środa, 23 lipca 2008

"Trzeci znak" Yrsa Sigurðardóttir


Yrsa to bardzo ciekawa postać - z wykształcenia jest inżynierem, pracuje na wschodzie Islandii przy pełnej kontrowersji tamie Kárahnjúka i pisze książki dla dzieci. To jej pierwsza powieść dla dorosłych. Wraz z nią dołączyła do Islandczyków, piszących kryminały: Arnaldura Indriðasona i Viktora Arnara Ingólfssona. Obu bardzo z resztą lubię!
Powieść Yrsy ma wszystko, co według mnie dobry kryminał/thriller mieć powinien - główną sympatyczną bohaterkę, prowadzącą śledztwo; wyjątkowo brutalne morderstwo i szeroko pojęte jego okoliczności. I te są tu najciekawsze - obejmują tematykę inkwizycji, palenia czarownic oraz historię Islandii. Mnóstwo tu odwołań to starych manuskryptów, kontrowersyjnych i mało zbadanych faktów historycznych oraz do ciemnych kart historii kościoła czli to, co tygrysy lubią najbardziej. Powieść Yrsy jest z gatunku tych, które wciągają i nie pozwalają się od książki oderwać. Niestety nie jest mi dane czytać bez przerwy, zazwyczaj skubnę parę stron rankiem, kilka tu i tam, a wieczorem dopiero mogę się zatopić w powieści. W tej sytuacji bardzo cenię sobie książki, które w momencie gdy biorę je do ręki zabierają mnie w inny świat. Wtedy dosłownie zmienia się moje postrzeganie świata, jestem zupełnie gdzie indziej, myślę inaczej, a bohaterowie powieści to moi znajomi. Yrsie wyszło to znakomicie. Muszę koniecznie dodać, że tłumaczenie Tiny Flecken również jest świetne.
Bardzo się cieszę, że tuż obok leży kolejny tom, którego bohaterką jest prawniczka Dóra. Zaraz zaczynam czytać.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza