sobota, 29 sierpnia 2026

"Rok magicznego myślenia" Joan Didion


 

Rok, który nastąpił po nagłej śmierci męża Joan Didion i ciężkiej chorobie jej córki, stał się dla niej tytułowym rokiem magicznego myślenia. Ta publikacja zaczyna się relacją z momentu śmierci Johna Dunne'a 30 grudnia 2003, w mieszkaniu małżeństwa. Niewiele wcześniej córka pary wylądowała w szpitalu z szokiem septycznym po zachorowaniu na grypę. Didion odtwarza ten okres, opisując swoje uczucia, funkcjonowanie, radzenie sobie z żałobą, a przeplata te myśli wspomnieniami. Didion i Dunne tworzyli bardzo mocno związaną parę, więc życie w pojedynkę jest początkowo bardzo trudne – autorka co rusz odczuwa brak męża, brakuje jej kompana, rozmówcy, wsparcia, szczególnie w chorobie córki.

Równocześnie poznajemy środowisko Didion – uprzywilejowany świat artystyczny. Na porządku dziennym są liczne loty na chwilę, wyjścia, spotkania. To hermetyczny świat, który jest tu anturażem, ale i pozwala lepiej zrozumieć życie autorki i jej przeżywanie żałoby. 

Didion operuje bardzo pięknym językiem, przez tę książkę się płynie, jej doświadczenia są ciężkie, to nie ulega wątpliwości, ale czyta się tę relację lekko, z zainteresowaniem. Niestety ta proza nie wywołała we mnie emocji – owszem, współczułam Didion, ale na poziomie kognitywnym. Może to ta wyżej wspomniana hermetyczność, może erudycja autorki, może tak inne od znanego mi tło, ale nie potrafiłam się zaangażować emocjonalnie w tę historię. Miałam też odczucie, że Didion wprawdzie relacjonuje te ciężkie wydarzenia, opowiada o swoich odczuciach, ale nie dopuszcza mnie do nich, stawia pewną barierę. Ja jej nie potrafiłam przebić i czytam tę książkę jako autoterapię, najlepiej odczytywalną dla samej autorki i jej bliskich.

Moja ocena: 4/6

Joan Didion, Rok magicznego myślenia, tł. Hanna Pasierska, 251 str., Wydawnictwo Relacja 2021.

piątek, 28 sierpnia 2026

"Któregoś dnia okaże się, że wszyscy od zawsze byli przeciwko" Omar El Akkad


 

Omar El Akkad to dziennikarz i reporter egipskiego pochodzenia, wychowany w Kuwejcie i Kanadzie. Ta książka została wydana już po rozpoczęciu wojny w Palestynie i błędnie założyłam, że będzie przede wszystkim tego konfliktu dotyczyć. Tymczasem Gaza jest tylko punktem wyjścia, przyczynkiem do rozważań o postrzeganiu ludzi o brązowym kolorze skóry czy arabskim wyglądzie na Zachodzie. Autor rozprawia się z wszelakimi uprzedzeniami, z małymi kwestiami dnia codziennego, zapewne niedostrzegalnymi dla ludzi, których to nie dotyczy. Jego celem krytyki są także działania rządów w kwestii wojen w krajach arabskich, postawa poszczególnych polityków i polityczek oraz wreszcie stanowisko innych, łącznie z jego znajomymi wobec wojny w Palestynie i postawy Izraela. Właśnie do tego odnosi się ten, bardzo wymowny, tytuł. Mnie kojarzy się on też z sytuacją po II wojnie światowej – bo zamykanie oczu i przyjmowanie postawy niedowierzania lub biernej to nie jest najnowsza taktyka.

Ta książka utrzymana jest w formie esejów, zawierających bardzo duży komponent osobisty. Omar El Akkad powołuje się na swoje doświadczenia, przytaczając chronologicznie swoje życie, a szczególnie pracę. Te fakty i konkretne przykłady uwiarygodniają te teksty, są także ciekawe i nadają tej trudnej książce, paradoksalnie, lekkości oraz, co ważne, jakiejś struktury. Podkreślam ten fakt, bo poza tym kolejne rozdziały nie wydają się od siebie bardzo różnić. Mam wrażenie, że autorowi nie udało się nadać tej książce struktury i ciągle kręci się w kółko. Nie bardzo jest dla mnie jasny podział na rozdziały, przez co książka jest chaotyczna. Rozumiem owszem, że to ważkie tematy i nie dość je powtarzać, ale do mnie ta forma zupełnie nie trafiła. A gdy tak się dzieje, najbardziej dosadne cytaty umykają mojej uwadze. Zadawałam sobie więc pytanie, do kogo skierowana jest ta książka – również z tego powodu, że nie wniosła ona u mnie wiele nowego. Argumenty przytaczane przez autora są mi znane, podobnie jak opisane problemy, oczywiście na tyle, na ile osoba o białym kolorze skóry może je rozumieć. Dzięki tej książce jednak nie zrozumiałam niczego bardziej, ani nie dowiedziałam się niczego nowego. Nie podważam zasadności pisania o wyżej wymienionych problemach. Jak długo będą istnieli ludzie, którzy nie rozumieją takich kwestii, tak długo warto, niemniej obawiam się, że takie osoby po tę książkę nie sięgną.

Autor praktycznie pomija stanowisko krajów arabskich wobec wojny w Palestynie, wprawdzie wspomina tę kwestię, ale jej nie rozpracowuje, co moim zdaniem jest dość karkołomne. W ten sposób wręcz podkłada się ewentualnej krytyce. Ja go za to nie krytykuję, ale brakowało mi tego aspektu, bo akurat właśnie on jest mi mniej znany i chętnie lepiej poznałabym zawiłości rządzące światem arabskim, jeśli chodzi o poparcie i działanie na rzecz Palestyny.

Omar El Akkad stworzył książkę ważną, przyciągającą tytułem, ale nie doskonałą. Trudno krytykować publikacje dotyczące tak ważkich tematów, w moim przypadku jednak jest rozczarowanie. 

Moja ocena: 4/6

Omar El Akkad, Któregoś dnia okaże się, że wszyscy od zawsze byli przeciwko, tł. Agata Ostrowska, 208 str., Wydawnictwo Obroty 2026.

czwartek, 27 sierpnia 2026

"Anne z Szumiących Wierzb" Lucy Maud Montgomery

 


Anne skończyła studia i otrzymała posadę dyrektorki szkoły w Summerside. Przeprowadzka do nowego miejsca jest ekscytująca, a Anne udaje się znaleźć w lokum w uroczym domu – w Szumiących Wierzbach. Dwie przesympatyczne wdowy i pracująca u nich Rebecca Dew staną się rodziną Anne na kolejne trzy lata. O jej przygodach, zmartwieniach i radościach czytelniczka dowiaduje się z listów do Gilberta, który studiuje medycynę. 

Największą przeszkodą w życiu zawodowym Anne jest rodzina Pringle'ów, a przecież ona nahbardziej na świecie chce być lubiana i mieć ze wszystkimi dobre stosunki. Listy Anne to opisy kolejnych szkolnych perypetii, spacerów, jesiennej i zimowej scenerii i gospodyń z Szumiących Wierzb. Mnóstwo tu anegdotek i relacji o przeróżnych osobach – zawsze takich, które terroryzują swoje otoczenie licznymi przywarami. Gdy czytałam tę książkę w dzieciństwie, akceptowałam te opisy, teraz te toksyczne osoby były dla mnie trudne do przełknięcia. Montgomery naturalnie portretuje je fantastycznie, ale ciężko znieść te zachowania, obrażanie rodziny, podporządkowywanie sobie najbliższych, robienie z siebie ofiary. To są tak obrzydliwe zachowania, że mnie aż trzęsło.

Ten tom niewiele opowiada o samej Anne – wiemy, że te trzy lata to okres czekania na ślub z Gilbertem, to marzenia o przyszłości i własnym domu i letnie wyjazdy do Zielonych Szczytów. Cała narracja zasadza się na wyżej wspomnianych anegdotkach i kolorycie opisywanych miejsc. Widzę tę książkę jako świadectwo czasu – obraz ówczesnych stosunków, mentalności, edukacji. Anne jest jak zawsze – serdeczna, rozmarzona, rozpoetyzowana. To jednak tom dla fanek, nie wnoszący niczego wielkiego do samego cyklu. 

Ja oczywiście sięgnęłam po tę książkę ze względu na nowy przekład Anny Bańkowskiej, którego jestem fanką.

Moja ocena: 4/6

Lucy Maud Montgomery, Anne z Szumiących Wierzb, tł. Anna Bańkowska, 368 str., Wydawnictwo Marginesy 2023.

środa, 26 sierpnia 2026

"Godność, proszę. O transpłciowości, gniewie i nadziei" Maja Heban


 
Maja Heban to jedna z najbardziej znanych transpłciowych działaczek – choć ja nie śledzę mocno działalności tego środowiska i o autorce niewiele wiedziałam. A że "Godność, proszę" to reportaż ze sporym wymiarem osobistym, było to dla mnie zaletą. Dowiedziałam się bowiem tyle, ile sama autorka chciała mi pokazać. Na swoim przykładzie opowiada o sytuacji osób transpłciowych w Polsce i na świecie, poruszając chyba każdy możliwy aspekt tej kwestii. 

Heban bardzo konkretnie i w wyważony sposób porusza przeróżne problemy i bariery, na jakie trafiają osoby transpłciowe. Tytułowy gniew nie gra tu pierwszych skrzypiec, choć oczywiście jest obecny. Zwycięża go jednak rozsądek i chęć walki o zmiany, ale i wyjaśnienia problematycznych kwestii. Jak autorka zaznacza, osoby cispłciowe nie zrozumieją tego, co przechodzą osoby trans i ja to całkowicie przyjmuję. Z tego względu zresztą sięgnęłam po tę książkę, bo chcę zrozumieć na tyle, na ile mogę. I faktycznie Heban potrafi wyjaśnić wiele spraw, zdecydowanie ma talent edukacyjny, tak że w wielu momentach mogłam zmienić perspektywę i zadać sobie z autorką różne pytania, np. te dotyczące medykalizacji procesu tranzycji czy choćby tak przyziemnych kwestii jak toalety publiczne. Bardzo rozumiem postulat, że nie każda osoba trans musi mieć odpowiedź na pytania osób cis. 

Autorka idealnie łączy osobistą perspektywę z ogólnym dyskursem, dobrze argumentuje, świetnie wyprowadza wiele kwestii, otwiera oczy, edukuje, a jej wrażliwość i styl idealnie współgrają z moją percepcją, więc była to dla mnie świetna lektura. 

Moja ocena: 5/6

Maja Heban, Godność, proszę. O transpłciowości, gniewie i nadziei, 208 str., Wydawnictwo Krytyki Politycznej 2023.

wtorek, 25 sierpnia 2026

"Płynąc w ciemnościach" Tomasz Jędrowski


 

Jędrowski urodził się w Niemczech, w polskiej rodzinie, a jego ścieżka życiowa uczyniła z niego prawdziwego kosmopolitę. Tę książkę od dawna miałam na radarze w wersji oryginalnej, czyli angielskiej, była rozważana nawet przez mój angielski klub książkowy. Sięgnęłam jednak po nią w wersji polskiego audiobooka, dzięki abonamentowi. 

To opowieść o Ludwiku, który kończy studia na początku lat 80. w Polsce. Podczas wakacyjnego obowiązkowego wyjazdu w ramach czynu pracy poznaje Janusza. Między mężczyznami stopniowo rodzi się uczucie. Ludwik, gdy relacjonuje tę historię, mieszka w Nowym Jorku i obserwuje doniesienia o stanie wojennym w Polsce. Jest to więc relacja dość świeżych wydarzeń – pierwszej, wielkiej miłości i rozstania, przeplatana opisami dorastania i poznawania swojej tożsamości. Ludwik rezygnuje z tego uczucia i opuszcza Polskę, bo nie potrafi żyć w socjalistycznej opresji. Nie dla niego doktorat, bo nie ma pleców i odpowiedniego wsparcia, nie dla niego lawirowanie i kombinowanie, które poznaje dzięki Januszowi właśnie. Ten nie ma oporów, by przyjąć pracę w cenzurze. To on poznaje Ludwika ze swoimi wysoko postawionymi znajomymi. To młodzież, której dzięki ojcu dygnitarzowi nie brak niczego – są zachodnie samochody i alkohole, kolorowe stroje, bogate wnętrza, luz i zbytek. Narrator nie potrafi żyć w zakłamaniu, korzysta jednak ze wsparcia, by dostać paszport i zamyka za sobą polskie drzwi.

"Płynąc w ciemnościach" to opowieść o dorastaniu i odkrywaniu swojej tożsamości, to gejowska miłość w PRL-u, z politycznymi kulisami. Jędrowski stawia na metaforyczny język, dba o zgrabne porównania, ma pretensje do poetyckości, która ma zapewne stać w kontraście do siermiężnej rzeczywistości. Problem w tym jednak, że opis ówczesnej Polski jest jak z podręcznika dla cudzoziemców. Autor ślizga się po stereotypach i odhacza kolejne kratki z peerelowskiego binga – cenzura, policja, ulotki, kolega z partii, czyn społeczny. Nie widzę tu niuansowania, ale rozumiem, że to książka pisana dla czytelniczki spoza Polski i taki obraz kraju jest wystarczający. Zapewne gdybym nie była Polką, kupiłabym go bez problemów i zakładam, że wiele razy tak się dzieje, gdy czytam książki z mniej znanych mi krajów, mające tło historyczne, nawet tylko to schematyczne. 

Moim drugim problemem z tą książką jest to, że nie wzbudziła we mnie żadnych emocji. Nie kibicowałam Ludwikowi, nie czułam go jako postaci, nie rozważałam wraz z nim sytuacji i nie zagłębiałam się w dylematach. "Płynąć w ciemnościach" trafia u mnie na półkę z lekturami, które niestety szybko ulecą z mojej pamięci.

Moja ocena: 3,5/6

Tomasz Jędrowski, Płynąć w ciemnościach, tł. Robert Sudół, 264 str., Wydawnictwo OsnoVa 2020.

poniedziałek, 24 sierpnia 2026

"Teściowa" Moa Herngren


 

Po lekturze "Rozwodu" sięgnęłam po kolejny tom cyklu, czyli po "Teściową". To jednak wcale nie jest cykl w stricte tego słowa znaczeniu. Nie ma tu tych samych bohaterów, nawet najmniejszej styczności – dla mnie to określenie okazało się więc być mylące. Nie umniejszyło to jednak odbiorowi książki. Herngren ponownie postawiła na sprawdzony sposób – pokazuje rodzinę z wszystkimi relacjami międzyludzkimi, oddając głos różnym zaangażowanym osobom. 

Åsa samotnie wychowała Andreasa po tym, jak zostawił ją partner. Matka i syn tworzyli zgraną drużynę i mimo wielu trudności Åsa ma poczucie, że dobrze wychowała syna. Wszystko się jednak zmienia, gdy Andreas związuje się z Josephin, córkę przyjaciółki Åsy. Jospehin ma dość trudny charakter, trudno z nią nawiązać więź, a sytuacja się komplikuje, gdy para ze względu na zmianę mieszkania tymczasowo wprowadza się do Åsy. Ta próbuje bliżej poznać przyszłą synową, ale trafia na mur. Z jej perspektywy poznajemy całą sytuację, dalsze losy pary, szczególnie po narodzinach wnuka. Następnie swoją perspektywę przedstawia Andreas, Jospehin, ale i były partner Åsy.

Herngren ponownie tak prowadzi narrację, że czytając perspektywę każdej z osób, jesteśmy skłonni przyjąć jej stronę i rozumiemy jej punkt widzenia. Gdy jednak cały obraz rodziny układa się i wszystkie puzzle wskakują na swoje miejsce, perspektywa się zmienia. Już wiadomo, że nic nie jest czarno-białe, jak chcemy wierzyć, że nikt nie jest bez winy, ale i też, że nie warto podejmować ostateczne decyzje i zatrzaskiwać furtkę na zawsze. Warto powalczyć o kompromis i nie przypisywać innym tylko i wyłącznie złej woli. 

Szwedka ponownie pokazała, jak świetnie obrazuje zwykłe rodziny, rozmowy, a przede wszystkim, jak rodzą się konflikty. Umiejętnie wskazuje na błahostki, które mogą zadecydować o całej relacji, ale też na brak elastyczności w układaniu sobie życia z innymi. Zwykłe kwestie, które dotyczą wszystkich z nas, zwykłe błędy, którzy wszyscy popełniamy.

Moja ocena: 5/6

Moa Herngren, Teściowa, tł. Wojciech Łygaś, 384 str., Wydawnictwo Albatros 2024.

niedziela, 23 sierpnia 2026

"The Circle of Karma" Kunzang Choden


Tsomo rodzi się jako trzecie dziecko na bhutańskiej prowincji. Jej ojciec jest lamą, nauczycielem i praktykującym buddystą, matka zajmuje się domem. Przy porodzie dwunastego dziecka matka umiera, a Tsomo jako najstarsza córka zajmuje się domem i rodzeństwem. Jeśli wcześniej miała jakieś marzenie o nauce czytania i pisania, to w tym momencie rozsypuje się ono w proch. Dziewczynka ma mnóstwo obowiązków, na takie fanaberie nie ma czasu. Zresztą bhutańskie społeczeństwo zasadza się, cóż za niespodzianka, na władzy mężczyzn. Tsomo doświadczy tego boleśnie, gdy podczas wyprawy do świątyni, by zapalić lampkę dla zmarłej matki, poznaje mężczyznę. Teraz stanie się, chcąc nie chcąc, jego niemal własnością. Choden opisuje dalsze losy Tsomo, która opuszcza wioskę, wyrusza w daleką pielgrzymkę, dociera do Indii, związuje się z kolejnym mężczyzną, choruję i w końcu zostaje zakonnicą. Wciąż i wciąż skazana jest na wolę i łaskę mężczyzn, a wszystkie niepowodzenia przypisuje złej karmie. Tsomo jest głęboko wierzącą buddystką, wiara daje jej oparcie, a tłumaczenie przeciwności losu karmą, pociechę. 

To nie jest książka, której akcja dzieje się w zamierzchłych czasach. Choć autorka nie podaje czasu akcji, można się domyślić, że to XX wiek. Bhutan się rozbudowuje, powstają drogi, pojawiają się pierwsze auta, podróżuje się pociągami. Stare lokalne stroje są w cenie u zbieraczy z zagranicy, a w Indiach mieszka wiele Bhutańczyków, którzy trzymają się razem. Ta książka jest pierwszą napisaną po angielsku powieścią przez Bhutankę. I to widać. Na początku miałam wrażenie, że autorka za bardzo poszła w styl przewodnikowo-informacyjny. Opowiada wprawdzie o życiu Tsomo, ale przy okazji opisuje bhutańskie rytuały, stroje, zwyczaje, potrawy. Owszem, jest to bardzo cenne, po to zresztą po tę książkę sięgnęłam, ale miałam poczucie, że to powieść pisana dla cudzoziemki. Gdy doczytałam, że ta książka została napisana do angielsku, moje poczucia się potwierdziły. Nie sądzę bowiem, że Bhutanka tak dokładnie opisywałaby te kwestie lokalnym czytelniczkom. 

Dzięki temu podejściu miałam jednak możliwość naprawdę drobiazgowo poznać lokalny koloryt, ale i różnice z krajami ościennymi, nieco problematyki politycznej (Tybet), a w końcu kulturę i mentalność Bhutanek. Nie jest to jednak powieść tylko informacyjna, losy Tsomo mnie wciągnęły i poruszyły, a także skłoniły do smutnych wniosków na temat wszechobecności mizogini i patriarchatu. 

Moja ocena: 4/6

Kunzang Choden, The Circle of Karma, 316 str., Penguin Global 2005.