wtorek, 31 marca 2026

"Studium przypadku" Graeme Macrae Burnet


Londyn w latach 60. żyje historią kontrowersyjnego terapeuty, Collina Braithwaite'a – mimo że nie ma wykształcenia psychiatrycznego cieszy się popularnością, a jego niekonwencjonalne metody przyciągają nowe pacjentki. Nie inaczej jest w przypadku głównej bohaterki, która jednak nie szuka terapii dla siebie, a raczej chce dociec, dlaczego jej siostra po wizycie w gabinecie doktora popełniła samobójstwo. Veronica była uzdolnioną naukowczynią, wprawdzie miała epizody depresyjne, ale nic nie wskazywało na to, że nagle skoczy z mostu pod koła pociągu. Jej siostra maskuje się pod imieniem Rebecca Smyth i udaje się do doktora. Ta mistyfikacja nie do końca jej się udaje, a Rebecca coraz bardziej przejmuje jej osobowość.

Należy dodać, że konstrukcja tej powieści zwodzi – autor rzekomo dostaje dzienniki kobiety, które opowiadają właśnie tę historię, a cała książka ma znamiona reportażu okraszonego przypisami, odwołującego się do realiów, przywołującego postaci historyczne itd. Ta forma jest ciekawa, ale dla mnie była myląca. Przed lekturą nie wiedziałam nic na temat tej powieści, więc gdy już ją zaczęłam, wiele razy zastanawiałam się, co właściwie czytam?

Burnet ciekawie przedstawił problem psychologii i psychiatrii, samozwańczych terapeutów, mody na niekonwencjonalne metody, zaufania do przypadkowych osób, które nie odczuwają odpowiedzialności za własne działania. Interesujący jest też portret popadania w pewnego rodzaju szaleństwo przez główną bohaterkę, autor kreśli tu jej dzieciństwo, sytuację rodzinną, śmierć matki – a wszystko to ma wpływ na jej ówczesne zachowanie. Nie inaczej jest w przypadku doktora – i tu poznajemy jego przeszłość, co w świetle całej treści skłania czytelniczkę do domorosłej psychoanalizy. 

Mimo niewątpliwych zalet tej powieści, a także wielu poutykanych smaczków, nie potrafiłam się zachwycić tą prozą. Wiele pasaży było dla mnie nudnych, cała historia nie poruszyła we mnie żadnej nuty, a zakończenie pozostawiło mnie obojętną.

Moja ocena: 3/6

Graeme Macrae Burnet, Studium przypadku, tł. Łukasz Witczak, 360 str., Wydawnictwo Czarne 2025.

poniedziałek, 30 marca 2026

Stosikowe losowanie – kwiecień 2026

 



Katarzyna wybiera numer książki dla Maniiczytania (w stosie 15 książek) – 13
Maniaczytania wybiera numer książki dla McDulki (w stosie 100 książek) – 25
McDulka wybiera numer książki dla Marty (w stosie 58 książek) – 33
Marta wybiera numer książki dla Agnieszki Baby Jogi (w stosie 50 książek) – 50
Agnieszka Baba Joga wybiera numer książki dla Agnes (w stosie 10 książek) – 8
Agnes wybiera numer książki dla Gucimal (w stosie 19 książek) – 12
Guciamal wybiera numer książki dla ZwL (w stosie 1250 książek) – 157
ZwL wybiera numer książki dla Anny (w stosie 272 książki) – 119
Anna wybiera numer książki dla Katarzyny (w stosie 18 książek) – 15

"Psychiatrzy i masażyści" Arnon Grunberg


Znany z wydanej w Polsce "Tirzy" Arnon Grunberg pokazuje się w tej książce od zupełnie innej strony. To nie fikcja literacka, a coś na kształt reportaży, w których jednak autor jest bardzo obecny. Grunberg jako reporter uważa, że musi namacalnie przeżyć sytuacje opisywanych osób i przyjąć ich rolę, by zrozumieć opisywany fenomen. 

Rozstrzał tematyczny tego zbioru jest ogromny, w pamięci nie utkwiły mi wszystkie rozdziały, skupię się więc na tych, które były dla mnie najbardziej interesujące. W pierwszych tekstach Grunberg wyjeżdża na przykład do Afganistanu czy Iraku, by towarzyszyć żołnierzom, opisuje ich codzienność, rusza z nimi do okolicznych wniosek, obserwuje, a w podtekście podaje w wątpliwość wszystkie te działania. 
Kolejne teksty podejmują tematy bardziej socjologiczne. Grunberg wyjeżdża z grupą Amerykanów do Ukrainy, celem wyjazdu jest znalezienie żony. Tam rozmawia z kobietami, spróbuje zrozumieć mechanizmy stojące za potrzebą szukania miłości na odległość i na innym kontynencie, z barierą językową. W innym tekście udaje się do Rumunii, by w jednym z kurortów pracować jako masażysta. Autor wielokrotnie wyjeżdża też do USA – odwiedza sekty, guru i przeróżnych cudotwórców, poruszając tematy choćby aborcji. Czyni to ze swoją ex-partnerką. Kobieta wciąż go kocha, on jednak ma już nową miłość, ponadto okazuje się, że była dziewczyna jest w ciąży. To bardzo trudna sytuacja i autor pozwala nam tu wejść w swój związek i pokazuje samego siebie z bynajmniej nie pozytywnej strony.
Ciekawe są teksty, w których Grunberg odwiedza szpitale psychiatryczne i inne miejsca dla osób w kryzysie, a także zamieszkuje z kobietą, która zgłosiła się do programu dla osób poszukujących dodatkowego ojca. 

Takie podejście do przeróżnych kwestii, jakie prezentuje Grunberg, ma swój urok, pozwala spojrzeć na nie od środka, z perspektywy osób zaangażowanych lub pokrzywdzonych, ale moim zdaniem bywa też wątpliwe etycznie. Trudno określić te teksty reportażami, bo wiele one mówią o samym autorze, które wcale nie jest sympatyczny czy empatyczny, a czasami wręcz odwracają uwagę od samych poszkodowanych na rzecz Arnona Grunberga Z drugiej strony dzięki takiemu zatopieniu się w życie bohaterów tekstu, mamy możliwość lepszego ich poznania, ale ponownie, bardzo subiektywnego.

Podsumowując – książka zdecydowanie uwodzi poruszanymi tematami, ale jednak odrzuca postacią autora, którego na mój gust było za dużo, nawet biorąc pod uwagę przyjętą przez niego konwencję.

Moja ocena: 4/6

Arnon Grunberg, Psychiatrzy i masażyści, tł. Małgorzata Diederen-Woźniak, 560 str., Wydawnictwo Pauza 2024.

niedziela, 1 marca 2026

Podsumowanie lutego 2026

 


Podobnie jak styczeń luty był czytelniczo dobrym miesiącem. Musiałam się naczytać na zapas, bo w marcu nie będę miała na książki zbyt wiele czasu! Mam nadzieję natomiast, że spotkam was na jednym z moich spotkań autorskich (10 marca w Warszawie, 14 marca w Poznaniu, 19 marca w Żorach i 25 marca w Krakowie). ⁣⁣
Przeczytałam i wysłuchałam 14 książek, dodatkowo zaczęłam jeszcze jedną, ale niestety poległam i porzuciłam ją bez żalu po około 40%. To było jednak jedyne rozczarowanie czytelnicze, bo w lutym trafiłam na dwie książki, które trafiają u mnie do topki roku. Są to "Dżiny" i "Kukolka". W lutym, jak co roku wzięłam udział w wyzwaniu #czasnapauzę i przeczytałam 4 książki tego wydawnictwa. Zostały mi więc jeszcze tylko trzy, by być na bieżąco z planem wydawniczym. Na kluby czytelnicze przeczytałam trzy książki. ⁣⁣
Bardzo dużo słuchałam, ponieważ spadło na mnie sporo pracy fizycznej, a nic tak jej nie umila, jak audiobook! Z półki zaliczyłam aż sześć pozycji. ⁣⁣
Odwiedziłam osiem krajów, w tym Niemcy wielokrotnie. I taki to był luty. 

Przeczytane książki: 14 + 1

Liczba stron: 4624

Przeczytane tytuły

– "Puste szafy" Maria Judite de Carvalho
– "Märtyrer!" Kaveh Akbar
– "Dschinns" Fatma Aydemir
– "Góra prawdy" Therese Bohman
– "Stan raju" Laura van den Berg
– "Drei Kammeradinnen" Shida Bazyar
– "Kaputt. Das Ende des deutschen Wirtschaftswunders" Wolfgang Münchau
– "Ein Blatt Liebe" Émile Zola
– "Kukolka" Lana Lux
– "Wymieranie Ireny Rey" Jennifer Croft
– "Wo die Asche blüht" Nguyen Phan Que Mai
– "Rana" Oksana Wasiakina
– "Todesfrist" Andreas Gruber
– "Der Brand" Daniela Krien
– "Fatum i furia" Lauren Groff