poniedziałek, 11 listopada 2019

"Świąteczny dyżur" Adam Kay


Nie czytałam pierwszej książki Adama Kaya, ale, jak stali czytelnicy mojego blogu wiedzą, lubię książki z medycznym tłem, więc z przyjemnością sięgnęłam po ten dziennik. Adam Kay pracował siedem lat jako lekarz i w tej książce spisał swoje doświadczenia z kolejnych sześciu lat (2004-2009), w których Boże Narodzenie spędził na dyżurze. Jako bezdzietny stażysta skazany był niemal na to, że co roku zostanie przydzielony mu dyżur właśnie w tym okresie. 

I jak to w dni świąteczne, nie tylko bożonarodzeniowe, bywa, do szpitala trafiały najbardziej kuriozalne przypadki. Bardzo smutne, czasem kuriozalne, a czasem śmieszne. Kay pracował na oddziale ginekologiczno-położniczym, więc towarzyszył przy porodach, wykonywał cesarskie cięcia, ale także pomagał kobietom, które zgłaszały się z doraźnymi dolegliwościami. Dosłownie był przy narodzinach i śmierci. Zapiski Kaya są krótkie, skrzą się od dowcipu, choć muszę przyznać, że niektóre śmieszyły bardziej, a niektóre z założenia pewnie miały być pełne humoru, ale zupełnie mnie nie poruszyły. Bardziej dotykają fragmenty smutne, traktujące o śmierci czy stricte o trudnościach pracy lekarza.

Świąteczny dyżur jest bardzo szczupłą książką, to lektura na maksymalnie dwie godziny - lekka, niezobowiązująca, czysta rozrywka. Nie należy spodziewać się po niej głębokich przemyśleń czy filozoficznych odkryć. Ja chętnie sięgnęłabym po pierwszy tom, choć zazwyczaj stronię od czysto rozrywkowych książek. Kay uwodzi mnie jednak medyczną otoczką i informacjami o pracy lekarza z pierwszej ręki.

Moja ocena: 4/6

Adam Kay, Świąteczny dyżur, tł. Katarzyna Dudzik, 176 str., Wydawnictwo Insignis 2019.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza