piątek, 9 lutego 2018

"Obsoletki" Justyna Bargielska



Po lekturze powieści Natalii Fiedorczuk zapragnęłam poznać więcej książek o macierzyństwie w wydaniu polskim. Obsoletki czekały na lekturę już od bardzo dawna, więc uznałam, że wreszcie nadeszła na nie pora. Niestety sposób pisania Bargielskiej zupełnie nie trafił w mój gust, do tego stopnia, że ponad tydzień po lekturze nie pamiętam z niej właściwie nic.

Obsoletki nie są powieścią, ani opowiadaniami, ani esejami. To raczej luźny zbiór myśli, wspomnień spostrzeżeń. Tak jakby autorka zamieniła w prozę wiersze. Niektóre z tych rozdziałów trafiły do mnie, a innych właściwie nie zrozumiałam. Taka krótka forma skłania do szybkiej lektury, która tej książce zdecydowanie nie służy. Równocześnie kolejne ustępy nie porwały mnie na tyle, bym mogła poświęcić tej książce więcej czasu.

O czym więc pisze Bargielska? O macierzyństwie, stracie dziecka, spotkaniach, przemyśleniach, ulotnych chwilach dnia codziennego - naprawdę muszę się bardzo wysilić, żeby przypomnieć sobie choć jedną myśl czy zdanie, choć sam język w trakcie lektury mi się podobał. 

Jeśli więc interesuje was tematyka macierzyństwa, a szczególnie utraty dziecka (obsoletki to termin utworzony od łacińskiego terminu gravid obsoleta, oznaczającego ciążę obumarłą), to sięgnijcie po tę książkę. W przeciwnym wypadku niestety nie mogę jej polecić.

Moja ocena: 3/6

Justyna Bargielska, Obsoletki, 92 str., Wydawnictwo Czarne 2010.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza