poniedziałek, 17 maja 2021

"Ciemność" Jozef Karika

 


Po lekturze Szczeliny zapragnęłam przeczytać wszystko, co wyszło spod pióra Jozefa Kariki. Od razu zakupiłam wszystkie jego dostępne w Polsce powieści, ale, jak to często bywa, musiały odleżeć swoje na czytniku. Na pierwszy ogień wzięłam Ciemność, która jednak nie zachwyciła mnie tak jak Szczelina

Owszem, ta powieść potwierdza, że Słowak jest mistrzem w kreowaniu atmosfery. I tutaj bardzo szybko czytelnik wpada w nastrój niepewności, podskórnego lęku, zagmatwania i osaczenia. Ale od początku.

Scenarzysta, który pisze teksty do słynnego serialu kłóci się z partnerką i spontanicznie wyjeżdża w góry do chaty, która od lat jest w posiadaniu rodziny. W tym spartańskim miejscu spędzał wakacje z rodzicami, a teraz zapragnął oderwać się od problemów, w spokoju napisać scenariusze do następnych odcinków i przemyśleć swój związek. Chata jest w górach, zasypana śniegiem, bo tuż tuż Boże Narodzenie i mieści się na kompletnym odludziu. Nawet telefon nie ma stałego zasięgu. Na początku wszystko układa się świetnie, do momentu, gdy bohater zakrapia swoje wrażliwe oczy i traci wzrok. Oślepiony zaczyna słyszeć i wyobrażać sobie niespotykane rzeczy. Szmery i szelesty stają się groźne, rozróżnienie dnia od nocy niemal niemożliwe, znalezienie jedzenia czy rozpalenie ognia ponad siły. Mężczyzna wpada niemal w obłęd, szczególnie gdy zaczyna podejrzewać, że jest śledzony przez tajemniczego mężczyznę w żółtej kurtce, który próbuje go zabić. 

Karika bardzo sugestywnie opisuje stopniowe popadanie w obsesję i obłęd, mistrzowsko oddaje psychikę bohatera i jego myśli. Proces samozaszczucia się, wpadania w szaleństwo oraz atmosfera niepokoju są obezwładniające. Po pewnym czasie czytelnikowi trudno odgadnąć, co jest prawdą a co wytworem wyobraźni oszalałego z lęku bohatera. Utrzymana w formie monologu książka wciąga jak korkociąg, nie sposób przerwać lekturę, a krwawe, bardzo krwawe sceny dodają thrillerowego smaczku. Co wrażliwsi mogą kilka razy powstrzymać odruch wymiotny, ja takie dosłowne opisy lubię. 

Nigdy nie czytałam namiętnie horrorów czy thrillerów, nie mogę prozy Kariki porównywać z twórczością mistrzów gatunku, ale mimo to odważę się wyrazić opinię, że w ten poczet można zaliczyć Słowaka bez żadnych wątpliwości. Cieszę się, że jeszcze nie przeczytałam wszystkich książek Kariki - dużo dobrego przede mną.

Moja ocena: 5/6

Jozef Karika, Ciemność, tł. Mirosław Śmigielski, Stara Szkoła 2020.

niedziela, 16 maja 2021

"Nüchtern" Daniel Schreiber

 


Na postać Daniela Schreibera zwróciłam uwagę na Instagramie, a konkretnie na niemieckich profilach bookstagramowych. Odkąd nie mieszkam w Niemczech, mam mniejsze pojęcie o tamtejsyzch czasopismach kulturalnych i literackich. Tymczasem Schreiber to znany dziennikarz, publikujący w tak ciekawych pismach jak Cicero, ale i w wielu znanych dziennikach i magazynach. I ten dziennikarski warsztat widać w tej książce, która nie jest powieścią, a raczej długim felietonem czy może esejem (trudno tu o jednoznaczną kwalifikację) o alkoholizmie. 

Schreiber szczegółowo opisuje swoje przeżycia na drodze do abstynencji. Nie jest to jednak tylko opis własnych doświadczeń, lecz rozprawa z tematyką alkoholizmu na poziomie globalnym. Pisząc to, mam na myśli wszelkie społeczne, socjologiczne i kulturowe aspekty konsumpcji alkoholu. Autor podchodzi do tematu szeroko, ukazując jak społecznie postrzegany i akceptowany jest ten temat oraz jaki to ma wpływ na osoby pijące lub te, które pić przestały. Niezrozumienie, żarty, bagatelizowanie są na porządku dziennym, żeby tylko wspomnieć najbardziej widoczny aspekt.
Schreiber świetnie analizuje problematykę picia alkoholu, poczynając od prohibicji, pierwszych grup AA po powszechne postrzeganie alkoholików w różnych społeczeństwach. Większość ludzi ma przed oczami automatycznie obraz zapitego człowieka śpiącego z ulicy, nie zdając sobie sprawy, jak powszechny to problem i jak dobrze i jak długo można go ukrywać. 

Autor stale powołuje się na swoje doświadczenia, czyniąc w ten sposób swoją książkę dużo bardziej wiarygodną. Opisuje swoje przeżycia i swoją drogę do rozpoznania choroby, przy okazji wspominając wielu znajomych z podobnym problemem (akceptowanym i rozpoznanym przez nich lub nie), a nawet sięgając szerzej, ukazując jak powszechny to problem w środowisku literacko-dziennikarskim. 

Książka Schreibera bardzo mnie poruszyła - ze względu na głęboko osobisty aspekt tej opowieści, ale także na powszechność alkoholizmu, który autentycznie może dotknąć każdego z nas, oczywiście jeśli w ogóle po alkohol sięgamy. Oprócz aspektu emocjonalnego, to bardzo pouczająca pozycja, która dosadnie i celnie rozprawia się z chyba najpowszechniejszym narkotykiem na świecie.

Moja ocena: 4/6

Daniel Schreiber, Nüchtern, 160 str., Hanser 2014.

piątek, 14 maja 2021

"Ein Himmel voller Raben" Jaroslav Seifert

 


Jaroslav Seifert to noblista poeta, więc miałam ciężki orzech do zgryzienia, wybierając jego książkę do przeczytania. Chciałam uniknąć poezji, bo bez bicia przyznaję, że ani jej nie umiem czytać, ani recenzować. Z drugiej strony w przypadku poety należy czytać te jego działa, które zostały uhonorowane. W końcu zdecydowałam się na wspomnienia, w których zamieścił też kilka wierszy. 

Dopiero po zakupie książki zorientowałam się, że to drugi tom, co jednak w niczym nie przeszkadzało, bo nie jest to chronologiczny dziennik, a raczej luźne, nie powiązane ze sobą wspomnienia. Nie jestem w stanie ocenić poezji, ale Seifert potrafi w prozę. Jego opowieści są bardzo plastyczne, zachwycające językowo, często urocze, a także dowcipne. Noblista pisze wiele o spotkaniach z innymi postaciami czeskiego świata literackiego - wspólnym pisaniu, wymienianiu poglądów, piciu, rozmowach, ale i o kolejnych pogrzebach przyjaciół. Bardzo dużo tu odwołań do polityki, ówczesnych wydarzeń oraz ich wpływu na życie literatów. Czech zamieszcza także wiele opisów Pragi, a zwłaszcza jego rodzinnego Žižkova i innych przez niego odwiedzanych rejonów. W przypadku stolicy są to wspomnienia szczególnie sentymentalne, pełne emocji. Mimo tych wszystkich niezaprzeczalnych zalet ta książka mnie nie zachwyciła, powiem szczerze, wymęczyłam ją. Główną przyczyną jest to, że nie jestem zupełnie zorientowana w czeskiej scenie literackiej opisywanego okresu. Nic mi nie mówią wymieniane nazwiska, wydarzenia, dyskusje, postaci. Zupełnie nic. Co więcej, by zrozumieć teksty Seiferta, ta wiedza jest jednak potrzebna. Nie mogłam się wyzbyć ciągłego wrażenia, że tracę świetną część znaczenia, dowcipu czy nawet pointy, nie potrafiąc umieścić tych opowieści w ramach kulturowych. Tym sposobem wspomnienia Seiferta, tak mocno osadzone w czeskich realiach, były dla mnie nudne. 

Jedynym pozytywnym aspektem tej lektury jest dla mnie fakt, że poznałam bliżej czeskiego noblistę, mam wyobrażenie o jego życiu i twórczości.

Moja ocena: 3/6

Jaroslav Seifert, Ein Himmel voller Raben, tł. Hans Gaertner, Paul Taussig, 311 str., Goldmann 1988.

piątek, 7 maja 2021

"Zwierzenie afrykańskie" Roger Martin du Gard

 


Ta niewielka nowelka francuskiego noblisty to literackie cudeńko. Lektura niezwykle fascynująca i uwodząca pięknym językiem. Konstrukcja tego utworu jest nieco przewrotna. To list autora do przyjaciela, który prosił go o tekst do swojego czasopisma. Autor przesyła mu więc wyciąg ze swojego dziennika z podróży. Był to rejs statkiem pocztowym z Afryki do Europy, podczas którego po raz drugi spotkał pewnego człowieka. Pierwsze spotkanie nastąpiło lata wcześniej w sanatorium w południowej Francji, gdzie ów człowiek opiekował się chorym na gruźlicę siostrzeńcem. Sam był księgarzem w dużym mieście w północnej Afryce, prowadził tam słynną księgarnię wraz ze swoim szwagrem. 

Po śmierci chłopca obaj mężczyźni utrzymywali sporadyczny kontakt listowny, aż do momentu przyjazdu autora do owego miasta w Afryce. Spędził tam sześć tygodni podczas których księgarz zorganizował mu wiele zajęć i wycieczek. Następnie udali się wspólnie w podróż do Europy. To właśnie długie godziny na pokładzie sprzyjały rozmowom i zwierzeniom. Wtedy po raz pierwszy księgarz opowiedział o swojej przeszłości. Te zwierzenia wracają do lat dzieciństwa i młodości, do wspomnień o ojcu i siostrze. Owa siostra, którą miał okazję poznać pisarz bardzo się zmieniła. Jako młoda dziewczyna była urodziwa, pełna werwy i energii. Małżeństwo uczyniło z niej stateczną, otyłą matronę, matkę wielu dzieci, która ciągle podjada łakocie. Stopniowo księgarz wyznaje, jaki związek łączył go z siostrą. 

Roger Martin du Gard wspaniale opisuje to spotkanie, opowieść księgarza - potrafi stworzyć bardzo intymny klimat, dobrać adekwatne słowa, zachwycić czytelnika. To jeden z nielicznych noblistów, którego utwór podobał mi się tak bardzo, że mam ochotę poznać inne jego książki.

Moja ocena: 6/6

Roger Martin du Gard, Das Geständnis, tł. Christoph Schwerin, 72 str., Manholt Verlag 1992.

czwartek, 6 maja 2021

"Radio Activity" Karin Kalisa

 

Powieść Karin Kalisy jest przewrotna. Nieobowiązujący początek nie zapowiada wcale tego, co wydarzy się później. Nastawiłam się na luźną opowieść o tworzeniu alternatywnego radia przez trójkę przyjaciół. Nora właśnie wróciła do Niemiec z USA, gdzie była tancerką. Do powrotu skłoniła ją nagła choroba matki. Jej mama pracowała jako reżyserka dźwięku, a Nora wychowała się niemal w studiu, więc w tej kwestii ma spora wiedzę. Jej koledzy natomiast mają wiele do zagrania (dosłownie, bo są muzykami) i powiedzenia, zwłaszcza Grischa - emigrant z Rosji. Ich celem jest poruszanie tematów zapalnych, niewygodnych, uczulanie na niesprawiedliwość świata. Gdy dostają dofinansowanie z Unii, znajdują współpracowników i zaufanych pomocników, radio rusza pełną parą i od razu zdobywa rozgłos.

Niebawem jednak okazuje się, że Nina ma jeszcze jeden plan. Tuż przed śmiercią mamy, dowiedziała się od niej o skrywanej przez lata tajemnicy. I właśnie ta tajemnica ma być jednym z zapalnych tematów, który chce poruszyć w jednym z quizów, z których zaczyna słynąć radio. Chodzi o kwestię przedawnienia w wypadku molestowania seksualnego. Ta sytuacja jest tak niedorzeczna, że Nora zdobywa sojusznika. Młodego prawnika, który musi odsiedzieć swoją praktykę w sądzie. Ta dwójka ukuje zaskakujący plan, którego celem będzie uczulenie całych Niemiec na ten fakt. Między te współczesne wydarzenia, Karin Kalisa wplata wspomnienia Nory z ostatnich chwil z matką. Jej opowieści o tym, co przydarzyło się jej, gdy była dzieckiem. Przedstawia je cudownie delikatnym, uczuciowym językiem. Opowieść matki to wybitny obraz traumy, próby wypowiedzenia niewypowiadalnego, przedstawienie nawiązywania najgłębszej relacji, jaka może połączyć matkę i córkę. Dla tego wątku warto, trzeba czytać tę poruszającą powieść. Autorce udało się w początkowo stricte rozrywkowej książce wpleść duży ładunek emocjonalny i uczulić na wielką niesprawiedliwość systemu prawnego Niemiec. 

Moja ocena: 5/6

Karin Kalisa, Radio Activity, 351 str., czyt. Wiebke Puls, Bonnevoice Hörbuchverlag 2019.

środa, 5 maja 2021

"Halibut na księżycu" David Vann

 


Jeśli się przeczytało Legendę o samobójstwie, warto sięgnąć po tę książkę. Dopełnia ona tamtą, dopowiada, ukazuje inną perspektywę. Tutaj głównym i jednym bohaterem jest Jim, który przylatuje do Kalifornii z Alaski, by podjąć ostatnią próbę pokonania depresji. Podejmuje ją jednak głównie na prośbę rodziny, bo nie widać w nim woli walki i chęci życia. Jego depresja jest tak głęboka, że nie sposób z nią już walczyć. 

Nie chcę tu pisać o depresji, bo zapewne każda chora osoba przeżywa ją inaczej, zachowuje się inaczej i ma inne sposoby na przetrwanie. Vann przedstawia tutaj dogłębny obraz depresji Jima, wchodzi w jego głowę, jego myśli, obdziera je z pozłotki i pokazuje z wielką szczerością. Przemyślenia i wypowiedzi Jima mogą być szokujące, niekonsekwentne, obraźliwe, nie ma przecież już nic do stracenia, jest u końca równi pochyłej. Vann świetnie opisuje jego naprzemienne napady manii i głebokiej depresji oraz rozmowy z rodziną. Brat, rodzice, byłe żony, dzieci, przyjaciel - mniej lub bardziej umiejętnie z nim rozmawiają. Niektórzy nie potrafią zrozumieć depresji, niektórzy próbują pomóc, niektórzy po prostu są. 

Głównym uczuciem w tej książce jest smutek. Głęboki, nieprzebrany, niekończący się smutek. Jim stoi przed ścianą i nie ma już drogi odwrotu. Rodzina o tym wie lub przynajmniej to przeczuwa i musi z tym żyć. Sceny rozmów z rodzicami są bardzo przygnębiające. Zresztą wszystko w tej książce jest przygnębiające. Jim chodzący z pistoletem, Jim wygłaszający bolesne spostrzeżenia wobec swoich bliskich, Jim ciągle myślący o seksie, Jim wykonujący nieskoordynowane działania, Jim punktujący psychologa. 
Vann mistrzowsko oddał niezatrzymany potok myśli Jima, robiąc świetną robotę w kwestii ukazania chorób takich jak depresja czy afektywna dwubiegunowa. Mimo że tyle się o nich mówi, świadomość faktycznych zachowań oraz tego, jak postępować z chorymi jest nadal bardzo niska. Powieść Vanna ma większe szanse na poprawienie tej wiedzy niż poradniki i pseudonaukowe artykuły.

Tę książkę czyta się ciągiem, trudno ją przerwać, trudno opuścić tok myśli Jima. Zawdzięczamy to potoczystemu pióru Vanna, ale także świetnemu tłumaczeniu. Nie zostanę wielbicielką Vanna, w moim odczuciu zawiera on w swoich książkach zbyt wiele odjechanych przemyśleń, ale doceniam tę prozę i planuję lekturę jeszcze jednej książki tego autora.

Moja ocena: 4,5/6

David Vann, Halibut na księżycu, tł. Dobromiła Jankowska, 288 str., Wydawnictwo Pauza 2021.