środa, 6 maja 2026

"My Abandonment" Peter Rock


 
"My Abandonment" to to opowieść o trzynastoletniej dziewczynie, która wraz z ojcem mieszka na obszarze ochrony przyrody w Oregonie. Żyją tak już około czterech lat, a przebywanie w dziczy pozwoliło im nabrać niezwykłych umiejętności adaptacyjnych i współżycia z naturą. Oboje potrafią wtopić się w krajobraz, obserwować z bliska zwierzęta, zbudować kryjówki niewidoczne dla normalnego śmiertelnika, rozpoznawać sygnały zwierząt, czytać las i naturę. Dziewczyna wydaje się być kompletnie zaadaptowana do takiego życia i pogodzona z nim, ale zdarzają się momenty, w których obserwuje inne osoby i dzieci.

Gdy pewnego dnia ojca i córkę łapie policja, ich życie początkowo się zmienia. Podczas testów psychologicznych okazuje się, że Caroline jest bardzo mądra, dobrze wykształcona, a ojciec zadbał o to, by miała szeroką wiedzę z wielu dziedzin. Dziewczynka zaskakuje psycholożkę swoją inteligencją i dojrzałością.
Ta historia nie potoczy się jednak tak, jak mogłabym się spodziewać czytelniczka. Oczywistym jest, że ojciec cierpi na zespół stresu pourazowego, że po wojnie nigdy nie doszedł do siebie, a po nocach śni mu się dźwięk helikopterów. To on jest głównym motorem tego, żeby uciekać i odnajdywać szczęście na łonie natury, z dala od innych, a dziewczynka tylko mu towarzyszy i przyjmuje ten styl życia.

Z czasem na kolejnych kartach powieści dowiemy się, jakie były wcześniejsze losy tej dziewczyny, ale bez szczegółów, bo to raczej opowieść o tym, jak ważną rolę w naszym życiu odgrywa wychowanie i otoczenie. To powieść o roli natury, o ciszy, o poszukiwaniu spokoju, o opuszczeniu cywilizacji i o tym, jak na nasz dalszy los, szczególnie w przypadku dziecka, wpływają wybory rodziców. Autor stawia tu pytanie, na ile jesteśmy w stanie ukształtować dziecko i jaką rolę wybrany sposób życia będzie odgrywał w jego przyszłym życiu.

To bardzo ciekawa powieść, która nie tylko jest refleksyjna i skłaniająca do przemyśleń, ale też wciągająca. Przyznam, że zafrapowały mnie losy Caroline i jej ojca, a otaczająca je nuta tajemnicy dodała tej powieści dodatkowego dreszczyku emocji.

Moja ocena: 5/6

Peter Rock, My Abandonment, 240 str., Mariner Books 2018.

poniedziałek, 4 maja 2026

"Ostatnia wizyta" Jacek Ostrowski


 

Tym tomem kończę Serię na F/Aktach i jest to zakończenie niestety mało satysfakcjonujące. Książka Ostrowskiego jest zdecydowanie najsłabsza w tym cyklu. Autor rozpracowuje historię porwania lekarki Stanisławy Krzemińskiej z perspektywy sprawcy. To drobiazgowy opis Zbigniewa Pielacha – Ukraińca, współpracownika KGB, doświadczonego mordercy, który dla pieniędzy zrobi wszystko. Ostrowski relacjonuje, jak Pielach terroryzuje żonę, boryka się z problemami finansowymi i napadami gniewu, jak umiejętnie ma w garści wszystkie ważne w Koninie osoby, jak za pomocą szantażu i presji potrafi manipulować ludźmi. Gdy po latach odzywa sie do niego major z KGB nie na wyboru i zaczyna planować porwanie lekarki. 

Autor dokonał ogromnej pracy śledczej, widać, że przeczytał wiele akt, ale i dokumentów z epoki. Jego drobiazgowe opisy kolejnych dni zabójcy są bardzo autentyczne, czytelniczka zostaje wręcz zasypana kolorytem lat 70., co samo w sobie jest bardzo dobrym zabiegiem, niemniej z czasem czułam przesyt, bo gdzieś umykała mi istota tej książki. Owszem Ostrowskiemu udało się świetnie naszkicować portret psychologiczny zabójcy i jego żony, niestety uczynił to tak prostym językiem, że czułam się, jakbym czytała wypracowanie.

Mimo tych wad doceniam pracę badawczą autora oraz przedstawienie dotąd mi zupełnie nieznanej sprawy – najbardziej jednak żałuję, że ta seria nie doczekała się kontynuacji.

Moja ocena: 4/6

Jacek Ostrowski, Ostatnia wizyta, 300 str., Wydawnictwo Od deski do deski 2017.

niedziela, 3 maja 2026

"Trzeci kraj" Karina Sainz Borgo


Trzeci Kraj to miejsce pomiędzy – między państwami, między bytami, między jawą a snem, między życiem a śmiercią, między sprawiedliwością a przemocą. Książkowy Trzeci Kraj mieści się gdzieś w Ameryce Południowej, przy granicznej rzece, jest nielegalny i jest cmentarzem. Bo podczas ucieczki ludzie mrą jak muchy. I gdzieś trzeba ich chować. Problemem jest brak miejsca, przemoc, bezprawie, korupcja, głód, rozpacz. Visitación Salazar nic sobie z tego nie robi. Ta ponad sześćdziesięcioletnia kobieta zaznała wiele i wie, że nie ma co czekać, trzeba brać sprawy w swoje ręce. To ona pomaga zrozpaczonym bliskim godnie pochować ciało. To do niej dociera Angustias Romero z dwójką maleńkich dzieci w kartonach po butach. I je trzeba pochować, chłopcy nie przeżyli ucieczki przed zarazą. Ich ojciec wprawdzie ją przeżył fizycznie, ale jest bierny i milczący. To Angustias troszczy się o pochówek i zostaje u Visitación, przechodząc przemianę z cichej i lękliwej kobiety w postać silną i zdecydowaną. Te dwie kobiety stają na przeciw lokalnej władzy, która nie dała zezwolenia na cmentarz, którą kontrolują bojówki, a jej główną motywacją są pieniądze.

Karina Sainz Borgo w krótkich ustępach opowiada tę naznaczoną przemocą historię, przypominając, jak ważnym problemem jest migracja i że może ona dotknąć każdego z nas. W tej powieści nie znamy dokładnego miejsca ani przyczyny (bliżej nieokreślona zaraza), co czyni ją bardzo uniwersalną. Autorka przypomina, jak sytuacja kryzysowa sprzyja eskalacji przemocy, głównie skierowanej przeciwko kobietom. To zresztą właśnie one dbają o byt, o przetrwanie i z powodu tego najbardziej ryzykują życiem. Mężczyźni są tu zawsze postaciami negatywnymi, skupionymi na sobie, skorumpowanymi, tchórzliwymi. 

"Trzeci Kraj" to powieść bardzo sugestywna, poruszająca, która nie daje zbyt wiele nadziei, choć pokazuje, że kobieca solidarność potrafi wiele zdziałać. Trzeci Kraj jednak będzie istniał, będzie pożerał ludzi i ich życia, pozostanie w ich sercach i uysłach.

Za przekazanie egzemplarza tej książki bardzo dziękuję wydawnictwu.

Moja ocena: 5/6

Karina Sainz Borgo, Ttzeci Kraj, tł. Adam Elbanowski, 269 str., Noir Sur Blanc 2026.

sobota, 2 maja 2026

Podsumowanie kwietnia 2026

 


Po słabym marcu, kwiecień był czytelniczo bardzo dobry! Przeczytałam i wysłuchałam aż 18 książek. Na kluby czytelnicze przeczytałam cztery książki, z półki aż dziewięć pozycji, ponadto udałam się do kolejnego nowego kraju, czyli Arabii Saudyjskiej. ⁣⁣
⁣⁣
W sumie odwiedziłam dziewięć krajów i czytałam dobrze lub bardzo dobrze. Najmniej przypadły mi do gustu "Księga łabędzi" oraz "Oto słońce". 

Przeczytane książki: 18

Liczba stron: 5134

Przeczytane książki:

– "Gdzie indziej" Yan Ge
– "Wejście" Stefan Hartmans
– "Oto słońce" Gunnhild Øyehaug
– "The Diver's Clothes Lie Empty" Vindela Vida
– "Mit kalter Hand" Michael Tsokos
– "Saudyjka za kierownicą" Manal asz-Szarif
– "Die Kieferninseln" Marion Poschmann
– "Mord an der Algarve" Carolina Conrad
– "Kiedyś sobie wszystko opowiemy" Daniela Krien
– "O tyranii" Timothy Snyder
– "Karawele" Antómio Lobo Antunes
– "Księga łabędzi" Alexis Wright
– "Helena Wiktoria. Szlajfki" Katarzyna Witerscheim
– "Helena Wiktoria. Kusiki" Katarzyna Witerscheim
– "Helena Wiktoria. Ymocyje" Katarzyna Witerscheim
– "Rebeka" Daphne du Maurier
– "Czesanie kota" Jane Campbell



Po słabym marcu, kwiecień był czytelniczo bardzo dobry! Przeczytałam i wysłuchałam aż 18 książek. Na kluby czytelnicze przeczytałam cztery książki, z półki aż dziewięć pozycji, ponadto udałam się do kolejnego nowego kraju, czyli Arabii Saudyjskiej. ⁣ ⁣ W sumie odwiedziłam dziewięć krajów i czytałam dobrze lub bardzo dobrze. Najmniej przypadły mi do gustu "Księga łabędzi" oraz "Oto słońce". Zapraszam was do podzielenia się waszymi kwietniowymi odkryciami!⁣

piątek, 1 maja 2026

"Czesanie kota" Jane Campbell


Stare kobiety zazwyczaj nikogo nie interesują. Są ciężarem, problemem, z którym "coś" trzeba zrobić. Tymczasem one mają tego świadomość, ale i mądrość, która pozwala im wiele akceptować, podejmować w tych ograniczonych ramach decyzje, przeżywać na nowo, odnajdywać skrywane namiętności, a nawet decydować o własnej śmierci. 

Jane Campbell jest w wieku swoich bohaterek, a ten zbiór opowiadań to jej debiut. Bardzo udany debiut, dodam. Wszystkie opowiadania napisane są pięknym językiem, zachwycają wyrafinowanym humorem, metaforami, celnością opisów. Podobnie jest z pomysłami na każde z nich – autorka wprawdzie kręci się w podobnym zakresie tematów, lecz każdy tekst naświetla inny aspekt, a wiele zakończeń było dla mnie zaskakujących. Campbell podejmuje takie tematy jak seksualność, zależność, odejmowanie sprawczości, niedocenianie i upupianie osób starszych. Wiele tu smutnych emocji, ale przy tym miałam poczucie, że autorka wyposaża swoje bohaterki w poczucie pogodzenia, pozwala im odnajdywać swoją ścieżkę. 

To zaskakująco dobry zbiór, absolutnie zachwycił mnie na płaszczyźnie językowej, doceniam też bohaterki, których w literaturze zdecydowanie za mało. jedynym minusem jest epilog, który sprawia wrażenie szkolnej rozprawki, analizującej opowiadania. Mnie taki łopatologiczny wykład potrzebny nie był.

Moja ocena: 5/6

Jane Campbell, Czesanie kota, tł. Dobromiła Jankowska, 192 str., Wydawnictwo Pauza 2026.

czwartek, 30 kwietnia 2026

Stosikowe losowanie – maj 2026

 


McDulka wybiera numer książki dla Marty (w stosie 169 książek) – 111
Marta wybiera numer książki dla Katarzyny (w stosie 17 książek) – 17
Katarzyna wybiera numer książki dla Gucimal (w stosie 17 książek) – 7
Guciamal wybiera numer książki dla ZwL (w stosie 1250 książek) – 105
ZwL wybiera numer książki dla Anny (w stosie 247 książek) – 219
Anna wybiera numer książki dla Agnieszki Baby Jogi (w stosie 52 książki) – 12
Agnieszka wybiera numer książki dla Manii (w stosie 47 książek) – 15
Mania wybiera numer książki dla McDulki (w stosie 250 książek) – 127

"Nigdy nie byłaś Żydówką. Sześć opowieści o dziewczynkach w ukryciu" Anna Bikont


Sześć dziewczynek, które cudem, ale i wysiłkiem wielu osób przetrwały Holokaust. Każda z nich pochodziła z innego środowiska, miała inny start, stopień znajomości języka polskiego, możliwości przetrwania. Żadna z uratowanych nie znalazła poczucia szczęścia po wojnie. 

Bikont przedstawia sześć życiorysów, rozmawia z niektórymi z bohaterek, z ich rodzinami i przyjaciółmi, cytuje listy, pokazuje fotografie, próbuje zrozumieć decyzje i powojenne koleje losu. Gdy tylko może dopuszcza te kobiety do głosu. Tak jak różne są te kobiety, tak odmienne mogły być losy wojenne – kryjówki w domach, lasach, stogach, pomoc bliskich lub przerażająca samotność, zawsze niepewność, głód, przemożny lęk, często rezygnacja. Powojenne losy też są różna – w Polsce lub zagranicą, ale wszystkie naznaczone traumą i smutkiem. 

O Holokauście można przeczytać wszystko i wciąż odnajdywać inną perspektywę. Bikont zdecydowanie ma talent do odnajdywania takich nowych punktów, jej osobiste podejście do swoich bohaterek zawęża soczewkę i pokazuje tę zwykłą stronę codziennych zmagań w trakcie i po wojnie. Autorka jest tu widoczna, wspomina swoje próby kontaktu, rozmowy, ale nie jest to obecność zacieniająca meritum. 

Pięć z tych opowieści pochłonęłam jednym tchem, tylko jedną uważam kompozycyjnie za mniej udaną – tę o Małce i Wojdowskim, którą odebrałam jako zbyt chaotyczną. Niemniej to kolejna świetna pozycha spod pióra Bikont, zdecydowanie warta lektury.

Moja ocena: 5/6

Anna Bikont, Nigdy nie byłaś Żydówką. Sześć opowieści o dziewczynkach w ukryciu, 248 str., Wydawnictwo Czarne 2023.

wtorek, 28 kwietnia 2026

"Rebeka" Daphne du Maurier




Bezimienna bohaterka jest młodą kobietą, która straciła rodziców i zarabia na życie jako guwernantka bogatej Amerykanki. Podczas pobytu w Monte Carlo panie spotykają Maximiliana de Wintera, bogatego wdowca, właściciela słynnej posiadłości Manderley. Gdy chlebodawczyni bohaterki zapada na grypę, ona spędza sporo czasu z Maximem, który w obliczu planowanego wyjazdu obu pań, oświadcza się. Młoda kobieta godzi się na ten związek i zamieszkuje w legendarnym Manderley. Szybko okazuje się, że w posiadłości wciąż żywy jest duch poprzedniej żony Maxima – Rebeki. Nieśmiała, młoda dziewczyna ma trudności z objęciem nowej roli, szczególnie że pochodzi z innej sfery. Aklimatyzacji nie ułatwia jej ani mąż, ani zarządczyni domu, która hołubi zmarłą pierwszą żonę. Rebeka była bowiem piękna, zaradna, błyskotliwa, olśniewająca, towarzyska. Jednym słowem była wszystkim tym, czym nowa żona nie jest. Kobieta pozwala wepchnąć się w rolę kopciuszka, a Rebeka staje się dla niej niedoścignionym wzorem. 

Daphne du Maurier w swojej powieści stworzyła kilka wspaniałych portretów psychologicznych. To bowiem nie tylko główna bohaterka czy Rebeka, ale i pani Danvers, sam Max oraz kilka postaci pobocznych jest świetnie zarysowanych. ta powieść uwodzi jednak przede wszystkim atmosferą i bogatą symboliką – narracji wciąż towarzyszy nutka grozy, niepokoju, tajemniczości, zresztą samo zakończenie było dla mnie zaskoczeniem. Ogromny ogród otaczający posiadłość, pobliskie morze, zmienna pogoda – są wspaniałym tłem, do którego sięga autorka, by budować atmosferę i podsuwać klucze interpretacyjne. 

Mimo że ta powieść powstała w latach 30. XX wieku wciąż świetnie się czyta. Jak wspomniałam, zakończenie mnie zaskoczyło, ale właściwie cała akcja była wciągająca. Po skończeniu lektury wróciłam do początku, by jeszcze lepiej docenić klamrę, która domyka powieść i cały zamysł konstrukcyjny autorki. "Rebeka" to zdecydowanie powieść klasyczna, do której warto wrócić.

Moja ocena: 5/6

Daphne du Maurier, Rebeka, tł. Eleonora Romanowicz-Podolska, 448 syt., Wydawnictwo Albatros 2021.