niedziela, 1 lutego 2026
"Pieśń prorocza" Paul Lynch
piątek, 26 lipca 2024
"Czas starego Boga" Sebastian Barry
niedziela, 28 kwietnia 2024
"Kolonia" Audrey Magee
Kolonia to słowo bardzo pojemne. Może być rozumiane w wielu kontekstach i aspektach. Audrey Magee w swojej powieści pozwala na wiele interpretacji, czyniąc z tej niewielkiej książki opowieść wielce wielowymiarową.
W głównej warstwie fabularnej – dwoje przybyszów kolonizuje mała irlandzką wysepkę. To miejsce, gdzie ludzie wciąż żyją jak przed laty, używają niezmienionego języka irlandzkiego, żyją z rybołówstwa i skazani są na pogodę i jej kaprysy. W latach 70. to wciąż miejsce odosobnione, zapewniające izolację i samotność. Tej ostatniej poszukuje Charles Lloyd – angielski malarz. W małżeństwie mu się nie układa, jego obrazy słabo się sprzedają, więc przybywa na wyspę, by namalować dzieło życia, rzekomo klify i ocean. Wynajmuje dom od czteropokoleniowej rodziny składającej się z kobiet i nastoletniego chłopca. Mężczyzn nie ma, wszyscy zginęli podczas połowu, a ci, którzy do kobiet zaglądają, na wyspie już nie mieszkają. James, najmłodszy członek rodziny, odkrywa dzięki Lloydowi swój talent malarski, co więcej talent przewyższający zdolności Anglika. James ma bowiem tę zaletę, że zna wyspę od podszewki i jego zmysł obserwacji i znajomość flory, fauny i krajobrazu o wielokroć przewyższa tę Anglika.
Samotność szuka także Jean-Pierre Masson, Francuz, który od kilku lat odwiedza wyspę, na której prowadzi badania języka. Jego misją jest chęć ocalenia ginącego już języka irlandzkiego. Obaj panowie, którzy jako żywo, zachowują się jak kolonizatorzy, biorąc z wyspy to, co im się podoba i pasuje, się nie znoszą. Obaj zarzucają sobie kolonializm, brak poszanowania kultury i butę – i każdego z nich to dotyczy, ale w inny sposób. Masson zresztą niesie ze sobą niełatwą historię, jest bowiem dzieckiem Francuza i Algierki, kolonizatora i przedstawicielki ludu uciskanego.
Inną płaszczyzną jest społeczeństwo wyspy, które nie ma dobrego wyboru. Może ją opuścić, porzucając tradycje i język, ale zdobywając łatwiejsze i dostatniejsze życie albo na niej pozostać i cierpieć samotność, izolację i głód. Życie na wyspie to także życie w ciągłym zagrożeniu, każde wypłynięcie na morze może oznaczać śmierć, każda ciężka zima głód. Kwestia zachowania języka, to często dla wyspiarzy kwestia być i nie być. Znajomość angielskiego otwiera perspektywy i możliwości, trwanie przy irlandzkim i tradycjach skazuje na wegetację.
Podczas gdy Lloyd maluje, a Masson nagrywa ostatnią użytkowniczkę irlandzkiego, która nie zna angielskiego, w Irlandii giną ludzie. To okres zaciętych walk, zamachów, wzajemnego wybijania się przez katolików i protestantów. To kolejne oblicze kolonializmu, które dociera do oddalonej od świata wyspy i przeraża jej mieszkanki.
Magee podejmuje temat kolonializmu na wielu płaszczyznach, ukazując jego złożoność i wpływ ekonomiczny, społeczny i kulturowy na przestrzeni czasu.
Kolonia uwodzi także w warstwie językowej. Magee świetnie balansuje między sposobem mówienia różnych użytkowników języka. Lloyd myśli obrazowo, jego zdania są często równoważnikowe, krótkie, zawieszone. Masson natomiast jest jego przeciwieństwem, jako lingwista konstruuje długie, wielozdaniowe wywody. Fantastyczne są myśli matki Jamesa, która nigdy nie pogodziła się z utratą męża, brata i ojca – to swoiste strumienie świadomości pokazujące jej zawieszenie między przeszłością a przyszłością, między życiem, a czekaniem. Fantastyczne są rozmowy Lloyda z Jamesem – krótkie, powtarzalne, dobitne w swojej lakoniczności, ukazujące mądrość chłopca. W całej powieści nie brak humoru – Magee udało się wpleść ironię i subtelny humor w wiele scen i rozmów, zwłaszcza tych między Anglikiem i Francuzem. Nie zapominam także o licznych wstawkach po irlandzku i francusku – bardzo mi się podobały!
To bardzo dobra powieść, która pokazuje problem znany i już przestawiany na wiele sposobów z sporą dozą nowatorskości na płaszczyźnie fabularnej, ale i językowej.
Moja ocena: 5/6
Audrey Magee, Kolonia, tł. Dobromiła Jankowska, 340 str., Wydawnictwo Poznańskie 2024.
poniedziałek, 18 września 2023
"Pigmalion" Bernard Shaw
niedziela, 30 kwietnia 2023
"Drobiazgi takie jak te" Claire Keegan
wtorek, 28 marca 2023
"Apeirogon" Colum McCann
czwartek, 23 marca 2023
"Intymności" Lucy Caldwell
Caldwell z wnikliwością opisuje problemy, z jakimi zmagają się jej bohaterki. W pierwszej części to utrata przyjaźni, szukanie swojej pozycji w grupie, zauroczenie nauczycielem, transpłciowość, próba samobójcza, narkotyki, śmierć. Mimo że pozornie nie mam nic wspólnego z bohaterkami tych tekstów, to wiele z nich bardzo mnie dotknęło. Jestem matką nastolatki i większość z tych problemów znam ze słyszenia, z rozmów, z autopsji. Caldwell bardzo autentycznie oddała momenty słabości, zawahania, niepewności swoich bohaterek, ukazując jak jedna decyzja może zaważyć na życiu. Irlandka operuje czułym, intymnym językiem, tworząc spokojną narrację, która bardzo do mnie trafiła.
Druga część, czyli Intymności, trafiła do mojego serca jeszcze bardziej, bo sama doświadczyłam i doświadczam macierzyństwa. Caldwell opisuje stany wyjątkowe, które szeroko wiążą się z tą tematykę. To lęki matki, które uzewnętrzniają się w wizji porwania dziecka, przerwanie ciąży, perspektywa aktywistki przeciwko prawu do aborcji, to refleksje matek, a także wspaniały tekst o dziewiętnastowiecznej matce, która traci prawo do dzieci. Te opowiadania bardzo mnie dotknęły, poruszyły, zmusiły do refleksji. Caldwell świetnie oddała leki, zmartwienia, obawy i typowe dla młodych matek zachowania.
We wszystkich tekstach widać powtarzalność motywów - śmierci rodzeństwa lub matki, utraty, lęku, zmian, jakie przynosi ze sobą macierzyństwo. Jak pisałam wyżej, największą siłą tych opowiadań jest skrytość, intymność języka. Polecam.
Moja ocena: 5/6
Intymności, Lucy Caldwell, tł. Aga Zano, 368 str., Wydawnictwo Pauza 2022.
niedziela, 19 marca 2023
"Niepoprawna mnogość" red. Lucy Caldwell
piątek, 16 grudnia 2022
"Coś nie tak. Kobiecość i wstręt" Eimear McBride
Esejów i rozważań feministycznych przeczytałam już sporo. Tutaj skusiło mnie nazwisko autorki, której Pomniejsi wędrowcy bardzo pozytywnie mnie zaskoczyli. Coś nie tak to krótka książka, która bazuje na przemyśleniach autorki związanych z feminizmem i mizoginią. Jej punktem wyjściowym jest wstręt, z jakim często traktowane, opisywane, obrażane są kobiety i zjawiska ich dotyczące. Ten wstręt objawiać się może wobec ich ciał (szczególnie tych spoza wyśrubowanego kanonu), ich fizjologii (miesiączka, poród), zachowań (zbyt pewnych siebie, przebojowych). Wychodząc z tej obserwacji, autorka stawia ciało w opozycji do mięsa, dostrzegając że z takim traktowaniem kobiety są konfrontowane nadzwyczaj często.
McBride w swoich przemyśleniach nie jest odkrywcza, to raczej książka dla osób, które dopiero wchodzą na ścieżkę dyskursu feministycznego lub chcą poznać inne spojrzenie. Przyznam, że nie trafiłam tu na nic, co byłoby dla mnie odkrywcze czy nowatorskie. Z ciekawością i dość szybko przeczytałam tę książkę, ale obawiam się, że niewiele z niej zapamiętam. Bardzo podobało mi się natomiast tłumaczenie Agi Zano, które na pewno nie było łatwe, zwłaszcza, że autorka korzysta z wielu cytatów, innych pozycji i nie unika w tym (artystycznego) chaosu.
Podsumowując, to książka na jeden wieczór i pewnie tylko ten jeden wieczór pozostanie w głowie.
Moja ocena: 3/6
Eimear McBride, Coś nie tak. Kobiecoś i wstręt, tł. Aga Zano, 144 str., Wydawnictwo Pauza 2022.
niedziela, 20 listopada 2022
"Pomniejsi wędrowcy" Eimear McBride
czwartek, 21 lipca 2022
"O tym się nie mówi" Emilie Pine
czwartek, 9 czerwca 2022
"Nocny prom do Tangeru" Kevin Barry
piątek, 13 sierpnia 2021
"TransAtlantic" Colum McCann
niedziela, 4 lipca 2021
"Zoli" Colum McCann
niedziela, 2 maja 2021
"Ciekawe czasy" Naoise Dolan
niedziela, 4 kwietnia 2021
"Młode skóry" Collin Barrett
sobota, 27 lipca 2019
"U2 o U2" U2, Neil McCormick
piątek, 15 marca 2019
"A History of Loneliness" John Boyne
Gdyby nie mój dyskusyjny klub książkowy, nigdy nie sięgnęłabym po tę książkę. Beststellerowe nazwiska mnie odrzucają, z przekory nie czytam powieści ze szczytów list. Tymczasem muszę przyznać, że John Boyne mnie bardzo pozytywnie zaskoczył. Nie przeczę, że ta powieść skrojona jest na typowy page turner - lekkie pióro, przeskoki w czasie, sensacyjny temat i nawiązania do jeszcze bardzo świeżych wydarzeń politycznych w zasadzie gwarantują sukces wydawniczy.
Zastanawiam się, dlaczego ta powieść nie została jeszcze przełożona na polski - idealnie pasowałaby do aktualnej sytuacji w polskim kościele. Szczególnie, że Boyne nie szuka skandalu, a raczej stara się obiektywnie nakreślić możliwą sytuację, wskazując, że nie każdy duchowny musi być winny i nie każdy ukrywał molestującego kumpla. Bardzo delikatny temat, który równie delikatnie został ujęty w interesującą powieść.
Moja ocena: 5/6
John Boyne, Die Geschichte der Einsamkeit, tł. Sonja Finck, 416 str., Piper 2015.
poniedziałek, 6 lutego 2017
"Zdążyć przed zmrokiem" Tana French
Tana French nigdy nie była na celowniku moich kryminalnych zainteresowań. Zupełnie przypadkowo trafiłam na ten audiobook, zaciekawił mnie jego tytuł - tylko niemiecki, polski wydaje mi się być totalnie nietrafiony.
W pewnym sensie to dość nietypowy kryminał, bo opowiadany z perspektywy czasu przez Roba Ryana. Policjant ma za sobą traumatyczne przeżycie - jako dwunastolatek stracił dwoje przyjaciół. Cała trójka bawiła się w lasku położonym tuż obok osiedla, na którym mieszkali. Gdy nie wrócili do domu zawiadomiono policję, w trakcie poszukiwań odnaleziono jednak tylko zakrwawionego, będącego w szoku Roba. Mimo usiłowań nie był sobie w stanie przypomnieć, co w lesie zaszło, a jego przyjaciół nigdy nie odnaleziono.
Teraz Rob jest dorosły i pracuje w policji w Dublinie. Ze swoją partnerką Cassie Maddox rozumieją się bez słów i także bez chwili zastanowienia przejmują nową sprawę. W tym samym lesie, gdzie zakończyło się dzieciństwo Roba, archeolodzy odnajdują ciało dwunastoletniej dziewczynki. To Katy, która zaginęła dwa dni wcześniej. Jej ciało leży skrupulatnie udrapowane na kamieniu ofiarnym. Miejsce, gdzie przeprowadzane są wykopaliska jest istotne dla celtyckiej historii wyspy, niestety prace dobiegają końca, ponieważ plany nowej drogi szybkiego ruchu, przewidują natychmiastowe rozpoczęcie budowy.
Policjanci rozpoczynają śledztwo od rozmów z archeologami, rodzicami i siostrami Katy. Równocześnie Rob walczy z widmami przeszłości, przypomina sobie urywki zdarzeń. Powieść Tany French to nie tylko kryminał ale także powieść psychologiczna, o czym świadczą skrupulatnie naszkicowane charaktery dwójki śledczych oraz perspektywa powieści. Nie tylko Rob mierzy się ze wspomnieniami, także Cassie naznaczona jest trudnymi przeżyciami. Głównym problemem, który tematyzuje autorka, jest przede wszystkim manipulacja. Postaci o cechach manipulatorskich zjawiają się zarówno w przeszłości, jak i w opisanym śledztwie. Zarówno Rob i Cassie zaskakują wielowymiarowością, skomplikowanymi układami, nawet ich związek, czy przyjaźń nie są jednoznaczne. Sama nie wiem, co bardziej zaciekawiło mnie w tej książce - tło psychologiczne czy zagadka kryminalna?
Ciekawa jestem kolejego tomu, a przede wszystkim tego, jak została rozwiązana jego konstrukcja - czy autorka dalej stawia na pierwszoosobową narrację i wspomnienia?
Moja ocena: 4,5/6
Tana French, Grabesgrün, tł. Ulrike Wasel, Klaus Timmermann, czyt. David Nathan, 672 str., Argon Verlag 2009




















