poniedziałek, 11 maja 2026
"Ostatni stoik" John Galsworthy
piątek, 1 maja 2026
"Czesanie kota" Jane Campbell
wtorek, 28 kwietnia 2026
"Rebeka" Daphne du Maurier
Daphne du Maurier w swojej powieści stworzyła kilka wspaniałych portretów psychologicznych. To bowiem nie tylko główna bohaterka czy Rebeka, ale i pani Danvers, sam Max oraz kilka postaci pobocznych jest świetnie zarysowanych. ta powieść uwodzi jednak przede wszystkim atmosferą i bogatą symboliką – narracji wciąż towarzyszy nutka grozy, niepokoju, tajemniczości, zresztą samo zakończenie było dla mnie zaskoczeniem. Ogromny ogród otaczający posiadłość, pobliskie morze, zmienna pogoda – są wspaniałym tłem, do którego sięga autorka, by budować atmosferę i podsuwać klucze interpretacyjne.
Mimo że ta powieść powstała w latach 30. XX wieku wciąż świetnie się czyta. Jak wspomniałam, zakończenie mnie zaskoczyło, ale właściwie cała akcja była wciągająca. Po skończeniu lektury wróciłam do początku, by jeszcze lepiej docenić klamrę, która domyka powieść i cały zamysł konstrukcyjny autorki. "Rebeka" to zdecydowanie powieść klasyczna, do której warto wrócić.
Moja ocena: 5/6
Daphne du Maurier, Rebeka, tł. Eleonora Romanowicz-Podolska, 448 syt., Wydawnictwo Albatros 2021.
wtorek, 31 marca 2026
"Studium przypadku" Graeme Macrae Burnet
poniedziałek, 26 stycznia 2026
"Władca Pierścieni" J.R.R. Tolkien
piątek, 23 stycznia 2026
"Was nicht gesagt werden kann" David Szalay
wtorek, 30 grudnia 2025
"Orbita" Samantha Harvey
czwartek, 27 listopada 2025
"Tam na niebie są rzeki" Elif Shafak
Arthur, Narine i Zaleekah to trójka bohaterów tej powieści. Arthur rodzi się w wiktoriańskim Londynie jako syn pijaka i biedaczki, dorasta w koszmarnych warunkach, ale dzięki szczęśliwym zbiegom okoliczności podejmuje pracę w drukarni, a potem odkrywa swoją fascynację Mezopotamią, odcyfrowuje pismo klinowe i staje się naukowcem. Narine jest małą Jazydką, która dorasta w Turcji. Wraz z babcią i ojcem udaje się w 2014 roku do Iraku w okolice dawnej Mezopotamii, by przyjąć tradycyjny chrzest, w tym samym czasie ISIS rozpoczyna ludobójstwo na tej grupie, a rodzinie nie uda się uciec. Zaleekah jest hydrolożką, w 2018 roku bada rzeki i się rozstaje z mężem. Kobieta stoi na rozdrożu swojego życia, równocześnie wciąż walczy z demonami z przeszłości.
Shafak towarzyszy tym trzem postaciom, by na końcu spleść ich losy, ale i ukazać szeroki wachlarz problemów. Przede wszystkim mamy więc wodę, którą autorka bada z różnych perspektyw. To przede wszystkim żywicielka, ale też żywioł, który niszczy i zabija. Woda przybiera różne postaci, jest tłamszona i niszczona przez człowieka – zanieczyszczeniami, ale i chowaniem jej pod budynkami, unicestwianiem, a w końcu niekontrolowaną budową tam. Woda służy jako środek transportu, ale i jako miejsce pochówku. Woda konserwuje i zabiera. Arthur rodzi się nad wodą, na błotnistym brzegu Tamizy, Narine ma zostać ochrzczona w urodzajnej dolinie Eufratu i Tygrysu, Zaleekah bada wiele rzek, zwłaszcza te zaginione. Shafak unaocznia, jak człowiek niszczy rzeki, nie dba o nie, ale i przez swoje działania zamienia je w nieobliczalny żywioł.
To jednak nie wszystkie aspekty tej powieści. Mamy też przecież szeroko zakrojoną kradzież archeologicznych artefaktów. Shafak wskazuje tu na wiele aspektów tego procederu – państwa kolonialne skwapliwie wywoziły, ale wiele razy też dzięki temu udało się zachować owe eksponaty, bo na miejscu zostałyby zniszczone. Dzięki niemu także Arthur mógł rozszyfrować pismo klinowe, choć wciąż miał głębokie poczucie, że miejsce tabliczek jest w Mezopotamii, a nie w Londynie.
Podejmując temat Jazydek, Shafak przypomina o tym ludobójstwie, ale i o niewolnictwie seksualnym i o wykorzystywaniu kobiet w działaniach wojennych. Przy okazji porusza jeszcze inną kwestię współczesnego niewolnictwa. Jakby tych tematów nie było mało, są tu jeszcze wątki LGBT, depresji, traumy i emigracji.
Shafak dokonała wręcz tytanicznej pracy, prowadząc badania do tej powieści, zresztą obszerne posłowie pozwala lepiej sobie wyobrazić zakres researchu. Dla mnie jednak tych tematów jest deczko za dużo, poza tym miałam wrażenie, że bohaterowie wykreowani są po to, by być nośnikami owych przesłań, a nie na odwrót. Dlatego też żadna z tych historii mnie nie ujęła. Najciekawszym wątkiem jest ten wiktoriański, ale nie jest to opowieść oryginalna, choć, nie przeczę, najbardziej wciągająca. Pozostałe postaci są zbyt papierowe, w przypadku Narine zbyt idealne.
O ile doceniam tę powieść i pracę, jaką w nią włożyła Shafak, to niestety brak u mnie zachwytu. Czytałam ją wyjątkowo długo i bez zaangażowania, a co za tym idzie, nie wywołała we mnie wielkich emocji. To moje drugie spotkanie z Shafak i ponownie nie nawiązała się tu nić porozumienia między autorką, a czytelniczką.
Moja ocena: 4/6
Elif Shafak, Tam na niebie są rzeki, tł. Natalia Wiśniewska, 528 str., Wydawnictwo Poznańskie 2025.
piątek, 3 października 2025
"Orlando" Virginia Woolf
czwartek, 18 września 2025
"Człowiek, który zrozumiał naturę. Nowy świat Alexandra von Huboldta" Andrea Wulf
Alexander von Humboldt – brat Wilhelma, współpatron uniwersytetu w Berlinie, bohater "Rachuby świata" Daniela Kehlmanna – jednym słowem, postać mi znana. Autorka tej obszernej biografii udowodniła mi jednak, że znana pobieżnie i że bardzo warta poznania. Tak bardzo, że po tej lekturze stałam się psychofanką Alexandra.
Życiorys tego badacza można sobie przeczytać w minutkę na Wikipedii, więc nie będę tu przytaczać faktów z jego życia, szczególnie że Wulf wprawdzie się na nie powołuje, ale wcale z nich nie czyni clou tej biografii. To wręcz monumentalne dzieło osadza bowiem życiorys Humboldtów w epoce, w której żyli, wskazując na powiązania z wydarzeniami historycznymi i innymi postaciami, co czyni z tej książki biografię tych czasów, a nie Alexandra tylko. Zarówno Wilhelm, jak i Alexander byli wyjątkowi – ich uprzywilejowane pochodzenie dało im wprawdzie finansowe możliwości, ale przynajmniej w przypadku Alexandra nie stworzyło z nich zadufanych bubków, zamkniętych na bolączki innych i świata. Alexander – wybitnie uzdolniony, przyrodnik totalny, który za nic miał wąskie specjalizacje i interesował się wszystkim: od kosmosu po najmniejszą roślinkę – zachwycał ówczesnych swoim intelektem. Jego wyjątkowa zdolność do wiązania faktów, globalnego spoglądania na procesy przyrodnicze oraz pęd za wiedzą i chęć poznania świata szły w parze z empatią i zrozumieniem człowieka. Ten urodzony w 1769 roku człowiek niestrudzenie podróżował po Ameryce Południowej czy Azji, ale także stworzył podwaliny ekologii! Jego poglądy na rabunkową gospodarkę człowieka oraz potępianie niewolnictwa były na tamte czasy wysoce nowatorskie i pozostają aktualne aż do dziś!
Wulf nie kończy swojej książki wraz ze śmiercią przyrodnika, ale poświęca sporą część, by opisać recepcję jego badań i odkryć oraz ich wpływ na innych badaczy i pisarzy: Darwina, Bolívara, Goethego, Verne'a i wielu innych. Teorie stworzone przez Humboldta były stale podejmowane, rozwijane i inspirowały kolejne pokolenia badaczy – nie miałam o tym pojęcia! Zupełnie nie zdawałam sobie sprawy, jak znaną był postacią i jak niesprawiedliwym jest zapominanie o nim już teraz.
Oczywiście to, co tu piszę, to zaledwie wycinek tej biografii, bo Wulf szeroko opisuje sytuację historyczną i gospodarczą Europy, Ameryk i Azji, powołuje się na całą paletę publikacji i wspomina mnóstwo postaci, robiąc nawet wycieczki w stronę sztuki i literatury. Tak dalece zakrojony projekt czyni z tej biografii książkę wielokrotnego użytku – można do niej wracać, odszukiwać nowe fragmenty czy podążać za kolejnymi postaciami. Naprawdę wielka rezecz!
W Polsce ta książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Poznańskiego w przekładzie Katarzyny Bażyńskiej-Chojnackiej i Piotra Chojnackiego.
Moja ocena: 5/6
Andrea Wulf, Alexander von Humboldt. Die Erfindung der Natur, tł. Hainer Kober, 560 str., C. Bertelsmann 2016.
piątek, 12 września 2025
"Dunbar" Edward St Aubyn
Dunbar to potentat finansowy i medialny, jego imperium obejmuje niemal cały świat, a majątek jest niepoliczalny. Dunbar jest już w podeszłym wieku i właśnie wylądował w eksluzywnej klinice psychiatrycznej, raczej nie z własnej woli. Maczały w tym palce jego dwie starsze córki, które chcą zgarnąć władzę nad imperium. Młodsza córka z drugiego małżeństwa w ogóle nie ma takich zapędów, co więcej Dunbar ją wydziedziczył i zerwał z nią kontakt, czego żałuje. Dunbarowi udaje się z miejsca uwięzienia uciec, co wiąże się jednak z tułaczką po górach i zagrożeniem życia. Na ratunek ruszy odrzucona córka, która także tęskni za ojcem i której pomoże jeden z byłych współpracowników koncernu. W tle będzie wiele intryg i machlojek finansowych, a córki, lekarz, ochroniarze i jeszcze kilka osób zrobią wszystko, by napchać własne kieszenie.
To bardzo przerysowana powieść, z wręcz karykaturalnymi postaciami, które są naszkicowane dość powierzchownie, choć nie trudno sobie wyobrazić, że takie postaci istnieją. Podobnie ma się rzecz z samą akcją – to dość schematyczny zarys, przewidywalny i bazujący na kontraście. Postaci i ich zachowania są albo czarne, albo białe. Okazuje się, że nie można tej powieści czytać w oderwaniu od zamiaru autora – otóż ma być to uwspółcześniona wersja "Króla Leara" Williama Shakespeare'a. Przyznam, że albo tej sztuki nie czytałam, albo jej nie pamiętam, więc sięgnęłam do streszczenia, by stwierdzić, że St Aubyn dość wiernie trzyma się pierwowzoru. Samo dopasowanie do realiów współczesnych i przeniesienie intrygi w świat finansjery i bogactwa jest świetnym pomysłem i to przełożenie faktycznie autorowi dobrze wyszło. Niestety bardzo przeszkadzał mi schematyzm postaci i wyżej wspomniana biało-czarność.
"Dunbar" jest więc lekką powieścią na dwa wieczory, ale niestety do pierwowzoru mu bardzo daleko i wśród wielu retellingów się nie wyróżnia.
Moja ocena: 3/6
Edward St Aubyn, Dunbar, tł. Maciej Płaza, 254 str., WAB 2017.
piątek, 8 sierpnia 2025
"Portret Lucrezii" Maggie O'Farrell
czwartek, 24 lipca 2025
"Mistrzowie opowieści. O kobiecie"
środa, 16 lipca 2025
"Już się nie boję!" Naomi Watts
środa, 23 kwietnia 2025
"Idealne matki" Doris Lessing
poniedziałek, 24 lutego 2025
"Soho" Fiona Mozley
wtorek, 28 stycznia 2025
"Słone ścieżki" Raynor Winn
środa, 22 stycznia 2025
"Na skraju wielkiego lasu" Leo Vardiashvili
niedziela, 15 września 2024
"Jestem fanką" Sheena Patel
środa, 17 lipca 2024
"Córka weterynarza" Barbara Comyns
Alice Rowland ma siedemnaście lat i mieszka na przedmieściach Londynu z chorowitą matką i ojcem weterynarzem. Pozornie normalna rodzina. Ojciec jednak to zły, nie stroniący od przemocy człowiek. Podobno świetny weterynarz, ale jego skłonności do brutalności widać w traktowaniu zwierząt i ludzi. Matka jest całkowicie przez niego zastraszona, cierpi w milczeniu, stopniowo jej choroba staje się tak poważna, że zalega na stałe w łóżku i umiera. Alice troszczy się o matkę z pomocą serdecznej pani Churchill, ale równocześnie podlega tyranii ojca, który traktuje córkę tak samo jak żonę. Jej dni wypełnia ciężka praca ze zwierzętami, sprzątanie, usługiwanie oraz spacery z psami. Los Alice odmieni dopiero pomocnik ojca, który zaprosi dziewczynę do rodzinnego domu, gdzie będzie opiekować się jego matką.
Ten wyjazd w jakiś sposób poprawi los dziewczyny, która zamieszka na walijskiej wyspie, pozna inne krajobrazy, zakocha się, ale równocześnie postawi ją przed innymi wyzwaniami. Matka weterynarza cierpi na depresję, podjęła już jedną próbę samobójczą, opieka nad nią to spore wyzwanie dla młodej dziewczyny. Podobnie ma się rzecz z gospodarzami domu – ludźmi obcesowymi, brutalnymi, brudnymi. A i zauroczenie okaże się być rozczarowaniem.
Comyns niepostrzeżenie wprowadza do tej historii wątek, powiedzmy, fantastyczny, a konkretnie lewitację. Ten zabieg totalnie mnie zaskoczył, początkowo sądziłam, że to sny i nie bardzo miałam chęć na pogodzenie się z takim zwrotem narracji. Z drugiej strony czytając, ciągle się zastanawiałam, dokąd zmierza ta powieść. Nie twierdzę, że wprowadzenie elementu fantastycznego pogłębiło jej sens, bo w moim odczuciu niekoniecznie, ale w jakiś sposób ukierunkowało zakończenie.
Córka weterynarza to dobrze napisana powieść, którą pochłania się bardzo szybko, ale dla mnie pozostaje zagadkowa. Starałam się odkryć jej metaforyczne znaczenie, zamysł autorki, poza tym że przedstawia los samotnej, uciśnionej dziewczyny, ale niestety nie udało mi się to. Niestety nie oddziaływał na mnie mrok powieści, nie odczułam jej duszności, zbyt zajęta byłam próbami odgadnięcia jej przesłania (i tak, wiem, nie każda powieść musi je mieć).
Podsumowując, lektury nie żałuję, bo to faktycznie przekonało mnie zręczne pióro i potoczysty język, ale mam nadzieję, że pewien klub książkowy oświeci mnie na temat głębszego sensu tej powieści.
Moja ocena: 4/6
Barbara Comyns, Córka weterynarza, tł. Jolanta Kozak, 208 str., Wydawnictwo MOVA 2023.



















