wtorek, 2 czerwca 2026
"Die Unschärfe der Welt" Iris Wolff
Stosikowe losowanie – czerwiec 2026
niedziela, 31 maja 2026
"Co chcesz powiedzieć światu" Martyna Wojciechowska
Autorka wybrała postaci nietuzinkowe, naznaczone ciężko przez los, bez ustanku walczące o lepsze jutro dla innych kobiet, głęboko zaangażowane w pomoc innym, wrażliwe na krzywdę, świadomie ekologicznie, po prostu dobre. Dzięki Wojciechowskiej poznałam odważne kobiety z Meksyku, Salwadoru, Libanu, Mauritiusa, Izraela, Ukrainy, USA, RPA, Kenii i Pakistanu. Autorka wybrała postaci różnorodne: strażaczkę, osobę niebinarną, gimnastyczkę bez nóg, aktywistkę ekologiczną, byłą seksworkerkę, więźniarkę skazaną za rzekomą aborcję, ultraortodoksyjną Żydówkę, która wyrwała się ze swojego środowiska i kosmetyczkę, która pomaga kobietom bez twarzy.
Nie sposób oceniać tę książkę pod względem treści, bo niewątpliwie każda z tych kobiet jest wyjątkowa, choć dwie historie były dla mnie nieco wątpliwe moralnie. Ocenić mogę natomiast jej styl i tu niestety byłam rozczarowana. Nie oczekuję oczywiście literackiego majstersztyku od publikacji tego typu, ale te opowieści były napisane tak prostym językiem, że miejscami miałam wrażenie, że aż celowo uproszczonym. Być może takie było założenie, być może autorka chciała w ten sposób trafić do szerokiego grona czytelniczek i czytelników, mnie niestety to trochę zraziło.
Nie żałuję tej lektury, ale nie skłoniła mnie ona do dalszych refleksji czy poszukiwań.
Moja ocena: 3,5/6
Martyna Wojciechowska, Co chcesz powiedzieć światu, 304 str., Wydawnictwo W.A.B 2022.
środa, 27 maja 2026
"Odrzucenie" Tony Tulathimutte
środa, 20 maja 2026
"Wyspa Krach" Ina Wyłczanowa
wtorek, 19 maja 2026
"Mock. Ludzkie zoo" Marek Krajewski
piątek, 15 maja 2026
"Przekleństwa niewinności" Jeffrey Eugenides
Powieść Eugenidesa należy już niemal do klasyki, do mnie trafiła w starszym z trzech polskich tłumaczeń dzięki aukcji charytatywnej. Pozwoliłam się więc przenieść do amerykańskiego miasteczka lat 70., o którym opowiada nam grupa chłopców. A właściwie mężczyzn, którzy wspominają swoje lata nastoletnie i fascynację siostrami Lisbon. To pięć nastolatek, które otacza aura tajemnicy. Ani nie są wyjątkowo piękne, ani mądre, nie wyróżnia ich żaden talent, mimo to ten kwintet przyciąga uwagę chłopców. Siostry zawsze pokazują się razem i wydają się tworzyć zamkniętą, tajemniczą grupę. Gdy najmłodsza z nich podejmuje pierwszą próbę samobójczą, fascynacja rośnie, a chłopcy po raz pierwszy odwiedzają dom Lisbonek. Ta zaaranżowana prywatka kończy się jak najgorzej, śmiercią najmłodszej z nich.
Niemal od początku wiemy, że z własnej ręki zginą wszystkie siostry, Eugenides pokazuje czytelniczce, jak do tego dojdzie. Opisuje stopniową degradację domu, życia rodzinnego, po tym, jak decyzją matki pozostałe siostry przestają opuszczać cztery ściany. To obraz społeczności, w której wszyscy wiedzą i nikt nic nie robi. To także obraz rodziny, w której ultrakonserwatywna, religijna matka narzuca swój porządek, nie akceptuje dojrzewania córek, a słaby ojciec ulega tym działaniom. Cztery pozostałe siostry tworzą swoistą symbiozę, poddają się rygorowi, nie podejmując żadnej konkretnej próby wyrwania się z domu.
Eugenides napisał tę powieść w latach 90., stylistycznie umieściłabym ją jednak dużo wcześniej. To dość monotonna narracja, która stawia na budowanie dusznej atmosfery niepokoju niż na wartką akcję. Autor nie daje tu żadnych odpowiedzi na temat przyczyn samobójstw sióstr, choć z perspektywy czytelniczki, przynajmniej na pierwszy rzut oka wydają się one oczywiste. Nie żałuję lektury, ale nie stałam się jej fanką. Doceniam kreację społeczności i nastroju, ale reszta mnie nie zachwyciła.
Moja ocena: 4/6
Jeffrey Eugenides, Samobójczynie, tł. Tomasz Bieroń, 192 str., Wydawnictwo Zysk i s-ka 2001.







