Sydonia von Borck – szlachcianka ze starego pomorskiego rodu, niby uprzywilejowana, a jednak skazana na tułaczkę. Jako młoda dziewczyna zostaje wysłana na dwór książąt pomorskich, gdzie oczarowuje swoją urodą książęcego syna. Jako że ród Borcków zubożał i nie odgrywa już takiej roli jak niegdyś, takie małżeństwo byłoby mezaliansem. Sydonia więc paradoksalnie cieszy się, gdy musi wrócić na rodzinny zamek w Strzmielach. Przyczyną jest jednak śmierć matki, a Sydonia wraz z siostrą Dorotą zostaje na łasce brata. Ten nie ma jednak zamiaru łożyć na siostry, fundować im posagu i utrzymywać darmozjadki, więc rozpoczyna się ich tułaczka po krewnych. Kobiety przenoszą się z domu do domu, a Sydonia rozpoczyna walkę o spadek. W XVI wieku nie każda kobieta potrafi pisać i nie każda ma odwagę walczyć o swoje. W zasadzie mało która ją ma, więc pozwy Sydonii stają się słynne. Ona nie ustaje w staraniach, by zabezpieczyć swój byt, aż jako stara kobieta zostaje oskarżona o czary.
Sydonia to postać autentyczna, co ciekawe zachowały się akta z jej pozwami przeciwko bratu, a także z procesu o czarownictwo. Elżbieta Cherezińska stworzyła na ich postawie powieść fascynującą i wspaniałą. To oczywiście żadne zaskoczenie, bo jej talent cenię od dawna. Mało kto potrafi stworzyć tak pasjonujące powieści historyczne jak ona. Podziwiam jej fantazję i wyobraźnię, dzięki którym wypełnia luki w aktach i przekazach historycznych. Jej Sydonia to postać z charakterem, spójna i autentyczna, podobnie ma się z licznymi, bardzo licznymi!, postaciami pobocznymi. Ta powieść przenosi w przeszłość i odmalowuje szesnastowieczny i siedemnastowieczny świat, bo to nie tylko życie Sydonii, ale problemy dynastyczne, wojny, miasta, codzienność, stroje, potrawy, przekonania!
To oczywiście także powieść o silnej i mądrej kobiecie, której inteligencja i brak niewieścich cnot, choćby skromności, są solą w oku mężczyzn. Opis procesu i traktowania potencjalnych czarownic wzbudził we mnie tyle emocji, że odczuwałam je wręcz fizycznie. Nie jest to jednak wypadek jednostkowy, Cherezińska pisze tak, że zawsze dotyka we mnie emocjonalnej strony, a odmalowane przez nią sceny pozostają we mnie na długo.
Cherezińska postawiła tu narrację pierwszoosobową, Sydonia relacjonuje więc swoje życie i czytelniczka jej wierzy. Pod koniec jednak ujawnia wiele szczegółów, które wcześniej zataiła. Początkowo ta koncepcja mi się nie podobała, ale z czasem ją doceniłam. Dzięki niej autorce udało się utrzymać napięcie, a i wprowadzić element zaskoczenia i niepewności co do prawdziwej natury Sydonii.
Moja ocena: 5/6
Elżbieta Cherezińska, Sydonia. Słowo się rzekło, 584 str., Wydawnictwo Zysk i s-ka 2023.






