wtorek, 9 lutego 2010

"Twarze" Tove Ditlevesen


Lise jest żoną i matką trójki dzieci. Równocześnie pisze książki dla dzieci. Zajęcie dobre dla kury domowej, nie wymagające uwagi męża. Do momentu gdy Lise zdobywając nagrodę staje się sławna. Sława przynosi ze sobą konieczność kontaktu ze światem zewnętrznym. Lise popada w chorobę psychiczną. Wszędzie wietrzy spisek - sądzi, iż jej mąż, pomoc domowa i lekarz sprzysięgli się przeciwko niej. Po nieudanej próbie samobójczej ląduje w szpitalu, gdzie słyszy głosy i ma halucynacje. Wracając do zdrowia zaczyna odróżniać rzeczywistość od iluzji.
Jej choroba rozwija się na tle konfliktów domowych. Mąż prowadzi bardzo otwarte życie seksualne, o czym opowiada Lise. Pomoc domowa spycha ją na drugi plan, przejmując stery w domu, zdobywając zaufanie dzieci i stając się łóżkową przyjaciółką męża.
Lise stopniowo odkrywa maski otaczających ją osób. Maski przedstawiane wyraźnie jako zmieniające się twarze:

"Ludzie, zajęci innymi sprawami, nie troszczyli się o swoje twarze. W razie potrzeby można było zastąpić starą twarz nową, skardzioną zamrłemu czy komuś śpiącemu, kto potem musiał radzić sobie, jak potrafił."

"To była pielęgniarka. Jej twarz przypominała dziecięcy rysunek, nabazgrany od niechcenia na brzehu zeszytu. Dziewczyna próbowała wypełnić go od wewnątrz, tak jak naciąga się rękawiczkę, żeby sprawdzić, czy jednak pasuje. Próbowała dostosować się do powszechnie przyjętego wyobrażenia o tym, jak powinna wyglądać młoda dziewczyna...".

Tove Ditlevsen, wybitna duńska pisarka, pochodziła z rodziny robotniczej, wiele razy wychodziła za mąż, borykała się z chorobą psychiczną aż do samobójstwa w 1976 roku. "Twarze" to jej najsłyniejszy utwór.

Polecam!
Moja ocena: 5/6

Tove Ditlevsen, Twarze, tł. Elżbieta Frątczak-Nowotny, 136 str., Wydawnictwo Kojro.

5 komentarzy:

  1. jak dla mnie za bardzo przerażająca. Nie wytrzymała bym chyba psychicznie do końca powieści.

    OdpowiedzUsuń
  2. oooo dobre dobre..
    zapisałam tytuł

    OdpowiedzUsuń
  3. Nominowałam Cię do nagrody Kreativ Blogger. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uuuu, a ja lubię czasami oddać się takiemu przerażeniu...
    Zaintrygowałaś mnie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Kolmanko racja to bardzo mocna rzecz.
    2lewastrona - polecam:)
    Aniu sredecznie dziękuję, miło mi!
    Tucha - cieszę się.

    OdpowiedzUsuń