Pamiętam, jak pierwszy raz sięgnęłam po "Władcę Pierścieni". Byłam na studiach i odkrywałam dla siebie świat literatury fantasy. Czytałam czarne niewielkie tomiki (które mam do dziś), wydane przez Czytelnik, w autobusie, na przystanku, w przerwach od zajęć. Z treści pozostało w mojej głowie poza głównym zarysem fabuły niewiele, zapamiętałam natomiast całkowite zagłębienie się w lekturze, zatopienie w innym świecie i oderwanie od rzeczywistości. Potem na wiele lat zapomniałam o Tolkienie, ale ukazały się filmy, których nie zobaczyłam. Bo chciałam najpierw powtórzyć lekturę, przypomnieć sobie odczucia, które towarzyszyły mi podczas lektury. Jakiś czas później kupiłam więc e-booka i zahibernowałam go na wiele lat na czytniku. A potem w 2025 roku właśnie ta trylogia została wybrana z mojego stosu w projekcie 25 na 2025. Nie wyrobiłam się z tak opasłą książką na czas. Dopiero niemal cały styczeń spędziłam w innym uniwersum.
Po tym przydługim wstępie nie napiszę recenzji, bo myślę, że o "Władcy Pierścieni" napisano już wszystko, a ja nic lepszego już nie dodam. Przyznam za to, że z przyjemnością słuchałam tej książki, bo zdecydowałam się jednak na audiobook, ale ówczesny stan całkowitego przeniesienia w inny świat już u mnie nie nastąpił. Miałam za to inne refleksje – z zaskoczeniem odkrywałam, jak wiele tolkienowskich elementów i motywów jest w innych książkach. Całkowicie o nich zapomniałam i nie zwracałam uwagi na ich obecność, czytając przeróżne powieści fantasty czy choćby Harry'ego Pottera. Tymczasem aż narzuca się refleksja, że gdyby nie Tolkien, to nie wiem, z czego korzystaliby współcześni twórcy i twórczynie tego gatunku literackiego.
Pod koniec słuchania byłam już nieco zmęczona lekturą – ostatnie wydarzenia w Shire po całej kulminacji z pierścieniem, już mnie tak nie zainteresowały. Ale nie żałuję ani minuty i wreszcie zaczęłam oglądać filmy! Lepiej późno niż wcale, prawda?
I taki pozostanie ten wpis, bez analizy i streszczenia, bez recenzji czy recki, garść refleksji i satysfkacja z lektury.
Moja ocena: 5/6
J.R.R. Tolkien, Władca Pierścieni, tł. Maria Skibniewska, 1280 str., Wydawnictwo Muza 2013.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz