemności, a Salman Rushdie wręcz mnie sfrustrował. Miałam ogromną ochotę na książkę, którą lekko się czyta i taką dostałam. W pierwszej powieści Hosseiniego nie podobały mi się "hollywoodzkie" triki oraz nagromadzenie nieszczęśliwych wydarzeń. Tutaj fabuła skontruowana jest tak, że przypadki, mające wpływ na losy bohaterów, nie rażą, są bardziej wiarygodne. Kilka razy natknęłam się znów na zdania w stylu: Złożyła podpis. Kolejny miała złożyć za 27 lat. Bardzo nie lubię takiego sugerowania czytelnikowi losów - odbieram je jako sztuczne budowanie napięcia. To właśnie raziło mnie w "Chłopcu z latawcem". Tutaj tych sformułowań było wyraźnie mniej. Zastanawiałam się czy Hosseini dojrzał pisarsko, czy może tematyka powieści jest dla mnie ciekawsza, czy może zadecydowały mniejsze oczekiwania z mojej strony? Tak, czy inaczej, książkę polecam, choćby tylko ze względów poznawczych.

Khaled Hosseini, Tausend strahlende Sonnen, tł. Michael Windgassen, 382 str., Bloomsbury Berlin 2007, ISBN 978-3-8270-0671-4

czwartek, 28 sierpnia 2008

"Chłopiec z latawcem" Khaled Hosseini

To historia dwóch chłopców - wzrastających w Kabulu lat siedemdziesiątych. Chłopców bardzo podobnych - obaj nie mają matki, obaj wychowywani są przez ojców, obaj kochają latawce. Jednak Amir jest synem bogatego ojca, a Hassan jego sługą. I wiernym przyjacielem, na dobre i na złe, w każdej sytuacji. Amir takim przyjacielem nie jest, nie starcza mu odwagi. W końcu Hassan jest tylko Hazarą, członkiem gorszego narodu.
To zaledwie początek długiej historii, którą Hosseini zgrabnie opisuje. Rozpoczyna w roku 2001, gdy Amir snuje wspomnienia, opisuje swoje dzieciństwo i wspólne życie z Hassanem. Podążamy za tą historią do momentu powrotu Amira do Afganistanu.
Nie można odmówić Hosseiniemu talentu pisarskiego, ciekawej kompozycji powieści, umiejętnie skontrułowanych zdań, żywego opisu postaci, miasta i przyrody. Ja jednak ciągle miałam wrażenie, że jestem wodzona za nos, że autor tych wszystkich zabiegów użył celowo, by właśnie skomponować zgrabną i wciągającą powieść (co oczywiście powinno być celem każdego pisarza, tu jednak ciągle się o tą myśl potykałam). Nie mogłam wyzbyć śledzenia warsztatu pisarskiego Hosseiniego, odgadywania celu zabiegów pisarskich. Sama historia, z pewnością ciekawa i wzruszająca, wydaje mi się niewiarygodna. Każde z opisywanych wydarzeń z osobna ma racje bytu, ale przytłacza mnie nagromadzenie ich wszystkich w życiu jednej osoby. Hosseini nie rezygnuje z niczego: jest śmierć, choroba, samobójstwo, gwałt, walka wręcz. A little bit to much.
Bardziej interesowało mnie tło powieści: życie w przedwojennym Kabulu, afga ńskie zwyczaje, stosunek do religii i szczególnie sytuacja imigrantów w Stanach Zjednoczonych. Ten temat wydaje mi się być wartym rozszerzenia i dyskusji, a zwłaszcza takie punkty jak asymilacja, zachowanie zwyczajów czy znajomości języka.
Dużym walorem powieści jest Kabul - przedwojenny, wojenny i ten, zajęty przez Taliban. Sugestywne opisy pozwalają wchłaniać miasto wszystkimi zmysłami - Hosseini opisuje zapachy, rośliny, bazar, życie na ulicy. Nie szczędzi też opisów miasta zniszczonego, zrujnowanego, zamienionego w ruiny, wśród których wegetują ludzie. Opisy obejmują też inne miasta afgańskie i pakistańskie - choćby dla nich warto sięgnąć po tą książkę.
Z pewnością warto sięgnąć po "Chłopca z latawcem", ja jednak chyba zbyt bardzo oczekiwałam "dzieła".