piątek, 15 maja 2026

"Przekleństwa niewinności" Jeffrey Eugenides


 

Powieść Eugenidesa należy już niemal do klasyki, do mnie trafiła w starszym z trzech polskich tłumaczeń dzięki aukcji charytatywnej. Pozwoliłam się więc przenieść do amerykańskiego miasteczka lat 70., o którym opowiada nam grupa chłopców. A właściwie mężczyzn, którzy wspominają swoje lata nastoletnie i fascynację siostrami Lisbon. To pięć nastolatek, które otacza aura tajemnicy. Ani nie są wyjątkowo piękne, ani mądre, nie wyróżnia ich żaden talent, mimo to ten kwintet przyciąga uwagę chłopców. Siostry zawsze pokazują się razem i wydają się tworzyć zamkniętą, tajemniczą grupę. Gdy najmłodsza z nich podejmuje pierwszą próbę samobójczą, fascynacja rośnie, a chłopcy po raz pierwszy odwiedzają dom Lisbonek. Ta zaaranżowana prywatka kończy się jak najgorzej, śmiercią najmłodszej z nich. 

Niemal od początku wiemy, że z własnej ręki zginą wszystkie siostry, Eugenides pokazuje czytelniczce, jak do tego dojdzie. Opisuje stopniową degradację domu, życia rodzinnego, po tym, jak decyzją matki pozostałe siostry przestają opuszczać cztery ściany. To obraz społeczności, w której wszyscy wiedzą i nikt nic nie robi. To także obraz rodziny, w której ultrakonserwatywna, religijna matka narzuca swój porządek, nie akceptuje dojrzewania córek, a słaby ojciec ulega tym działaniom. Cztery pozostałe siostry tworzą swoistą symbiozę, poddają się rygorowi, nie podejmując żadnej konkretnej próby wyrwania się z domu.

Eugenides napisał tę powieść w latach 90., stylistycznie umieściłabym ją jednak dużo wcześniej. To dość monotonna narracja, która stawia na budowanie dusznej atmosfery niepokoju niż na wartką akcję. Autor nie daje tu żadnych odpowiedzi na temat przyczyn samobójstw sióstr, choć z perspektywy czytelniczki, przynajmniej na pierwszy rzut oka wydają się one oczywiste. Nie żałuję lektury, ale nie stałam się jej fanką. Doceniam kreację społeczności i nastroju, ale reszta mnie nie zachwyciła.

Moja ocena: 4/6

Jeffrey Eugenides, Samobójczynie, tł. Tomasz Bieroń, 192 str., Wydawnictwo Zysk i s-ka 2001. 


poniedziałek, 11 maja 2026

"Ostatni stoik" John Galsworthy


 

"Ostatni stoik" to niezbyt długa powieść, a może nieco dłuższa nowela noblisty Johna Galsworthy'ego, której głównym bohaterem jest osiemdziesięcioletni Sylvanus Heythorp. Ten przedsiębiorca popadł w długi i tarapaty finansowe, wciąż jednak jest prezesem Towarzystwa Żeglugi, a z jego zdaniem liczy się wiele osób. Sylvanus przed śmiercią chce zabezpieczyć finansowo wnuki. Dodać trzeba, że są one z nieprawego łoża, ponieważ ich ojcem jest pierworodny syn starca – owoc miłosnej afery. Jednak właśnie tego syna Sylvanus najbardziej cenił, dwójka zrodzonych z małżeństwa dzieci według niego nie posiada jego cech zarówno fizycznych jak i umysłowych.

Sylvanus bowiem to mężczyzna wielkiej postury, zdecydowany, bezwzględny i traktowany z dużym szacunkiem. W tej powieści poznajemy jego pomysł na finansowe zabezpieczenie rodziny poprzez zachowanie procentów z pewnej transakcji na rzecz Towarzystwa. Nie jest to całkiem czysty ruch, a ten szemrany interes podpada jednemu z udziałowców. Sylvanus jest pewny swego, potrafi manipulować, a najważniejszym dla niego jest zachowanie do końca niezależności i godności. Starzec wymaga pomocy przy poruszaniu się, widać jego wiek, ale wciąż ma bystry umysł.

Wbrew radom innych i lekarza nadal cieszy się jadłem i napitkiem i uważa, że należy korzystać z życia. To człowiek samotny, ale pogodzony ze sobą. Jedyną pociechą dla niego jest wnuczka Phyllis – osoba czysta, nieskalana złem, która wypowiada najistotniejsze chyba dla tej powieści słowa o pieniądzach, pieniądzach, które rządzą światem, a których ona się brzydzi.

"Ostatni stoik" to powieść o żądzy pieniądza, potrzebie niezależności i poczuciu godności. Galsworthy napisał ją w 1916 roku, a wciąż pozostaje niezwykle aktualna.

Moja ocena: 5/6

John Galsworthy, Ostatni stoik, tł. Izabela Czermakowa, 144 str., Wydawnictwo Książka i Wiedza 1976.

niedziela, 10 maja 2026

"Babetta" Nina Wähä


"Babetta" to opowieść o przyjaźni dwóch kobiet. Katja i Lou poznały się piętnaście lat wczeniej, w szkole, a obie połączyła pasja do filmu. Marzyły o karierze aktorskiej, graniu w teatrze, a może i w filmie, razem ćwiczyły, spędzały czas, zwierzały się sobie. Były tak bliskie, że nieznane im osoby często brały je za siostry. Podczas gdy ponad trzydziestoletnia Katja wciąż oddaje się marzeniem o aktorstwie i co roku próbuje się dostać do szkoły teatralnej Lou robi karierę. Kobieta miała więcej szczęścia, bo dzięki roli w filmie "Babetta" zyskała międzynarodową sławę.

Lou mieszka w ogromnej posiadłości na południu Francji wraz ze swoim o wiele starszym partnerem. Przyjaźń przetrwała rozłąkę i zmiany w pozycji zawodowej, ale to Lou dyktuje jej warunki. Robiła tak praktycznie od zawsze, lecz Katja z chęcią dostosowywała się do piękniejszej i bardziej elokwentnej przyjaciółki. Tego roku Lou zaprasza Katję do siebie na wakacje, a ta jak zawsze rzuca wszystko, by podążyć za wezwaniem przyjaciółki. Gdy przylatuje na południe Francji ,okazuje się jednak, że życie Lou odbiega od jej wyobrażeń.

Katja stopniowo poznaje sekrety życia z bogatym filmowcem, a także problemy z jakimi boryka się Lou. Musi zastanowić się, jak pokierować swoją karierą, jaki scenariusz przyjąć, który odrzucić, a całe jej dnie dnie wypełnione są dbaniem o formę, wygląd, trzymaniem diety.

Powtórzę, "Babetta" to powieść o przyjaźni, ale o przyjaźni destrukcyjnej, jednostronnej, takiej, w której główne skrzypce gra jedna osoba. To także studium zazdrości i obraz mechanizmów rządzących światem kinematografii, włączając ruch meetoo. Wähä gra także z tematem aktorstwa, który zlewa się z życiem, uniemożliwiając rozpoznawanie prawdziwych emocji.

Szwedka Swietnie przedstawia charaktery obu kobiet, a także zależności między nimi, choć poznajemy tę relację tylko z jednej perspektywy. Mimo letniego anturażu to wciągająca i duszna powieść psychologiczna, której zakończenie zaskakuje. Nie jest to jednak książka klasy "Testamentu" tej autorki.

Moja ocena: 4,5/6

Nina Wähä, Babetta, tł. Justyna Kwiatkowska, 336 str., Wydawnictwo Poznańskie 2023.

sobota, 9 maja 2026

"Gdzie są dorośli?" Nina Lykke


 

Ida, kobieta po sześćdziesiątce, jest psycholożką która niedawno straciła matkę. To jednak nie jedyna strata w jej życiu. Kobieta jest po rozwodzie i rozstaniu z kolejnym partnerem, a przede wszystkim cierpi po utracie kontaktu z synem, który go urwał nie pozostawiając żadnego wyjaśnienia. Ida gubi się w domysłach i podejmuje wiele prób, by dowiedzieć się, dlaczego syn zdecydował się na tak radykalny krok. Wciąż doszukuje się winy w sobie, w wychowaniu, w rozwodzie, we własnym zachowaniu. Zresztą syn wciąż obwinia matkę, która według niego go do tak radykalnego rozwiązania zmusiła.

Ida wciąż pracuje jako terapeutka i ma wobec siebie wysokie oczekiwania w kwestii rozwiązywania rodzinnych konfliktów. Teoretycznie zna przecież wszystkie techniki psychologiczne oraz bezbłędnie rozpoznaje mechanizmy za wieloma zachowaniami.
Czytelniczka ma dostęp do jej gabinetu i poznaje problemy pacjentów, które są przyczynkiem do obserwacji społecznych.

Lykke celnie wytyka kwestie wychowawcze – na przykładzie wnuków Idy. Podobnie ma się kwestia z samozwańczymi coachami czy terapeutkami, którzy po kilku kursach oferują terapię niezgodną z żadnymi naukami psychologicznymi.
To także książka o samotności, o relacjach i smutku. O trudnościach w wychowaniu, o tym, że dobre chęci nie dają gwarancji sukcesu na tym polu, o umiejętnym stawianiu granic.
Spod pióra Lykke wyszła kolejna prześmiewcza powieść, w której bardzo celnie oraz z lekkością i dowcipem opisuje współczesne problemy społeczne. I w tej książce sprawdza się pomysł Norweżki na ulokowanie głównej bohaterki w centrum opisywanych kwestii i wykorzystanie jej jako przykładu. Powieść czyta się lekko, narracja skłania nawet do uśmiechu, co nie wyklucza jednak refleksji.

Moja ocena: 5/6

Nina Lykke, Gdzie są dorośli?, tł. Karolina Drozdowska, 240 str., Wydawnictwo Pauza 2026.

piątek, 8 maja 2026

"Wściekłe suki" Dahlia de la Cerda



Dzięki mojemu klubowi książkowemu wreszcie sięgnęłam po ten zbiór opowiadań meksykańskiej autorki Dahli de la Cerdy i żałuję, że zrobiłam to tak późno! Jestem zachwycona tymi opowiadaniami, stylem, a przede wszystkim poruszanymi tematami. Autorka w dwunastu 12 opowieściach przedstawiła przeróżne kobiety. Są takie, które są nieprzyzwoicie bogate i bardzo biedne, ciemiężone i takie, które same są ciemiężycielkami, są kobiety bite, gwałcone, samotne, zaginione. Są kobiety mściwe i głęboko zranione.

Większość z tych tekstów napisana jest w formie opowieści, czyli bohaterki relacjonują swoje życie hipotetycznemu słuchaczowi lub słuchaczce, a czytelniczka ma wrażenie, że wraz z nimi przysłuchuje się tej opowieści. Autorka przywiązuje tu dużą wagę do dopasowania stylu do statusy społecznego i wykształcenia każdej z bohaterek.
Meksykanka sięga w swoim zbiorze po tematy bardzo aktualne dla Meksyku. Jest to aborcja, przemoc, narkobiznes, zaginięcia kobiet, morderstwa i gwałt. Co ciekawe, wiele z tych opowiadań łączy się ze sobą, pokazując perspektywę różnych osób na to samo wydarzenie, np. ofiary, jej przyjaciółki czy ochroniarki.

De la Cerde operuje dość potocznym językiem, ale bardzo celnym, świetnie wprowadzając czytelniczkę w narrację. Nie potrzebuje wielu stron, by opowiedzieć to, co ważne i by naszkicować dany problem. Te opowiadania są wprawdzie głęboko osadzone w meksykańskim społeczeństwie i tamtejszych realiach, ale mimo to nie brak im uniwersalizmu. To, co przydarza się ich bohaterkom może w większości zdarzyć się gdziekolwiek.
Interesujące jest to, że autorka nie skupia się tylko na najbiedniejszych kobietach, oddaje także głos tym uprzywilejowanym, córkom baronów narkotykowych, których życie także jest naznaczone przemocą.

Ostatnie opowiadanie pokazuje, jak wielka jest skala przemocy w Meksyku. Autorka pomiędzy wierszami wylicza i cytuje statystyki dotyczące zaginięć, morderstw, gwałtów. Wszystkiego tego, co dotyka Meksykanki.

To dość krótki zbiór, mimo to wywiera ogromne wrażenie. Niezwykle udany debiut!

Moja ocena: 6/6

Dahlia de la Cerda, Wściekłe suki, tł. Katarzyna Okrasko, 184 str., Wydawnictwo Filtry 2024.


czwartek, 7 maja 2026

"Półbrat" Lars Saabye Christensen


"Półbrat" to powieść z kategorii tych monumentalnych, które pochłaniają czytelniczkę całkowicie i na długo. Ja spędziłam z nią blisko miesiąc i przyznam, że pod koniec byłam już nieco zmęczona, choć wciąż ciekawa, jak autor zakończy swoją narrację.

Ta blisko tysiącstronicowa powieść to swoista saga rodzinna skupiająca się na życiu dwóch braci przyrodnich. Narratorem jest tutaj młodszy z nich, noszący niespotykane imię Barnum. Poznajemy go jako osobę już dorosłą w Berlinie, domyślając się, że jest scenarzystą, nie wiemy jednak, jak do tego doszło.
W kolejnych rozdziałach akcja cofa się do czasów młodości jego matki i ojca, a Christensen relacjonuje dosyć ciekawą i nietypową historię pochodzenia Arnolda Nilssena i dosyć tragiczną historię Very. Towarzyszymy dorastaniu Barnuma, głównie z perspektywy jego relacji ze starszym bratem Fredem.
Jest ona niełatwa i naznaczona problemami osobistymi Freda, który nie może pogodzić się z tym, że nie ma ojca, że urodził się w taksówce, a także nie potrafi nawiązać dobrych stosunków z ojcem Barnuma. Christensen szkicuje postać niejednoznaczną, tajemniczą, ale Fred nie jest tu jedynym zagadkowym charakterem. '
Christensen snuje opowieść przez kilkaset stron, dążąc do mało spektakularnego finału, który nie był dla mnie zaskoczeniem. Siłą tej powieści jest zdecydowanie narracyjny rozmach, potoczystość języka, ciekawe postaci, niespotykane wydarzenia i zbiegi okoliczności, ale także opis głębokiej przyjaźni, jaka nawiązuje się między Barnumem, Peterem i Vivien. Samotny i wyśmiewany ze względu na swój niski wzrost Barnum poznaje tych dwoje dość późno. Każde z nich zmaga się ze swoimi demonami i właśnie to pozwoli im zbudować głęboką więź. Norweg pozostawia wiele niedopowiedzianych wątków, co jest dobrym zabiegiem, mocno wpływającym na wyobraźnię czytelniczki.

Jestem tą lekturą usatysfakcjonowana, faktycznie zatopiłam się z łatwością w wykreowany przez Christensena świat, ale jednak nie odczułam efektu wow.

Moja ocena: 4,5/6

Lars Saabye Christensen, Półbrat, tł. Iwona Zimnicka, 918 str., Wydawnictwo Literackie 2014.

środa, 6 maja 2026

"My Abandonment" Peter Rock


 
"My Abandonment" to to opowieść o trzynastoletniej dziewczynie, która wraz z ojcem mieszka na obszarze ochrony przyrody w Oregonie. Żyją tak już około czterech lat, a przebywanie w dziczy pozwoliło im nabrać niezwykłych umiejętności adaptacyjnych i współżycia z naturą. Oboje potrafią wtopić się w krajobraz, obserwować z bliska zwierzęta, zbudować kryjówki niewidoczne dla normalnego śmiertelnika, rozpoznawać sygnały zwierząt, czytać las i naturę. Dziewczyna wydaje się być kompletnie zaadaptowana do takiego życia i pogodzona z nim, ale zdarzają się momenty, w których obserwuje inne osoby i dzieci.

Gdy pewnego dnia ojca i córkę łapie policja, ich życie początkowo się zmienia. Podczas testów psychologicznych okazuje się, że Caroline jest bardzo mądra, dobrze wykształcona, a ojciec zadbał o to, by miała szeroką wiedzę z wielu dziedzin. Dziewczynka zaskakuje psycholożkę swoją inteligencją i dojrzałością.
Ta historia nie potoczy się jednak tak, jak mogłabym się spodziewać czytelniczka. Oczywistym jest, że ojciec cierpi na zespół stresu pourazowego, że po wojnie nigdy nie doszedł do siebie, a po nocach śni mu się dźwięk helikopterów. To on jest głównym motorem tego, żeby uciekać i odnajdywać szczęście na łonie natury, z dala od innych, a dziewczynka tylko mu towarzyszy i przyjmuje ten styl życia.

Z czasem na kolejnych kartach powieści dowiemy się, jakie były wcześniejsze losy tej dziewczyny, ale bez szczegółów, bo to raczej opowieść o tym, jak ważną rolę w naszym życiu odgrywa wychowanie i otoczenie. To powieść o roli natury, o ciszy, o poszukiwaniu spokoju, o opuszczeniu cywilizacji i o tym, jak na nasz dalszy los, szczególnie w przypadku dziecka, wpływają wybory rodziców. Autor stawia tu pytanie, na ile jesteśmy w stanie ukształtować dziecko i jaką rolę wybrany sposób życia będzie odgrywał w jego przyszłym życiu.

To bardzo ciekawa powieść, która nie tylko jest refleksyjna i skłaniająca do przemyśleń, ale też wciągająca. Przyznam, że zafrapowały mnie losy Caroline i jej ojca, a otaczająca je nuta tajemnicy dodała tej powieści dodatkowego dreszczyku emocji.

Moja ocena: 5/6

Peter Rock, My Abandonment, 240 str., Mariner Books 2018.