poniedziałek, 19 marca 2018

"Kostek i zagubiony koń" Claire Barker, Ross Collins


Z utęsknieniem czekaliśmy na kolejny tom przygód Kostka - mój syn polubił tego wyjątkowego psa tak bardzo, że gdy tylko dotarła do nas ta książka, od razu musieliśmy rozpocząć lekturę. 

Ten tom rozpoczyna się... nudą! Nastała jesień, w Pechowej Woli cisza, nikt nie wpada, nie zaplącze się żaden turysta, Dusia w szkole, a pupile nie mają co robić. Wszystko się zmienia, gdy w szkole rozpoczynają się ferie, a do pechowowolskiego ogrodu przyjeżdża tajemniczy wóz podróżny, do którego zaprzężona jest Luna. 


Luna z miejsca oczaruje wszystkich pupilów, którzy są przecież płci męskiej. Klacz także jest pupilką, która straciła swoją panią dziesiątki lat temu, a o Pechowej Woli dowiedziała się od tygrysa Radzia. Luna przybyła więc do Dusi i Kostka po pomoc, co oczywiście elektryzuje wszystkich mieszkańców. Dusia rozpoczyna poszukiwania Rosabelli, właścicielki Luny, a następnie organizuje wielki bal astronomów. Oczywiście nie wszystko przebiegnie gładko, czarnym charakterem będzie tym razem ludzki duch, który przywłaszczył sobie Lunę.


Także ten tom jest pełen ciepła, serdeczności, a przede wszystkim przyjaźni. Z każdej strony tej książki bije dobroć i wiadomo, że ona zwycięży. Zdumiewające, ale mój syn woli właśnie takie książki od tych, pełnych akcji i agresji. Pozwalamy się oboje otulić ciepłem Pechowej Woli, oboje śmiejemy się z szalonych pomysłów rodziców Dusi i zachwycamy nastrojowymi ilustracjami. Ja, czytając, podziwiam świetne tłumaczenie Małgorzaty Hesko-Kołodzińskiej i Piotra Budkiewicza. Ta książka naszpikowana jest neologizmami, a para tłumaczy uporała się z tym wyzwaniem bezbłędnie. 

Poprzednie tomy cyklu:

Claire Barker, Ross Collins, Kostek i zagubiony koń, tł. Małgorzata Hesko-Kołodzińska, Piotr Budkiewicz, 268 str., Media Rodzina 2017.

4 komentarze:

  1. Zbliża się urlop w Pl wiec wpisuje na listę zakupów :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie wszystkie tomy!

      Usuń
  2. Ta książka mogłaby się spodobać mojemu dziecku. :)

    OdpowiedzUsuń