czwartek, 15 czerwca 2017

"Portret w sepii" Isabel Allende



Portret w sepii czytałam pod koniec mojego zeszłorocznego urlopu i pamiętam, że proza Allende wciągnęła mnie bez reszty. Rok później wrażenia się zatarły, ale notka o książce musi powstać :)

Allende opowiada historię życia Aurory de Valle, urodzonej w San Francisco sieroty. Jej matka umiera tuż po porodzie, a jej ojciec nie przyznaje się do bycia wyżej wymienionym, na szczęście z umierającą matką żeni się zakochany w niej od lat kuzyn. Niestety jej śmierć zadaje mu taki cios, że rusza na wojnę, a dziecko ląduje u dziadków ze strony matki i dorasta w chińskiej dzielnicy. To wspaniałe dzieciństwo, które szybko się kończy. Po śmierci dziadka dziewczynka trafia to surowej i nieprzystępnej babki Pauliny, która jest bardzo samodzielną i przedsiębiorczą kobietą. Paulina decyduje się na powrót do Chile, z butlerem w roli dystyngowanego angielskiego dżentelmena i swojego męża. Tym sposobem Autora poznaje kraj swojego ojca, otrzymuje porządną domową edukację, a jej pasją staje się fotografia. 

Autorka szczegółowo opisuje życie dziewczyny, historię wyprawy do Europy, a także nieudanego małżeństwa. To w dużej mierze powieść o sile kobiet - począwszy od obu babek po samą Aurorę. Allende równocześnie wplata w fabułę spory kawałek historii Chile i nie ukrywam, że te informacje były dla mnie bardzo interesujące. Mimo że szczegóły powieści mi umknęły to pozostały dobre wspomnienia przyjemności obcowania z dobrą prozą. 

Moja ocena: 4,5/6

Isabel Allende, Porträt in Sepia, tł. Lieselotte Kolanoske, 582 str., suhrkamp 2012.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza