poniedziałek, 10 sierpnia 2026
"Rozwód" Moa Herngren
piątek, 7 sierpnia 2026
"The Pearl Thief" Noor Al Noaimi
Szukając literatury z Bahrajnu trafiłam na tę nowelkę, którą nie dość, że łatwo mogłam kupić, to jej autorką jest kobieta, co dla mnie zawsze jest atutem. Noor Al Noaimi przenosi czytelniczkę w bliżej nieokreśloną przeszłość. Hassan mieszka z rodzinami i ima się różnych prac, by utrzymać rodzinę. Gdy jego chlebodawca wyrzuca go, bo upadając z palmy, zniszczył cały plon daktyli, mężczyzna jest zrozpaczony. Znajomy opowiada mu o pracy przy połowie pereł. To bardzo niebezpieczne zajęcie, śmiałkowie zeskakują ze statku i szukają pereł na dnie morza, ale zapłata jest dobra. Hassan nie potrafi pływać, ale decyduje się podjąć wyzwanie, co wywołuje rozpacz u rodziców. Gdy wyrusza do pracy, żegnają go niemal jak umarłego.
Ta krótka nowelka pokazuje warunki życia w Bahrajnie, prawdopodobnie kilkadziesiąt lat temu. To ciekawa kreacja, interesująca dla mnie, po to sięgam przecież po literaturę z różnych zakątków świata. Niestety to bardzo krótki tekst, postaci nie są zbyt rozbudowane, a język dość prosty. Nie mam poczucia, że poznałam literaturę tego małego wyspiarskiego kraju, zresztą na ile można ją w ogóle po jednej nawet długiej książce poznać?
Moja ocena: 3/6
Noor Al Noaimi, The Peral Thief, 30 str., Robin Barratt 2015.
środa, 5 sierpnia 2026
"Żywe istoty" Iida Turpeinen
Vitus Bering szukał drogi z Azji do Ameryki Północnej, ale utknął gdzieś między Kamczatką i Alaską, a wraz z nim badasz Georg Steller. W 1741 roku życie na bezludnej wyspie oznaczało niemal pewną śmierć. Chyba że znajdzie się jakieś pożywienie i wybuduje łódź. Tym pożywieniem mogą stać się na przykład dziwne zwierzęta, żyjące u wybrzeży i żywiące się trawą morską. To pierwsze spotkanie człowieka z krową morską, która tak zafascynowała Stellera, że próbował ją zbadać. Z jego zapisków wiele nie przetrwało, ale owo zwierzę przed długi czas nosiło przydomek od imienia badacza. Niewiele później krów morskich już nie było, a ich nieliczne kości stały się tak pożądane jak niemal złoto. Około sto lat później nowy gubernator Alaski, Johan Furuhjelm, próbuje udowodnić, że to ziemia bogata i warta zachodu, a jednym ze sposobów jest odnalezienie szkieletu krowy. Równocześnie w Finlandii tworzy się wielkie kolejce szkieletów, ptasich jaj i innych zwierząt, powstają muzea, publikacje, rysunki. Kolejnych sto lat później John Grönvall wraz z braćmi zabiega o stworzenie ptasiego rezerwatu na jednej z fińskich wysp, później staje się specjalistą od ptaków, zajmuje się rekonstrukcją jaja wybitej doszczętnie alki wielkiej, aż w końcu w jego ręce trafia szkielet krowy morskiej.
Owo łagodne, wielkie zwierzę staje się kanwą tej opowieści. Nikt nie wie, jak dokładnie krowa wyglądała, jakie miała zwyczaje i jak żyła, ale Turpeinen czyni ją wielką królową tej powieści i przyczynkiem do zrelacjonowania historii kilku wielkich odkrywców, botaników i naukowców. Oraz ich żon, rodzin, ale i ukazania ówczesnego świata, realiów życia, sposobu przemieszczania się i zdobywania okazów. To wreszcie opowieść o stosunku do rdzennych mieszkańców danych okolic, tu szczególnie Alaski. Najważniejszym jednak tematem jest tu zagłada zwierząt. Beztroska ludzi, wybijanie dla zabawy, mordowanie dla samego mordowania, niszczenie kolejnych gatunków. Trudno o tym czytać ze spokojem, co ja mówię, czułam złość i obrzydzenie, szczególnie że niektóre z tych praktyk istnieją do dziś.
Książka Turpeinen ma spokojny rytm, nie ma tu zwrotów akcji i fajerwerków, to w zasadzie reportaż ubrany w szaty powieści. "Żywe istoty" spełniły moje oczekiwania – sporo się dowiedziałam i spędziłam wiele czasu na dalszym rozkminianiu krowy morskiej, choć nie słyszałam o niej pierwszy raz (miałam nawet okazję wiele lat temu widzieć manaty).
Moja ocena: 5/6
Iida Turpeinen, Żywe istoty, tł. Sebastian Musielak, 304 str., Wydawnictwo Poznańskie 2025.
wtorek, 4 sierpnia 2026
"Masło" Asako Yuzuki
Masako Kajii wzburzyła opinię publiczną. Ta kobieta uwodziła kochanków swoim kunsztem kulinarnym, gotowała im wyrafinowane potrawy, a następnie mężczyźni ginęli. Policja podejrzewa, że Masako przyczyniała się do tych śmierci, więc kobieta czeka w areszcie na rozprawę. Ta sprawa interesuje Rikę, dziennikarkę, która pracuje w znanym tygodniku. Jako że jest kobietą, nie pisze sama artykułów, ale prowadzi do nich research. Zafascynowana postacią Kajii pisze do niej list i jako jedyna dziennikarka zostaje zaproszona do rozmowy. Ten kontakt będzie dla Riki początkiem zmian.
Dotychczas zabiegana kobieta nie przywiązywała żadnej wagi do jedzenia, żywiła się gotowcami jedzonymi w biegu, w domu nie miała nawet podstawowych urządzeń i sprzętów do gotowania. Rozmowy o potrawach były jednak jedyną metodą na skuszenie Kajii do wywiadu. Szybko jednak okazuje się, że to podejrzana pociąga w tej relacji za sznurki, a Rika poddaje się jej nakazom. Dziennikarka początkowo radziła się swojej przyjaciółki ze studiów Reiko i to właśnie ona podrzuciła pomysł z rozmowami o przepisach, z czasem jednak relacja między kobietami słabnie.
Rika całkowicie wciąga się w analizowanie postawy Masako Kajii, gotuje potrawy, korzystając z jej przepisów, wyjeżdża w region, z którego ona pochodzi, rozmawia z jej rodziną i znajomymi, a przy okazji sama się zmienia. Przede wszystkim przybiera kilka kilogramów, co spotka się z niewybrednymi komentarzami, Rika jednak zaczyna akceptować siebie taką, jaka jest. Przywiązuje więcej wagi do uciech życia, ale też kusi się na głębsze refleksje na temat sytuacji kobiet w Japonii. Asako Yuzuki snując tę powieść, kusi się bowiem na opis wielu typowych zachowań i norm społecznych w Japonii. To w zasadzie cały wachlarz: są przyzwyczajenia jedzeniowe, wcale nie tak zdrowe, jakby się można spodziewać, jest komentowanie wyglądu i ocenianie według niego charakteru, szczególnie kobiet, jest kwestia wychowania dzieci oraz łączenia go z pracą i wiele innych kwestii. Dzięki temu, że autorka dokładnie opisuje wnętrza domów, rytm dnia, przeróżne zachowania, można sobie świetnie wyobrazić codzienne funkcjonowanie Japonek i Japończyków, które mimo dziesiątek lektur z tego kraju, wciąż jest dla mnie zaskakujące.
Wątek kryminalny nie jest w tej książce najważniejszy, w zasadzie wcale nie jest ważny. To raczej powieść o poznawaniu samej siebie, o akceptacji własnej osoby, odnajdywaniu ścieżki, zrozumieniu swoich potrzeb. Nie jestem jednak całkiem zadowolona z lektury – mam wrażenie, że mogłaby zostać przycięta, bo miejscami mi się dłużyła. Ponadto powieść nie wzbudziła we mnie emocji – wszystkie bohaterki i bohaterowie pozostawili mnie zupełnie neutralną wobec ich losów.
Moja ocena: 4/6
Asako Yuzuki, Masło, tł. Anna Wołcyrz, 520 str., Wydawnictwo Literackie 2024.
niedziela, 2 sierpnia 2026
Podsumowanie lipca 2026
Przeczytane książki: 17




.jpg)

