piątek, 11 września 2009

"Eve Green" Susan Fletcher


Zagubiona walijska wioska, gospodarstwo położone na jej krańcu, na stromym wzgórzu, wydarzenia widziane oczami ośmiolatki. Fletcher prowadzi czytelnika w odrębny mikrokosmos wioski, w której wszyscy się znają, wszsycy o wszystkich wiedzą i w której nagle zawitała rudowłosa ośmiolatka o nietypowym imieniu. Eve własnie straciła matkę w Birmingham i została zaiweziona do dziadków, u których rozpoczyna nowy rozdział swojego życia. Poznaje wioskowy świat i próbuje odkryć swoją tożsamość. Szuka śladów ojca, którego nigdy nie poznała ale po którym odziedziczyła temperamenti ogniste włosy; poznaje wioskowego szaleńca i zaznaje smaku miłości. Wioskowe życie zmienia się gdy ginie wioskowa piękność - dwunastoletnia Rosie. W jaki sposób Eve zamieszana jest w jej zniknięcie przeczytajcie sami.
Fletcher opowiada językiem niezbyt wyrafinowanym, jednak nie można jej odmówić poetyckości i lekkości. Opowieść ośmioletiej Eve przeplata wspomnieniami snutymi przez tę samą Eve, ale dwudziestodziewięcioletnią, stojącą tuż przed porodem pierwszego dziecka. Pomalutku odkrywa ona przed czytelnikiem tajemnice jej życia.
Lektura przyjemna, symaptyczna, w moim odczuciu trochę zbyt dużo tu patetycznych słów na temat miłości.

Susan Fletcher, Eve Green, tł. Stefanie Schaffer-de Vries, 349 str., BTV

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza