Lancelot i Mathilde to para idealna – oboje piękni, wysocy, świetliści, charyzmatyczni. Lancelot zwany Lotto przyciąga wszystkich swoją osobą, jest uwielbiany przez matkę, siostrę i przyjaciół. Sam kocha imprezy, dziewczyny i aktorstwo. Na jednej z szalonych imprez poznaje Mathilde – piękną, małomówną i tajemniczą. Wybucha miłość na śmierć i życia, a oni mimo młodego wieku biorą natychmiastowo ślub. Matka Lotta nie jest zadowolona z takiego przebiegu spraw i odcina napływ gotówki z rodzinnej fortuny. Ale zarówno to jak i wszystkie inne przeciwności losu nie zniszczą tej pary.
Pierwsza część tej książki, czyli "Fatum" to opowieść z perspektywy Lancelota. Groff relacjonuje dzieciństwo, dorastanie, małżeństwo i karierę dramaturga. To jego perspektywa na świat, zauroczenia, szaleństwa i fenomenalny talent w zjednywaniu sobie ludzi. "Furia" to Mathilde, tajemnicza kobieta, którą bez zastanowienia poślubił Lotto. Autorka stopniowo odkrywa jej przeszłość oraz relacjonuje jej życie po Lancelocie. Te naprzemienne opowieści ujawniają wiele tajemnic, ale i nie dają łatwych odpowiedzi. Trudno tu określić jednoznacznie, kto jest czarnym charakterem, a kto białym. Amerykanka zachęca do własnej refleksji na temat motywacji działań, jej słuszności ale też tego, jak łatwo oceniamy ludzi. Tutaj nikt nie jest taki, jaki się wydaje na pierwszy rzut oka, a wyciąganie pochopnych wniosków nigdy nie jest dobrym pomysłem.
Największą siłą tej powieści są liczne nawiązania mitologiczne i szekspirowskie – Groff szpikuje swoją opowieść cytatami, drobnymi smaczkami, ale i umieszcza ją w szerszej perspektywie literackiej już przez sam tytuł oraz tytuły poszczególnych sztuk Lancelota. Językowo jest to także znakomita rzecz – ironiczna, pełna erudycji, Groff pokazuje się tu jako prozatorka i dramatopisarka. Mimo tych wyraźnych zalet nie przekonała mnie jednak historia, której zabrakło wiarygodności. Oczywiście pamiętam, że życie pisze najbardziej niespodziewane scenariusze i nawet taka sytuacja, jak opisana w tej powieści, jest możliwe, ale jednak mnie nie przekonała, szczególnie postać Mathilde. Zakładam nawet, że Groff celowo tak stworzyła te postaci i że wiarygodność nie była tu nadrzędnym celem, a raczej próba pokazania tego, jak sami możemy wpływań na nasz los, a także, że to, co sami bierzemy za zrządzenia owego losu, mogą być wynikiem nieznanych nam działań innych. Doceniam tę strategię, ale jednak nie będzie to moja ulubiona powieść tej autorki.
Moja ocena: 4/6
Lauren Groff, Fatum i furia, tł. Jerzy Kozłowski, 528 str., Wydawnictwo Pauza 2023

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz