poniedziałek, 30 marca 2026

"Psychiatrzy i masażyści" Arnon Grunberg


Znany z wydanej w Polsce "Tirzy" Arnon Grunberg pokazuje się w tej książce od zupełnie innej strony. To nie fikcja literacka, a coś na kształt reportaży, w których jednak autor jest bardzo obecny. Grunberg jako reporter uważa, że musi namacalnie przeżyć sytuacje opisywanych osób i przyjąć ich rolę, by zrozumieć opisywany fenomen. 

Rozstrzał tematyczny tego zbioru jest ogromny, w pamięci nie utkwiły mi wszystkie rozdziały, skupię się więc na tych, które były dla mnie najbardziej interesujące. W pierwszych tekstach Grunberg wyjeżdża na przykład do Afganistanu czy Iraku, by towarzyszyć żołnierzom, opisuje ich codzienność, rusza z nimi do okolicznych wniosek, obserwuje, a w podtekście podaje w wątpliwość wszystkie te działania. 
Kolejne teksty podejmują tematy bardziej socjologiczne. Grunberg wyjeżdża z grupą Amerykanów do Ukrainy, celem wyjazdu jest znalezienie żony. Tam rozmawia z kobietami, spróbuje zrozumieć mechanizmy stojące za potrzebą szukania miłości na odległość i na innym kontynencie, z barierą językową. W innym tekście udaje się do Rumunii, by w jednym z kurortów pracować jako masażysta. Autor wielokrotnie wyjeżdża też do USA – odwiedza sekty, guru i przeróżnych cudotwórców, poruszając tematy choćby aborcji. Czyni to ze swoją ex-partnerką. Kobieta wciąż go kocha, on jednak ma już nową miłość, ponadto okazuje się, że była dziewczyna jest w ciąży. To bardzo trudna sytuacja i autor pozwala nam tu wejść w swój związek i pokazuje samego siebie z bynajmniej nie pozytywnej strony.
Ciekawe są teksty, w których Grunberg odwiedza szpitale psychiatryczne i inne miejsca dla osób w kryzysie, a także zamieszkuje z kobietą, która zgłosiła się do programu dla osób poszukujących dodatkowego ojca. 

Takie podejście do przeróżnych kwestii, jakie prezentuje Grunberg, ma swój urok, pozwala spojrzeć na nie od środka, z perspektywy osób zaangażowanych lub pokrzywdzonych, ale moim zdaniem bywa też wątpliwe etycznie. Trudno określić te teksty reportażami, bo wiele one mówią o samym autorze, które wcale nie jest sympatyczny czy empatyczny, a czasami wręcz odwracają uwagę od samych poszkodowanych na rzecz Arnona Grunberga Z drugiej strony dzięki takiemu zatopieniu się w życie bohaterów tekstu, mamy możliwość lepszego ich poznania, ale ponownie, bardzo subiektywnego.

Podsumowując – książka zdecydowanie uwodzi poruszanymi tematami, ale jednak odrzuca postacią autora, którego na mój gust było za dużo, nawet biorąc pod uwagę przyjętą przez niego konwencję.

Moja ocena: 4/6

Arnon Grunberg, Psychiatrzy i masażyści, tł. Małgorzata Diederen-Woźniak, 560 str., Wydawnictwo Pauza 2024.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz