sobota, 28 lutego 2026
"Fatum i furia" Lauren Groff
Stosikowe losowanie – marzec 2026
piątek, 27 lutego 2026
"Płomienie" Daniela Krien
czwartek, 26 lutego 2026
"Todesfrist" Andreas Gruber
środa, 25 lutego 2026
"Rana" Oksana Wasiakina
Bezimienna narratorka tej powieści to alter ego autorki – a jej opowieść zasadza się na śmierci matki. Ten tragiczny dla autorki/narratorki akt jest przyczynkiem do napisania książki. A jej treść obraca się wokół całego szeregu tematów. Na pierwszej linii jest więc śmierć matki, która umiera na raka, a Oksana towarzyszy jej w ostatnich dniach. Na kilka dni przed śmiercią umieszcza matkę w hospicjum, zanim to jednak uczyni śpi z nią na małej kanapie w niewielkim mieszkaniu. Wasiakina opisuje proces umierania, ale stopniowo poznajemy też dotychczasowe życie z matką, jej licznych partnerów, przeprowadzki w ramach Syberii, historię choroby. Autorka jednak wraca wciąż i wciąż do aktu umierania. Powtarza te same sceny, podobne zdania jak mantrę, wprowadzając wręcz medytacyjny klimat. Narratorka oswaja tę nową sytuację, brak matki, wchodzi w proces odpępowiania się. A w przebiegu tych mentalnych przemian zahacza o wiele tematów, szczególnie o swoją tożsamość.
Wasiakina jest lesbijką, jej powieść, część tryptyku, jest w Rosji aktualnie niedostępna, czego dowiedziałam się z bardzo ciekawego posłowia tłumaczki. Swoją tożsamość rozkłada tu więc na czynniki pierwsze – opisuje swoje pierwsze fascynacje, nieudane próby zbliżania się do koleżanek, odkrywanie seksualności, porażki i upadki. Dużo tu szczerości, zagubienia, sensualności.
Innym kompleksem tematycznym jest tu pamięć – pamięć wydarzeń z dzieciństwa, które autorka rekonstruuje, przytaczając pojedyncze sceny, zresztą w całej książce brak jest chronologii.
"Rana" jest książką trudną w lekturze, Wasiakina nie ułatwia czytelniczce odbioru i ma tego świadomość, co nawet wyraża wprost, bo autorka jest w tej powieści bardzo obecna. Rosjanka miesza style, wplata wiersze, eseje, poemat, zupełnie nie trzyma się chronologii, nie tłumaczy takich wyborów, skupia się na rozdrapywaniu rany, a my możemy jej tylko towarzyszyć w nieskoordynowanych myślach, w trudnej drodze pożegnania z matką i odnajdywania swojej tożsamości.
Nie mogę powiedzieć, że lektura "Rany" mnie usatysfakcjonowała. Było w tej książce wiele wspaniałych fragmentów, ale jej kompozycja była dla mnie męcząca, a czasem wręcz uciążliwa.
Moja ocena: 4/6
Oksana Wasiakina, Rana, tł. Agnieszka Sowińska, 280 str., Wydawnictwo Marpress 2025.








